Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
374 posty 4458 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Czerwony Frankenstein.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Sowiecki transhumanizm

Kiriłł Rossijanow z Rosyjskiej Akademii Nauk w Moskwie, badając zawartość sowieckich archiwów, natrafił na szokujące dokumenty. Według informacji prasowych, z odnalezionych materiałów wynikało coś, o czym mówiono od dawna, ale co traktowane było jako „teoria spiskowa”.

Okazało się, że w połowie lat 20. XX w. przywódcy Sowietów wpadli na pomysł stworzenia superżołnierza bolszewickiej armii, który powstałby w wyniku skrzyżowania człowieka z… małpą! Zadanie to miał wykonać prof. Ilija Iwanow. Upiorny koncept sowieckiej władzy nie powinien dziwić, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że radzieccy przywódcy bardzo często brali pewne idee zbyt dosłownie – a pomysł Darwina, że człowiek pochodzi od małpy, szczególnie się do wszelakich uproszczeń nadawał i do realizacji prowokował.

Cała armia Tytusów de Zoo

Jak czytamy w „New Scientist”, cała ta historia była jak z bestsellerowego thrillera: były tam sekretne papiery i tajne plany, zły sowiecki dyktator i szalony naukowiec, który chciał stworzyć potwora – półludzką a półzwierzęcą hybrydę. Iwanow został okrzyknięty Czerwonym Frankensteinem. Londyński „The Sun” ukazał się z krzykliwym nagłówkiem: Armia zmutowanych małp Józefa Stalina.

Według radzieckiej prasy, Stalin miał powiedzieć do naukowców: Chcę mieć nowego niepokonanego człowieka, nieczułego na ból, odpornego i niewybrednego w jedzeniu. W 1926 r. Biuro Polityczne w Moskwie wydało polecenie Sowieckiej Akademii Nauk, aby zbudowała „żywą maszynę wojenną”. Był to czas, gdy ZSRR pod przywództwem Józefa Stalina i Lwa Trockiego planował kontynuowanie rewolucji, rozpoczętej bolszewickim puczem w 1917 r. Celem, jaki sobie stawiano, było obalenie porządku stworzonego na cywilizacji łacińskiej i zastąpienie go „ładem” azjatyckich stepów. W dziele tym Armii Czerwonej i jej wodzom miały pomóc inżynieria społeczna i genetyka. Poza tym była też nagląca potrzeba znalezienia nowej, wytrzymałej i pracowitej siły roboczej, która bez narzekania na swój garbaty los będzie wytrwale, dzień i noc, pracować nad realizacją ambitnych założeń planu pięcioletniego – przyspieszonej industrializacji kraju, który mieniąc się ojczyzną proletariatu, był nadal krajem rolniczym.

Frankenstein w służbie postępu

Rezultaty prac, o których dzięki mediom było już głośno, Kiriłł Rossijanow opublikował w 2002 r. w periodyku naukowym „Science in Context”, afiliowanym przy Cambridge. Nie potwierdzały one najbardziej sensacyjnych informacji o armii złożonej z małpoludów czy mutantów, realizujących z zacięciem plany kolejnej pięciolatki. Ale i tak zawierały szereg rewelacji.

Ilija Iwanowicz Iwanow był sowieckim uczonym z dużym naukowym dorobkiem. Swoją karierę badacza zaczynał jeszcze w czasach carskich. Po ukończeniu studiów na Uniwersytecie w Charkowie na Ukrainie oraz rocznym pobycie w Instytucie Pasteura w Paryżu, od 1898 r. pracował w Petersburgu w Instytucie Medycyny Doświadczalnej. W jednym ze swoich laboratoriów Iwan Pawłow prowadził eksperymenty na gruczołach trawiennych zwierząt, które w ciągu kilku lat miały przynieść mu Nagrodę Nobla. Iwanow z powodzeniem stosował metody Pawłowa, tyle że w odniesieniu do gruczołów płciowych zwierząt.

Na początku XX stulecia uchodził za międzynarodową sławę w dziedzinie sztucznego zapładniania zwierząt. Jego pierwszy duży projekt dotyczył poprawy jakości ras końskich w carskiej armii poprzez użycie nasienia najlepszych carskich ogierów.

Niedługo potem rozpoczął eksperymenty z hybrydyzacją, by poprzez sztuczne zapłodnienie stworzyć nowe rasy zwierząt domowych, łącząc spokrewnione ze sobą gatunki. Wkrótce udało mu się skrzyżować zebrę z osłem, tworząc zeedonka, żubra z krową – żubronia oraz różne krzyżówki szczurów, myszy, świnek morskich i królików.

W 1910 r. na międzynarodowym sympozjum zoologicznym w Graz, w ówczesnym Cesarstwie Austro-Węgierskim powiedział do gromadzonych zoologów, że niedługo będzie możliwe stworzenie hybrydy w wyniku krzyżówki człowieka z jego najbliższymi „krewniakami” z gatunku człekokształtnych.

Był to nowatorski pomysł, a Iwanow musiał czekać do rewolucji w Rosji, aby uruchomić swój projekt. W 1924 r. oficjalnie zwrócił się do rządu ze swymi koncepcjami hybrydyzacji. Przedstawiając swój projekt w kategoriach czysto naukowych, podkreślił jego znaczenie dla propagandy antyreligijnej. Na fotografiach Iwanow wygląda jak typowy rosyjski profesor z kozią bródką, o długich białych włosach, o inspirującym spojrzeniu znad okrągłych okularów z żelaznymi oprawkami. Nie jest to obraz zwodniczy. Prof. Iwanow był szanowanym naukowcem, którego pomysły akceptowane były przez europejskich i rosyjskich kolegów. Ważne jest, aby uświadomić sobie, że idee Iwanowa były w idealnej zgodzie ze swoimi czasami – podkreśla Aleksander Etkind z Wydziału Studiów Słowiańskich Uniwersytetu Cambridge, który pisał niedawno na temat eksperymentów sowieckiego uczonego.

Przez dwa lata projekt Iwanowa, o którym wspominał w 1910 r., a następnie zgłosił władzy radzieckiej, był omawiany na różnych szczeblach decyzyjnych – od sowieckiej Akademii Nauk, poprzez Ludowy Komisariat Oświecenia oraz Radę Pracy i Obrony, a następnie Republikańską Konferencję Gospodarczą, aby w końcu stanąć pod obrady radzieckiego rządu – Rady Komisarzy Ludowych.

Podróż do jądra ciemności

Dlaczego komuniści poparli szalony, jak mogłoby się zdawać, projekt radzieckiego akademika? Wspomniany dr Rossijanow z Rosyjskiej Akademii Nauk uważał, że głównym powodem, dla którego bolszewicy interesowali się pomysłem hybrydyzacji, była jej przydatność w walce propagandowej z religią. Drugi powód był natury naukowej. Rosyjski uczony Aleksander Szyszkin uważał z kolei, że w 1924 r. bolszewicy mieli inne, ważniejsze, problemy. Właśnie umarł Lenin i na Kremlu toczyła się walka o władzę. Stąd nie powinno dziwić, że poparcie uzyskał Iwanow nie od praktyków, ale od teoretyków rewolucji. Nie od naukowców z długim, często przedrewolucyjnym stażem, ale od ideologów, futurystów, których ambicje radykalnej przemiany świata były równe ambicjom prof. Iwanowa. Oni też przeforsowali koncepcję radzieckiego uczonego.

Jednym z nich był matematyk, geograf, erudyta Otto Schmidt, znany dziś głównie z tego, że zorganizował wyprawę na biegun północny i był redaktorem Wielkiej Radzieckiej Encyklopedii. Jego żoną była Wiera Schmidt, kierująca pracami przedszkola psychoanalitycznego (Psychoanalytic Nursery) w Moskwie. Jak pisał Etkind, małżeństwo spotkało się z Zygmuntem Freudem w Wiedniu i zorganizowało Państwowy Instytut Psychoanalizy w Moskwie, który działał tam we wczesnych latach 20. XX w. Innym ważnym poplecznikiem Iwanowa był Mikołaj Gorbunow, inżynier-chemik, mający bliskie kontakty z Leninem i Trockim. W połowie lat 20. był on swego rodzaju szefem sztabu doradczego na Kremlu. W 1928 r. Gorbunow prowadził sowiecko-niemiecką wyprawę na Palmir, radziecką część Himalajów. Został rozstrzelany w 1937 r. w ramach stalinowskiej wielkiej czystki.

W 1925 r. bolszewicka góra zgodziła się finansować ekspedycję Iwanowa do Afryki Zachodniej. Odpowiednie dokumenty podpisali Anatolij Łunaczarski, komisarz ds. oświecenia, oraz Lew Kamieniew, członek Biura Politycznego i wiceprzewodniczący Rady Komisarzy Ludowych. Podobnie jak Schmidt, obaj należeli do ideologicznej i futurystycznej frakcji obozu rządzących Rosją bolszewików, której przewodził Lew Trocki.

Otrzymawszy z budżetu państwa 10 tys. dolarów, Iwanow rozpoczął organizację wyprawy do Gwinei Francuskiej. Celem przedsięwzięcia było złapanie szympansów oraz rozpoczęcie eksperymentów z inseminacją. Przed wizytą w Gwinei Iwanow zatrzymał się na dłużej w Paryżu. Stamtąd powrócił do Moskwy po dodatkowe fundusze, po czym w 1926 r. udał się do Kindii w Gwinei. Mając wsparcie francuskiego gubernatora, w towarzystwie syna i czarnych służących wyruszył do dżungli, gdzie udało mu się pojmać kilka żywych, dorosłych szympansów. Miejscowi mówili Iwanowowi o swoim strachu przed spotkaniem z małpami. Czasami goryle porywają kobiety i je gwałcą – wyjaśniali powód swych obaw. Ofiara napaści zwierzęcia była wówczas skazana przez lokalną społeczność na ostracyzm. Ta informacja utwierdziła Iwanowa w przekonaniu o technicznych możliwościach inseminacji. Z drugiej strony, sowiecki badacz zdał sobie sprawę, że żadna z tubylczych kobiet nie zgodzi się na inseminację nasieniem małpy, nawet gdyby zapłacił jej dużo pieniędzy. Stąd plany uległy zmianie. Dawcą nasienia miał zostać jego syn, a szympansica „surogatką”. Prof. Iwanow chciał też zapładniać czarne kobiety małpią spermą bez ich wiedzy i zgody, w miejscowym szpitalu, pod pozorem badań lekarskich. Gubernator Gwinei zabronił mu przeprowadzania tego typu eksperymentów. Również Moskwa zakazała Iwanowowi inseminowania kobiet bez ich zgody.

Frankenstein ofiarą czystek

Pomysły Iwanowa wywołały wielką falę zainteresowania na Zachodzie oraz w Stanach Zjednoczonych, gdzie właśnie toczyła się wielka publiczna dyskusja na temat wprowadzenia teorii ewolucji Karola Darwina do szkół. Co ciekawe, zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy teorii ewolucji uważali, że projekt Iwanowa dostarcza doskonałych argumentów na rzecz bronionych przez nich tez. Gazeta „New York Times” zamieściła tekst o eksperymentach sowieckiego uczonego. Sowieci planują przetestować ewolucję – informował czytelników tytuł artykułu z 17 czerwca 1926 r. Prezes American Association for Advancement of Ateizm Charles Lee Smith twierdził, że celem eksperymentów Iwanowa w Afryce było osiągnięcie sztucznej inseminacji gatunku ludzkiego i małp, co wsparłoby naukę o ewolucji, poprzez nawiązanie ściślejszej więzi między człowiekiem a małpami człekokształtnymi. W latach 20. w Ameryce ateizm powiązany był z rasizmem. Stąd prawnik Howell S. England, wypowiadając się w imieniu American Association for Advancement of Ateizm, stwierdził, że orangutany winny być krzyżowane z rasą żółtą, goryle z czarną, a szympansy z białą. Gibbony zaś z Żydami ze wschodniej Europy. Takie to były szowinistyczne czasy!

Latem 1927 r. Iwanow powrócił do Moskwy po dwu latach spędzonych między Paryżem a Gwineą. Wiózł do Rosji dwadzieścia szympansów, ale podróż przeżyły tylko cztery. Przypłynął do Suchumi, stolicy radzieckiej republiki Abchazji i subtropikalnego portu nad Morzem Czarnym. Uczony nadal cieszył się poparciem władz, ale teraz jego akademiccy poplecznicy przenieśli się do Akademii Komunistycznej, grupującej bardziej „postępowych” badaczy, niż ci, którzy byli zatrudnieni w Akademii Nauk. Ci ostatni odrzucili w 1927 r. wyniki badań Iwanowa, natomiast uczeni z Akademii Komunistycznej potwierdzili w 1929 r. swoje poparcie dla planów hybrydyzacji.

Opinia ideologów przeważyła. Iwanow prowadził swoje badania w Suchumi. Poszukiwano pięciu kobiet, które zgodziłyby się wziąć udział w eksperymentach, sowiecka partia komunistyczna zobowiązała Iwanowa do uzyskania od każdej wolontariuszki pisemnego oświadczenia, wyrażającego zgodę na przeprowadzenie badań. Akademia podkreślała, że radzieckie kobiety powinny wyrazić chęć wzięcia udziału w eksperymentach ze względu na „czyste zainteresowania naukowe”, nie oczekując wynagrodzenia finansowego. Iwanow znalazł cztery chętne osoby; historycy posiadają przynajmniej jeden list, w którym kandydatka entuzjastycznie wyraża zgodę na eksperyment, polegający na inseminacji małpimi plemnikami, donoszeniu ciąży oraz macierzyństwie.

W liście, którego nadawczynią była „G” z Leningradu, czytamy: Drogi Profesorze… Moje prywatne życie legło w gruzach. Nie widzę przed sobą żadnej przyszłości… Lecz kiedy myślę, że mogłabym coś zrobić dla nauki, poczułam odwagę i chęć kontaktu z Panem. Błagam, proszę nie odrzucać mej prośby… Zwracam się z prośbą o zaakceptowanie mojej kandydatury. Prośba została przyjęta, ale sprawy potoczyły się swoją drogą.

Przy życiu pozostała jedna małpa, „która była raczej orangutanem niż szympansem”. Iwanowowi to nie przeszkadzało. W przyszłości planował dalsze hybrydyzacje nawet z gorylami. Eksperyment miał się rozpocząć w 1930 r., ale w grudniu prof. Iwanow został aresztowany i zesłany do Kazachstanu, gdzie zmarł w 1932 r. Wcześniej zdechł orangutan przeznaczony do eksperymentu. Jednak laboratorium w pobliżu Suchumi przeżyło swojego założyciela. Znajdowały się tam małpiatki i małpy. Wśród nich również te, które w latach 60. XX w. wystrzelono w rakietach w przestrzeń kosmiczną. W 1992 r. laboratorium zamknięto z powodu wojny między Gruzją a Abchazją.

Dzieci Lenina wiecznie żywe

Dlaczego bolszewicy chcieli dokonać hybrydyzacji człowieka z szympansem? Dlaczego im tak bardzo na tym zależało, że wsparli projekt Iwanowa finansowo, mimo iż nie mieli przecież wielu dolarów? Dlaczego pozwolili wyjechać uczonemu za granicę, choć tak wielu ludziom odmawiali paszportów? Dlaczego podjęli tak wielkie ryzyko związane z kontrowersyjnym projektem, w czasie gdy starali się o dyplomatyczne uznanie i szacunek na arenie międzynarodowej?

Komuniści twierdzili oficjalnie, że udane eksperymenty Iwanowa byłyby sukcesem ateizmu i materializmu. Innymi słowy, udana hybrydyzacja pomogłaby w wojnie przeciwko religii, która była traktowana przez Lwa Trockiego oraz jego towarzyszy jako cel strategiczny komunistycznego rządu. Sukces miałby też dowieść wyższości radzieckiej nauki nad nauką burżuazyjną.

Jednak prof. Aleksander Szyszkin uważał, że bolszewicy chcieli wykorzystać Iwanowa i jego małpy do zupełnie innego celu niż stworzenie ludzko-małpiej hybrydy. Potrzebowali oni małp do modnej wówczas terapii „chirurgii odmładzającej”. Metodę tą rozwinął w Paryżu urodzony w Rosji Sergiej Woronow, członek College de France. Polegała ona na tym, że części gruczołów płciowych samca szympansa wszczepiano w organy męskie, oczekując szybkiej i wyraźnej poprawy funkcjonowania organizmu. Podnosi się ciśnienie krwi, wzrok ulega poprawie, zwiększa się metabolizm, mięśnie odzyskują swoją sprężystość, na głowie rosną nowe włosy – relacjonował sukces terapii Woronowa londyński „Times” w 1923 r.

Biznes związany z „chirurgią odmładzającą” nie mógł dobrze się rozwinąć, bowiem na przeszkodzie stał brak szympansów, a ceny tych małp w Europie były bardzo wysokie. Dlatego francuski uczony stworzył olbrzymią małpiarnię w swych posiadłościach nad Morzem Śródziemnym i planował założyć hodowlę tych zwierząt we francuskiej Afryce Zachodniej. Iwanow odwiedzał Woronowa przy różnych okazjach i, jak się wydaje, jego przygody w Gwinei oraz laboratorium w Suchumi były inspirowane pracami Woronowa. Obaj dokonali transplantacji kobiecych jajników do narządów rodnych samicy szympansa i przeprowadzili inseminację ludzkim nasieniem. Małpa nie przeżyła tego eksperymentu.

Współpraca obu uczonych mogłaby stanowić silny argument na rzecz tezy Szyszkina, która łączy projekt hybrydyzacji z zastosowaniem gruczołów rodnych małp w celach odmładzających. Starzy i zmęczeni życiem ludzie, którzy pokładali bezgraniczne zaufanie w nauce, wiedzieli, że bolszewicy używali bardzo intensywnie metod odmładzających. Kremlowscy lekarze eksperymentowali z różnymi środkami służącymi odmładzaniu, takimi jak: implantacja małpich gruczołów rozrodczych, znana jako operacja Woronowa, wazekotomia, zwana operacją Steinacha, czy specyfik o nazwie Grawidan, wyekstrahowany z moczu ciężarnych kobiet. Tacy luminarze idei rewolucji (zwłaszcza w jej wersji futurystycznej), jak Łunaczarski czy Gorki wiele razy poddawali się różnego rodzaju terapiom odmładzającym.

Przeto kremlowscy rewolucjoniści, pragnący żyć wiecznie nie tylko w swych ideach, ale również, a może nade wszystko, w ciałach, potrzebowali kogoś takiego jak Iwanow, aby wysłać go do Afryki czy innej części świata obfitującej w małpy, po czym założyć fermę hodowlaną szympansów gdzieś na południowych krańcach swego imperium. Oczywiście odmładzające gruczoły małp zawsze będą niedostępne dla mas, dlatego bolszewicka elita musiała swoją prywatę uzasadnić względami ideologicznymi, naukowymi. Iwanow ze swoim wojującym ateizmem był tu bardzo pomocny.

Jednak dzieło Iwanowa zostało szybko zapomniane.

Małpoludy są wśród nas!

Borys Porsznew był znanym sowieckim historykiem, laureatem nagrody stalinowskiej w 1950 r. Porsznew wierzył, że na ziemi nadal żyją neandertalczycy (Yeti, Wielka Stopa, Człowiek Śniegu). W celu ich odnalezienia zorganizował wielką wyprawę poszukiwawczą w góry Kaukazu. W 1974 r. Porsznew i belgijski pisarz Bernard Heuvelmans, nazywany ojcem kryptozoologii, zdefiniowanej przez niego jako badania naukowe nieznanych form zwierzęcych, o których istnieniu świadczą tylko opowieści oraz poszlaki, jak też materiały dowodowe, uznawane przez niektórych badaczy za niewystarczające, napisali książkę zatytułowaną Człowiek neandertalski wciąż żyje. Przytoczyli w niej opowieść rosyjskiego doktora, który uciekł z GUŁAG-u, gdzie kazano mu inseminować kobiety nasieniem goryla. Lekarz twierdził, że tam, w medycznej placówce sowieckiego łagru, leżącego gdzieś na bezkresnych obszarach „nieludzkiej ziemi”, zdołano faktycznie stworzyć nową ludzką rasę. Te małpoludy miały być wysokie, silne, pokryte futrem i miały pracować w kopalniach. W swej podstawowej pracy U zarania ludzkiej historii Porsznew opisał przypadek Zany z rzędu naczelnych, która została złapana na Kaukazie pod koniec XIX w. i była wychowywana na dworze abchaskiego księcia. W latach 70. Porsznew rozmawiał z tamtejszymi starcami, którzy widzieli i pamiętali Zanę. Mówili oni, że była bardzo wysoka i bardzo silna. Biegała szybciej niż koń i mogła pokonać najsilniejszego mieszkańca Abchazji. Została zapłodniona przez swego pana i urodziła zdolne do dalszego rozrodu hybrydy. Porsznew miał rozmawiać z wnukiem żeńskiej wersji King Konga. Zrobiono nawet zdjęcie potomkowi Zany.

W jednym z odcinków „Niewyjaśnionych Historii”, nadanym na Discovery Channel 27 marca 1997 r., uczestnicy programu dyskutowali na temat niezwykłego przypadku szympansa Oliwiera oraz miejskich legend dotyczących humanoidów. Stwierdzili, że w Chinach udało się zapłodnić szympansicę ludzkim nasieniem. Jednak małpa zdechła przed porodem, ponieważ w wyniku rewolucji kulturalnej, jaką przeżywały Chiny w latach 60. XX w., eksperyment został zaniedbany. Podobną historię opowiadał uczony z Uniwersytetu w Albanie, w stanie Nowy York, psycholog Gordon Gallup. Wspominał on opowieść zasłyszaną na początku swej kariery naukowej od starszego badacza, twierdzącego, że małpio-ludzka hybryda została wyhodowana w wyniku eksperymentu, który przeprowadził Robert Yerkes wraz z zespołem w Yerkes National Primate Research Center in Orange Park, na Florydzie w latach 20. XX w. Jednak po pewnym czasie naukowcy uśmiercili monstrum. Badacz ów był jednym z członków tego zespołu. Gallup dodał, że jest przekonany o prawdziwości słów starszego kolegi, ale nie jest w stanie udowodnić tego w żaden sposób.

---

 

KOMENTARZE

  • Pierwszy przywódca separatystów nie żyje! Umierają jeden po drugim…
    http://reporters.pl/wp-content/uploads/2017/01/bolotow.jpg

    Według oficjalnej wersji Walerij Bołotow zmarł na atak serca w swoim mieszkaniu w Moskwie.


    Przypomnijmy, że Bołotow – zawodowy żołnierz sowieckich wojsk powietrzno – desantowych – był pierwszym przywódcą rebelii w Donbasie. W maju 2014 r. został szefem samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej, czyli tzw. „ludowym gubernatorem” i zajmował to stanowisko do sierpnia.

    Potem podał się do dymisji, uzasadniając to tym, że został ranny. Od tego czasu zajmował się organizowaniem w Rosji pomocy dla ługańskich separatystów.


    Dodajmy, że również w piątek zmarł wiceminister przemysłu Donieckiej Republiki Ludowej Siergiej Tretjakow. Z kolei w ubiegłym miesiącu zmarł minister rolnictwa i zaopatrzenia LNR Siergiej Litwin.

    To tylko kilka ostatnich przypadków nagłych śmierci czołowych przywódców donbaskich separatystów. Bardzo wielu z nich zginęło w skrytobójczych zamach, rywalizując między sobą o władzę. Kilku separatyści sami zakatowali w więzieniach, oskarżając ich o zdradę, jak np. byłego premiera LNR Giennadija Cypkałowa.


    Najgłośniejsza była jednak śmierć słynnego dowódcy separatystów Arsenija Pawłowa ps. „Motorola”, który w październiku ub. roku wyleciał w powietrze w windzie własnego domu w Doniecku wraz ze swoim ochroniarzem.

    Tak więc z pierwszych przywódców rebelii w Donbasie nie żyje już prawie żaden, oprócz Igora Girkina (Striełkowa), byłego „ministra obrony” DNR, który w porę uciekł do Rosji, ale teraz skarży się, że wegetuje w nędzy.


    Zarówno on, jak i inni dawni aktywiści separatystów twierdzą, że rosyjskie służby specjalne po kolei likwidują wszystkich najbardziej popularnych przywódców rebelii, aby zatrzeć ślady różnych zbrodni, a także całkowicie podporządkować Moskwie obecne kierownictwo DNR i LNR.



    Reporters.pl
  • @ Autor
    Pan słyszał o konowaniu ludzi?
    Te eksperymenty prowadziła już w latach 1970. przodująca żydowska demokracja w USA (nawet bliko spokrewniona z żydo-bolszewizmem w Rosji -?).
    W latach 1970 w popularnonaukowym miesięczniku "Problemy" zamieszczono przedruk artykułu z zachodniego magazynu, którego autor wskazywał na wyjątkową praktyczność klonowania - jeśli się powiedzie będzie można z takich osobników stworzyć armię żołnierzy, a jeśli jeszcze zmodyfikuje się ich genetycznie i nie będą odczuwali bólu i strachu, sukces będzie pełny. Te pomysły nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów.

    Dzisiaj (od lat 1990.) żydowski reżim USA stosuje zupełnie inne techniki (z psychotroniką włącznie) do formowania terrorystów i żołnierzy rebeliantów gotowych wykonać każde zadanie nie licząc się z własną śmiercią.

    Wychodzi na to, że ci żydowscy zdegenerowani Sowieci przenieśli się gromadnie do USA, żeby kontynuować swoje zwyrodniałe pomysły.

    Coś Pan w kiepkiej formie po ostatnich żydo-katolickich świętach, bo jakoś kiepsko Panu idzie dezawuowanie Rosji.
  • Darwin
    nigdy nie twierdził, że człowiek pochodzi od małpy, tylko że mieliśmy wsólnego przodka. Z czym trudno polemizować.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY