Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
678 postów 5806 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Moje komentarze

  • Białoruscy przyjaciele Hitlera
    http://prawy.pl/wp-content/uploads/2012/09/historia_dywizjassbialoruska.jpg

    Nikołaj Maliszewski, białoruski politolog powiedział niedawno, że sformułowanie „polskie obozy” ma jego zdaniem odniesienie do faktów. Chętnie z ust Maliszewskiego badającego „wnikliwie” przeszłość, usłyszelibyśmy o licznych, białoruskich przyjaciołach Adolfa Hitlera.

    Problem ten podniósł Krzysztof Sychowicz w monografii IPN pt „Aparat bezpieczeństwa Polski Ludowej wobec mniejszości narodowych i etnicznych oraz cudzoziemców”. W latach 1945-1956 na terenie województwa białostockiego UB rozpracowywała byłych działaczy Białoruskiego Komitetu Narodowego. Jak wyglądała współpraca jego działaczy z Niemcami w okresie poprzedzającym wybuch II wojny światowej oraz w czasie okupacji północno-wschodnich terenów II RP?

    Przedwojenne województwo białostockie było mozaiką narodowościową, zamieszkiwaną przez Polaków, Żydów, Białorusinów i Litwinów. Część działaczy białoruskich, wbrew utartym opiniom o entuzjastycznym zapatrzeniu na komunistyczną Rosję Sowiecką, zerkała przyjaźnie w kierunku Berlina. Jeden z nich Fabian Akinczyc, przed wybuchem II wojny światowej, założył Białoruską Partię Narodowo-Socjalistyczną. Był w stałym kontakcie z liderami NSDAP, a przy ich wsparciu wydawał pismo „Nowyj Szlah”.

    We wrześniu 1939 roku Białorusini, obok Żydów, aktywnie uczestniczyli w sowieckiej administracji okupacyjnej, w tym w zwalczaniu Polaków. W 1940 roku białoruscy działacze uzyskali zgodę władz niemieckich na utworzenie Komitetu Samopomocy, mającego charakter organizacji kulturalno-oświatowej. Przed atakiem Niemiec na ZSRR prowadzona była przez pronazistowskich Białorusinów działalność wywiadowcza na rzecz Hitlera. W Berlinie powołano Białoruskie Centrum Narodowe, na czele którego stanął Mikołaj Szczors, a jego zastępcą został Mikołaj Zdanowicz.

    Na zachodniej Białorusi powstał Bezirk Białystok. Do administracji weszli ponownie Białorusini. Wspomniana już „kulturalno-oświatowa” Samopomoc typowała kandydatów do szkół dywersyjno-szpiegowskich Niemiec. Za zezwoleniem tych ostatnich wydawane było pismo „Ranica”, którego naczelnym był redaktor Stanisław Hrynkiewicz z powiatu Dąbrowa.

    W 1941 roku powołano Białoruski Komitet Narodowy. Początkowo jego aktywność sprowadzała się do organizacji zebrań i odczytów, nauki niemieckiego, a także kursów dla przyszłych urzędników administracji. Pod opieką BKN działał teatr, orkiestra i liczne chóry. W 1943 roku zostało ono przekształcone w Białoruskie Zjednoczenie Narodowe. Dysponowało ono oddziałami w sześciu miastach okręgu. Posiadało referaty: organizacyjny, szkoleniowy, propagandy, kultury oraz gospodarki. BZN wspierało też powstawanie grup paramilitarnych Białoruskiej Samoobrony. Współpracowało z Niemcami przy likwidacji partyzantki sowieckiej.

    Pod czujnym okiem niemieckiego kontrwywiadu wychodziły kolejne pisma, takie jak: „Białoruski Hołas”, czy wymieniony już „Nowyj Szlah”. Kontakty między liderami Białoruskiego Zjednoczenia Narodowego, Teodorem Iljasiewiczem, dyrygentem chóru cerkiewnego Orłowem, dyrektorem szkoły białoruskiej w Białymstoku Kuzniecowem, burmistrzami Białegostoku i Narewki – Łukaszykiem i Kabatem – a SS i Gestapo miały charakter regularny.

    W „walce” z polskim podziemiem „wsławił się” w 1942 roku 200 osobowy oddział SS-Weissruthenische Schutzmanschaft. Za wykonaną „pracę” jego żołnierze otrzymali awanse i dodatkowe przydziały żywności. Zdaniem Krzysztofa Zychowicza liczba funkcyjnych Białorusinów współpracująca z hitlerowcami wyniosła od 8 do 10 tysięcy osób.

    Po wojnie część działaczy wstąpiła do PPR i UB. Jeden z nich Jan Pietkiewicz został nawet dyrektorem departamentu Ministerstwa Ziem Odzyskanych. Inwigilowani przez UB działacze BKN, czy BZN argumentowali, że ludność białoruska w czasie II wojny światowej była nieuświadomiona, a liderzy omotani przez Niemców. Tyle tylko, że ich aktywność nie sprowadzała się wyłącznie do prowadzenia szkół, czy zespołów artystycznych.

    Na całe szczęście większość Białorusinów nie poszła drogą zdziczałych banderowskich Ukraińców i nie zabijała swoich sąsiadów Polaków tylko za to, że przynależeli do tej grupy narodowej. Bo gdyby tak było, to dziś w Polsce Białorusini nie mieszkaliby w zwartych skupiskach na południowo-wschodnim Podlasiu, a byliby porozrzucani, jak Ukraińcy po operacji „Wisła”, po Ziemiach Zachodnich.

    Wanda Grudzień
    Na zdjęciu: Emblemat 30 Dywizji Grenadierów SS (1 białoruska

    http://prawy.pl/1820-bialoruscy-przyjaciele-hitlera/
    Każdy pisze historię po swojemu
  • Trzecia fala. Lekcja dla każdego …
    Ron Jones uczył historii w liceum w Kalifornii. Podczas studium II wojny światowej jeden z uczniów zapytał Jonesa, jak zwykli Niemcy mogą udawać, że nie wiedzą nic o obozach koncentracyjnych i masowej eksterminacji ludzi w ich kraju.

    https://treborok.files.wordpress.com/2018/06/01-tfldk.jpg

    Ponieważ zajęcia wyprzedziły program nauczania, Jones postanowił poświęcić tydzień na eksperyment poświęcony temu zagadnieniu.

    W poniedziałek wyjaśnił uczniom siłę dyscypliny. Jones powiedział uczniom, aby siedzieli w pozycji „cicho”, ponieważ sprzyja to uczeniu się. Następnie kilka razy kazał uczniom wstać i usiąść na nowej pozycji, a następnie wielokrotnie kazał opuścić salę i po cichu wrócić na swoje miejsca. Uczniowie polubili „grę” i chętnie wykonywali wskazówki. Jones kazał uczniom odpowiadać na pytania wyraźnie i żywo, a oni z zainteresowaniem wszystkiego słuchali, nawet zazwyczaj bierni uczniowie.

    We wtorek Jones wyjaśnił klasie, samodzielnie siedząc „w spokoju”, siłę społeczności. Kazał uczniowi śpiewać w chórze: „Siła w dyscyplinie, siła we wspólnocie”. Uczniowie działali z wyraźnym entuzjazmem, widząc siłę swojej grupy. Pod koniec lekcji Jones pokazał uczniom powitanie, które ci powinni wykorzystać gdy się spotykali, przez podniesioną wygiętą prawą rękę do ramienia — i nazwał ten gest salutem Trzeciej Fali. W następnych dniach uczniowie regularnie witali się tym gestem.

    W środę kolejne 13 osób dobrowolnie przyłączyło się do 30 uczniów eksperymentalnej klasy, a Jones zdecydował się wydać karty członkowskie. Mówił o sile działania. Według niego indywidualna rywalizacja często przynosi rozczarowanie, a aktywność w grupie pozwala osiągnąć wielki sukces w nauce. Jones kazał uczniom opracować projekt sztandaru Trzeciej Fali, nakłonił dwadzieścia dzieci z sąsiedniej szkoły podstawowej do nauki poprawnego siedzenia „w spokoju”. Trzech uczniów miało zadanie przedstawiać Jonesowi naruszenia ustalonego porządku i krytykowania Trzeciej Fali, jednak w praktyce dobrowolnym donosicielstwem zajęło się koło 20 dzieci. Jeden z uczniów Robert, który wyróżniał się dużą budową ciała i małymi zdolnościami do nauki oświadczył Jonesowi, że będzie jego ochroną osobistą i chodził z nim w szkole. Trzy najlepsze uczennice klasy, których umiejętności w nowych warunkach nie były pożądane opowiedziały o eksperymencie rodzicom. W rezultacie do Jonesa zadzwonił miejscowy rabin, którego usatysfakcjonowała odpowiedź, że klasa w praktyce studiuje niemiecki typ osobowości. Rabin obiecał wyjaśnić wszystko rodzicom uczennic. Jones był bardzo rozczarowany brakiem oporu, nawet u dorosłych, nawet dyrektor przywitał go salutem Trzeciej Fali.

    W czwartek rano publiczność została gromiona przez ojca jednego z uczniów, który czekał na Jonesa na korytarzu. Był wytrącony z równowagi, wytłumaczył swoje zachowanie niemiecką niewolą i prosił о zrozumienie. Jones, który próbował przyspieszyć zakończenie eksperymentu wyjaśnił uczniom moc dumy. 80 uczniów zebranych w klasie usłyszało, że są częścią ogólnonarodowego programu młodzieżowego, którego zadaniem jest transformacja polityczna dla dobra narodu. Jones kazał czterem eskortującym, by wydostali się z sali wykładowej i eskortowali do biblioteki trzy dziewczyny, których lojalność była wątpliwa. Następnie powiedział, że setki oddziałów Trzeciej Fali zostały utworzone w innych regionach kraju, a w południe w piątek o ich organizacji poinformuje w telewizji lider ruchu i nowy kandydat na prezydenta.

    W południe w piątek do biura wtargnęło 200 studentów, w tym przedstawiciele subkultur młodzieżowych, którzy nie byli zainteresowani sprawami szkolnymi. Przyjaciele Jonesa przedstawiali fotografów krążąc po sali wykładowej. W południe telewizor był włączony, ale nic nie pojawiło się na ekranie. Widząc zdumienie uczniów Jones przyznał się, że ruch nie istnieje a oni odeszli od własnej opinii i łatwo dali się zmanipulować. Według niego ich działania niewiele się różniły od zachowania narodu niemieckiego w krytycznych latach. Uczniowie rozchodzili się w stanie depresji, wielu nie mogło powstrzymać łez.

    Eksperyment był spontaniczny i przez długi czas pozostawał nieznany szerokim masom, czemu przyczynił się wstyd jego uczestników za swoje działania. Pod koniec lat 1970-tych Jones opublikował historię eksperymentu w swojej pedagogicznej książce, a do tej pory jedyny opis eksperymentu został wydany przez gazetkę szkolną. W 1981 roku ukazała się powieść i amerykański film telewizyjny „Fala”, oparty na eksperymencie. W 2008 roku ukazał się niemiecki film „Eksperyment 2: Fala”. W 2010 w USA wyszedł film dokumentalny Lesson Plan, obejmujący wywiad z uczestnikami eksperymentu.

    źródło
    https://treborok.wordpress.com/trzecia-fala-lekcja-dla-kazdego/?preview=true
    Każdy pisze historię po swojemu
  • @Talbot 15:39:49
    Nikt nic nie wie...
    No jak nic nie wiadomo?
    Spytajcie się Talbota. On Wam to wyjaśni.

    Nie mogę odpowiedzie Robik - bo komunista mnie zablokował.
    Czego się boi?
    Między Trumpem, a nadzieją?
  • W amoku Rusofobii
    https://wiadomosci.onet.pl/swiat/rosja-odtajnia-kolejne-dokumenty-dot-ii-wojny-swiatowej/e8v0gz9
    Między Trumpem, a nadzieją?
  • @Pedant 10:41:58
    Pan się troszczy o Islamską Republikę Iranu - jak widzę.
    Ja troszczę się o Polskę.
    Wojna o Iran w Syrii jako zwycięstwo Iranu-widziane z USA
  • @Robik 06:05:26
    "W kwestii czyje interesy Ameryka stawia na pierwszym miejscu wiadomo już od dawna."

    Niedługo Trump spotka się z Putinem

    https://cdnpl2.img.sputniknews.com/images/585/94/5859481.png

    i przestaniecie bluźnić na Amerykę.
    Zaczniecie bluźnić na Kaczyńskiego i jego rząd.

    https://pl.sputniknews.com/polityka/201806218214666-USA-Trump-Rosja-Sputnik/

    Trump zostanie waszym bohaterem...
    Wojna o Iran w Syrii jako zwycięstwo Iranu-widziane z USA
  • @Oscar 18:47:41
    "Co ja ci będę tłumaczył Talbot..
    Ty jesteś znacznie bliżej tych ewidentnych przekrętów ty jak sądzę wręcz należysz emocjonalnie a może nawet organizacyjnie do tej mafii."

    Twierdzisz, że należę do chazarskiej mafii?
    Ta chazarska mafia twierdzi, że Putin jest ich najlepszym przyjacielem.
    Wojna o Iran w Syrii jako zwycięstwo Iranu-widziane z USA
  • WSI
    O agenturze Mossadu i Stasi w Polsce, współpracy PRL z międzynarodowym terroryzmem i marszu pokolenia 68

    https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2013/12/tragarze.jpg

    – 1 sierpnia 1981 r. w hotelu „Victoria” w Warszawie do Abu Dauda, palestyńskiego terrorysty i jednego z przywódców Czarnego Września, strzelał Dauer Hussajn Nassif. Po co Abu Daud przyleciał do Warszawy? Dlaczego miał zginąć?
    WITOLD GADOWSKI: – Nie była to pierwsza wizyta Abu Dauda w Polsce, kupował broń od Ludowego Wojska Polskiego, miał dobre kontakty z polskimi służbami specjalnymi. Czarny Wrzesień był rozbity przez Mossad, Abu Daud był jednym z ostatnich żyjących członków kierownictwa Czarnego Września. Ten zamach oprócz zemsty za zabicie izraelskich sportowców podczas olimpiady w Monachium w 1972 r., miał jeszcze jeden, chyba najważniejszy powód, zabójstwo Abu Dauda miało uniemożliwić zamach na prezydenta Egiptu, Anwara as Sadata, który w tym czasie zmienił swój kurs polityczny, zrezygnował z rosyjskich doradców.

    – Kto zlecił zamach na prezydenta Egiptu?

    https://niezlomni.com/o-agenturze-mossadu-i-stasi-w-sb-wspolpracy-prl-z-miedzynarodowym-terroryzmem-i-marszu-pokolenia-68/
    Propozycja nie do odrzucenia
  • Rosja i Ukraina to jeden naród - W.Putin
    Symbol pojednania

    http://www.new.org.pl/uploads/images/35870790-1777073379053578-3114582121235087360-n-m_5857.jpg

    We Lwowie uroczyście nadano imię Jacka Kuronia jednego ze skwerów oraz odsłonięto tablicę. To ważny symbol w dobie polsko-ukraińskich napięć.

    Wielu z nas – Polaków i Ukraińców, którzy spotkali się 16 i 17 czerwca we Lwowie, aby być razem w związku ze szczególną uroczystością – miało poczucie, że uczestniczy w historycznym wydarzeniu. W sytuacji, gdy od trzech lat na poziomie politycznym mamy w relacjach polsko-ukraińskich do czynienia z polityką konfrontacyjną, a z polskiej strony dodatkowo polityką dyktatu, kiedy wiele oskarżeń pada pod adresem Lwowa i Galicji, grupa dwudziestu siedmiu galicyjskich intelektualistów skierowała do Lwowskiej Rady Miejskiej wniosek o nadanie imienia Jacka Kuronia jednej z ulic. Lwowska Rada zwróciła się do mieszkańców miasta o głosowanie na stronie internetowej władz miasta na lokalizację ulicy lub placu. Efektem tych działań była decyzja Lwowskiej Merii, podjęta 22 marca o nazwaniu imieniem Kuronia placu przecinającego ulicę Iwana Franki, mieszczącego się przed Konsulatem RP.

    Dla współpracujących ze sobą blisko od wielu lat środowisk obywatelskich z Polski i ze Lwowa stało się oczywiste, że uroczystości nazwania placu powinny mieć miejsce w czternastą rocznicę śmierci Jacka, 17 czerwca. A także, że powinniśmy w dniu tym być we Lwowie razem. Udało się!

    Kilkudziesięcioosobowa grupa ze Lwowa oraz z Polski w przededniu uroczystości spotkała się na Cmentarzu Łyczakowskim, składając kwiaty, zapalając znicze pod memoriałem lwowskich Orląt, przy memoriale Ukraińskiej Galicyjskiej Armii, poległych lwowian w wojnie z Rosją od 2014 roku oraz grobach Niebiańskiej Sotni, czyli osób, które zginęły na kijowskim Majdanie w 2014 roku. Następnie spotkanie było kontynuowane podczas rozmów okrągłego stołu „Dziedzictwo Jacka Kuronia i polsko-ukraiński dialog wobec wyzwań Europy XXI wieku” na Ukraińskim Katolickim Uniwersytecie. Spotkanie miało nawiązywać do wcześniejszej tradycji podobnych wydarzeń w tym mieście, w różnych przełomowych dla relacji polsko-ukraińskich chwilach, jaką zapoczątkował Jacek Kuroń – 1 listopada 2002 roku w czasie największego zaostrzenia konfliktu wokół odbudowy Cmentarza Orląt Kuroń został współinicjatorem spotkania Polaków i Ukraińców ze środowisk obywatelskich we Lwowie. Wówczas, pierwszy raz w historii, Polacy i Ukraińcy, brali udział w żałobnych modlitwach ekumenicznych na Cmentarzu Łyczakowskim oraz w uroczystości symbolicznego połączenia krzyża przy murze oddzielającym Cmentarz Orląt od cmentarza żołnierzy Ukraińskiej Galicyjskiej Armii. Jacek, mimo ciężkiej choroby, był wówczas obecny.

    Wszystkich uczestników spotkania we Lwowie 16 i 17 czerwca łączyła głęboka troska o stan relacji polsko-ukraińskich, determinacja, aby kontynuować je w duchu prawdziwego dialogu, wzajemnego rozumienia. Łączyła nas też świadomość tego, że wobec wyzwań w Europie XXI wieku oba nasze narody powinny ze sobą blisko współpracować. Rozumiejąc tragiczną wspólną historię powinniśmy prawo do własnej pamięci historycznej oraz doświadczenia, jakie z niej wynikają, przekuwać w pozytywne działania, solidarność, współpracę i dialog skierowane ku przyszłości, a nie przeszłości. Gdy zawodzą politycy, w przełomowych sytuacjach czas na silny głos i zaangażowanie środowisk obywatelskich. Ma ono wyrastać z ducha myślenia o Ukrainie i Polsce oraz relacjach polsko-ukraińskich, jakie przekazał nam Jacek Kuroń. Jak się okazało podczas wspólnych dyskusji, przesłanie Jacka pozostaje dla wielu z nas jeszcze bardziej aktualne dzisiaj, niż kiedy żył.

    Z tego przekonania i naszej determinacji zrodził się Apel uczestników okrągłego stołu „Dziedzictwo Jacka Kuronia i polsko-ukraiński dialog wobec wyzwań Europy XXI wieku”, podpisany przez wszystkich uczestników spotkania, wśród których był także obecny jako bliski przyjaciel Jacka Kuronia i działacz opozycji demokratycznej w PRL-u, Bogdan Borusewicz, Wicemarszałek Senatu RP.

    Wszyscy, wraz z dodatkową grupa przybyłych specjalnie Polaków i Ukraińców z Przemyśla, wzięliśmy udział w uroczystościach zorganizowanych przez Lwowską Radę Miejską nazwania placu przed Konsulatem RP imieniem Jacka Kuronia oraz odsłonięcia jego tablicy. Uśmiechnięta twarz Jacka towarzyszyła nam podczas tej uroczystości. Tym bardziej, że zwracający się do zebranych na placu (Danuta Kuroń, mer Lwowa Andrij Sadowy, Bogdan Borusewicz, Myrosław Marynowycz i Konsul RP Rafał Wolski) podkreślali nieoceniony wkład wniesiony przez Jacka w rozwój naszych wspólnych relacji. Oto kilka wypowiedzi:

    Danuta Kuroń: „Jacek całe życie niósł ideę, że ludzie muszą się spotykać, muszą rozmawiać ze sobą, dopiero z tego spotkania, z tej rozmowy, mogą zrodzić się rzeczy dobre”.

    Andrij Sadowy: „Z woli Boga, Polacy i Ukraińcy żyją obok siebie i razem. I tak będzie zawsze. I dlatego powinniśmy żyć w pokoju, zgodzie i wzajemnym zrozumieniu. A tego właśnie pragnął zawsze dla nas Jacek”.

    Bogdan Borusewicz: „My, tutaj zgromadzeni na tym placu, mówimy do siebie w języku ukraińskim i w języku polskim. Nie potrzebujemy tłumacza. Tak jak nie potrzebujemy, aby ktoś trzeci nam tłumaczył znaczenie naszej historii, znaczenie naszych konfliktów. Jesteśmy w stanie sami je zrozumieć i zinterpretować. Zinterpretować jednak po to, aby być razem, aby myśleć o przyszłości i aby tę dobrą przyszłość dla Polski i Ukrainy budować. Jak robił to Jacek”.

    Myrosław Marynowycz: „Jacek Kuroń należał do tych Polaków, którzy najlepiej rozumieją naszą tragiczną historię. To właśnie wyjaśnia, dlaczego głos Jacka Kuronia był głosem polskiego sumienia. To dla nas, Ukraińców, niezmiernie ważne słyszeć i wiedzieć, że ktoś nas rozumie i że stara się nas wspierać”.

    Te głosy uzupełniało oświadczenie nasze, środowisk obywatelskich polsko-ukraińskich, z 16 czerwca. Zamieszczam je poniżej.



    Iza Chruślińska

    http://www.new.org.pl/5774-symbol-pojednania

    Nie lubisz Ukraińców - nie lubisz Putina i jesteś Rusofobem...
    Propozycja nie do odrzucenia
  • Iran od najciemniejszej strony
    Kiedy będziemy wolne nie jest lekturą łatwą. Przedstawia nie tylko trudne momenty współczesnej historii Iranu, ale też intymne wspomnienia autorki – noblistki Szirin Ebadi – która z powodu swojej działalności na rzecz praw człowieka traci pracę, majątek, rozpada się jej rodzina.

    http://www.new.org.pl/5771-iran-od-najciemniejszej-strony
    Wojna o Iran w Syrii jako zwycięstwo Iranu-widziane z USA
  • @matterhorn 10:00:40
    Dlatego kupuję cyklicznie Warszawską i Niepodległą
    Pani polityk...
  • @ele 08:03:21
    Tematem jest Polska, jej historia i dokonania.
    Umiejętnie manipulujesz słowami, aby w tekście pojawił się prezydent Putin.
    Znam te zagrywki socjotechniczne i PR.
    Jeszcze Polska nie zginęła
  • @Ziut - Ruch dla Rzeczypospolitej 16:18:23
    Są Ruscy i Rosjanie - Rosjanie okupują Kreml - Ruscy wsie i miasta.
    Pamiętacie "atak na meksykańskich marynarzy" w Gdyni*?
  • Maria Zacharowa do Ukraińców: „Was codziennie oszukują"
    https://cdnpl2.img.sputniknews.com/images/738/40/7384013.jpg

    Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa poinformowała o spotkaniu Julii Tymoszenko i rosyjskiego ambasadora w Niemczech Siergieja Nieczajewa

    Obywatele Ukrainy! Zwracam się do was. Was codziennie oszukują! Codziennie kłamią wam ukraińscy urzędnicy, politycy, media!

    https://pl.sputniknews.com/polityka/201802197384058-Ukraina-Zacharowa-Ukraincy-klamstwo-media/

    Słowianie i dają się oszukać Zachodowi?
    I.Striełkow: Mówiąc Wprost, - Pasaż z "Kalinki"
  • @ele 10:09:26
    Poczytaj o twoim drugim idolu-przebierańcu - też z tej samej opcji

    Pod artykułem „Rzutem na taśmę. Jan Kulczyk odznaczony przez Bronisława Komorowskiego” znalazłem interesujący wpis, skopiowałem go i daje do przemyślenia.

    gość | 26.06.2015 [14:13]CZŁOWIEK - to brzmi dumnie.Kim wobec tego jest osoba udająca obecnego prezydenta Polski i dlaczego bezprawnie używa nazwiska takiego jakiego używa, a nie swojego własnego - Szczynukowicz./.../
    Czy ktoś kompetentny się tym wreszcie zajmie?????

    https://naszeblogi.pl/55676-prawdziwy-zyciorys-komorowskiego

    I co ty NATO - ele?
    Lubisz przebierańców i komunistów...
    Jeszcze Polska nie zginęła
  • @ele 10:09:26
    "Nie naziści ale żydowska bolszewia zamordowała Polaków w Katyniu !
    i prezydent Putin przeprosił za to i w całej Rosji był wyświetlany film Andrzeja Wajdy KATYŃ ! rozumiesz prymitywny żydzie Talbot ? powtarzam w CAŁEJ ROSJI !!!! "

    https://i0.wp.com/m.neon24.pl/c61af7628332cc7b0a27d59ec2331c6a,14,0.png

    (…)Także i Andrzej Wajda kłamie, jak nawiedzony, że jego ojciec zginął w Katyniu! Prawda jest inna! Jakub Wajda zginął podczas wojny, a w Katyniu zginął Karol Wajda syn Marii i Stanisława Konigów, i nie miał on nic wspólnego z rodziną A. Wajdy, po prostu zbieżność nazwisk.

    Czego się wstydzi A. Wajda, że tak kłamie? JEGO OJCIEC JAKUB WAJDA BYŁ CZŁONKIEM PRZEDWOJENNEJ ZDRADZIECKIEJ W 100% ŻYDOWSKIEJ KPP! PRZYJAŹNIŁ SIĘ Z ŻYDEM, KOMUNISTĄ, POLAŃSKIM, OJCEM ROMANA POLAŃSKIEGO.” ….

    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/10/11/oplakiwanie-a-wajdy/

    Wybrałeś sobie żydowski autorytet...ele
    Jeszcze Polska nie zginęła
  • @ele 09:28:59
    W Katyniu Polaków wymordowali Naziści.
    Jeszcze Polska nie zginęła
  • Rosyjscy stratedzy są bezkonkurencyjni - nie dadzą się nigdy oszukać
    https://cdnpl2.img.sputniknews.com/images/807/68/8076829.jpg

    Zacharowa: Zachód oszukał Rosję

    Po zakończeniu zimnej wojny Rosja całkowicie otworzyła się na zachodnie kraje, ale została oszukana, oświadczyła rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa w wywiadzie dla fińskiej gazety Hufvudstadsbladet.

    https://pl.sputniknews.com/polityka/201806198189560-sputnik-rosja-zacharowa/
    Jeszcze Polska nie zginęła
  • @Jan Paweł 07:11:48
    Domyślam się, że ty sowieckiego...
    Ekspansja rosyjskiej dezinformacji
  • Nieskończenie Niepodległa: Odebranie Kresów
    http://dzienniknarodowy.pl/wp-content/uploads/2018/06/Webp.net-resizeimage-13-1.png

    Wraz z agresją sowiecką z 17 września 1939 roku polskie Kresy Wschodnie zostały skazane na stopniową zagładę. Komuniści przy pomocy rozstrzelań, aresztowań, wywózek i propagandy skutecznie zawładnęli tymi terenami…

    Wejścia wojsk sowieckich na polskie terytorium władze RP nie uznają za akt wywołania wojny. Żołnierze dostają rozkaz niewalczenia, w wielu miejscach jednak stawiają pozbawiony nadziei opór. Okupacja, zaprowadzona przez Armię Czerwoną, a realizowana przez NKWD, staje się formą przekształcenia całego zawłaszczonego terytorium w składową część totalitarnego imperium. Ludność polska uznana jest za wrogą, inne nacje nastawia się przeciw niej.

    Kadrę oficerską oraz znaczących przedstawicieli państwa polskiego Sowieci z miejsca pacyfikują; większość aresztują, zamykając w więzieniach i specjalnych obozach. Od lutego 1940 roku, co kilka miesięcy, ruszają też fale deportacyjne w głąb imperium. Wiosną ponad 20 tysięcy aresztowanych obywateli polskich zostaje zabitych strzałem w tył głowy. Osłaniające zbiorowy mord systemowe kłamstwo trwa potem pół wieku.

    Ppłk Jan Lachowicz

    Wyjechaliśmy na szosę prowadzącą do Kowla. Na szosie stały sowieckie czołgi, a przy nich załogi z twarzami uśmiechniętymi i wesołymi. W powietrzu czuć było dym z machorki — dla naszych nozdrzy wyraźnie śmierdzący. Poczułem także zapach dziegciu, którym krasnoarmiejcy smarowali sobie buty. Na tej szosie czuć było zapach Rosji!
    Okolice Radoszyn, woj. wołyńskie, 23 września 1939

    [Karol Liszewski, Wojna polsko-sowiecka 1939 r., Londyn 1986]

    Bronisław Ciulik (uciekinier z terenów okupowanych przez Niemców)

    Na słupach ogłoszeniowych przyklejony był w wielu miejscach rozkaz Naczelnego Wodza, że nie wolno strzelać do sowieckich żołnierzy, że Polska nie jest w stanie wojny z Rosją. Na sąsiednich, a nawet na tych samych słupach z drugiej strony, Sowieci przyklejali ogromne afisze przedstawiające sowieckiego żołnierza, który przebija bagnetem białego orła. Wszystko stało się zrozumiałe.
    Kowel, 25 września 1939

    [Michał Bronowicki, 17 września 1939. Agresja, „Karta” nr 51, 2007]

    Aleksander Dresler (mieszkaniec Białegostoku)

    W oknie wystaw leżały pięknie pomalowane imitacje szynki i kiełbasy, a do opakowań po maśle wkładano cegły. Kasze, mąka, sól i cukier stały się nieosiągalne. Kiedy przywieziono cukier czy wódkę, która stała się ważnym środkiem wymiennym, od razu tworzyły się kolejki i powstawały kłótnie. Chleb można było kupić tylko w jedynej w naszej dzielnicy piekarni u Jankiela Kantorowskiego. Kobiety już wieczorem zajmowały kolejkę, żeby dostać bochenek chleba, bo więcej nie sprzedawano. Tu szczególnie przyjezdni Żydzi, teraz zamieszkali w pobliskich Chanajkach, dawali się nam we znaki, pchając się bez kolejki i mówiąc: „Skończyło się już, polskie pany, wasze panowanie, teraz my mamy tutaj władzę”.
    Białystok

    [Aleksander Dresler, Sańka z ulicy Sosnowej, Białystok 1993]

    Oficer rezerwy z Brygady Korpusu Ochrony Pogranicza „Polesie”

    Kolumna [jeniecka] maszerowała […], konwojowana przez żołnierzy bolszewickich i miejscowych chłopów komunistów z opaskami na ramieniu. W czasie tego marszu konwojenci – chłopi bez przerwy strzelali nad naszymi głowami z karabinów, robiąc sobie z tego zabawę, a nas chcąc widocznie doprowadzić do szału (bywały wypadki postrzelenia). Żołnierze bolszewiccy spotykani na linii marszu odnosili się do nas bardzo wrogo. Wymyślali nam i grozili pięściami: „My wam teraz damy za dwudziesty rok”.
    Zahacie (okolice Wilna), koniec września 1939

    [„Teki Historyczne”, t. 19, Londyn 1988–1989]

    Z decyzji Biura Politycznego WKP

    Dla jeńców wojennych oficerów zorganizować oddzielny obóz. Oficerów w randze od podpułkownika do generała włącznie, a także ważnych urzędników państwowych i wojskowych, przetrzymywać oddzielonych od pozostałego składu oficerskiego w specjalnym obozie [w Starobielsku]. Agentów wywiadu, kontrwywiadu, żandarmów, służbę więzienną i policjantów – przetrzymywać w osobnym obozie [w Ostaszkowie].
    Moskwa, 2 października 1939

    [Polscy jeńcy wojenni w ZSRR 1939–1941, oprac. Wojciech Materski, Warszawa 1992]

    Z oświadczenia Rządu Polskiego na Uchodźstwie, przedstawionego państwom alianckim

    Rząd Polski dowiedział się właśnie, że na obszarach polskich, zajętych czasowo przez ZSRR, ma się odbyć głosowanie ludności, celem stwierdzenia woli jej w sprawie przeniesienia tego obszaru do ZSRR. Rząd Polski niniejszym oświadcza, że głosowanie takie w obszarach pod okupacją wojskową jest sprzeczne z prawem międzynarodowym. Wobec tego Rząd Polski będzie uważał głosowanie takie za nieistniejące i nieważne – i w żadnym razie nie uzna go za mające moc prawną.
    Paryż, 21 października 1939

    [Stanisław Stroński, Polityka rządu polskiego na uchodźstwie w latach 1939–1942, t. 1, oprac. Jacek Piotrowski, Nowy Sącz 2007]

    Z przemówienia Polaka, aktywisty sowieckiego, podczas obrad Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Ukrainy

    Więcej nie powróci tu kapitalista, więcej nie powróci tu żandarm, bo na straży naszych granic będzie stała Armia Czerwona.

    U progu nowego dnia, za nami noc kapitalistów, przed nami łopoczą czerwone sztandary, przed nami zorza czerwona się pali.

    Proletariat Związku Sowieckiego podał nam bratnią dłoń i wyzwolił proletariat Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Łaska spłynęła na nas. Nie łaska boska, o którą prosiliśmy dziesiątki lat, nie ta łaska, która darzyła nas kryminałami, która darzyła nas piekłem, która darzyła nas niewolą, która darzyła nasze dzieci żebractwem, ale łaska proletariatu. Proletariatu Związku Sowieckiego. Na taką łaskę my może nie zasłużyliśmy?
    Lwów, po 22 października 1939

    [Archiwum WFDiF, Oblicza totalitaryzmu]

    Z uchwały Rady Komisarzy Ludowych ZSRR

    Zleci NKWD ZSRR przeprowadzenie wysiedlenia wszystkich zamieszkałych na Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainie osadników wraz z rodzinami i wykorzystanie ich przy wyrębach lasów. […] Najbardziej niebezpiecznych spośród wysiedlonych, co do których uzyska się materiały o ich antysowieckiej i kontrrewolucyjnej działalności w przeszłości lub obecnie, należy aresztować, a ich sprawy przekazać do Kolegium Specjalnego.
    Moskwa, 5 grudnia 1939

    [[Deportacje obywateli polskich z Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi w 1940 r., Warszawa–Moskwa 2003]

    Ks. Józef Mroczkowski (proboszcz parafii katolickiej)

    Najgorsza […] była plaga bolszewickiego wywożenia, czyli przesiedlenia mieszkańców. Najwięcej bólu, cierpienia, łez, najwięcej strachu i zniszczenia nerwów przysparzały ludowi te diabelskie napady nocne na senny dom nieszczęśliwych jego mieszkańców. Wszystkie noce były ciche, bezsenne, pełne przeczucia grozy. Takie ciche, głuche noce były tłem roboty ludzi-wampirów. Zimno, mróz, niepogoda, choroba czy wiek sędziwy, brak odzieży nie mogły być przedmiotem usprawiedliwienia się i względów. Lęk przed wysiedleniem był tak wielki, że wielu pod wpływem strachu załamało się psychicznie i poszło na służbę do komuny. Inni – nie śpią nocą, a dniem nie pracując z niepokoju, każdej chwili mogli oczekiwać katastrofy.
    Oleszyce, luty 1940

    [ks. Józef Mroczkowski, Obserwator. Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939–1947, Warszawa 2016]

    Z decyzji Biura Politycznego WKP

    I. Polecić NKWD ZSRR: 1) sprawy znajdujących się w obozach dla jeńców wojennych 14.700 byłych polskich oficerów, urzędników, obszarników, policjantów, agentów wywiadu, żandarmów, osadników i służby więziennej; 2) jak też sprawy aresztowanych i znajdujących się w więzieniach w zachodnich obwodach Ukrainy i Białorusi 11.000 osób, członków różnorakich k-r szpiegowskich i dywersyjnych organizacji, byłych obszarników, fabrykantów, byłych polskich oficerów, urzędników i zbiegów – rozpatrzyć w trybie specjalnym, z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelania.

    II. Sprawy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia.
    Moskwa, 5 marca 1940

    [Katyń. Dokumenty ludobójstwa. Dokumenty i materiały archiwalne przekazana Polsce 14 października 1992 r., Warszawa 1992]

    Mjr Adam Solski (jeniec z obozu dla polskich jeńców w Kozielsku) w dzienniku

    Piąta rano. Od świtu dzień rozpoczął się szczególnie. Wyjazd karetką więzienną w celkach (straszne!). Przywieziono [nas] gdzieś do lasu; coś w rodzaju letniska. Tu szczegółowa rewizja. Zabrano [mi] zegarek, na którym była godzina 6.30. […] Zabrano ruble, pas główny, scyzoryk… [tu dziennik urywa się]
    Katyń, 9 kwietnia 1940

    [Pamiętniki znalezione w Katyniu, op. J. Zawodny, Paryż 1989]

    Mitrofan Syromiatnikow (oficer NKWD)

    Do więzienia wewnętrznego NKWD zaczęły napływać duże grupy polskich wojskowych [z obozu w Starobielsku]. Z reguły byli to oficerowie armii polskiej i żandarmi. […] Nieraz zdarzało się, że przyjmowałem Polaków i umieszczałem ich w celach. Z reguły w więzieniu przebywali oni krótko: dzień–dwa, a czasem kilka godzin, po czym wyprowadzano ich do piwnicy NKWD i rozstrzeliwano. Wielokrotnie zdarzało mi się odprowadzać ich do piwnicy, gdzie […] znajdowali się prokurator oraz komendant [Timofiej] Kuprij i kilka osób z komendantury.

    Po rozstrzeliwaniu ciała Polaków wrzucano do ciężarówek i wywożono do parku leśnego. […] Zwłoki Polaków składano do dużych dołów.
    Charków

    [Katyń. Dokumenty ludobójstwa. Dokumenty i materiały archiwalne przekazane Polsce 14 października 1992 r., tłum. Wojciech Materski, Warszawa 1992]

    Ignas Šeinius (główny pełnomocnik Litewskiego Czerwonego Krzyża w okręgu Wileńskim) w dzienniku

    Aresztowania trwają nadal, jeszcze szybciej i w szerszym zakresie. Wczoraj w Wilnie aresztowano cały szereg nowych ofiar. […] My – Litwini, Łotysze, Estończycy, Polacy – roztopimy się jak cukier w słonym, ogromnym rosyjskim morzu. […] Sami pociemniejemy i staniemy się nieokrzesani. I nam wyrośnie sierść na rękach. I na duszy. Znikną nasze miłe, liryczne pieśni, zgaśnie nasza dźwięczna, zadziwiająca mowa. Znikną jak cień nasze humanistyczne tradycje zachodniej kultury, znikną nasze dawne obyczaje. […] A kiedy zapomną o nas inne kulturalne narody, zapomnimy sami o sobie.
    Wilno, 17 lipca 1940

    [Ignas Šeinius, Czerwony potop, Warszawa 1998]

    Gen. Stefan Rowecki (komendant główny Związku Walki Zbrojnej) w meldunku organizacyjnym

    Na terenie okupacji sowieckiej praca jest znacznie trudniejsza niż w Generalnym Gubernatorstwie. Wynika to przede wszystkim z tego, że bolszewicy rozporządzają znacznie liczniejszym aparatem politycznym, rozumieją język polski i mają dużą pomoc elementu miejscowego: Ukraińców, Białorusinów, a przede wszystkim Żydów – mają też dużo zwolenników wśród młodzieży, którą faworyzują i dają jej posady.
    Warszawa, 21 listopada 1940

    [Armia Krajowa w dokumentach 1939 – 1945, t. I, cz. 1, Warszawa 2015]

    Ppłk Tadeusz Rudnicki (komendant Bazy ZWZ w Sztokholmie) w meldunku do sztabu Naczelnego Wodza

    Przybyły z Wilna były wiceminister [skarbu Ferdynand] Świtalski podaje, że władze cywilne sowieckie zmuszają przy rejestracji o obywatelstwo [sowieckie, przymusowe] podpisywać następującą deklarację: „Oświadczam, że raz na zawsze wyrzekam się obywatelstwa polskiego, że nigdy nie będę dążyć do odzyskania niepodległości Polski i zobowiązuję się być prawym obywatelem sowieckim”. Kto nie przyjmie obywatelstwa, traci prawo zamieszkiwania w 12 guberniach pogranicznych i okolicach Moskwy.
    Sztokholm, 23 stycznia 1941

    [Armia Krajowa w dokumentach 1939–1945, t. I, cz. 1, Warszawa 2015]

    Anna Kowalska (pisarka) w dzienniku

    Jest coraz duszniej, coraz ciaśniej i tylko z trudem przypominając sobie historię, nabiera się nadziei. Żyje się jak pod gruzem, powoli ruszając i przesuwając o niewidzialny milimetr rękę czy nogę. Nie ma żadnej łączności między życiem sprzed katastrofy a momentem, kiedy katastrofa się wydarzyła.
    Lwów, 21 marca 1941

    [Anna Kowalska, Dzienniki 1927–1968, Warszawa 2008]

    Gen. Stefan Rowecki w meldunku

    Bolszewicy nie są tak skłonni do rozstrzeliwania ludzi z lada powodu albo i bez powodu, jak Niemcy, ale niezmierne trudności powoduje znacznie większe wnikanie ich w sprawy społeczeństwa polskiego niż pod okupacją niemiecką. Nie separują się oni od Polaków, przeciwnie, włażą wszędzie i narzucają się, a przenosząc walkę na płaszczyznę socjalną, potrafili zjednać sobie pewną cześć społeczeństwa polskiego, głównie spośród młodzieży proletariackiej i pewnej części złamanej moralnie inteligencji. Przez swoje szkoły, instytucje, spółki, teatry i propagandę drukowanym słowem zatruwają oni mniej odporną część młodzieży i podważają podstawy jej wychowania. Systemem swych urządzeń biurokratycznych tak spętali społeczeństwo, że szersza praca przeciw bolszewizmowi jest uniemożliwiona. Wywiezienie kilkuset tysięcy Polaków do Azji i pobór kilku roczników młodzieży męskiej do wojska znacznie przerzedził szeregi tych, którzy mogliby stanowić materiał ludzki dla organizacji.
    Warszawa, 1 kwietnia 1941

    [Armia Krajowa w dokumentach 1939 – 1945, t. I, cz. 1, Warszawa 2015]

    za: Portal historyczny Histmag

    Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska
    Jeszcze Polska nie zginęła

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY