Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
375 postów 4466 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Moje komentarze

  • Operacja Polska NKWD 1937 r. Sowiecka rzeź Polaków
    https://superhistoria.pl/_thumb/80/72/a27206447626e2d17c067c4591d3.jpeg

    W czasie II wojny światowej Stalin i Jeżow wymordowali 200 tys. Polaków. Mimo gigantycznej skali tej rzezi – zabito 10-krotnie więcej osób niż w trakcie zbrodni katyńskiej – w Polsce właściwie się o niej nie mówi. Operacja Polska NKWD nie przebiła się do masowej świadomości Polaków.

    Śledczy Władimir Driekow: Kto z wami wsiadł do samochodu, kiedy wysłano was 1 września 1937 r. z gmachu urzędu NKWD?
    Skazany Michał Jodko: Na prawej ławce siedział tylko jeden aresztowany starzec z brodą. Po mnie przyprowadzili starszego ogolonego mężczyznę. Potem przyszedł aresztowany Olszewski.
    Śledczy: W jakiej kolejności i kogo wyprowadzili na miejscu przybycia?
    Skazany: Pierwszy wyszedł starzec. Drugiego po nazwisku wywołali mnie. Z zewnątrz słyszałem krzyki: „Dawajcie następnego!”.
    Śledczy: Kiedy podeszliście do mogiły, widzieliście, ilu tam jest rozstrzelanych?
    Skazany: Złapało mnie dwóch pracowników NKWD. Ilu leżało rozstrzelanych w jamie – nie jestem w stanie powiedzieć.
    Śledczy: Ile otrzymaliście ran i ile wystrzałów usłyszeliście?
    Skazany: Zraniony zostałem raz, w prawą stronę potylicy, nieco powyżej szyi. Wystrzałów nie słyszałem. Usłyszałem tylko dzwon w uszach, w oczach przeleciały mi błyskawice i straciłem przytomność.
    Śledczy: W jaki sposób wydostaliście się z jamy?
    Skazany: Kiedy się ocknąłem, przypomniałem sobie, co się ze mną działo. Poruszyłem rękami, były związane. W jamie było ciemno. Słyszałem kapiącą z mojej rany krew. Nogami namacałem w jamie jakiegoś rozstrzelanego. Stanąłem na nim i podnosząc się, zaczepiłem łokciami za krawędź jamy. Obróciłem się na brzuch i wydostałem się z jamy. Znalazłem się na drodze, szedłem jakiś czas. Za pomocą sęku w drzewie rozwiązałem linę. W najbliższym strumieniu umyłem się, wyprałem koszulę, zszyłem za pomocą małego gwoździka rozerwane spodnie. Wtedy lunął rzęsisty deszcz. Poszedłem do budynku, który budowali kołchoźnicy. Poprosiłem o zapałki, zapaliłem i usiadłem. Oni zaczęli mnie pytać, kim jestem, skąd i dlaczego mam krew. Wyjaśniłem, że wypadłem z wagonika, ale oni nie uwierzyli i zażądali dokumentów. Zostałem dostarczony z powrotem tutaj do urzędu NKWD.

    https://superhistoria.pl/dwudziestolecie-miedzywojenne/38040/Operacja-Polska-NKWD-1937-r-Sowiecka-rzez-Polakow.html
    "Operacja polska NKWD" - wymierzona w Polaków
  • @ewinia 19:24:45
    Ma być tak...


    Naród rozstrzelany – Operacja Polska

    Pierwsza strona kopii rozkazu nr 00485 otrzymanej przez oddział NKWD w Charkowie / Źródło: Wikimedia Commons/ Domena publiczna

    https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/38093,Narod-rozstrzelany-Operacja-Polska.html
    "Operacja polska NKWD" - wymierzona w Polaków
  • @ewinia 19:24:45
    Operacja polska kojarzy mi się z polskimi obozami koncentracyjnymi.
    "Operacja polska NKWD" - wymierzona w Polaków
  • Operacja Polska
    Czyżby Jabłonowski na dwa fronty działał?
    "Operacja polska NKWD" - wymierzona w Polaków
  • @ikulalibal 17:44:58
    Lenin – kat narodu rosyjskiego i zwykły pederasta

    http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/09/a21.png

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/lenin-kat-narodu-rosyjskiego-zwykly-pederasta-2014-09
    "Demokracja" po rosyjsku
  • @ikulalibal 17:44:58
    Jacy WY Towarzyszu?
    Wspomina jego ktoś z VKontaktie, a pani Łabuszewska o tym napisała.

    Ogarnij się człowieku, bo działasz na niekorzyść Rassiji.
    "Demokracja" po rosyjsku
  • Pytanie do drzewa
    https://pbs.twimg.com/media/CoeQzATUIAArRhP.jpg

    Jak powszechnie wiadomo, rewolucja zjada własne dzieci. Rosyjska rewolucja swoje dzieci chętnie rozstrzeliwała. Tysiącami, setkami tysięcy. Także swoich piewców, którzy poezją, prozą i dramatem wysławiali pod niebiosa jej wyższość nad zastanym porządkiem. Wśród przemielonych przez zbrodniczą machinę stalinizmu był też jej wielki entuzjasta Władimir Kirszon. Dziś mija 115. rocznica jego urodzin, a niespełna miesiąc temu minęła 79. rocznica jego śmierci. Tak, przez rozstrzelanie.

    Kirszon był zdeklarowanym bolszewikiem, członkiem partii od momentu uzyskania pełnoletności, w pierwszym szeregu walczył po stronie czerwonych w wojnie domowej. Służył rewolucji jako wierszokleta – pisał teksty piosenek i sztuki teatralne na potrzeby agitacji. Zasłużył się wielce w organizowaniu struktur organizacji pisarzy, od 1925 r. był sekretarzem RAPP – stowarzyszenia pisarzy proletariackich. Kirszon był apologetą Stalina i jego „wielkich dzieł”, a tych, którzy nie podzielali jego entuzjazmu, zwalczał wszelkimi dostępnymi środkami. Organizował nagonki na kolegów po piórze, między innymi na Michaiła Bułhakowa, Michaiła Zoszczenkę, Michaiła Priszwina, za niezbyt gorliwe zaangażowanie w tworzenie nowego człowieka sowieckiego, schlebianie gustom burżuazyjnym itd. Masami pisywał do Stalina listy, w których uprzejmie donosił na kolegów, zabiegał przy tym o przychylność wodza dla własnych dzieł. Z powodzeniem.

    O popularnych w latach dwudziestych i trzydziestych sztukach Kirszona mało kto dziś pamięta. Tytuły mówią same za siebie „Tory śpiewają” (Рельсы гудят), „Cudowny spław” (Чудесный сплав), „Chleb” (Хлеб), „Wielki dzień” (Большой день) – to o wojnie światowej, która kończy się globalnym zwycięstwem komunizmu. We wszystkich utworach wysławiał przede wszystkim Stalina: „to typ nowego przywódcy, ideowego bolszewika”. Piętnował natomiast wpływ ideologii burżuazyjnej na młode pokolenie, od czci i wiary odsądzał tych, którzy sprzeciwiają się kolektywizacji itd.

    Mimo że agitki Kirszona były marnymi sztuczydłami pozbawionymi walorów literackich, wystawiały je największe teatry – MChAT, Teatr Wachtangowa, Bolszoj Dramaticzeskij Tieatr w Leningradzie. Choć konstrukcja sztuk Kirszona miała wdzięk betonu, a bohaterowie wygłaszali propagandowe pogadanki dalekie od życia, w recenzjach pisano, że akcja jest wartka, problemy doniosłe, a postaci żywe. Te teatralne bohomazy nie schodziły z afisza przez kilka sezonów. Ale w końcu zeszły.

    Ich wartość artystyczna nie miała tu nic do rzeczy. Kirszon należał od połowy lat dwudziestych do kręgu osób blisko związanych z Gienrichem Jagodą, komisarzem ludowym spraw wewnętrznych. NKWD pod wodzą Jagody przeprowadziło pierwszą wielką czystkę na fali represji po zabójstwie Kirowa. I jak to w totalitarnych bajkach bywa, wódz w pewnym momencie postanowił się pozbyć wykonawcy zbrodni, tym bardziej że Jagoda nie zgadzał się ze Stalinem w kilku kwestiach. W 1937 r. Jagoda został aresztowany, oskarżony o spisek i w 1938 r. stracony. Kirszon podzielił los swego protektora – został oskarżony o trockistowskie odchylenie, spisek i szpiegostwo i rozstrzelany. Miał zaledwie 35 lat. Został pochowany w bezimiennej zbiorczej mogile w tzw. Kommunarce.

    Teraz jeszcze kilka słów o „życiu po życiu”. Jak pisała Jekatierina Kowalewska w „Rossijskiej Gazecie” (https://rg.ru/2015/06/29/reg-skfo/kirshon.html), Kirszon nie był poetą, w każdym razie za takiego się nie uważał, niemniej do niektórych swoich sztuk, zwłaszcza tych lżejszych, komediowych dodawał piosenki. Do wystawianej w Teatrze Wachtangowa w Moskwie komedii „Dzień urodzin” (День рождения) popełnił tekst „Zapytałem jesion, gdzie jest moja ukochana” (Я спросил у ясеня, где моя любимая), muzykę skomponował Tichon Chriennikow. Podobno kompozycja była ironiczna i wesoła, nuty się nie zachowały. Drugie życie tekst nieoczekiwanie zyskał dzięki oprawie Mikaela Tariwierdijewa – i ta kompozycja została wykorzystana przez Eldara Riazanowa w legendarnym dziś filmie „Ironia losu” z Barbarą Brylską i Andriejem Miagkowem. Film wyświetlany jest w każdego Sylwestra w rosyjskiej telewizji, stał się takim samym trwałym elementem uroczystości powitania Nowego Roku jak szampan czy sałatka Olivier. Piosenka w filmie jest liryczna (https://www.youtube.com/watch?v=YkoBjUL-2uE) i nic nie wskazuje na jej proletariacki, zaangażowany ideowo rodowód. Nikt zresztą nie pamięta o autorze słów, który pewnie by się zdziwił, gdyby zobaczył, że to jedyne jego dzieło, które oparło się próbie czasu. I że prowadzi ono własne życie diametralnie odmienne od zamysłu twórcy.

    Większość zdjęć Kirszona, jakie można znaleźć w dostępnych źródłach, przedstawiają jowialnego pana w średnim wieku, wystylizowanego (Bułhakow opisał go jako ubranego po europejsku elegancika), uśmiechniętego, zadowolonego z życia i dokonań, spełnionego i bez emocji patrzącego w przyszłość. I jest jedno zdjęcie, zrobione już po aresztowaniu (można je obejrzeć m.in. tu: http://andreistp.livejournal.com/7961650.html). W oczach Kirszona zaklęta jest bezbrzeżna rozpacz, przeżyte właśnie być może pierwsze w życiu upokorzenie, porzucona nadzieja. Czy jest w tych oczach świeżo uzyskana świadomość logiki zbrodniczego totalitarnego systemu, któremu z takim oddaniem służył? Nie zachowały się dokumenty, które by o tym świadczyły. Do końca Kirszon wierzył w Stalina i w to, że wódz mu pomoże. Nie pomógł. Przecież nie mógł pomóc.

    http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2017/08/19/pytanie-do-drzewa/
    "Demokracja" po rosyjsku
  • Walka ras w USA
    http://46bah7dkfu-flywheel.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2017/08/zbeszczeszczenie-pomnika-konfederatow-w-Durham-NC-fot-CBS_News-1024x621.png


    Stany Zjednoczone stają się coraz bardziej krajem komicznych sprzeczności. Myślę tutaj o oficjalnym głoszeniu wolności słowa i manifestacji przy nie mniej oficjalnym potępianiu tych słów i manifestacji, które część populacji – głównie kolorowej – uznaje za niezgodne z panującą doktryną politycznej poprawności. Mam na myśli tutaj oczywiście reakcję kolorowych mas na manifestacje zwolenników białej rasy w Charllotesville w Zachodniej Wirdżini. Manifestacja miała legalne zezwolenie na przemarsz, którego celem był protest przeciwko usuwaniu pomników bohaterów wojny domowej z lat 1861-1865 czyli starcia pomiędzy Konfederacją Stanów Południa i Unią.

    Zważywszy, że są to już obecnie osoby historyczne i w zasadzie broniące idei samostanowienia stanów wchodzących uprzednio dobrowolnie w skład Stanów Zjednoczonych nie widzę najmniejszego powodu aby uznawać ich pomniki czy inne symbole – jak flaga stanów konfederacyjnych – za coś co powinno obrażać wysublimowane uczucia amerykańskiego motłochu. Generałowie Południa wojnę przegrali, unioniści dokonali wielu zbrodni wojennych pacyfikując białą ludność stanów konfederacji oraz kradnąc i niszcząc ich majątek (jak to wyglądało można przeczytać w “Przeminęło z wiatrem”) ale jest to wszystko przeszłość. Potomkowie rodzin autochtonicznych mają absolutne prawo do zachowania pamiątek chwalebnej przeszłości, które zresztą były postawione znacznie później już po przymusowym włączeniu Południa do wielkiej rodziny stanów USA. Idąc dalej tą samą drogą rozumowania należałoby wykreślić z historii samych założycieli USA takich jak Waszyngton, Dżeferson i inni gdyż byli oni sami właścicielami niewolników i dysponowali nimi swobodnie pod każdym względem. Rzecz jasna walka z pamiątkami historycznymi Południa jest tylko pretekstem do szerszej kampanii zmierzajacej do kompletnego ubezwłasnowolnienia reprezentantów białej rasy w USA. Demokratyczne lewactwo rozpuszczone przez Obamę nie spocznie zanim nie pozbędzie się wszystkich śladów cywilizacji “białasów”, których jedyna przydatność to dostarczanie funduszów na utrzymanie kolorowej populacji w zdrowiu i dobrobycie przy minimalnym nakładzie pracy ze strony samych zainteresowanych. Oczekuję, że w najbliższej przyszłości wizerunki białych prezydentów na banknotach zostaną zastąpione podobizną Martina Lutera Kinga i innych męczenników walki o prawa mniejszości. Zabawne jest to, że owe wydarzenia – myślę tu o przejęciu władzy przez mniejszości rasowe i seksualne – były już przewidywane w latach 70-tych w książce Andrew Macdonalda “The Turner Diaries” gdzie opisana jest rewolta części białej populacji przeciwko żydowsko-mulackiemu rządowi przyszłych Stanów Zjednoczonych. Walka kończy się zwycięstwem zdrowego trzonu narodu ale zniszczenia i ofiary poniesione przez ludność są poważne. Szczerze namawiam moich czytelnikow do lektury owej powieści, która może okazać się w perspektywie prorocza.

    Specjalną wściekłość demo-lewactwa wywołało uczestnictwo w manifestacji przedstawicieli spontanicznych – grass-roots – organizacji białej ludności takich jak np. Ku-Klux-Klan czy Biali Supremaciści – czyli zwolennicy intelektualnej przewagi osobników rasy białej. Wśród nich byli także zwolennicy wielkiego przywódcy socjalistycznej lewicy – Adolfa Hitlera. Wznoszone okrzyki dowodziły także ich rozczarowania obyczajami żydowskiej finansjery, którą oskarżali nie bez racji o wywołanie większości kryzysów finansowych w USA i na świecie. Demonstracja “zdrowego trzonu” obfitowała obecnością obywateli potężnych rozmiarów, pokrytych tatuażem i dysponujących twarzami typowymi dla ludu wszedzie – także w Naszej Umęczonej Ojczyźnie. To wskazywało na zdrowy oddźwięk oburzenia w samych podstawach amerykańskiego bytowania.

    Ja osobiście staram się trzymać zdala od awangardy ruchów politycznych gdziekolwiek by się ona ujawniała. Muszę jednak przyznać, że wina za starcia w Charlottesville spada na demo-lewicę, która sama nie posiadając zezwolenia na kontr-manifestację zaatakowała zbrojnie pochód legalny.

    Wielka zaletą prezydenta Trumpa było właśnie dokonanie tego prostego i prawdziwego stwierdzenia. Niestety nie przyniosło mu to takiego uznania na jakie zasługiwał.

    Andrzej Bobola
    Bobola – Andrzej Bobola jest pseudonimem literackim Andrzeja Altenbergera, profesora fizyki chemicznej, który dla odpoczynku od nieco rozrzedzonej atmosfery fizyki teoretycznej oddaje się rozważaniom na tematy humanistyczne o aktualnym znaczeniu.

    Za: Bobolowisko, 17.08.2017 / BIBUŁA – pismo niezależne, 2017-08-18.



    Ilustracja tytułowa: Niszczenie pomnika Konfederatów w Durham w Północnej Karolinie. Fot. YT-CBS News, 17.08.2017



    Polish-Club-Online-PCO-logo-2, 2017.08.19
    http://www.polishclub.org/2017/08/19/walka-ras-usa/
    "Demokracja" po rosyjsku
  • @Rzeczpospolita 18:49:19
    A pan za kim jest - za Rosjanami, czy Słowianami?
    Jak się rodzi Nowy Porządek Świata
  • @Rzeczpospolita 18:49:19
    Wszyscy Rosjanie to Słowianie = rosyjscy żydzi też są Słowianami =skoro wszyscy Rosjanie to Słowianie.
    Rosyjscy komuniści też są Słowianami.
    Jak się rodzi Nowy Porządek Świata
  • @Rzeczpospolita 18:03:46
    Krytyka Polityczna to lewica z postkomuny, ideowo skoligacona z rosyjskimi komunistami.
    Jak się rodzi Nowy Porządek Świata
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:40:13
    "Przekopiowałeś Pan tekst kolejnej mało rozwiniętej osoby, gdzie prezentowane są poglądy z wyraźnym manipulacyjnym zamierzeniem.
    Swego czasu Sykulski mi podpadł jako człowiek ograniczony i należący do mainstreamowego kręgu.
    To samo autorka tekstu."

    A mi podpadł Wałęsa jako człowiek ograniczony.
    Przykro mi, że autorzy tekstów panu podpadli - komunie podpadł też Paweł Jasienica....
    Jak się rodzi Nowy Porządek Świata
  • Tylko Siła
    http://www.pch24.pl/images/min_mid_big/mid_48787.jpg

    „Trzeci Rzym” cara Iwana IV Groźnego. Idea i historia

    Read more: http://www.pch24.pl/trzeci-rzym-cara-iwana-iv-groznego--idea-i-historia,48787,i.html#ixzz4qI8Uskvk
    Jak się rodzi Nowy Porządek Świata
  • @fretka 09:58:30
    Mi nie trzeba tego przypominać.
    Kaczyński działał w interesie zapewnienia Polsce bezpieczeństwa, tworząc bufor pomiędzy Rosją a Polską.

    http://www.polukr.net/blog/2016/09/piotr-tyma-antyukrainski-ruch-w-polsce-szerzy-sie-geograficznie/
    Ukraińcy plują nam w twarz!
  • @Rzeczpospolita 17:57:23
    Stalin wiecznie żywy i ma się w Rosji bardzo dobrze.

    Stalin nie dość tego, że wyciągnął Polaków z lepianek, ubrał ich, wykształcił i dał pracę, to jeszcze zadbał o granice naszego kraju. Niegodziwością jest zapominanie o tamtych wielkich zasługach Stalina.

    Zaprzeczanie temu, że Armia Czerwona przyniosła wolność krajom Europy Środkowo-Wschodniej to kolejny brak wdzięczności i przejaw rusofobii w naszym społeczeństwie.
    Co ciekawe i zauważalne na forach społecznościowych, to bardzo duży ruch związany ze Stalinem, a już apel do Rosjan o kupowanie koszulek: "t-shirty z podobizną matki generalissimusa Józefa Stalina jest porównywalny z t-shirtem podobizny łona matki Prezydenta RP.
    Niech wam się nie wydaje, że w Rosji wiatr zmian przestał wiać, :) to dopiero początek przemian ustrojowych, na porządku dziennym są ataki na Żydów pomimo tego, że Putin zaprasza ich do Rosji. Putin zapomniał jednak o tym, o czym pamiętają i wiedzą fora społecznościowe, że obywatele pochodzenia żydowskiego upomną się o swoje majątki, które utracili za czasów Stalina i ZSRR.
    Facebook kapie, a właściwie wylewa się z niego antysemityzm w wykonaniu Rosjan i posty nafaszerowane są nostalgicznymi tekstami przypominającymi wszystkim niezorientowanym jak to dobrze było w czasach ZSRR.
    Rosjanie nie potrafią i chyba nigdy nie zrozumieją tego, że Stalin jest dla Polaka takim samym substytutem człowieka jak Hitler. Fora i strony rosyjskie wzajemnie nakręcają się takimi oto poglądowymi obrazkami.
    http://img15.nnm.me/3/e/7/d/3/c86146250eb25ecad38cc35d170_prev.jpg

    Неблагодарная Европа: нет желания вернуть, что подарил Вам дядюшка Сталин ? czyli Niewdzięczna Europa: nie ma chęci zwrócić tego co podarował jej Stalin? Tak to można chyba w przystępny sposób przetłumaczyć. http://aloban75.livejournal.com/1719434.html
    Nasi sąsiedzi zapominają jednak wspomnieć o innej historii, historii przesiedleń ludności polskiej ze wschodu na ziemie zwane "odzyskanymi".
    Stalin nic nam nie podarował, Stalin zamienił jedne terytoria zamieszkiwane przez ludność polską na inne, z których została wysiedlona ludność niemiecka. To nie Polacy wysiedlali Niemców, to Rosjanie zadbali o to żeby na okupowanych przez siebie terenach nie natrafiali na opór Polaków. Pamiętajmy o tym, że w tamtych czasach ziemia, jej jakość i moc, siła rodzenia, a więc możliwość wykarmienia społeczeństwa była ważniejsza od innych aspektów powiązanych z ustalaniem granic.

    http://cafealle.pl/c/index.php?topic=1976.0
    Ukraińcy plują nam w twarz!
  • @Repsol 15:25:53
    "Czy Stalin jeszcze żyje ?. To co wklejasz było po wojnie , swoją drogą komu to pasowało . "

    Ja wiem że to było po wojnie, ale po której?
    Jeżeli chodzi o Stalina - nadal stoją w Rassij jego pomniki.
    Stalin dla Rosjan to Bohater - tak jak dla Ukraińców Bandera.
    Oni wszyscy walczyli o ...nowy, wspaniały świat pod przywództwem międzynarodówki żydowskiej z Wall Street.
    Ukraińcy plują nam w twarz!
  • Też gratuluję "odkrycia Ameryki"
    http://lh3.ggpht.com/_t9fjkR5gHAQ/StMoKUqKGNI/AAAAAAAAAHc/4IlWVLVMlKc/false%20flag%20operations.jpg


    Czy naszą cywilizację atakują zgraje islamskich faszystów, a globalne elity mają nas przed nimi uchronić ? Prawdziwi terroryści - tajny rząd organizacji Iluminatów sterują wydarzeniami w zaciszu gabinetów posługując się służbami specjalnymi i marionetkowymi politykami. Historia sponsorowanego przez rząd terroryzmu jest stara jak świat.

    http://www.iluminaci.pl/iluminaci/opercje-tajnych-organizacji-pod-faszywa-flaga
    Barcelona - teatr uliczny
  • Same korzyści dla Kremla
    Granice Polski po II Wojnie Światowej wg Józefa Stalina

    W debacie dotyczącej wysiedleń (wypędzeń) Niemców zdumiewa pomijanie decyzji Stalina w sprawie granic i jego ekspansjonistycznej polityki. Jednocześnie niemieccy politycy, naukowcy i publicyści obarczają domniemany „polski nacjonalizm” odpowiedzialnością lub co najmniej współodpowiedzialnością za los ludności niemieckiej, która musiała opuścić swoje domy

    Józef Stalin

    W Rosyjskim Archiwum Państwowym w Moskwie znalazłem niedawno mapę Europy Środkowej z lata 1944 roku z przyszłymi granicami Polski nakreślonymi ręką Stalina. Jeśli dzisiejsza wschodnia granica pokrywa się z wytyczoną wtedy przez niego, to zachodnia już tylko częściowo. Latem 1944 r. Stalin przeprowadzał na mapie zachodnią granicę na zachód od Szczecina do rzeki Odry, dalej wzdłuż niej aż do miasteczka Oława za Wrocławiem i stamtąd wzdłuż rzeki Oławy na południe do czeskiej granicy. Tym samym Dolny Śląsk miał pozostać niemiecki, a Wrocław stałby się miastem podzielonym.

    Granice polskie po 1945 r. wg Józefa Stalina

    Mapa ta symbolizuje decydującą rolę Stalina w przesunięciu Polski na zachód. Co kierowało Stalinem, gdy rysował nowe granice Polski, decydując jednym pociągnięciem ołówka o losie milionów ludzi?

    Pytanie to jest o tyle ważne, że owo przesunięcie, jego geneza, przebieg i skutki do dziś rozpalają emocje po obu stronach Odry, obciążające stosunki polsko-niemieckie. W debacie toczącej się poza Polską niezwykle istotne jest to, że rola Stalina w zmianie granic i wysiedleniach (wypędzeniach) jest nie tylko często pomijana, lecz nawet samą wzmiankę o niej traktuje się jako przejaw niechęci Polaków do rozliczenia się z własną przeszłością.

    Dla Polski Szczecin, a może i Wrocław

    Podczas konferencji w Teheranie w 1943 roku Churchill, Roosevelt i Stalin byli zgodni, że zagarnięte przez Sowietów jesienią 1939 roku polskie ziemie wschodnie staną się ich własnością. Jednocześnie postanowiono, że Polska otrzyma rekompensatę terytorialną kosztem Niemiec przez przesunięcie zachodnich granic do linii Odry. Pięć miesięcy później, 28 kwietnia 1944 roku, Stalin powiedział nastawionemu prosowiecko polskiemu księdzu z USA Stanisławowi Orlemańskiemu, iż „oświadczył wraz z Mołotowem (w Teheranie), że zachodnia granica Polski powinna przebiegać wzdłuż Odry, z niewielkimi odchyleniami na zachód, na korzyść Polski. Byłoby dobrze, gdyby do Polski przyłączony został Szczecin – znakomity port – oraz być może również Wrocław”.

    26 lipca 1944 roku przedstawiciele PKWN, którzy mieli nominalnie sprawować władzę w Polsce, podpisali układ polsko-sowiecki regulujący kwestie sprawowania rządów w Polsce oraz polskiej granicy wschodniej. W tajnym protokole Stalin zobowiązał się do wspierania sprawy zachodniej granicy Polski, mającej przebiegać wzdłuż linii Odra – Nysa. W tym czasie Stalin najwidoczniej miał na myśli jeszcze Nysę Kłodzką.

    9 października 1944 r. w rozmowie z Churchillem Stalin stwierdził: „Polsce muszą zostać oddane Prusy Wschodnie, Śląsk, a obszar wokół Królewca wraz z miastem weźmie Związek Sowiecki”. Churchill oświadczył, że uważa to za właściwe, sądzi jednak, że „niemiecka ludność na tych terenach winna zostać przesiedlona do Niemiec. Teraz bowiem będzie w Niemczech wystarczająco dużo miejsca, gdyż sprzymierzeni zabili około 8 milionów Niemców”. Stalin na tę propozycję skwapliwie przystał.

    Cztery dni później, podczas rozmów Stalina, Churchilla i Mikołajczyka, poruszono sprawę udziału przedstawicieli rządu RP na emigracji oraz komunistów w nowym polskim rządzie oraz kwestię granic Polski. Mikołajczyk zapytał: „Czy mógłbym dowiedzieć się, co postanowiono w Teheranie w sprawie zachodnich granic Polski?. Mołotow? Wypowiedziano tam opinię, że linia Odry uznana jest za słuszną. (…) Churchill? Ja także wyraziłem zgodę. (…) Stalin? Chciałbym tylko oświadczyć, że wśród nas, u Rosjan, mówi się o przyznaniu Polsce nie tylko Gdańska, ale i Szczecina. Churchill wtrąca? Oczywiście! My (…) to podtrzymujemy. (…) Churchill? Rząd brytyjski także”.

    Rokowania moskiewskie zakończyły się fiaskiem. Rząd polski nie chciał się bowiem zgodzić na zamianę ziem wschodnich na nabytki terytorialne na zachodzie bez zgody społeczeństwa wyrażonej w referendum względnie przyzwolenia ze strony parlamentu wyłonionego w wolnych wyborach. Ale Stalin nie brał w ogóle pod uwagę opinii polskiego rządu na emigracji. Obstawał przy linii na Odrze i Nysie. Co więcej, postanowił wytyczyć granicę na linii Nysy Łużyckiej.

    Wzdłuż zachodniej Nysy

    6 lutego 1945 r. podczas konferencji jałtańskiej Stalin zakomunikował Rooseveltowi i Churchillowi, że rząd sowiecki widzi „zachodnią granicę Polski wzdłuż linii Odra – Nysa. By uniknąć nieporozumień, trzeba zaznaczyć, że istnieją dwie rzeki o nazwie Nysa? pierwsza płynie bardziej na wschodzie, w okolicach Wrocławia, druga bardziej na zachodzie”.

    Stalin uważał, że „zachodnia granica Polski przebiegać powinna wzdłuż tej zachodniej Nysy i prosi Roosevelta i Churchilla o wsparcie w tej sprawie”.

    Zachodni alianci zmienili jednak zdanie w tej kwestii. Zdecydowanie podali w wątpliwość przesunięcie polskiej granicy zachodniej na linię Odry i Nysy Łużyckiej, żądając jednocześnie korzystnych dla Polski poprawek linii Ribbentrop – Mołotow na jej południowym odcinku. Chodziło o Lwów i Borysław wraz z zagłębiem naftowym. Natrafili jednak na twardy opór Stalina. Ostatecznie potwierdzili przebieg wschodniej granicy Polski wzdłuż zmodyfikowanej linii Ribbentrop – Mołotow (Białystok i Łomża znalazły się po stronie polskiej), odkładając kwestię granicy zachodniej do konferencji pokojowej.

    Ale Stalin niewiele się przejmował opiniami zachodnich aliantów, stwarzając fakty dokonane zarówno w kwestii systemu politycznego w Polsce, jak i jej granic zachodnich. Wychodził ze słusznego założenia, że antyniemiecka koalicja nie rozpadnie się z powodu Polski.

    Dziewięć dni po konferencji jałtańskiej, 20 lutego 1945 roku, Stalin jako przewodniczący Państwowego Komitetu Obrony rozkazem nr 7558 ustalił granice Polski na zachodzie i północy: „Aż do ostatecznego ustalenia zachodniej i północnej granicy Polski na przyszłej konferencji pokojowej zachodnia granica Polski przebiega na zachód od Świnoujścia aż do Odry, miasto Szczecin pozostaje po polskiej stronie, dalej wzdłuż Odry aż do ujścia zachodniej Nysy i tam wzdłuż zachodniej Nysy do granicy czechosłowackiej. Północna część Prus Wschodnich (…) wraz z miastem Królewiec pozostaje w granicach ZSRS, a wszystkie pozostałe części Prus Wschodnich wraz z okręgiem gdańskim przypadają Polsce”.

    Podczas konferencji w Poczdamie zarówno Churchill, jak i Truman, nowy prezydent Stanów Zjednoczonych, nie tylko odrzucali granicę na Nysie Łużyckiej, lecz podali w wątpliwość również samą granicę na Odrze. Stalin był nieugięty i wytyczona przez niego granica została potwierdzona. Postanowione zostało również, względnie usankcjonowane, „regularne przesiedlenie niemieckiej części ludności” z tychże obszarów, a także z Czechosłowacji i Węgier.

    Same korzyści dla Kremla

    Przesunięcie Polski o około 200 kilometrów na zachód i następujące w związku z tym wysiedlenia (wypędzenia) polskiej i niemieckiej ludności było dziełem Stalina. Granice zostały wyznaczone przezeń samodzielnie, Niemców, Polaków, Ukraińców oraz Białorusinów wysiedlono (wypędzono) natomiast rękami polskich komunistów lub też organów władzy sowieckiej. Zachodni alianci początkowo przyklaskiwali tym pomysłom, wierząc naiwnie, że Stalin zadowoli się tym i zaakceptuje utworzenie niepodległej, niekomunistycznej Polski. Gdy jednak uświadomili sobie, że zamierza on zainstalować w Polsce posłuszny sobie reżim, próbowali częściowo podważyć powzięte wcześniej wspólne ustalenia dotyczące terytorialnych przesunięć.

    Czym się kierował Stalin, wyznaczając zachodnie granice Polski właśnie wzdłuż linii na Odrze i Nysie Łużyckiej? Nie był przecież przyjaźnie nastawiony do Polski i Polaków. Wręcz przeciwnie, co dobitnie udowodnił, podpisując w 1940 roku decyzję o wymordowaniu polskich oficerów. Po 22 czerwca 1941 roku zaczął jednak również nienawidzić Niemcy i Niemców. Zapewne było to spowodowane w jakiejś części ostatecznym pogrzebaniem jego wcześniejszych nadziei na spełnienie przez Niemcy roli kluczowego ogniwa światowej rewolucji. Zadanie Niemcom klęski militarnej, podział pokonanego kraju, zniszczenie niemieckiego przemysłu i „odepchnięcie” niemieckiej strefy osiedleńczej na zachód należały od tej pory do wyznaczonych przez niego celów wojny.

    Przesunięcie Polski na zachód przynosiło Stalinowi same korzyści, i to zarówno na krótką, jak i dłuższą metę. Stworzono miejsce dla polskiej ludności przesiedlonej z ziem wschodnich, które Stalin wcielił do sowieckiego imperium. Polacy zamieszkujący Kresy Wschodnie odznaczali się wyjątkowo wysokim stopniem narodowej świadomości oraz zdecydowanie antysowieckimi postawami. Również Niemcy mieszkający na swoich ziemiach wschodnich uchodzili za przesiąkniętych wyjątkowo mocno nacjonalizmem. Wraz z przesunięciem granic Polski na zachód i związanymi z tym przesiedleniami ludności Stalin osłabił za jednym zamachem zarówno polski, jak i niemiecki nacjonalizm, które postrzegał jako największych wrogów światowej rewolucji, a tym samym i Związku Sowieckiego.

    Nie można pominąć również tego, że przesunięcie Polski na zachód uzależniło dodatkowo PRL od Związku Sowieckiego. Stał się on jedynym gwarantem granicy z Niemcami. Stalin zdołał w ten sposób związać ze sobą znaczącą część Polaków, rozbrajając ich pryncypialny antykomunizm.

    Kim byli „polscy nacjonaliści”

    Na tle tak dotyczących decyzji w sprawie granic Niemiec i Polski wielu źródeł i dokumentów od dawna dostępnych dla badaczy czy nawet już częściowo opublikowanych zdumiewa pomijanie Stalina wraz z jego ekspansjonistyczną polityką w debacie dotyczącej wysiedleń (wypędzeń) niemieckiej ludności z dawnych niemieckich ziem wschodnich. Tymczasem niemieccy politycy, naukowcy i publicyści czynią odpowiedzialnym lub co najmniej współodpowiedzialnym za tamte wydarzenia domniemany „polski nacjonalizm”.

    Nie można zapominać, że zarówno Stalin, jak i niemieccy okupanci brutalnie prześladowali i faktycznych, i domniemanych nosicieli „polskiego nacjonalizmu”. Stalin również po wojnie kontynuował to dzieło, wysługując się przy tym rodzimymi komunistami. Ów rzekomy „polski nacjonalizm” nie miał w rzeczywistości żadnego wpływu ani na polityczny kształt powojennej Polski, ani też na granice tego państwa.

    Tymczasem w dzisiejszej debacie, szczególnie na Zachodzie, polskimi nacjonalistami nazywa się nierzadko… polsko-sowieckich komunistów. Mianem tym określani są więc tak „zasłużeni” sowieccy komuniści, jak Władysław Gomułka, Bolesław Bierut czy Aleksander Zawadzki. W rzeczywistości byli oni członkami Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego, podobnie jak Jakub Berman czy Hilary Minc, którzy również zasłużyli się w „polonizacji” byłych ziem niemieckich. Natomiast Bierut i Gomułka przechodzili nawet w latach dwudziestych, jako sowieccy agenci i dywersanci, specjalistyczne przeszkolenia.

    Bogdan Musiał
    Dr hab. Bogdan Musiał, historyk zamieszkały w Niemczech, zajmuje się dziejami Polski, Niemiec, Białorusi w XX wieku, Związku Sowieckiego oraz Holokaustem. W tym roku ukaże się jego monografia o partyzantce sowieckiej w latach 1941-1944

    https://7dni.wordpress.com/2007/03/18/granice-polski-po-ii-wojnie-swiatowej-wg-jozefa-stalina/
    Ukraińcy plują nam w twarz!
  • "Jeden lew miał na tarczy napis: „Zawsze wierny”, drugi zaś: „Tobie Polsko”. "
    To nie jest wina Ukraińców, tylko Stalina, tylko Churchilla i Roosvelta.
    Kto podarował Krym Ukraińcom?

    Co NATO Ericha Steinbach?
    Ukraińcy plują nam w twarz!
  • @Husky 12:46:49
    Mam dobrego znajomego Profesora Zwyczajnego, z którym prowadzę dyskusje światopoglądowe i polityczne.
    Facet czyta tylko GW i Newsweeka. Pomału zacząłem jego edukować....
    Powiedziałem jemu niedawno, że sprawa Koreii to fałszywa flaga - w poniedziałek będę się z nim widział.
    Profesor jest mikrobiologiem i wierzy w teorię ewolucji - tak powiela prawdy objawione akademickiej nauki.
    To ja prosty człowiek mam więcej rozumu od niego.
    False Flag?

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY