Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
431 postów 4703 komentarze

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Towarzystwo Vril

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Okultyzm. Towarzystwo Vril i jego rola w III Rzeszy

 

Wszystko zaczęło się dość niewinnie. Romantycznie nawet. Oto w drugiej połowie XVIII w. Niemcy przeżywają okres „burzy i naporu” (Turm und Drang). Niemieccy myśliciele tych czasów, zwanych w literaturze preromantyzmem, buntując się przeciw rozbiciu Niemiec na małe państewka, szukali idei scalających naród, zamieszkujący te quasi-państwowe twory. I znajdywali je w starych germańskich mitach, podaniach i legendach. Sturm und Drang odkrywał wielkość Ludolfingów, Hohenstaufów i Welfów, którzy jako królowie Niemiec i władcy świętego cesarstwa rzymskiego, dominowali w średniowiecznej Europie, wstrzymywani jedynie przez siłę i autorytet papiestwa.

Wprawdzie preromantyzm zmienił się, zwykłą rzeczy koleją, w początkach wieku XIX w romantyzm, ale zamiłowanie do staroci, zwłaszcza o zacięciu pogańsko-magicznym, pozostało, a nawet doświadczyło rewitalizacji.

Dokonała tego rodząca się w okresie Wiosny Ludów (1848-1849) idea pangermanii oraz ludowy nacjonalizm, żywiący się obawami Niemców zamieszkujących Austro-Węgry przed utratą tożsamości w tyglu narodowościowym, jaki stanowiła monarchia habsburska. Cechą charakterystyczną tych dwóch ruchów było dążenie do życia w zgodzie z naturą (sic!), co oznaczało nacisk na dietę wegetariańską, szacunek do mądrości przodków, przejawiający się w poważnym traktowaniu starych, pogańskich wierzeń, mitów oraz magii, a także zrozumienie dla roli, jaką odgrywały w życiu człowieka i grup społecznych cykle kosmiczne. Zainteresowanie astrologią obok magii przeżywało wówczas swój renesans. Nawet pospieszna industrializacja i modernizacja przeprowadzona w okresie II Rzeszy nie była w stanie zatrzymać ruchów w gruncie rzeczy bardzo podobnych do dzisiejszego New Age.

Wiek pary, elektryczności i okultyzmu

Opisane zjawisko nie dotyczyło zresztą jedynie Niemiec. Również inne kraje naszego kontynentu, takie jak Anglia, Francja, Rosja oraz Północna Ameryka przeżywały okres fascynacji spirytualizmem, ezoteryką, okultyzmem. Krótko mówiąc – zaświatami. Można było zostać wielką gwiazdą, mając zdolności parapsychologiczne. Druga połowa XIX w. oraz początki XX to czas Marii Bławackiej (Rosjanka), Annie Besant (Angielka) czy Szkota Daniela Dunglasa Home’a. Nastał czas seansów spirytystycznych. Niektórzy bohaterowie seansów spirytualistycznych posiadali cudowną moc lewitowania, objawiając ją ku wielkiemu zdumieniu obserwatorów. Tak jak wspomniany Home, który w ministerstwie marynarki zademonstrował w pełnym oświetleniu jeden z najdziwniejszych fenomenów: lewitację aż do sufitu – hrabia Beaumont, który wtedy chwycił medium za nogi i zatrzymał w rękach jego buty, poświadczył na piśmie ten niezwykły fakt.

Fascynacja irracjonalizmem oraz zachodzące w tym samym czasie zjawiska, takie jak rodzący się ruch socjalistyczny, feminizm, teozofia, okultyzm, wiara w możliwość stworzenia w świecie doczesnym państwa idealnego zaczęły niepokoić wielu obserwatorów życia politycznego i społecznego. Tym bardziej, że powstające wówczas ruchy ezoteryczne śmiało sięga

ły po najnowsze zdobycze myśli naukowej i technicznej, sądząc, że połączenie woli mocy z mocą zawartą w nowych technologiach, jak też bazowanie na darwinizmie, mogą zmienić świat nie do poznania i uczynić „bogom równe” osoby potrafiące okiełznać „moce”. Na bazie obaw, co może wyniknąć z tej mieszanki racjonalizmu i obłędu, powstała powieść Nadchodząca rasa (The coming race), pióra Edwarda Bulwer-Lyttona. Książka ukazała się na początku lat 70. XIX w., również w tłumaczeniu na niemiecki.

Powieść ta polemizowała ze współczesnymi prądami w polityce, kulturze i społeczeństwie. Bulwer-Lytton wymyślił Vril-Yan i moc Vril, aby przy ich pomocy unaocznić swoim czytelnikom, jakie – jego zdaniem – mogą być skutki społecznego darwinizmu, wczesnosocjalistycznych utopii społecznych oraz zaczynającego się wtedy ruchu feministycznego, gdyby zostały one urzeczywistnione. Pojęcie Vril prawdopodobnie zostało utworzone od łacińskiego słowa virilis (męski, silny). Oznacza ono kosmiczną siłę, energię, moc, która daje nowej rasie Vril-Yan władzę nad każdą formą materii ożywionej i nieożywionej i może być użyta do uzdrawiania, ożywiania zmarłych oraz budowania i niszczenia.

To, co miało być ostrzeżeniem, stało się natchnieniem

Dużą rolę w rozprzestrzenianiu okultystycznej interpretacji siły Vril odgrywały pisma wspomnianej Heleny Bławatskiej i stworzona przez nią teozofia. Dla Heleny Bławatskiej Vril był metaforą wszechogarniającej energii psychicznej, pod różnymi określeniami znanej magom od najdawniejszych czasów. Bławatska wierzyła, że Europejczycy pochodzili od rasy istot przypominających anioły, zwanych Aryjczykami. Sądzono, że Aryjczycy użyli tajemniczych sił psychicznych do budowy piramid, Atlantydy i sieci miast pod Antarktydą. Co więcej, ich potomkowie odnajdywani byli w Himalajach, a znakiem ich była swastyka – w hinduizmie symbol oznaczający szczęście.

Michael Howard w pracy Okultystyczna konspiracja (In the occult conspiracy, 1989), poświęconej wpływom tajnych stowarzyszeń na bieg historii, podkreślał, że ezoteryzm Bławatskiej było jadowicie antychrześcijański [...] rasowe idee Bławatskiej, dotyczące pochodzenia ras i pojawienia się duchowo rozwiniętej rasy ludzkiej w nadchodzącej Erze Wodnika, zostały chciwie akceptowane przez XIX-wiecznych niemieckich nacjonalistów, którzy zmieszali teozoficzny okultyzm z antysemityzmem i doktryną rasowej wyższości Aryjczyków. Ideami Bławatskiej inspirował się też hitleryzm, rodzący się w Niemczech w drugim i trzecim dziesięcioleciu XX w.

O tym, że narodowy socjalizm sięgał swymi korzeniami zatrutych źródeł mistycyzmu i ezoteryki, pisano od dawna. Tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej ukazała się praca Leona Halbana Mistyczne podstawy narodowego socjalizmu (Lublin 1946), w której autor, profesor prawa na KUL-u, podnosił, że hitleryzm był w opozycji do katolicyzmu i racjonalizmu. Pod koniec pierwszej wojny światowej Niemcy nurzały się we frustracji i goryczy spowodowanych klęską wojenną. Rodziło to gwałtowną potrzebę znalezienia winnych przegranej oraz odkrycia cudownego remedium na totalną zapaść państwa, do niedawna jeszcze uważanego za niezwyciężone. W 1918 r. Theodor Fritsch założył okultystyczny Zakonu Germański (Germanenorden) i jego wewnętrzny krąg – Towarzystwo „Thule”, które miało w swoich szeregach członków w późniejszym czasie aktywnie budujących struktury partii hitlerowskiej. Towarzystwo stało się częścią magicznego zakonu rycerskiego Rzeszy Niemieckiej Schutzstaffel – Szwadron Ochrony – znanego jako SS (Schwarze Sonne – Czarne Słońce), których twórcą był Heinrich Himmler, reichsfuhrer SS. Był on zagorzałym zwolennikiem ideologii okultystycznej i inspirował się ezoteryzmem, tradycjami greckimi, tybetańskimi, katarów i rycerzy Graala. Wszyscy esesmani byli zobowiązani do brania udziału w pogańskich obrządkach, wymyślonych przez Himmlera.

Przez Vril na stanowisko Fuhrera

Niedługo pojawią się kolejne tego typu organizacje i loże, niektóre pod skrzydłami Ordo Novi Templi czy Thule. Jedną z nich było Towarzystwo Vril. Jak wyjaśnia Terry Melanson, Towarzystwo Vril, zwane też Lożą Światła, łączyło polityczne idee iluminatów z hinduskim mistycyzmem, teozofią oraz kabalistyką. To była pierwsza niemiecka grupa nacjonalistyczna używająca swastyki jako symbolicznego połączenia okultyzmu Wschodu i Zachodu. Towarzystwo Vril lansowało ideę podziemnego matriarchatu, socjalistycznej utopii rządzonej przez istoty wyższe, które opanowały tajemniczą energię zwaną siłą Vril.

Niemiecki dziennikarz Wulf Schwarzwaller pisał w wydanej w 1988 r. książce Hitler jakiego nie znacie (ang. tłum. The unknown Hitler, 1989), że Towarzystwo Vril założył w Berlinie Karl Ernst Haushofer – niemiecki generał, geograf i geopolityk. Należał on do tych wojskowych, którzy byli głęboko sfrustrowani klęską Niemiec podczas pierwszej wojny światowej i dlatego w 1919 r. odszedł na emeryturę w randze generała. Nie zaprzestał jednak działalności naukowej (geopolityka) i politycznej na rzecz wielkości swego kraju, zniszczonego wojną oraz dobijanego ekonomicznie koniecznością spłat olbrzymich kontrybucji wojennych. Jako że nie był w swej frustracji osamotniony, szybko zdobył słuchaczy i apologetów. Jednym z nich był Rudolf Hess, za którego pośrednictwem idee Haushofera wpłynęły na Adolfa Hitlera, jakkolwiek sam Haushofer zaprzeczał, aby kiedykolwiek miał bezpośrednie oddziaływanie na rząd nazistowskich Niemiec. Mimo to uważany jest za człowieka, który w decydującym stopniu doprowadził do wybuchu drugiej wojny światowej.

Schwarzwaller notował, że Towarzystwo koncentrowało się na wyjaśnieniu pochodzenia rasy aryjskiej oraz starało się wybudzić siłę Vril, aby kierować jej energią. Haushofer był uczniem Georgija Iwanowicza Gurdżiejewa – ormiańskiego mistyka, ezoteryka, filozofa. Gurdżijew nauczał ludzi, jak zwiększać i skupiać swoją uwagę oraz energię na różne sposoby i jak zminimalizować marzycielstwo i roztargnienie. Według jego nauk ten samorozwój, nazywany Pracą Nad Sobą, jest początkiem procesu dalszych zmian, których celem będzie przekształcenie ludzi w to, czym powinni być, czyli istoty wyższe – nadludzi. Zarówno Haushofer, jak i Gurdżijew utrzymywali, że mieli kontakty z tybetańskimi tajnymi lożami, które posiadały sekret „superczłowieka”.

Szatańskie praktyki hitlerowców

Historyk Michael Fitzgerald w swej książce Grupy szturmowe szatana (Stormtroopers of satan, 1990) pisze, że najmroczniejszym aspektem Vril było składanie ofiar z małych dzieci, które ranili ostrym narzędziem w klatkę piersiową i podrzynali im gardła. W okresie największego rozkwitu Vril w latach dwudziestych w Monachium zaginęły setki dzieci. Podejrzewa się, że wiele z nich zostało zabitych przez sektę, by przyzwać energię Vril. Energię próbowano też pobudzać za pomocą orgii seksualnych. Kobiety, biorące udział w takich orgiach, miały być opętywane przez duchy i zaczynać mówić w wielu językach. Ich proroctwa zaś były traktowane śmiertelnie poważnie. (Danny Penman, NewsMonster.com, tłumaczenie i opracowanie: Ivellios).

Spotkania członków tej polityczno-okultystycznej sekty organizowano w zamku Wewelsburg niedaleko Paderborn w Nadrenii. Tam też odbywały się seanse okultystyczne. Miały one wyłonić niemieckiego mesjasza, który doprowadziłby rasę aryjską do panowania na świecie. Podczas jednego z seansów duch oznajmił, że „wybrańcem” będzie człowiek nazwiskiem „Hitler”. W rzeczy samej, po jakimś czasie zaczął pojawiać się na tych spotkaniach młody niepozorny mężczyzna, zafascynowany ezoteryką i okultyzmem. Oprócz Hitlera członkami Vril mieli być: Rudolf Hess, Heinrich Himmler, Martin Bormann, Dietrich Eckart, Alfred Rosenberg i Hermann Göring oraz osobisty medyk Hitlera dr Morell.

Wulf Schwarzwaller pisał, że z przyszłym wodzem Niemców szukali kontaktu zarówno Aleister Crowley, znany nam z wcześniejszych odcinków „Teorii Spisku” krzewiciel kultów satanistycznych, jak też wspomniany Georgij Iwanowicz Gurdżiejew: Niezwykłe moce Hitlera połączone z niebywałymi zdolnościami perswazji staną się bardziej zrozumiałe, jeśli będziemy pamiętać, że ​ten Niemiec miał dostęp do „tajnych” psychologicznych technik Gurdżiejewa, które z kolei były oparte na naukach sufich oraz technikach tybetańskich lamów. Poza tym Gurdżijew zapoznał Hitlera z naukami Zen głoszonymi przez japońskie Stowarzyszenia Zielonego Smoka.

Michael Fitzgerald twierdził, że Bormann, wspólnie z Rosenbergiem i Himmlerem, chciał zniszczyć chrześcijaństwo i zastąpić je prawdziwie okultystyczną religią, którą sami tworzyli. Gdy w 1933 r. Niemcy oddali władzę Hitlerowi, członkowie sekty otrzymali wszystkie najważniejsze stanowiska. Hess został zastępcą kanclerza III Rzeszy, Rosenberg objął funkcję ministra III Rzeszy, Bormann został szefem NSDAP, Himmler dowodził SS i Gestapo, Göring zaś został dowódcą Luftwaffe.

Hitlerowska walka z cywilizacją łacińską

Himmler pod auspicjami SS założył ośrodek do spraw badań okultystycznych, zwany Ahnenerbe. Miał on udowodnić wyższość rasową Niemiec poprzez łączenie ich z mityczną rasą starożytnych Aryjczyków. Himmler miał również nadzieję odkryć starożytne magiczne przedmioty, takie jak Arka Przymierza, Święty Graal i Włócznia Przeznaczenia. Co z tego wynikało, wiemy z przygód Indiany Jonesa.

Ahnenerbe zatrudniało astrologów, wróżbitów runicznych i całą masę osób obdarzonych zdolnościami parapsychicznymi, by poznać i zbadać przyszłość. Jeden z astrologów, Karl Krafft, szybko zyskał uznanie, po tym jak prawidłowo przepowiedział w Monachium w 1939 r. próbę zamachu na życie Hitlera. Hitler wierzył, że astrologiczna przepowiednia i jego ocalenie były dowodem na to, że okultystyczni bogowie popierali jego plany budowy Tysiącletniej Rzeszy. Poprzez Ahnenerbe hitlerowcy zaczęli tworzyć okultystyczną cywilizację, by wyprzeć naszą, chrześcijańską. W Hitlerjugend zaczęli stosować satanistyczną indoktrynację. Zaczęto obchodzić pogańskie święta i odprawiać okultystyczne ceremonie.

Mało tego. Planowano budowę nowego religijnego miasta skupionego wokół zamku Wewelsburg. Miał to być „okultystyczny Watykan”, poświęcony wszelkiemu złu. Specjalne szkoły hitlerowskich liderów miały uczyć przyszłych przywódców Niemiec okultyzmu, w tym psychicznego mediumizmu, hipnozy i wróżbiarstwa. Miały być również prowadzone badania laboratoryjne, mające na celu poszukiwanie nowych energii – takich jak Vril, by napędzać lecące ku gwiazdom statki kosmiczne.

III Rzesza i jej Furher w kosmosie

W 1936 r. Hitler wysłał grupę speleologów, która miała penetrować jaskinie w całej Europie w celu znalezienia Vril-Yan, rasy zamieszkującej wnętrze Ziemi, dysponującej energią Vril.

Kanclerz III Rzeszy tak bardzo wierzył w istnienie podziemnego świata zamieszkałego przez wyższą rasę, że na stoku Obersalzbergu w Alpach Salzburskich w pobliżu Berchtesgaden kazał zbudować dla siebie rezydencję. Zbudowano ją w 1936 r., nazywając Berghof, co potocznie oznacza „góra”. Widok z okna Wielkiej Sali wychodził na góry Untersberg w Alpach Bawarskich. Hitler, patrząc przez okno, chłonął tajemniczą moc wzniesienia. O mistycznym wymiarze okolicy przekonywali go specjaliści od historii i magii. Był przekonany, że wnętrze Untersberg kryje tajemne przejścia do wnętrza Ziemi i że dotrze kiedyś do nadnaturalnych bytów, które pomogą mu pokonać wrogów i wygrać rozpętaną wojnę.

Hitlerowcy w latach 1937-1938 przeprowadzili zakrojone na szeroką skalę badania Antarktyki i części lądowej tego obszaru, czyli Antarktydy. Również po to, aby odnaleźć na biegunie południowym szczelinę prowadzącą do wnętrza Ziemi. W swych badaniach mieli odnieść sukces. Mówi się, że odnaleźli wejście do podziemnego „Tęczowego Miasta”, nawiązując kontakt z „Nieznanym Superczłowiekiem”.

Niemcy szukali Vril pod ziemią, chcieli też szukać w kosmosie. Terry Melanson pisze, że chyba najbardziej niezwykłą legendą, jaka związana jest z Towarzystwem Vril, jest sekretny program „Nazi-UFO”. Jak twierdzą Brad Steiger i Sherry Hansen Steiger, autorzy książki Tęczowa konspiracja: Największa tajemnica naszych czasów (The Rainbow Conspiracy: The Greatest Cover-Up of our Time, 1998), badacz tajemnic drugiej wojny światowej i osiągnięć technicznych III Rzeszy Vladimir Terziski uważał, że hitlerowcy mieli kontakt z istotami pozaziemskimi. Niemieccy naukowcy rozpoczęli z nimi współpracę już w latach 20. XX w. Według Terziski’ego, z pomocą pozaziemskich inteligencji Niemcy zaczęli budować statki kosmiczne, w celu podboju kosmosu […] Pierwsze badania antygrawitacyjne rozpoczęły się w latach 20. A w latach 1942-1943 zbudowano całą serię maszyn antygrawitacyjnych. Miały być one przechowywane m.in. w dawnych hangarach zakładów Zeppelin w pobliżu Berlina. Zresztą nie tylko on sądził, że hitlerowcy mieli kontakty z „obcymi”, że rasa Vril-Yan, być może z „Tęczowego Miasta”, wyjawiła im tajemnicę energii Vril, której nie mogli wykorzystać z racji klęski III Rzeszy.

Oficjalnie Towarzystwo Vril przestało istnieć w 1941 r., gdy Adolf Hitler rozwiązał wszystkie tajne stowarzyszenia. Jednak ponoć organizacja istnieje po dziś dzień. Podobnie jak „Tęczowe Miasto” oraz bazy III Rzeszy na Antarktydzie.

----

http://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/4097-okultyzm-towarzystwo-vril-i-jego-rola-w-iii-rzeszy

KOMENTARZE

  • Tajna broń 3 Rzeszy
    Ciekawe książki na ten temat napisał Igor Witkowski, np: Hitler w Argentynie, tajne bronie ss.
    Na dolnym Śląsku w czasie wojny Niemcy przeprowadzali dziwne i tajne badania, ponoć właśnie z silnikiem antygrawitacyjnym
  • Rothschild i Soros upłynniają aktywa...szykują się do wojny?
    https://www.youtube.com/watch?v=fuOJye1Bx40
  • --- filmik wiele może wyjaśnić !
    https://www.youtube.com/watch?v=8mnFTU65VHo

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY