Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
594 posty 5412 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Rosja sponsoruje NATO

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Rosja – Kreml znowu finansuje USA !

 

 

 

 

Nie ma pieniędzy? Kreml znowu finansuje USA. Bank Centralny Federacji Rosyjskiej nieoczekiwanie przystąpił do zakupów, na wielką skalę, obligacji państwowych USA.

Kreml przydusza i dręczy rosyjski biznes i ludzi, wyciskając z nich wszystkie, ostatnie soki finansowe. Budżet kraju okrojony do niemożliwości. Ale w tym samym czasie prezydent ze swoim przyjacielem Mendelem (Miedwiediewem) ratuje USA skupując obligacje państwowe. Ostatnimi czasy wszystkie kraje jedynie pozbywały się tychże obligacji ale kremlowski duet nie pozwoli na cierpienie USA nawet jeżeli w tym celu trzeba będzie zamorzyć głodem dziesiątki milionów cierpiących nędzę Rosjan. OBYŚ POKARAŁ ICH PANIE!

—————————————————————————————————————————

Bank Centralny Federacji Rosyjskiej nieoczekiwanie przystąpił do zakupów, na wielką skalę, obligacji państwowych USA po zwycięstwie Trumpa, pisze gazeta Finanz.ru, powołując się na dane Departamentu Skarbu USA, opublikowane w czwartek wieczorem.

A

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy 2016 roku inwestycje Rosji w amerykański dług państwowy wzrosły o 15%, przy czym przez prawie cały ubiegły rok Moskwa planowo zmniejszała udział obligacji państwowych USA w swoim bilansie.

W listopadzie, zaraz po wynikach głosowania w USA, Bank Centralny zakupił amerykańskie papiery wartościowe od razu na kwotę 12 miliardów dolarów co było największą jednorazową inwestycją przez cały okres czasu po spadku cen na ropę naftową.

Poprzedzone to było zintensyfikowanym wyprowadzaniem rezerw z amerykańskich papierów wartościowych. Na początku roku zainwestowano w nie 92,1 miliarda dolarów albo 25% rezerw walut i złota, a w październiku 74,6 miliardów dolarów albo poniżej 19% rezerw walut i złota.

Zakupy po przejęciu władzy przez Trumpa powiększyły ten wskaźnik do maksimum w ciągu pół roku, do 86,1 miliarda dolarów lub 22% rezerw walut i złota na koniec grudnia. Ostatni raz porównywalne inwestycje rosyjskiego Banku Centralnego w amerykańskie papiery wartościowe amerykańska statystyka odnotowała w sierpniu 2011 roku (na 11,8 miliarda dolarów) i w kwietniu 2010 roku (na 13,7 miliarda dolarów).

Przy czym inne państwa-kredytodawcy USA, po zwycięstwie Trumpa wyprzedawały amerykańskie obligacje. Ogólnie rzecz biorąc w listopadzie Bank Centralny i fundusze państwowe krajów śwata wyprowadziły z amerykańskiego długu 71 miliardów dolarów, rekordową kwotę od 1978 roku.

Japonia, na przykład, sprzedała obligacji na kwotę 23,3 miliarda dolarów w listopadzie i na kwotę 17,8 miliarda dolarów w grudniu a ogólna kwota jej inwestycji spadła do minimum od początku 2012 roku, do 1,09 bilionów dolarów. Chiny wyprowadziły 57 miliardów dolarów w ciągu 2 miesięcy, redukując inwestycje do minimum w ciągu 6 lat, do 1,058 biliona dolarów.

Spokojnie bracia! Oczyścimy ich wkrótce do białej kości!

—————————————————————————————————————————–

a,a

A oto opinia prostych Rosjan o „ojczulku” narodu i genialnym strategu Wowanie.

Za: 

 

Data publikacji: 17.02.2017

Nadesłał Borys

 

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/rosja-kreml-finansuje-usa-2017-02

PRZECZYTAJ TAKŻE

KOMENTARZE

  • Technika wyjścia z progu
    Nakręcane złotym kluczykiem z Kremla media mainstreamowe i rosyjscy politycy od kilku miesięcy mieli obiekt ekstatycznego uwielbienia: prezydenta. Tak, prezydenta Putina – to rzecz oczywista. Ale jeszcze i drugiego prezydenta – Donalda Trumpa.

    Każda jego wypowiedź, każdy gest pod adresem Moskwy kwitowane były przez większość komentatorów w rosyjskiej telewizji i wysokonakładowej prasie uniżenie, z miłością. Dygot przed pierwszą rozmową telefoniczną Putin-Trump, a teraz dygot przed pierwszym przygotowywanym w mozole spotkaniem przypominają zawroty głowy pensjonarki, która umówiła się na randkę z profesorem. Trump nasz, Trump nas przytuli, Trump nas zrozumie. Dogadamy się, świat podzielimy tak, żebyśmy krzywdy nie mieli. A że sankcje to nasza krzywda, to zaczniemy może od sankcji – to znaczy, żeby ich wreszcie nie było. Krym nasz, Ukraina nasz, Syria nasz. I będziemy żyć długo i szczęśliwie.

    Moskwa z uwagą przyglądała się kandydatom do pracy w administracji Trumpa. Nominacja kawalera Orderu Przyjaźni Rexa Tillersona na sekretarza stanu została powitana z zadowoleniem. Tymczasem wczoraj na pierwszym spotkaniu szefów dyplomacji Rosji i USA Tillerson zachowywał się i wypowiadał sztywno, starannie kontrolując każde słowo i podkreślając, że USA realizują amerykańską politykę w amerykańskich interesach. A nazajutrz cały w uśmiechach spotkał się z prezydentem Poroszenką.

    Cieniem na rosyjskim optymizmie położyła się też dymisja doradcy ds. bezpieczeństwa Michaela Flynna, człowieka zaprzyjaźnionego z Rosją. Media społecznościowe kolportowały w ostatnich dniach zdjęcie Flynna, na którym siedzi on przy jednym stole z Putinem podczas uroczystej gali ku czci propagandowej tuby Kremla na zagranicę TV RT. Flynn złożył dymisję po tym, jak wyszły na jaw jego rozmowy z ambasadorem Rosji w USA, panem Kislakiem, na temat zdjęcia sankcji. Ale nie sam fakt kontaktów z rosyjskim dyplomatą i tematy podnoszone przez obu panów stały się przyczyną odwołania w atmosferze skandalu. Flynn początkowo kluczył, nie przyznawał się, świadomie wprowadził w błąd prezydenta i wiceprezydenta, w efekcie stracił ich zaufanie, a następnie posadę.

    Sekretarza obrony Jamesa Mattisa w Moskwie raczej się obawiano. Więc gdy zapowiedział, że porozmawia z Moskwą z pozycji siły, nikt się specjalnie nie zdziwił. Rosyjski kolega Szojgu natychmiast odparował, że Rosja nie pozwoli rozmawiać ze sobą z pozycji siły. Bo wielkie światowe mocarstwo, jakim Rosja ma ambicję ponownie się stać, inaczej odpowiedzieć nie może.

    To jeszcze nie wszystkie nieprzyjemności. Rzecznik Białego Domu powiedział, że Rosja powinna oddać Krym Ukrainie, wycofać się z poparcia separatystów w Donbasie; jednocześnie zapewnił, że Trump chce poprawy stosunków z Moskwą. Dziś sam Trump na konferencji prasowej rozwinął temat: „Lubię się układać (negocjować), nieźle mi to idzie i podoba mi się. Być może nie uda mi się dogadać z Putinem. Ale chcę wam powiedzieć, że fałszywe informacje mediów […] tylko utrudniają wysiłki na rzecz poprawy relacji z Rosją. Byłoby mi łatwiej potraktować Rosję twardo, ale wtedy nie zdołam się porozumieć”. Po zdecydowanym komunikacie służb prasowych ta wypowiedź Trumpa brzmi wręcz pojednawczo. Choć wcześniej w tweecie napisał: „Krym został ZABRANY Ukrainie w czasie prezydentury Obamy. Może Obama postępował zbyt łagodnie”. Jednym słowem: klasyczny przekładaniec. Raz gorzko, raz słodko.

    Ciekawa była reakcja w Moskwie na przypomnienie, że Krym jest ukraiński. Szeroko potraktowano to stwierdzenie jako symboliczny koniec miodowego miesiąca w relacjach. Przewodniczący Dumy Wiaczesław Wołodin z wyrzutem wypomniał Trumpowi, że nie wypełnia obietnic wyborczych. To swoiste kuriozum: pan Wołodin nie jest wyborcą Trumpa, Trump jako kandydat nic mu nie obiecywał. Przez media społecznościowe przetoczyła się jak burza informacja, że telewizja i prasa dostały instrukcję z góry, aby zaprzestać wychwalania Trumpa. Trump już nie nasz. Прошла любовь, завяли помидоры. Koniec miłości, panie i panowie.

    Miłości może i koniec, ale przecież nic się jeszcze nie wydarzyło. To na razie gra wstępna, przedstawianie listy rzeczy do uzgodnienia, wyznaczanie jakichś linii – czerwonych i zielonych. Na razie została oznaczona na tej skomplikowanej mapie dochodzenia do uzgodnień pozycja USA w sprawie przynależności terytorialnej Krymu. To ukraińskie terytorium i kwita. I teraz są dwie drogi: albo na tym się rozchodzimy do swoich pokoi i nie gadamy w ogóle, albo na razie zostawiamy Krym na boku i gadamy o tym, co możemy zrobić razem. Według Trumpa, tym czymś do „zrobienia razem” jest walka ze światowym terroryzmem. Zobaczymy.

    Zdaniem krytyka Kremla, politologa Andrieja Piontkowskiego, punktem zwrotnym, który przyczynił się do zmiany stosunku Trumpa do Putina, była wypowiedź tego ostatniego o Trumpie i moskiewskich prostytutkach (http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2017/01/18/w-obronie-czci-donalda-fredowicza/). „To na zawsze pogrzebało rodzącą się męską przyjaźń dwóch brutalnych alfa-samców. Po 17 stycznia Trump zamilkł jak nożem uciął, przestał radośnie wykrzykiwać „Putin znowu mnie pochwalił”. […] Trumpowska karta Putina okazała się bita, tak jak wcześniej bite były karty „rosyjskiego świata”, Noworosji czy obrony ojczyzny przed terrorystami na dalekich rubieżach [w Syrii]”.

    Na koniec jako swoiste podsumowanie tych rozważań niech posłużą słowa, które wczoraj prezydent Putin wypowiedział na spotkaniu z aktywem Federalnej Służby Bezpieczeństwa (http://echo.msk.ru/blog/echomsk/1929596-echo/): „Na szczycie NATO w Warszawie Rosja została uznana za główne zagrożenie dla Sojuszu, powstrzymywanie Rosji zostało ogłoszone nową misją NATO. Rosja jest nieustannie prowokowana. Powtarzają się próby wciągania nas w konfrontację i próby mieszania się w nasze sprawy wewnętrzne”. Nie będzie łatwo się dogadać…

    http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2017/02/17/technika-wyjscia-z-progu/
  • @Autor
    http://i.wp.pl/a/f/jpeg/32935/nato_rosja_wp.jpeg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY