Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
334 posty 4266 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

John Kennedy junior

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

– ofiara klątwy czy Clintonów?

Mimo że zarówno pora dnia, jak i pogoda – nadchodzący zmrok lipcowego lata i zalegająca nad Atlantykiem mgła – zdecydowanie nie sprzyjały lataniu, mężczyzna postanowił wyruszyć w podróż na ślub swojej kuzynki. Towarzyszyła mu żona oraz szwagierka. W takich warunkach nawet wytrawni piloci nie czuliby się zbyt pewnie, mimo całego swojego doświadczenia i umiejętności pilotażu. Mężczyzna zaś nie był doświadczonym lotnikiem.

 

Stąd trudno dziś ocenić, co tak naprawdę skłoniło go do bez mała samobójczej decyzji: pragnienie ujrzenia krewnej w białej sukni przed ołtarzem, dumny charakter członka potężnego w Stanach Zjednoczonych rodu, a może, jak uważają przesądni, klątwa, towarzysząca rodowi od pokoleń? Jej straszliwe konsekwencje odczuli już ojciec i wuj pilota, którzy zginęli w zamachach, okrywając żałobą całą Amerykę.

Odsuwając chwilowo na bok wszelkie spekulacje, na pewno stwierdzić można tylko tyle, że 16 lipca 1999 r. o godz. 20.39 czasu lokalnego John Fitzgerald Kennedy junior wystartował z lotniska Essex County w Caldwell w stanie New Jersey. O 21.41 Piper Saratoga, którym podróżował, spadł do Oceanu Atlantyckiego, ok. 14 km od lotniska na wyspie Martha’s Vineyard w stanie Massachusetts, gdzie miał wykonać międzylądowanie. Raport Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu USA (NTSB) stwierdził, że najbardziej prawdopodobną przyczyną zdarzenia była dezorientacja przestrzenna pilota podczas schodzenia ciemną nocą do lądowania, co spowodowało utratę kontroli nad samolotem. Wraz z Johnem zginęły dwie panie: żona Caroline Bessette-Kennedy oraz jej siostra Lauren Bessette.

Dziesięć fałszywych kroków ku przepaści

Międzynarodowe stowarzyszenie pilotów AOPA opublikowało dziesięć czynników, które mogły wpłynąć na tragiczne zakończenie lotu Piper Saratoga dnia 16 lipca 1999 r. Przytaczam je za stroną dlapilota.pl.

Po pierwsze, Johnem Kennedym kierował wewnętrzny przymus wykonania lotu za wszelką cenę. Tymczasem podstawowa zasada odpowiedzialnego pilotażu mówi, że nigdy nie powinniśmy upierać się, by lecieć, nawet jeśli mamy ważny powód albo, co gorsza, żeby jak najszybciej wrócić do domu. Natomiast John bardzo chciał zdążyć na wesele Rory, najmłodszej córki zamordowanego przed laty Roberta Kennedy’ego. Obiecał także szwagierce, że wykona międzylądowanie na wyspie Martha’s Vineyard, gdzie Lauren zamierzała wysiąść. Kennedy czuł się odpowiedzialny za dowiezienie ich na czas i nie chciał, żeby ktoś w związku tym poczuł się rozczarowany.

Drugim czynnikiem mógł być stres – John kilka tygodni wcześniej załamał kostkę i noga mogła go cały czas boleć, gdy wsiadał do kokpitu. Co ważniejsze, jego małżeństwo przeżywało kryzys, co było szeroko komentowane w prasie. W dodatku jego magazyn „George” miał od kilku miesięcy kłopoty finansowe, a udziałowcy nie zgadzali się na zapewnienie dofinansowania. Na domiar złego John spóźnił się na lotnisko. Jego pierwotny plan zakładał wylot o godz. 18.30, co umożliwiłoby wylądowanie przed zapadnięciem zmroku. Caroline i Lauren także się spóźniły i przyjechały po godz. 20.00, podczas gdy lotnisko było zamykane o zmierzchu, co tamtego dnia nastąpiło o godz. 20.39, dokładnie w momencie startu maszyny Kennedy’ego.

Kennedy pilotował nowy samolot, bowiem w ostatnich miesiącach przed wypadkiem przesiadł się z Cessny 182 Skylane na Pipera Saratogę – szybszą i bardziej skomplikowaną maszynę. Miał wylatane 36 godzin, więc możliwe, że jeszcze nie czuł się w nim pewnie i komfortowo. Ponadto, ponieważ wystartował bardzo późno, kończył lot w ciemnościach, w gęstej mgle i nad otwartymi wodami. Czwartym czynnikiem ryzyka był ogólny brak doświadczenia w pilotowaniu – Kennedy zaliczył tylko 100 godzin samodzielnych lotów. Piątym była zła pogoda.

Mało doświadczony pilot korzystał w takiej sytuacji z pomocy instruktora. Jeden z nich zgłosił nawet chęć lotu, ale Kennedy odmówił, mimo że korzystał z jego usług podczas lotów, kiedy warunki atmosferyczne były o wiele bardziej sprzyjające. Fakt, że Kennedy nie wziął instruktora, jest zaskakujący. W samolocie było wolne miejsce, była noc, zła pogoda, a do wykonania dwa starty i dwa lądowania. I to był szósty błąd.

Siódmą niezrozumiałą decyzją Johna było to, że nie poprosił żony o pomoc w kierowaniu lotem. Jego żona i szwagierka siedziały w tylnej części samolotu, a prawy fotel pozostawał pusty. Mimo że Caroline nie posiadała licencji ani nie przeszła kursu pomagającego zastąpić pilota w przypadku gdy ten z jakichś powodów nie może sterować maszyną, to latała z mężem już wcześniej i gdyby siedziała na fotelu drugiego pilota, mogłaby słuchać radia, notować informacje, spoglądać na przyrządy i pomagać na wszelkie inne sposoby.

Jeszcze dziwniejsze jest, że po starcie z lotniska Essex County Kennedy nie nawiązał kontaktu radiowego z żadnym kontrolerem na trasie lotu i nie poinformował wieży kontrolnej lotniska, jaką trasę powietrzną wybrał. Kuriozalne jest też to, że nie skorzystał z wysokiej klasy autopilota, w który samolot był wyposażony. Kennedy doskonale wiedział, jak się nim posługiwać. Raport NTSB wskazuje, że urządzenie to przez całą fazę lotu było wyłączone. Dziesiąty powód to zupełnie niezrozumiała niechęć Johna Kennedy’ego do zmiany planów. Nawet podczas lotu, widząc, jak bardzo pogarsza się pogoda, mógł zrezygnować z dalszej podróży. Mógł wrócić na lotnisko startowe, mógł wylądować w dowolnym porcie lotniczym stanu Connecticut, mógł odwołać lot na Martha’s Vineyard i lecieć bezpośrednio do Hyannis Port.

Roger Stone ma wątpliwości

W winę pilota nie wierzy Roger Stone. A nie jest on byle kim. W polityce działa bez mała od urodzenia – już jako dwunastolatek zaangażował się w kampanię prezydencką Barry’ego Goldwatera, kandydata republikanów.

Roger Stone jest jedną z legend republikańskiego marketingu politycznego. Człowiek ten odegrał kluczową rolę w wyborze republikańskich prezydentów: Richarda Nixona, Ronalda Reagana, George’a H.W. Busha i George’a W. Busha. Stone był również asystentem senatora Boba Dole’a. Poza tym, a w naszym przypadku raczej przede wszystkim, jest autorem książek politycznych o prezydentach USA. W pracy The Man Who Killed Kennedy (2013) oskarżył wiceprezydenta Lyndon B. Johnsona o to, że stał za przygotowaniem zamachu na Johna F. Kennedy’ego oraz zarzucił mu przynajmniej sześć kolejnych morderstw. Z kolei w książce Nixon’s Secrets (2014) próbował pomniejszać znaczenie Nixona w aferze Watergate. W 2015 r. wraz z Robertem Morrowem opublikował The Clintons’ War on Women – książkę, która w sposób sensacyjny, ale mało wiarygodny, jak pisze strona Politico, przedstawia rewelacje dotyczące Billa i Hillary Clinton, kładąc szczególny nacisk na afery damsko-męskie z udziałem Billa Clintona. The Clintons’ War on Women miał promować Donald Trump na swym Twitterze.

Jak pisał krytyk David Corn, autorzy chcieli przedstawić Billa Clintona jako seryjnego gwałciciela, a Hillary jako osobę, która niemalże naganiała mu ofiary do alkowy. Małżeństwo Clintonów, w świetle książki, to diaboliczna para, gotowa zniszczyć każdego, kto stanie im na drodze. Pracę dwójki autorów okrzyknięto „najbardziej antyclintonowską” ze wszystkich, jakie ukazały się do tej pory na temat tej pary prezydenckiej.

W marcu 2016 r. Roger Stone ujawnił w radiowym talk-show prowadzonym przez teoretyka spisków Jamesa Fetzera, że pisze właśnie książkę o zabójstwie Johna Kennedy’ego juniora „przez Clintonów”. Jak stwierdził, sprawę należy wyjaśnić, bowiem prawie wszystko, co powiedziano o jego katastrofie i śmierci jest nieprawdziwe. Prawda jest taka – kontynuował Stone – że John Kennedy przygotowywał się do walki o fotel senatora ze stanu Nowy York. Godność ta miała być punktem wyjścia do starań o prezydenturę. Jako prezydent USA miałby większe możliwości wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci swego ojca. Wątpliwości związane z tragedią w Dallas prześladowały go przez całe życie. Ze swoich planów zwierzył się paru demokratom. Kiedy Hillary Clinton sondowała kilku baronów Partii Demokratycznej, czy poprą jej starania o fotel senatorski, odpowiedzieli, że są już w tej sprawie związani słowem z Johnem Kennedym.

Roger Stone wyjaśniał, że Kennedy był doświadczonym pilotem z większą liczbą wylatanych godzin niż donosiła prasa. Poza tym podczas feralnego lotu widoczność była dobra, więc nie może być mowy o tym, że samolot rozbił się z powodu dezorientacji pilota. Stone mówił też, że gdy senator Edward Kennedy wezwał Biały Dom, aby natychmiast rozpoczął dochodzenie w sprawie wypadku, Bill Clinton, „ta nędzna kreatura”, miał wówczas lekceważąco powiedzieć: Ależ tak, zaraz się tym zajmiemy.

Stone mówi bez ogródek: to Clintonowie zamordowali Johna Kennedy’ego, bo był konkurentem Hillary do stanowiska senatora ze stanu Nowy York. Warte odnotowania jest to, że do tej pory państwo Clintonowie nie zareagowali na głoszoną przez Rogera Stone’a tezę. Stone zapewnia, że w napisanej przez niego książce znajdą się niezbite dowody na temat udziału Clintonów w spisku przeciw JFK juniorowi, który skończył się tragedią nad Atlantykiem. Autor nie mówi o szczegółach, jakie zawarł w swojej pracy.

Niektórzy uważają, że za atakami na Clintonów oraz oskarżeniem ich o sprawstwo śmierci JFK juniora stoi przyjaciel Stone’a i kandydat na prezydenta Donald Trump. Na początku stycznia w programie „Fox News Hannity” Donald Trump zareklamował książkę Stone’a The Clintons’ War on Women, mówiąc, że jest tam cała prawda o roli małżeństwa Clintonów w najnowszej historii USA.

Jeszcze w 2015 r. Stone we wspomnianej książce pisał, że chociaż Clintonowie są „prawdopodobnie odpowiedzialni” za śmierć około czterdziestu osób, to akurat do śmierci JFK juniora ręki nie przyłożyli. Ale już w marcu tego roku sądził inaczej.

Dowody Wayne’a Madsena na zamach nad Atlantykiem

Wayne Madsen to dziennikarz, od lat drążący sprawę wypadku, w którym zginęły trzy ważne dla Ameryki osoby. A właściwie cztery – pani Kennedy była w trzecim miesiącu ciąży. Jak możemy przeczytać na stronie www.stewwebb.com, Madsen, powołując się na informacje uzyskane od jednego z przyjaciół JFK juniora, pisał, że początkowo FBI potraktowała tragedię z 16 lipca nie jako wypadek, ale jako zaplanowane morderstwo.

Według tego źródła Kennedy, wbrew informacjom zawartym w prasie, nie zdecydował się polecieć nad otwartym oceanem z Montauk na wschodnim krańcu Long Island do Vineyard, lecz linią brzegową z Connecticut i Rhode Island, a dopiero później miał się skierować w głąb Atlantyku, aby osiągnąć cel – wyspę Martha’s Vineyard. Obawiając się pobłądzenia w zapadających ciemnościach, wolał trzymać się wyraźnej dzięki światłom nadmorskich miast linii brzegowej. Na wyspie miał czekać na niego przyjaciel.

Jak wyjaśnia informator Wayne’a Madsena, John Kennedy zdawał sobie sprawę z tego, że ogłaszając start w wyborach do senatu, narazi się bardzo Clintonom, stąd zachowywał od tej pory duże środki ostrożności. Zanim zdecydował się podać oficjalnie do wiadomości swój udział w walce o stanowisko senatora, zatrudnił firmę ochroniarską, która miała zadbać o bezpieczeństwo jego i jego rodziny. Również dlatego nie zdecydował się na dokładne poinformowanie urzędu nawigacyjnego w Caldwell o planie swego lotu, obawiając się, że informacja ta mogłaby trafić do niepowołanych osób. Nie chciał też brać na pokład drugiego pilota, aby nie narażać postronnej osoby na ryzyko związane z ewentualną próbą zamachu na jego życie.

I chociaż media sugerują, że w momencie zniknięcia samolotu pogoda w pobliżu Martha’s Vineyard była mglista, co mogło zdezorientować pilota, jednak znajomy Kennedy’ego cytuje informację meteorologiczną, według której o 21:41, a więc w czasie gdy samolot zniknął z nieba, w okolicy wyspy była dobra widoczność. W świetle raportu Krajowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) dotyczącego badań katastrofy z 16 lipca 1999 r. szef wieży kontrolnej na wyspie Vineyard powiedział, że warunki pogodowe oraz widoczność były nieco lepsze od tych opisywanych w prasie: Mówię to, bo pamiętam, jak załoga podchodzącego do lądowania samolotu mówiła, że nasze lotnisko jest w zasięgu wzroku już w odległości 10 do 12 mil. Pamiętam też, że byłem tej nocy w stanie dostrzec schodzące do lądowania samoloty oraz gwiazdy na niebie. Urządzenia ostrzegające przed fatalną widocznością nie podnosiły alarmu. Informacje mediów, że 16 lipca widoczność była ograniczona do 2 mil znacznie odbiegają od tego, co mówili pracownicy wieży kontrolnej. Dwanaście minut po upadku samolotu Kennedy’ego widoczność była bliska idealnej. Okazuje się też, że Kennedy nie był aż tak niedoświadczonym pilotem, znał doskonale trasę, którą miał pokonać owej feralnej nocy, jak też nie były mu obce nocne loty. Jak pamiętamy, podobną opinię na temat stanu pogody i doświadczenia Johna Kennedy’ego w pilotażu głosił Roger Stone.

Według francuskiego magazynu „France Dimanche” pilot z lotniska w Caldwell, skąd wylatywał samolot JFK juniora, usłyszał podczas startu Piper Saratoga „dziwny hałas”. Agenci FBI spekulują, że mógł to być rodzaj gwizdka przyklejonego do tylnej części samolotu, dzięki czemu można było zidentyfikować położenie samolotu, schodzącego do lądowania w Martha’s Vineyard.

Pytani przez agentów FBI piloci, jednoznacznie stwierdzili, że dźwięki wydawane przez urządzenia umieszczone na zewnątrz samolotu nie są słyszane przez osoby znajdujące się w kokpicie. Natomiast są słyszalne podczas lądowania dla osób obserwujących lot z ziemi. Taki gwizdek mógł zostać zrobiony z materiału, który rozpuszcza się w wodzie morskiej. Agenci zwrócili też uwagę na „dziwną aktywność łodzi” na obszarze wokół wyspy, gdzie samolot Kennedy’ego miał schodzić do lądowania. Żeglarze z „podejrzanych łódek” tłumaczyli, że zebrali się w okolicy po to, aby łowić ryby. Jednak miejscowi rybacy mówili, że sezon połowowy zaczyna się na tym akwenie dopiero jesienią, a nie w pełni lata.

FBI znalazło też nadzwyczajną ilość baterii w „podejrzanych łódkach”. Agentów zastanowił ten fakt, bowiem we wraku samolotu odkryto, według informacji przyjaciela Kennedy’ego, że wszystkie znajdujące się w nim żarówki były wypalone. Również obwody elektroniczne zostały dosłownie stopione. Uznano, że katastrofę mogło spowodować wielkie wyładowanie elektromagnetyczne. Agenci odkryli też, że usunięte zostały baterie w urządzeniu rejestrującym rozmowy w kabinie. Jednak zanim rozpoczęto badania dna morskiego, na którym mogły znajdować się specjalne urządzenia do emisji fal elektromagnetycznych, wyrzucone wcześniej z łódek „wędkarzy”, badanie wypadku pod kątem możliwego zamachu zostało przerwane decyzją kwatery głównej FBI w Waszyngtonie.

Zabójcze pragnienie prawdy

Jednak Wayne Madsen zdaje się obciążać nie tyle Clintonów, ile… byłego prezydenta George’a Herberta Walkera Busha. Bowiem Kennedy przygotowywał swój magazyn „George” do podjęcia na nowo tematów niewygodnych, związanych m.in. z zabójstwami sławnych polityków, w tym swego ojca w Dallas 22 listopada 1963 r. Według niemieckiego „Bild am Sonntag” z 1 sierpnia 1999 r., Kennedy przygotowywał się do spotkania z zastępcą szefa Mossadu Amiranem Levine’em w The Oak Room mieszczącym się w Manhattan’s Plaza Hotel. Rozmowa miała dotyczyć zamachu na premiera Izraela Icchaka Rabina w 1995 r. oraz tego, że Rabin nie został zamordowany przez Jigala Amira, sprzeciwiającego się podpisanemu przez premiera Izraela porozumieniu z Arafatem, ale przez jednego z ochroniarzy.

Przyjaciel Kennedy’ego powiedział, że najważniejszą sprawą dla pisma, którego właścicielem był JFK junior, było ponowne zbadanie i opisanie sprawy zamachu na prezydenta Kennedy’ego oraz wyjaśnienie roli, jaką miał odegrać w tej zbrodni George H.W. Bush, ojciec Busha juniora, szykującego się do startu na stanowisko prezydenta w wyborach w 2000 r. Podobno Kennedy junior był w posiadaniu dokumentów, które wskazywały na George’a H.W. Busha jako głównego uczestnika, z ramienia CIA, spisku przeciw prezydentowi.

Trzeba poczekać na wydanie książki Rogera Stone’a. Może ona wszystko wyjaśni albo wprost przeciwnie – pomnoży wątpliwości, dostarczając materiału dla pisarzy political fiction.

---

http://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/4603-john-kennedy-junior-ofiara-klatwy-czy-clintonow

KOMENTARZE

  • Teoria spiskowa Sputnika
    Papież Franciszek ostrzega przed wielką wojną

    https://cdnpl1.img.sputniknews.com/images/445/14/4451410.jpg

    Wewnątrz artykułu: Papież Franciszek ostrzegł, że światu grozi globalna wojna o wodę.

    https://pl.sputniknews.com/

    Wniosek: na straszeniu globalną wojną, najbardziej zależy Rosji, albo jest to przemyślane działanie globalistów z NWO.
    Przestraszonym społeczeństwem łatwo manipulować.

    https://pl.sputniknews.com/swiat/201702254907963-sputnik-franciszek-wojna-o-wode/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY