Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
358 postów 4394 komentarze

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Operacja Koniczyna

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

– nowe sposoby zabijania

W zimowych miesiącach 1998 r. nad Espanolą, niewielką miejscowością w prowincji Ontario w Kanadzie, pojawił się samolot-cysterna sił powietrznych Stanów Zjednoczonych, kreśląc na niebie białe linie. Niektóre z nich ciągnęły się za samolotem jak szarfy przyczepione do skrzydeł, a inne, jakby urwane z uwięzi, sprawiały wrażenie srebrzystych pręg pozostawionych przez uderzenie monstrualnie wielkim pejczem.

 

Sine smugi rozchodziły się powoli na boki, zagarniając coraz większe przestrzenie nieboskłonu. Niedługo całe niebo nad Espanolą wyglądało jak błękitna kartka papieru, którą ktoś zabazgrał białym flamastrem. Obserwatorem tych par excellence znaków na niebie był 67-letni Ted Simola – były oficer policji w prowincji Ontario oraz biegły Sądu Najwyższego.

Niebo w kratę

Tego samego roku, wiosną mieszkańcy Espanoli zaczęli masowo uskarżać się na silne bóle i zawroty głowy, przewlekłe bóle stawów, nagłe skrajne zmęczenie, ostre ataki astmy i bezgorączkowe, grypopodobne objawy. Pobrane próbki wody deszczowej z okolic wykazały obecność aluminium w stężeniu znaczne przekraczającym poziom uznawany przez kanadyjskie ministerstwo zdrowia za niegroźny dla organizmu. Ilość aluminium w wodzie deszczowej wystarczyła, aby zabić rybę – mówił pracownik laboratorium analitycznego, które wzięło pod mikroskop krople „aluminiowego deszczu” znad Espanoli.

Podobnie poszatkowane białymi smugami niebo, po którym krążyły samoloty USArmy, można było zaobserwować latem 1999 r. nad Zatoką Neapolitańską. Cały Neapol kaszlał – pisała Kitty Chastain, obserwując z balkonu hotelu, jak białe bruzdy przecinają firmament nad miastem. Natomiast w październiku jeden z paryskich korespondentów donosił: Widzę duży ruch samolotów nadlatujących ze wszystkich stron. Piloci sprawiają wrażenie, jakby grali w „tchórza” (play chicken) – lecą na czołowe zderzenie, po czym jeden w ostatniej chwili zmienia kierunek lotu. Po tych akrobacjach na niebie zostają białe smugi w kształcie kamertonu i litery X. W tym samym czasie żaden inny „normalny samolot” nie zostawiał na niebie podobnych śladów. Następnego dnia samoloty latające nad Paryżem „ze wszystkich stron” znów zmąciły błękit nieba.

W listopadzie 1999 r. Gordon Earle – członek parlament kanadyjskiego z ramienia Nowej Partii Demokratycznej – przedstawił izbie petycję podpisaną przez 550 mieszkańców Espanoli, żądających zaprzestania oprysków przeprowadzanych przez wojskowe i cywilne samoloty. Jednak żądania mieszkańców zostały zignorowane. Chemiczne smugi, chemtrails, były ważniejsze niż życie i zdrowie wyborców.

Od 2000 r. informacje o niezwykłych białych smugach na niebie, pozostawianych przez latające nad USA i Kanadą samoloty, stały się codziennością. To już nie pojedyncze przekazy od przypadkowych osób, ale codzienne rzetelne raporty pilotów Air Canada, policjantów i byłych pracowników wojskowych. Ale nie tylko nad państwami Ameryki Północnej białe krechy stały się codziennością. W kwietniu 2000 r. John Hendricks, amerykański turysta w Hiszpanii, wysłał z El Cafe de Internet (kawiarenki internetowej) mejl o treści: Jesteśmy zdziwieni, widząc, że chemiczne smugi zostawiane przez lecące samoloty można spotkać nie tylko u nas, ale również nad niebem Barcelony czy Majorki. Rok później Associated Press wysłała do prasy zdjęcia chemicznych śladów na niebie.

Zły projekt złych ludzi

Prezydent John Fitzgerald Kennedy w swoim słynnym przemówieniu wygłoszonym niedługo przed śmiercią w wyniku zamachu w Dallas powiedział: Jesteśmy kontrowani w skali całego świata w swych działaniach przez jednolity, bezwzględny w osiąganiu swego celu spisek. Całe lata wcześniej J. Edgar Hoover, były szef FBI oświadczył: Człowiek staje twarzą w twarz ze spiskiem, którego potworność trudno sobie wyobrazić. O istnieniu swoistej „władzy nadrzędnej” nad formalnie istniejącymi rządami mówił też Woodrow Wilson. Natomiast zupełnie niedawno senator z ramienia Demokratów Daniel Ken Inouye, który głosował przeciw interwencji USA w Iraku w 2002 r., stwierdził, że istnieje „rząd cieni” ze swoimi siłami powietrznymi, siłami morskimi, posiadający własny mechanizm pozyskiwania funduszy oraz realizowania swoich pomysłów (…), którego nie krępuje żadne prawo. Ta mroczna siła jest rzeczywistością i dysponuje obecnie bronią tak kolosalną i diaboliczną, że zmusza nas to do rewizji poglądów na to, co jest obecnie możliwe. Musimy mieć świadomość jej istnienia.

Jak czytamy na stronie bibliotecapleyades.net, o projekcie Koniczyna (Project Cloverleaft) zaczęło być głośno w ostatnim roku ubiegłego wieku. Oto w maju 2000 r. anonimowy mechanik lotnictwa i dyrektor wykonawczy linii lotniczych przyznał, że samoloty handlowe były wyposażane w specjalny sprzęt do rozpylania w powietrzu nieznanych substancji chemicznych. W tym celu w USA wykorzystano tysiące takich samolotów. Na skrzydłach montowano nieruchome dysze, z których rozpylano środek chemiczny znajdujący się w instalowanym w samolocie pojemniku. Całą operację przeprowadzano potajemnie. Przebiegiem procesu zajmowała się mała grupa pracowników z firmy zewnętrznej.

Kierownictwu linii lotniczych oznajmiono, że w przypadku ujawnienia operacji trafią do więzienia. Dokumenty Project Cloverleaft są zamknięte w sejfach podmiotów uczestniczących w projekcie. Według informatora wszystkie przewozowe linie lotnicze zaczęły stosować opisany proceder od 1998 r., biorąc za to od rządu wysokie subwencje.

Przedostanie się informacji do opinii publicznej nie zniechęciło władz do kontynuowania eksperymentów chemicznych wprost nad głowami obywateli.

Bezprecedensowa akcja powietrznych oprysków chemicznych, przeprowadzona do połowy czerwca 2000 r. w trzynastu krajach sojuszniczych Stanów Zjednoczonych, spowodowała całą serię poważnych chorób oraz zmianę pogody. W grudniu tegoż roku Terry Stewart, kanadyjski rzeczoznawca awiacji, badał skargę mieszkańca Victorii, stolicy Kolumbii Brytyjskiej. Przekazany telefonicznie z wieży kontrolnej międzynarodowego lotniska w Victorii raport został nagrany, a później odtworzony dla 15 mln słuchaczy radia. Treść raportu była następująca: Są to ćwiczenia sił powietrznych USA i Kanady. Niestety nic więcej nie chciano nam przekazać. Samoloty poszatkowały białymi smugami niebo nad wyspą Vancouver w Kanadzie. Były to statki powietrzne KC-135 i KC-10. Mieszkańcy skarżyli się na zaburzenia górnych dróg oddechowych oraz przewodu pokarmowego, zmęczenie, bóle głowy i stawów oraz zawroty głowy.

Jak podają autorzy strony GeoEnerging Watch (geoengineeringwatch.org), władze niestety nie muszą informować obywateli o przeprowadzanych eksperymentach. Wprawdzie jeden z punktów Prawa publicznego w części dotyczącej interesującej nas kwestii mówi o tym, że Departament Obrony USA nie może bezpośrednio lub przez firmę zewnętrzną prowadzić badań i przeprowadzać eksperymentów polegających na testowaniu środków chemicznych lub biologicznych na ludności cywilnej, ale już następny punk całkowicie znosi te zakazy, stwierdza bowiem, że nie dotyczą one badań i eksperymentów, których cele związane są z badaniami natury medycznej, farmakologicznej, terapeutycznej, przemysłowej, rolnej lub bezpośrednio z ochroną obywateli przed toksynami bądź dotyczą spraw związanych z działalnością prawną, na przykład tłumienia zamieszek. Innymi słowy: w Stanach Zjednoczonych rząd może testować substancje chemiczne i biologiczne na ludziach niemal w dowolnym celu.

Cele i zadania projektu Koniczyna

W artykule Geoinżynieria, HAARP, Chemtrails: Najważniejsza broń globalistów, zamieszczonym na stronie The Freedom Articles (freedom-articles.toolsforfreedom.com) autor wymienia podstawowe cele, jakie chce osiągnąć rząd amerykański, a ściślej mówiąc, kierownictwo NWO, którego administracja prezydencka jest jakoby jedynie przedłużeniem.

Pierwszy cel to depopulacja: rozpylanie w powietrzu patogenów ma spowodować wzrost zachorowań i podwyższyć wskaźnik umieralności. Proces ten będzie przebiegał na tyle wolno, aby nie wzbudza większych podejrzeń i nie prowokowa skojarzeń z białymi pręgami na niebie jako jego przyczyną. Chodzi o to, aby ludzie stale źle się czuli, skupili się na swych dolegliwościach i nie mieli sił ani ochoty na spenetrowanie tego co się dzieje i stawienie skutecznego oporu.

Drugi cel to wzrost dochodów przemysłu i korporacji biotechnicznych produkujących substancje opryskowe. Poza tym, gdy rozpylana z samolotów chemia opada wreszcie na ziemię, w glebie wzrasta współczynnik pH, czyniąc ją zasadową, a przez to niezdolną do rodzenia plonów. Wtedy do akcji wkracza Monsanto ze swymi zmodyfikowanymi genetycznie nasionami, które są odporne na aluminium, dlatego rolnicy, chcąc nie chcąc, kupują je. Ponieważ ziarna typu GMO nie reprodukują się, stąd farmerzy po roku muszą kupować od korporacji nowe nasiona.

  Trzeci cel wynika z faktu, że projekt Koniczyna jest realizowany w ramach HAARP, którego z kolei zadaniem jest „zapłodnienie żelazem” mórz. Samoloty dokonują zrzutów milionów ton opiłków żelaza i cząstek baru do wód morskich, które w ten sposób zmieniają skład chemiczny. Ma to pozwolić na regulowanie ciśnienia w wodach mórz i oceanów, a co za tym idzie – tworzyć sztormy i powodzie. Poza tym cząstki powietrza wzbogacone o substancje ułatwiające przewodzenie fal elektromagnetycznych umożliwiają wpływanie na nasz umysł za pomocą przekazów z oddalonych nadajników.

Po czwarte: aktywności Słońca, zwłaszcza duże rozbłyski słoneczne, jak też wielkie zmiany zachodzące w Układzie Słonecznym i galaktyce mają zdolność uaktywniania naszego DNA, a co za tym idzie – przyspieszania procesu ewolucji człowieka, uwalniania potencjału intelektualnego i duchowego zakodowanego w genach. Kontrolerzy obawiają się globalnego uaktywnienia się społeczeństw i dlatego rozsiewają toksyczne cząstki metali w stratosferze, które działają jak tarcza osłaniająca nas przed promieniami słonecznymi. W ten sposób blokują aktywację naszego DNA.

Po piąte, metale, które znalazły się w atmosferze, umożliwią lepszą projekcję olbrzymich i realistycznych hologramów na niebie, przedstawiających, zgodnie z projektem Blue Beam, obrazy fałszywej inwazji obcych lub inne zjawiska wprowadzające do społecznego odbioru poczucie krańcowego zagrożenia. Taki stan emocji sprawi, że ludzie dobrowolnie podporządkują się rządowi światowemu, który obieca obronę przed zagrożeniami.

Pogoda zmobilizowana do służby wojskowej

Latem 1996 r. Pentagon opublikował raport Pogoda jako mnożnik siły – opanowanie pogody w 2025 r. Projekt badawczy powietrznych sił zbrojnych 2025. Według cytowanego tam gen. Gordona Sullivana, byłego szefa sztabu amerykańskiej armii, rozwój technologii w XXI w. sprawi, że będziemy mogli dostrzec wroga nie tylko w dzień, ale i w nocy, niezależnie od warunków pogodowych, i podążać za nim nieustannie. Umiejętność globalnej modyfikacji pogody, dokonywanej na bieżąco i precyzyjnie, oznaczać będzie zaopatrzenie wojska w potężną broń umożliwiającą osiągnięcie zakładanych celów wojennych. Rok później ówczesny sekretarz obrony USA William Cohen przyznał, że są tacy, którzy zaangażowali się w ekoterroryzm. Mogą zmieniać klimat, powodować trzęsienie ziemi i wybuchy wulkanów, używając fal elektromagnetycznych. Słowa te wskazywałyby, że w tym wszystkim chodzi nie tylko o sterowanie pogodą, ale również klęskami żywiołowymi.

Dennis Kucinich to członek izby reprezentantów z ramienia demokratów, należący do lewego skrzydła tej partii. Na początku roku 2002 r. Kucinich powiedział gazecie „Columbus Alive”, że mimo oficjalnych zapewnień władz o rezygnacji z chemtrails, operacja ta w ramach projektu Koniczyna nadal jest przeprowadzana. Prawdą jest, że Departament Obrony ma opracowany program „Vision for 2020”, który zakłada rozwój broni, do uruchomienia i działania których potrzebne jest stosowanie chemicznych oprysków atmosfery – czytamy na stronie Biblioteca Pleyades (www.bibliotecapleyades.net).

W rzeczy samej program o nazwie „Wizja dla roku 2020” („Vision for 2020”) powstał w lutym 1997 r. W programie tym dowództwo przestrzeni powietrznej USA wzywa rząd do dominacji w przestrzeni, na ziemi, na morzu i w powietrzu. Dalej czytamy, że przestrzeń staje się coraz istotniejszym elementem, który może być wykorzystany w działaniach wojskowych. Niedługo opanowanie przestrzeni stanie się podstawowym celem wszystkich liczących się na świecie państw. Podobnie jak dotychczas panowanie na morzu, w powietrzu czy na lądzie były głównymi celami strategicznymi sił zbrojnych, tak obecnie o wszystkim decydować będzie to, kto zdominuje przestrzeń, czyli obszar od troposfery po jonosferę.

Smugi na niebie to swoiste medium, mające ułatwić działanie broni elektromagnetycznych poprzez tworzenie takiej atmosfery, która usprawni przepływ fal elektromagnetycznych, działanie oscylatorów fal elektromagnetycznych oraz grzejników jonosfery używanych do sztucznego podgrzewania jonosfery i atmosfery w celu spowodowania zakłóceń systemów komunikacyjnych.

Te wypowiedzi wyjaśniają, dlaczego nad miastami i wioskami na przełomie wieków XX i XXI zaczęły pojawiać się samoloty rozcinające niebo białymi bruzdami – informują autorzy Biblioteca Pleyades.

Ale to nie wszystko

Jak już wiemy, rozprowadzane z samolotów chemikalia to nie tylko cząstki aluminium. To również bar, stront, opiłki żelaza, nanowłókna, grzyby i inne patogeny. Unoszące się w powietrzu cząsteczki gęstnieją wraz ze wzrostem ilości rozpylanych substancji chemicznych. Rosnąca gęstość cząsteczek sprawia, że będą się one ze sobą częściej zderzać, a to spowoduje większe ich naładowanie, co z kolei umożliwi stworzenie broni strzelającej wiązkami plazmy naładowanej elektronicznie. Chemtrails to medium, które przekształci cząstki związków chemicznych w naładowany elektrycznie snop plazmy, a ten można będzie skierować na cele wroga.

W smugach chemicznych znajdują się również cząstki węgla, który pochłania mikrofale, oraz płatki metali, które sprawiają, że samoloty stają się niewidoczne dla radarów. Poza tym istnieją spraye maskujące, które mogą być użyte do tworzenia plazmowych płaszczy zakrywających odrzutowce.

Technologia ta umożliwia również powstawanie różnej wielkości plazmowych kul gazowych, które wykorzystywane są jako odbiorniki i nadajniki, mogące przesyłać analogowy i cyfrowy dźwięk. Związki baru mają większą zdolność zmiany kierunku rozchodzenia się fal niż szkło.

Ten typ broni, której działanie umożliwiają chemiczne smugi, atakuje nas 24 godziny na dobę. Może on prześwietlać warstwy naszej planety promieniami rentgenowskimi w poszukiwaniu podziemnych baz wojskowych, złota lub rezerw ropy naftowej. Cały ten opisany wyżej system, wchodzący w skład projektu Koniczyna wraz z innymi zjawiskami, jak chipy, implanty, kamery na ulicach, obozy FEMA itp. tworzy jedną wielką siatkę kontroli przestrzeni, w której żyjemy.

Nowy typ oręża opartego na chemii i elektronice może mieć zastosowanie jako broń niewykrywalna, dokonująca eksplozji jądrowych, bądź jako broń defensywna. Te krzyżujące się energie, wydobyte z procesów chemicznych i elektroniki, mogą też być używane do destrukcji osobistych fal elektrycznych, które posiada organizm każdego człowieka, jak też do zastosowania zdalnego elektroszoku. Mogą spowodować blackout na skalę globalną. Przed tego typu bronią trudno jest się skryć. Należałoby stosować przeciw niej ceramiczną ochronę lub bardzo głęboko ukryte w ziemi schrony.

Coraz częściej w kontekście nowych typów broni o zasięgu globalnym mowa jest o tym, że rząd amerykański, choć właściwie, zgodnie z prezentowaną tu logiką, winniśmy mówić o rządzie światowym i NWO, jest w stanie wykorzystywać do swoich dalekosiężnych celów fale skalarne, odkryte jeszcze przez Nicolę Teslę, których zastosowanie zostało wtedy zablokowane przez sitwy „maleńkich uczonych”, jak mawiał Stefan Żeromski w Syzyfowych pracach. Serbski geniusz odkrył istnienie fal, które nie są normalnymi falami elektromagnetycznymi. Są one „czterowymiarowe”, czyli obok wysokości, szerokości i długości mają jeszcze jeden wymiar – czasu. Stąd mogą oddziaływać nie tylko na przestrzeń, ale i na czas lub na oba te zjawiska naraz. Fale skalarne oddziałują też na pole świadomości człowieka. Co istotne, ich energia nie maleje wraz z oddalaniem się od nadajnika. Wielce prawdopodobne, że to właśnie te fale stanowią czynnik odpowiedzialny za szereg zjawisk uważanych przez naukę za paranormalne (fenomenologiczne), których nie da się wyjaśnić w ramach współczesnej nauki – czytamy na stronie Instytutu Arete.

Tesla doszedł do wniosku, że fale skalarne posiadają specyficzny rodzaj energii, która zawiera w sobie wszelkie informacje istniejące we wszechświecie. Energia ta stanowi swego rodzaju „psychikę lub pamięć wszechrzeczy”. To właśnie dzięki niej fale przechowują ludzkie odczucia i nie traci się pamięci zdarzeń, choć wiele komórek w mózgu zawierających ich zapis ginie. Jak wiemy, do tej pory był to jeden z najbardziej popularnych argumentów na rzecz istnienia nieśmiertelnej duszy. Teraz ma być dowodem na istnienie „nieśmiertelnej” materii. Ponieważ fala skalarna jest jednocześnie materią, informacją i czasem, potrafi nie tylko przesyłać pewne komunikaty, ale i tworzyć nowe, niezależne światy. Jest w kosmosie tym, czym u człowieka mózg: nie tylko odbiorcą, ale i kreatorem zdarzeń – czytamy na stronie Instytutu Arete.

Opanowanie takich fal i ich zmonopolizowanie oddałoby praktycznie całą władzę nad ludźmi w ręce jednej osoby lub grupy osób. Mało tego, oddałoby panowanie nad całą materią wszechświata. Panujący stałby się „bogiem” par excellence, oczywiście przy założeniu, że teoria Tesli lub teoria przedstawiana jako dzieło wielkiego Serba byłaby prawdziwa.

----

http://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/4568-operacja-koniczyna-nowe-sposoby-zabijania

KOMENTARZE

  • Rzeczywistość nieoczywista cz1
    Dlaczego naukowcy nie interesują się zjawiskami niewyjaśnionymi, gdzie się podziała dociekliwość przypisana każdemu ciekawemu życia człowiekowi. Czyż nauka nie powinna się właśnie zajmować wyjaśnianiem niewyjaśnionego, badaniem kontrowersyjnych i niepoznanych zjawisk?

    https://www.youtube.com/watch?v=ZdVpi4_Zi1A
  • @Talbot 15:51:50
    "Dlaczego naukowcy nie interesują się zjawiskami niewyjaśnionymi..."

    - bo wtedy bardzo szybko przestają być naukowcami - a stają się wichrzycielami, wariatami, szarlatanami... zaczynają chorować, miewają wypadki, czasem śmiertelne

    prym wiodą "maleńcy uczeni", których ja nazywam "naukawcami" - ci świetnie wiedzą, kto ich karmi i skąd im nogi wyrastają
  • @Andrzej Tokarski 17:55:32
    Wiem o tym - ta cała "nauka" jest zmanipulowana i zastrzeżona dla swoich.
  • Niemcy w pośpiechu ewakuują rezerwy swojego złota z zagranicy! O co chodzi?!
    http://www.dzienniknarodowy.pl/static/uploads/blog/zloto_APn1wi6.jpg

    216 ton złota wróciło do Republiki Federalnej Niemiec z Paryża i Nowego Jorku w samym tylko 2016 roku. Docelowo całość zasobów tego szlachetnego kruszcu należących do naszego zachodniego sąsiada ma zostać zmagazynowana w Banku we Frankfurcie nad Menem.
    Aktualnie Niemcy sprowadzili już z Francji i Stanów Zjednoczonych ponad 300 ton złota. Rezerwa Bundesbanku wynosi 3378 ton, co plasuje ją na drugim miejscu na świecie. Według aktualnych szacunków, Niemcy jako państwo posiadają złoto o wartości ok. 120 miliardów euro.
    Jak informuje portal Deutsche Welle, w 2013 roku za naszą zachodnią granicą składowano 38% niemieckich zasobów złotego kruszcu. Przez ostatnie 3 lata do Frankfurtu nad Menem trafiło kolejne 12%, a i na tym nie koniec.
    Nieoficjalnie mówi się, że nasi zachodni sąsiedzi spodziewają się na przestrzeni najbliższych lat globalnego konfliktu i to właśnie jest głównym motorem napędowym szeroko zakrojonej akcji sprowadzania złota do Niemiec.

    http://www.dzienniknarodowy.pl/5382/niemcy-w-pospiechu-ewakuuja-rezerwy-swojego-zlota-/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY