Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
231 postów 3786 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Służby i internauci

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

- kontra rosyjskie fabryki trolli

Rosyjskie trolle bombardują Niemcy dezinformacjami, które mogą wpływać negatywnie na procesy demokratyczne, w tym na przyszłoroczne wybory powszechne – ostrzegał w ostatnich dniach listopada Bruno Kahl, świeżo powołany szef niemieckiego wywiadu zagranicznego BND (Bundesnachrichtendienst).

W wywiadzie dla monachijskiego dziennika „Sueddeutsche Zeitung” Kahl zapewnił, że BND dysponuje niezbitymi dowodami, iż wychodzące z Rosji dezinformacyjne ataki nie mają innego celu, niż wzbudzenie politycznego chaosu. Autorzy kampanii są zainteresowani podważeniem istoty procesów demokratycznych i jest dla nich bez znaczenia, kto wewnątrz Niemiec na tym skorzysta.

Podobne obawy wyrażał na początku listopada szef Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) Hans-Georg Maassen, który podkreślił, że niemieckie służby poważnie obawiają się rosyjskich prób zakłócenia kampanii przed przyszłorocznymi wyborami do Bundestagu. Również minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere nie ukrywał zaniepokojenia, tłumacząc, że Niemcy są przedmiotem, jak to określił, „ataków technicznych” wymierzonych w infrastrukturę sieciową oraz „ataków inteligentnych”, których zadaniem jest manipulowanie opinią publiczną. Zapowiedział też, że dla przeciwdziałania rosyjskim manipulacjom oraz rozpowszechnianym przez rosyjskich trolli informacjom niszczącym, które podważają wiarygodność polityków, za każdą niemiecką wiadomością oficjalną i za każdą opinią będzie stał konkretny człowiek, a jeśli zostaną wykryte jakieś intencjonalne fałsze, to opinia publiczna otrzyma niezwłocznie wiadomość o źródle i skutkach tej konkretnej dezinformacji.

Nagłe zainteresowanie rosyjskimi „środkami aktywnymi” ze strony szefów instytucji odpowiedzialnych za informacyjne bezpieczeństwo Niemiec zostało, jak się zdaje, sprowokowane licznymi ingerencjami rosyjskich trolli w kampanię prezydencką w Stanach Zjednoczonych. Pojawiło się wówczas w sieci wiele fałszywych informacji prezentujących Donalda Trumpa jako sprzyjającego Moskwie, co miało odstręczyć od niego przeciętnych Amerykanów. Dziennik „Washington Post” pisał, że na rosyjską „machinę propagandową” składają się:

tysiące tak zwanych „botów”, czyli komputerów zarażonych złośliwym oprogramowaniem, które pozwala przejąć nad nimi kontrolę i zamienić w zdalnie sterowanego robota rozsyłającego e-maile z zadanym tekstem lub blokujące dostęp do określonej witryny lub serwisu;

tak zwane fabryki trolli, gdzie wynajęci sieciowi wyrobnicy udają zwykłych obywateli, wtrącają się do politycznego dyskursu, podrzucają dezinformacje, rozpowszechniają plotki, pogłoski i siejące niepokój fałszywki;

całe siatki internetowych witryn i społecznościowych kont, które jak pudła rezonansowe powtarzają na różne głosy narracje ustalone przez scenarzystów kampanii dezinformacyjnych.

Głównym celem kolportowanych obecnie narracji jest sianie ogólnego zamętu oraz rozpowszechnianie przerysowanych wiadomości i opinii świadczących rzekomo, że świat jest na krawędzi globalnej wojny, a Zachód powinien unikać starcia z potężną Rosją, uzbrojoną po zęby w broń nuklearną.

Nie sposób ocenić, czy rosyjska kampania miała realny wpływ na to, jak zagłosowali amerykańscy wyborcy, ale członkowie Izby Reprezentantów prawie jak jeden mąż, bo stosunkiem głosów 390 do 30, przegłosowali 30 listopada powołanie specjalistycznego komitetu wywiadowczego, którego zadaniem będzie przeciwdziałanie rosyjskim środkom aktywnym potajemnego wywierania wpływu na politykę Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Nowy twór ma demaskować fałsz, agentów wpływu, przypadki korumpowania polityków, naruszenia praw człowieka, akty terroryzmu i zabójstwa prowadzone przez służby specjalne lub elity polityczne Rosji i jej popleczników. Niejako przy okazji kongresmeni ograniczyli swobodę poruszania się rosyjskich dyplomatów do 40 km od oficjalnego miejsca pracy, chyba że FBI poinformuje Kongres, iż konkretny dyplomata jest „czysty” i nie ma żadnych dowodów, aby prowadził działanie niezgodne z prawem.

Reakcja amerykańskiego Kongresu nie jest odosobniona. Wydaje się, że rosyjskie trolle przedobrzyły i rozbudziły powszechne dążenie do obrony przed dyrygowaną z Moskwy globalną kampanią dezinformacyjną. Odruchową reakcją internetu stały się zalecenia, jak odróżniać fałszywki od informacji prawdziwych, a różne agendy rządowe i blogerzy zaczęli rozpowszechniać opracowania i biuletyny demaskujące konkretne kampanie dezinformacyjne.

Przykładowo amerykański portal BuzzFeed News ustalił, że w trakcie kampanii przedwyborczej w USA ponad 100 witryn i portali poświęconych amerykańskiej polityce wewnętrznej wywodziło się z liczącego około 45 tys. mieszkańców miasta Veles w... Macedonii. Miały one profesjonalnie brzmiące domeny w rodzaju WorldPoliticus.com, TrumpVision365.com, USConservativeToday.com, DonaldTrumpNews.com lub USADailyPolitics.com i prześcigały się w sensacjach. Reporterzy portalu BuzzFeed News dotarli do kilkunastu młodych ludzi obsługujących te strony i okazało się, że Trump, Clinton i amerykańskie wybory mało ich obchodzą. Produkują sensacje, bo rośnie liczba kliknięć, a każde kliknięcie to ułamek centa z reklam Google. Nie zdradzili jednak, czy scenariusze wymyślają sami, czy też podsuwają im inni ludzie.

W Danii funkcjonuje specjalna witryna Tjekdet, niestety tylko po duńsku, odkłamująca różnego rodzaju fałszywki. W ostatnim listopadowym biuletynie prostowała przykładowo puszczoną w sieć „rewelację”, że Justin Trudeau, premier Kanady o lewicowych poglądach, jest nieślubnym dzieckiem zmarłego niedawno bożyszcza lewicy Fidela Castro.

Autorem najkrótszego poradnika rozpoznawania fałszywek w sieci jest Ben Nimmo, analityk zagadnień bezpieczeństwa obszaru euroatlantyckiego. Jego ABC opublikowane na Twitterze sprowadza się do sprawdzenia:

A jak accuracy (dokładność) – czy fakty są prawdziwe i czy można je sprawdzić w sieci?

B jak balance (równowaga) – czy przedstawione są argumenty obu stron?

C jak credibility (wiarygodność) – czy analiza faktów jest wiarygodna, czy autor analizy jest wiarygodny?

Zalecenia proponowane przez BBC są nieco dłuższe. W przypadku wątpliwości należy zadać sobie serię pytań:

-czy znam źródło, które rozpowszechnia informację?

-czy jestem pewien, że to jest to właśnie źródło, a nie inne o łudząco podobnej nazwie?

-czy można znaleźć na mapie miejsce rzekomego wydarzenia?

-czy inne źródła też podają tę informację?

-czy wiadomość oparta jest tylko na jednej okoliczności, czy na wielu?

BBC zwraca uwagę, że ulubioną platformą rosyjskich trolli jest Facebook, przede wszystkim dlatego, że ma ponad 1,7 mld użytkowników i jeśli jakaś wiadomość „chwyci”, to rozprzestrzenia się błyskawicznie na wszystkie strony świata. Ponadto FB jest narzędziem do komunikowania się przyjaciół, krewnych i najbliższych znajomych, a więc jest odruchowo traktowany jako medium zaufane i wiarygodne. Biorąc pod uwagę obie te przesłanki, BBC udostępnia szczegółową, krok po kroku, instrukcję, jak powiadomić FB o fałszywce i zażądać usunięcia dezinformacji.

Z kolei powstała w 2015 r. witryna First Draft News (FDN) zaleca sprawdzanie zdjęć, bowiem dezinformatorzy nagminnie używają skopiowanych lub przerobionych zdjęć sprzed lat do ilustracji „aktualnych” fałszywek, wykorzystując przestarzałe, ale wciąż tkwiące w mózgach przekonanie, że „kamera nie kłamie”. Blogerom, redaktorom portali i zwykłym czytelnikom rozpowszechnianych w sieci wiadomości FDN radzi w przypadku pojawienia się pierwszej wątpliwości sprawdzić zdjęcie, korzystając z Google Images lub bardziej specjalistycznych baz danych, takich jak TinEye, Yandex czy Baidu. Dobrze jest przy tym sprawdzić datę wprowadzenia zdjęcia do sieci (uploadingu), pamiętając, że różne serwisy społecznościowe zapisują datę w różny sposób i można wykryć, że rzekomy autor zdjęcia lub filmiku skopiował materiał z innego serwisu. Dobrze jest też sprawdzać, czy pogoda na zdjęciu odpowiada warunkom atmosferycznym w danym miejscu, w danym czasie. Ustalenie tego nie jest obecnie trudne, jeśli się skorzysta z rozlicznych sieciowych „pogodynek” lub nawet z lokalnych kamer miejskich. Warto również popatrzeć na cień i pomyśleć, czy zgadza się on z czasem podawanym w wiadomości, dla której zdjęcie ma być dowodem wiarygodności. A bardzo często nie jest. W dniu głosowania w USA w internecie pojawiły się filmiki o rzekomych machlojkach wyborczych. Po weryfikacji okazało się, że filmiki przedstawiają, a jakże, wnętrza lokali wyborczych, tyle tylko, że w Rosji w trakcie wyborów 2012 r., a nie w USA podczas wyborów 2016 r.

Weryfikacja filmów, zdjęć i tekstów zajmuje jednak czas i zdemaskowanie fałszywki następuje w kilka godzin lub dni po jej rozpowszechnieniu. Tymczasem w przypadku takich grubymi nićmi szytych dezinformacji, ich scenarzystom i kolporterom zależy na krótkotrwałym efekcie, na rzuceniu okiem, na głośnym lub cichym ooooh!!!, a potem szybkim kliknięciu i rozesłaniu fałszywki dalej, bez głębszego zastanowienia. Zależy im nie tyle na zgodności podawanych informacji z rzeczywistością, co na emocjonalnym wrażeniu wywoływanym w świadomości odbiorcy.

Parafrazując wodza rewolucji Włodzimierza Iljicza Lenina, który w swych dziełach zawarł receptę na wszystko, czytając internetowe rewelacje, warto je sprawdzać, sprawdzać i jeszcze raz sprawdzać.

Tekst ukazał się w tygodniku Warszawska Gazeta!

---

http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/4445-sluzby-i-internauci-kontra-rosyjskie-fabryki-trolli

KOMENTARZE

  • Potłuc lustra
    Wiele lat temu w głównym wydaniu programu informacyjnego rosyjskiej telewizji spikerka z wypiekami ekstazy na twarzy opowiadała o rosyjskim hakerze, który został przyłapany przez amerykańskie służby. Włamywał się do systemów bankowych i innych wrażliwych miejsc, narobił szkody. Wiadomość podano pod grubą warstwą dumy narodowej z wyczynu cyberwłamywacza, który zagrał Amerykanom na nosie. Czy był to „samotny biały żagiel” czy działał pod parasolem wysokich opiekunów? Tego zapewne wtedy nie ustalono. Złapanie hakera – choć było tego dnia dla rosyjskich telewidzów newsem numer jeden – szybko przeminęło z wiatrem, jak wiele innych sensacyjnych jętek jednodniówek. Pozostało mi jednak w pamięci, a to ze względu na pewien charakterystyczny dysonans: oto telewizja opowiada o przestępcy jak o bohaterze, któremu należy się szacun społeczny, choć przestępcę przecież powinna potępić. Strona amerykańska przeczytała to wydarzenie po swojemu: trzeba się mieć na baczności, Rosjanie znowu próbują nam wpuścić jeża do spodni, tym razem cyfrowego. W tym roku okazało się, że czujność była niewystarczająca.

    Wczoraj ustępujący prezydent USA Barack Obama ogłosił nowe sankcje wobec Rosji z uwagi na włamania rosyjskich hakerów podczas kampanii wyborczej w Stanach (pisałam o tym na blogu: http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2016/07/27/mane-tekel-hacker/). Ataki miały wpływ na przebieg wyborów. Amerykańskie służby specjalne opublikowały raport w tej sprawie (https://www.us-cert.gov/sites/default/files/publications/JAR_16-20296A_GRIZZLY%20STEPPE-2016-1229.pdf). Opublikowały listę hakerów (https://www.treasury.gov/resource-center/sanctions/OFAC-Enforcement/Pages/20161229.aspx).

    W ramach sankcji 35 rosyjskich dyplomatów pracujących w USA ogłoszono personae non gratae. Na opuszczenie terytorium USA mają 72 godziny. Jak pisze amerykańska prasa, część personelu dyplomatycznego rosyjskich placówek zajmowała się wspieraniem aktywności hakerskiej, wykorzystywano do tego m.in. piękną rezydencję w stanie Maryland. „Administracja Obamy dała do zrozumienia, że USA mogą dokonać uderzenia odwetowego za mieszanie się w przebieg wyborów prezydenckich nie tylko z pomocą finansowych i dyplomatycznych sankcji, które zostały ogłoszone publicznie. Wiadomo, że amerykański cyberarsenał jest najlepszy na świecie, ma możliwości przenikania do sieci przeciwnika. To daje szeroki wachlarz możliwości – od zniszczenia danych w rosyjskich bazach rządowych po publikację dyskredytujących kremlowskich urzędników dokumentów. […] Istnieje wiele świadectw, że rosyjski prezydent czerpie zyski z ciemnych transakcji finansowych; jednym z wariantów może być publikacja tych dokumentów” – napisał Eric Geller w „Politico”.

    Kreml wielokrotnie odrzucał oskarżenia o inspirowanie czy pilotowanie cyberataków na amerykańskie serwery. Ostatnio Putin odniósł się do tego zagadnienia podczas konferencji prasowej tydzień temu – uznał te komunikaty strony amerykańskiej za dowód, że obóz demokratów, który przegrał wybory prezydenckie, nie potrafi pogodzić się z porażką i szuka usprawiedliwienia.

    Sytuacja jest delikatna. Na niespełna miesiąc przed inauguracją Trumpa taki pasztet na stole. Nie można się od tego odciąć i machnąć ręką. Prezydent elekt ma się w przyszłym tygodniu spotkać z szefami wywiadu USA, aby omówić problem cyberataków.

    Dziś od rana rosyjski MSZ szykował retorsje: minister Ławrow zwrócił się do Putina z wnioskiem o wydalenia 35 amerykańskich dyplomatów z Rosji. Ot, zwyczajna rutynowa odpowiedź – osoba za osobę, oko za oko. Efektowna pauza trwała kilka godzin. Po czym prezydent Putin wystąpił z komunikatem łagodzącym obyczaje bardziej niż sentymentalna muzyka: „Pozostawiamy sobie prawo do kroków odwetowych, niemniej nie zamierzamy zniżać się do poziomu kuchennej, nieodpowiedzialnej dyplomacji i odpowiadać wydaleniem pracowników ambasady USA czy ograniczać im dostęp do miejsc odpoczynku. Nikogo nie wydalamy. Będziemy dążyć do odbudowy stosunków rosyjsko-amerykańskich, opierając się na polityce, którą będzie prowadzić administracja prezydenta Trumpa”. Aby podkreślić, jak pozytywnie jest nastawiony, prezydent zaprosił dzieci akredytowanych dyplomatów USA na imprezę choinkową do siebie, na Kreml. Humanitarnie, w związku ze świętami. Proszę wszelako zwrócić uwagę na początek komunikatu: „pozostawiamy sobie prawo do kroków odwetowych”.

    Władimir Abarinow w internetowych „Graniach” pisze: „W Moskwie już wszystko przygotowane do tego, że sankcje zostaną zdjęte i nastąpi reset z USA. Nowo wybrany prezydent USA wziął kurs na samoizolacjonizm i chciałby mniej uwagi poświęcać polityce międzynarodowej. […] Pojawienie się na scenie takiego apostoła Realpolitik jak Henry Kissinger, który ma się zająć stosunkami rosyjsko-amerykańskimi, odpowiada temu kierunkowi. […] Tymczasem odchodzący prezydent pozostawił twardy orzech do zgryzienia: nowe sankcje” (http://graniru.org/opinion/abarinov/m.257787.html).

    Gra toczy się więc dalej. Zobaczymy, jakie będą posunięcia Trumpa i co się będzie działo wokół jego prezydentury. A co do samych sankcji, ich dolegliwości i sensu, to ciekawe pytania postawiło kilku komentatorów, m.in. Ilja Warłamow: „Kiedy wszyscy się podśmiewają z ostatniej histerii Obamy, przyjrzyjmy się, czym te sankcje grożą. Odtąd nasi czekiści i GRU nie będą mieli dostępu do Oracle, Cisco, MS i innych. Amerykańskie firmy będą miały obowiązek informować o Entitlements itd. […] Jeżeli [Trump] nie zniesie Executive Order, to GRU i FSB zostaną bez amerykańskiego sprzętu”. Jeżeli…

    Na razie Trump pochwalił Putina za miękką reakcję. Matwiej Ganapolski w „Echu Moskwy” skomentował tę wymianę uprzejmości: „Czym Trump miałby się odpłacić za ten przejaw dobroci rosyjskiego dyktatora? A może już się odpłacił. Swoją teatralną dobrocią Putin stawia Trumpa przed wyborem: albo wesoła choinka u Putina, albo mroczna szpiegowska narracja amerykańskich służb specjalnych. Czy w tej sytuacji Trump wybierze imprezę na Kremlu czy jednak własne służby wywiadowcze? […] Wyrywając Trumpa ze środowiska jego partii, Kreml kopie mu grób, w którym ten spocznie pod brzemieniem podejrzeń, że jego zwycięstwo wykuł Putin ze swoimi hakerami”.

    Wiele wątków, tyle nitek sterczy z tego kłębka. Niektórzy kupują popcorn i wygodnie rozsiadają się na kanapie, by śledzić ten zajmujący polityczny spektakl. Inni wolą przełączyć się na noworoczne programy rozrywkowe. Na najbliższe dni to na pewno dobry wybór.

    http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2016/12/30/potluc-lustra/
  • @
    ''Z kolei powstała w 2015 r. witryna First Draft News (FDN) zaleca sprawdzanie zdjęć, bowiem dezinformatorzy nagminnie używają skopiowanych lub przerobionych zdjęć sprzed lat do ilustracji „aktualnych” fałszywek, wykorzystując przestarzałe, ale wciąż tkwiące w mózgach przekonanie, że „kamera nie kłamie”''
    I prawidłowo!
    Bo taki ściekowy Charter97 na przykład non toper wkleja fotomontaże z Łukaszenko
    http://nn.by/img/w413d4/photos/z_2012_11/charter141112.JPG
    Ale oryginał jest inny
    http://nn.by/img/w514d4/photos/z_2012_11/nn141112.JPG
    I ładnie to tak fotoszopić i dezinformować?
  • @fretka 10:46:20
    Kłamstwa trzeba demaskować z jednej, jak i drugiej strony.

    A na tej fotce ŻYD rosyjski Dmitry Anatolyevich Medvedev asystuje marionetce Putinowi jako faktyczny zarządca Rosją z ramienia Rządu Światowego?

    A tu Ciekawostka - Kissinger będąc ostatnio w Moskwie po raz kolejny na spotkaniu z Putinem powiedział, że Rosja jest ważnym państwem tak jak USA, w budowaniu NWO.

    Kissinger, Arafat i Brzeziński wykładali w Moskwie

    http://www.radiownet.pl/publikacje/kissinger-arafat-i-brzezinski-wykladali-w-moskwie
  • 1*
    tradycyjnie , za antypolską ( rusofobia jest dla Polski szkodliwa) działalność...
  • @fretka 10:46:20
    Teraz już wiesz, dlaczego Putin tak ucieszył się gdy się dowiedział, że Kissinger będzie doradzał Trumpowi?
    Putin darzy przyjaźnią Kissingera od czasu, gdy był w rezydenturze KGB w NRD.
    Żydzi wszędzie znajdą sobie "przyjaciół" - Putin znalazł się na stanowisku prezydenta Rosji dzięki CIA.
  • @Paulus.Aquarius 11:17:44
    Nie rób z siebie Pajaca...
  • @Talbot 11:28:20
    "Nie rób z siebie Pajaca..."

    Nie obawiaj się talbocino ! Jesteś w tej dyscyplinie bezkonkurencyjnym liderem na Neonie ;)
  • @Paulus.Aquarius 12:21:24
    Dzięki

    Szczęśliwego Nowego Roku
    - aby Putin pokonał ISIS!
  • @
    Hehe, wklejam to tutaj
    https://pbs.twimg.com/media/C0_63VuXcAA1lNW.jpg
  • Prison Planet in Russia
    Prawie milion Rosjan ma zakaz wyjazdu za granicę. To ci, którzy mają zaległe zobowiązania finansowe. Dla niektórych to poważny problem, bo z okazji Nowego Roku i świąt Bożego Narodzenia, obchodzonych według starego kalendarza, najbliższe 8 dni będzie wolne od pracy. Wielu planuje w tym czasie zagraniczne wyjazdy. Przed Nowym Rokiem wprowadzono dodatkowe dyżury komorników, dla osób chcących szybko spłacić długi.

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/milion-rosjan-ma-zakaz-wyjazdu-za-granice/rw1cy55

    Polacy jadą zagranicę, aby zarobić na zachodzie i spłacić długi. Jak Rosjanie mogą to zrobić z głodowych pensji?
    Rosyjskie lichwiarskie NWO niczym nie różni od reszty świata.

    W jaki sposób Putin jest częścią NWO

    http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2016/12/a3.jpeg

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/sposob-putin-czescia-nwo-2016-12
  • @Talbot 13:22:51
    Senator McCain spotkał się z białoruską opozycją.
    https://www.belaruspartisan.org/upload/medialibrary/728/728b1eccea713f1b226c15cfb7b71f9c.jpg
    https://www.belaruspartisan.org/politic/366265/
  • @fretka 15:16:58
    Tak sobie Mc Donald przyjechał na Białoruś bez wiedzy Baćki?
    Łulaszenko ciąży ku Zachodowi, boi się Putina jak diabli...
  • @Talbot 15:43:54
    Wiadomo, że z wiedzą. Bacznie to obserwują.
    Szczęśliwego Nowego Roku,Talbot !
    Życzę, żeby Cię nigdy Bóg nie opuścił.
  • @Talbot 10:44:17
    "Odtąd nasi czekiści i GRU nie będą mieli dostępu do Oracle, Cisco, MS i innych. Amerykańskie firmy będą miały obowiązek informować o Entitlements itd. […] Jeżeli [Trump] nie zniesie Executive Order, to GRU i FSB zostaną bez amerykańskiego sprzętu”

    Czego "ruscy" nie mogą kupić w Chinach i użyć oprogramowania OpenSource (co pewnie robią od lat, bo głupi nie są)?

    Na "małym miękkim" świat informatyki się nie kończy... Tak samo na Oracle.
  • @fretka 15:56:39
    "Życzę, żeby Cię nigdy Bóg nie opuścił."

    You sweetest girl I know I hope to see more of you
  • Ruskie (nie tylko ruskie) trolle faktycznie dezorganizują "demokrację"
    Te trolle zakłócają procesy manipulowania niemiecką demokracją tak by globalna mafia żydowska dalej rządziła bogatymi Niemcami.

    Te trolle piszą prawdę, demaskują żydowska propagandę, żydowskie manipulacje, otwierają oczy zwykłym Niemcom ...

    W USA ta internetowa prawda przechyliła zwycięstwo w kierunku Trampa.
    Tyle że to nie "ruskie trolle" ale wolne media i głos opinii publicznej.
    Ten głos jest dostępny wyłącznie w internecie bo inne media są w rękach żydowskich a tam prawda się nie prześlizgnie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728     

ULUBIENI AUTORZY