Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
334 posty 4266 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

W ubeckiej matni

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

16 września 1947 r. UB aresztowało w Nysie legendę antykomunistycznego podziemia mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”. Wydał go agent „Iskra” – jeden z jego byłych podkomendnych.

 

Henryk Dekutowski „Zapora” – mimo młodego wieku szybko zyskał opinie wybitnego dowódcy

 

Na celowniku UB

Już w połowie 1945 r. UB prowadziło działania operacyjne wobec „Zapory”. Jednak wtedy nie było jeszcze w stanie rozpracować konspiracyjnej „infrastruktury”, z której na co dzień korzystało jego zgrupowanie. Sytuacja zaczęła się zmieniać jesienią 1945 r., gdy UB zaczęło lokować swoją agenturę w środowiskach, które udzielały „Zaporze” pomocy. Jednak nadal UB miało problemy z bezpośrednim dotarciem do jego osoby. Sytuacja uległa zmianie w grudniu 1945 r., gdy bezpieka aresztowała Stanisława Wnuka „Opala” – w latach 1944–1945 zastępcę „Zapory”, który trafił do więzienia na zamku w Lublinie. Tam został zwerbowany przez funkcjonariusza UB kpt. Wincentego Wojciusza – prawdopodobnie funkcjonariusza NKWD, oddelegowanego do lubelskiej bezpieki, który nadał mu pseudonim Iskra. 3 stycznia 1946 r. w sporządzonej po rosyjsku notatce dotyczącej „Iskry” kpt. Wojciusz zanotował: „[…] Obiecuje także wydać „Zaporę” tj. Dekutowskiego Henryka”.

„Iskra”, który wiosną 1946 r. został zwolniony z więzienia, zaczął systematycznie dostarczać UB informacji na temat zgrupowania „Zapory”. Jednak jego bezpośrednie kontakty z samym „Zaporą” z uwagi na nieustanne przemieszczanie się tego ostatniego w terenie były wówczas ograniczone. Dlatego UB dalej intensywnie werbowało ludzi, którzy mogliby dostarczyć informacji o „Zaporze” i jego ludziach. Jesienią 1946 r. w siatce ubeckiej agentury było już 63 agentów, którzy dostarczali informacji na temat jego oddziałów. Jednak zdecydowana większość tych informacji miała nadal ograniczoną wartość. UB zorientował się jednak, że w swojej agenturalnej sieci ma jeszcze jednego agenta, który może być znacznie bardziej użyteczny od innych w rozpracowaniu Dekutowskiego. Okazała się nim Helena Moor „Lena”, która w okresie konspiracji pracowała w sztabie Okręgu AK Lublin i była prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat lubelskiej konspiracji. Znała wszystkich lubelskich dowódców AK, miała także szerokie kontakty na niższych szczeblach organizacyjnych. Została prawdopodobnie zwerbowana przez NKWD już jesienią 1944 r. W dokumentach UB enigmatycznie wspomniano jedynie, że zrobił to generał NKWD, co mogłoby wskazywać na dowódcę 64. Zbiorczej Dywizji NKWD, która operowała właśnie na Lubelszczyźnie. Na początku 1945 r. Moor została przekazana do dyspozycji MBP. Po fali aresztowań w sztabie Komendy Okręgu AK w Lublinie „Lena” zaczęła być podejrzewana o współpracę z UB. W związku z możliwością dekonspiracji została więc na jakiś czas wyłączona. Jednak już jesienią 1945 r. znowu zaczęła wydajnie pracować dla UB. Zlecano jej coraz bardziej strategiczne zadania, wśród nich była sprawa „Zapory” i jego ludzi. O jej znaczeniu mogło świadczyć to, że obsługiwali ją wysocy funkcjonariusze MBP i WUBP w Lublinie. A byli wśród nich m.in. gen. Roman Romkowski, płk. Franciszek Piątkowski, ppłk. Bronisław Wróblewski i mjr Jan Tataj. Wiele wskazuje, że ten ostatni jako szef Wydziału walki z Bandytyzmem WUBP w Lublinie wiosną 1947 r. przejął kierowanie całością operacji wobec „Zapory” i jego ludzi. To on prowadził pertraktacje z „Zaporą” w sprawie ujawnienia. Były one jednak tylko przykrywką do znacznie bardziej zakonspirowanych działań. Jej zasadniczym celem było ujęcie za wszelką cenę „Zapory”, zanim uda mu się uciec za granicę. To wtedy powstał plan bezpośredniego dotarcia do „Zapory”, a następnie przejęcia pełnej kontroli nad uciekającą grupą. Niestety, w archiwach IPN nie zachowała się dokumentacja tej operacji. Najprawdopodobniej jednak agenci UB – „Iskra” i „Lena” – odegrali w niej ważną rolę. To oni w ostatnich miesiącach przed tragiczną ucieczką spotykali się z „Zaporą” i jego ludźmi. Wiele wskazuje na to, że o planach wyjazdu „Zapory” poinformował UB „Iskra”. Wiele również wskazuje na to, że za pośrednictwem „Leny” UB przekazał „Zaporze” fałszywe paszporty i książeczki wojskowe. Pełnej prawdy zapewne nie poznamy nigdy. Akta agenta „Iskry” vel „Żmudzkiego” zostały zniszczone w 1989 r. Historycy IPN szacują jednak, że w sześciu tomach akt mogło się znajdować około 1800 jego doniesień. Z kolei w przypadku agentki „Leny” vel „Marii” zachowane akta również są niekompletne. Oboje zresztą już nie żyją, zabrali wszystkie swoje tajemnice do grobu. Byli jednak tymi, którzy przez wiele lat zadawali śmiertelne ciosy lubelskiemu podziemiu. Z powodu ich doniesień aresztowano i posłano do katowni UB dziesiątki wyklętych.

Bicz na czerwonych

Zaczął się ukrywać, poszukiwały go sowieckie władze. W styczniu 1945 r. nawiązał kontakt z Komendą Okręgu AK w Lublinie i przystąpił do ponownego odtwarzania swojego oddziału partyzanckiego. Już w lutym 1945 r. podjął walkę z władzą komunistyczną. Podczas jednej z bitew z siłami UB i NKWD został poważnie ranny. W okresie wiosny i lata 1945 r. jego oddział był prawdziwym postrachem Lubelszczyzny i Rzeszowszczyzny. Zajmował miasta powiatowe, rozbijał posterunki MO i UB, areszty i likwidował konfidentów. W czerwcu został mianowany dowódcą wszystkich oddziałów partyzanckich w Inspektoracie Armii Krajowej – Delegatury Sił Zbrojnych Lublin. Jego zgrupowanie partyzanckie liczyło wówczas około 200 ludzi. Już wtedy był prawdziwą legendą antykomunistycznego podziemia i prawdziwym postrachem komunistycznej władzy. Zdarzało się, że oddziały jego zgrupowania angażowały do walki kilkutysięczne siły bezpieki, wojska, milicji, NKWD. W sierpniu 1945 r. na polecenie dowództwa złożył broń, a większość jego ludzi skorzystała z amnestii. Nie miał gwarancji bezpieczeństwa, więc musiał się ukrywać wraz z grupą swoich podkomendnych. W październiku 1945 r. podjął dwie nieudane próby przedarcia się na Zachód przez zieloną granicę. Za drugim razem dotarł nawet do Pragi, ale wskutek aresztowania członków jego grupy przez czeską bezpiekę powrócił do kraju, by dalej walczyć.

Jesienią 1945 r. został ponownie szefem oddziałów partyzanckich w Inspektoracie Lubelskim, tym razem już w ramach Zrzeszenia WiN. Na przełomie 1945 i 1946 r. jego oddziały kontynuowały akcje zbrojne na terenie lubelskiego, rzeszowskiego i kieleckiego, walczyły z grupami pościgowymi UB i milicji oraz prowadziły akcje przeciwko tym wsiom, w których komuniści mieli największe wpływy. W lutym 1947 r. po sfałszowanych wyborach parlamentarnych i ogłoszeniu kolejnej amnestii część jego ludzi się ujawniła. Wiosną 1947 r. „Zapora” prowadził pertraktacje z funkcjonariuszami MBP na temat warunków ujawnienia się wszystkich jego oddziałów. Pertraktacje te zakończyły się jednak fiaskiem. MBP nie chciało spełnić żądania „Zapory” i zwolnić wszystkich aresztowanych członków AK-WiN.

W czerwcu 1947 r. „Zapora” był już pewien, że pomimo amnestii wcześniej czy później trafi w ręce UB, tak jak wielu jego podkomendnych. Wiedział, że komunistyczna władza nigdy nie daruje mu zadanych jej ciosów. W czerwcu 1947 r. postanowił jeszcze raz spróbować ucieczki na Zachód.

12 września 1947 r. wydał swój ostatni rozkaz – mianował dowódcą nad resztkami swoich oddziałów por. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”, który dwa lata później osaczony przez UB we własnym bunkrze popełni samobójstwo. Dwa dni później – 14 września – „Zapora” i kilku jego podkomendnych ruszyło w swoją ostatnią podróż. Mieli się wszyscy spotkać w Nysie, aby potem razem przekroczyć granicę. Nie wiedzieli, że już od wielu tygodni ich plany całkowicie kontroluje UB.

W stronę śmierci

Po zatrzymaniu w Nysie „Zapora” i jego towarzysze jeszcze tego samego dnia zostali przewiezieni do aresztu UB w Będzinie. Szybko trafili do aresztu MBP przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie. Tam Dekutowskiego najpierw przesłuchiwał przez kilka dni kpt. Jerzy Kędziora – jeden z najbardziej brutalnych ubeckich oprawców. W styczniu 2012 r. został skazany na trzy lata wiezienia za bicie więźniów gumą i żelazem owiniętym w ręcznik, przypalanie im włosów, zamykanie w karcerze, skuwanie na noc kajdankami, przyciąganie głowy do ściany, kopanie, ubliżanie i grożenie w celu zmuszenia ich do przyznania się do wymyślonych przez niego win. Zapewne Kędziora cały ten arsenał zastosował podczas przesłuchiwania „Zapory”. Potem bili go inni, nie mniej sadystyczni ubowcy.

Podczas niejawnej rozprawy, która toczyła się przed Sądem Rejonowym w Warszawie od 3 do 15 listopada 1948 r., „Zapora” otrzymał aż siedem wyroków śmierci. Z całej schwytanej grupy kary śmierci uniknął tylko Władysław Nowicki, za którym do Bolesława Bieruta wstawiła się spowinowacona z Nowickim Aldona Dzierżyńska – siostra Feliksa Dzierżyńskiego. W ten sposób temu ostatniemu karę śmierci zamieniono na dożywocie. Na przełomie stycznia i lutego 1949 r. przebywający w więzieniu „zaporczycy” podjęli jeszcze próbę ucieczki, jednak ich zamiar zdradził jeden z więźniów kryminalnych. Plany ich odbicia mieli również pozostający na wolności żołnierze lubelskiego WiN, te jednak okazały się po prostu niewykonalne. 7 marca 1949 r. wszyscy zostali zgładzeni w piwnicy mokotowskiego więzienia. Zabił ich strzałem w tył głowy słynny kat Mokotowa Piotr Śmietański.

W dniu śmierci „Zapora” miał 30 lat, ale wyglądał jak starzec. Miał siwe włosy, wybite zęby, połamane ręce, nos i żebra. W podobnym stanie byli jego podkomendni. Pochowano ich bezimiennie w mundurach niemieckiego Wehrmachtu, prawdopodobnie na tzw. Łączce, czyli kwaterze Ł wojskowego cmentarza Powązkowskiego w Warszawie razem z innymi ofiarami UB. W lecie ubiegłego roku na Łączce rozpoczęto prace ekshumacyjne, w trakcie których wydobyto szczątki kilkudziesięciu osób. Kilka miesięcy później okazało się, że są wśród nich szczątki m.in. podkomendnych „Zapory” – Stanisława Łukasika „Rysia” i Tadeusza Pelaka „Junaka”. Trzy tygodnie temu IPN ujawnił kolejne nazwiska zidentyfikowanych z Łączki. Był wśród nich mjr Hieronim Dekutowski. W czasie uroczystości trumnę ze szczątkami „Zapory” niesiono jako pierwszą. W ten symboliczny sposób jeszcze raz stanął on na czele oddziału wyklętych, by wyprowadzić ich z ubeckich dołów hańby.

Leszek Pietrzak • WZZW

KOMENTARZE

  • O nich trzeba pamiętać:
    w Jaworznie mieszkańcy przeszli ulicami miasta w Marszu Żołnierzy Wyklętych.

    https://pbs.twimg.com/media/C5nJxXgXMAAD4MI.jpg

    https://t.co/yLrmjbpuKy
  • „Inka. Są sprawy ważniejsze niż śmierć”
    Pokazy filmu „Inka. Są sprawy ważniejsze niż śmierć”, wyprodukowanego we współpracy z IPN – w całej Polsce od 27 II

    https://pbs.twimg.com/media/C5nPKIkXMAAZm0x.jpg
  • W Skwierzynie Tropem Wilczym pobiegli amerykańscy żołnierze
    https://pbs.twimg.com/card_img/835927384742367232/XgBZS1hc?format=jpg&name=600x314
  • Czas, aby świat poznał „Raport Witolda”!
    http://polskaniepodlegla.pl/media/k2/items/cache/8014972ab4c628704fe7b7c50b00db60_L.jpg


    W Belwederze odbył się finał konkursów ogłoszonych w ramach projektu „Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony”. Przedsięwzięcie, realizowane pod honorowym patronatem prezydenta Andrzeja Dudy, nie kończy się na uroczystym rozdaniu nagród. Przed organizatorami stoi jeszcze jeden wielki cel – wydanie „Raportu Witolda”. Pilecki przedstawił w nich piekło życia w Auschwitz – obozie, do którego poszedł jako ochotnik.

    Na łamach „Polski Niepodległej” zamieściliśmy wywiad z Małgorzatą Kupiszewską – głównym koordynatorem projektu „Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony”. Opowiadała ona o konkursie przeznaczonym dla wszystkich, których fascynuje życie jednego z największych bohaterów w polskiej historii.

    Nagrody w Belwederze

    W Belwederze 19 listopada wręczono nagrody w konkursach poświęconych Witoldowi Pileckiemu. W czasie uroczystości przekazano nagrody laureatom Ogólnopolskiego Szkolnego Konkursu Literackiego „Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony”. Pierwsze miejsce zajęli: Michał Janica z Gimnazjum nr 1 im. Powstańców Śląskich w Mikołowie i Patrycja Kowalczyk z Gimnazjum nr 2 im. Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego w Koluszkach. Wręczono także nagrody w Ogólnopolskim Akademickim Konkursie Historycznym „Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony”. Laureaci w kategorii „Scenariusz lekcji” to m.in. Martyna Bucholc i Melisa Kuźniar z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy oraz Dawid Florczak z KUL. W kategorii „Artykuł popularnonaukowy” nagrodzono Łukasza Makucha z UKSW i Zbigniewa Razowskiego z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Wręczono również nagrody w Międzynarodowym Konkursie na Plakat „Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony. Raport z Auschwitz” – zwycięzcą został Zbigniew Babiński z Elbląga. W turnieju piłkarskim dla dzieci z rocznika 2009 o Puchar Szefa BBN-u zwyciężył Znicz Pruszków.

    Minister kultury Piotr Gliński przyznał, na wniosek koordynatora projektu Małgorzaty Kupiszewskiej, odznaki „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Wyróżniona została Maria Cieszewska, która ma przygotować przekład komiksu poświęconego rotmistrzowi. W jesieni życia, bo liczy obecnie 91 lat, bez wahania zgodziła się pomóc przy projekcie. Pani Cieszewska ma na swoim koncie przeszło 150 przekładów polskiej literatury na język francuski, w tym najważniejszy – „Quo vadis” Sienkiewicza. Uznano, że w Roku Sienkiewicza przypomnienie o jej paryskim przekładzie z 2001 r. jest konieczne, zwłaszcza że nie dostała wcześniej żadnego państwowego wyróżnienia. Uhonorowana została też polonistka Maria Gudro-Homicka, odpowiedzialna za przebieg szkolnego konkursu literackiego o Pileckim – podjęła się trudu czuwania nad przebiegiem ogólnopolskiego szkolnego konkursu literackiego o nagrodę Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jej praca informowania wszystkich szkół w Polsce i poza granicami odniosła rezultaty – nadesłano ponad 500 prac.

    O sukcesie projektu najlepiej świadczy fakt, że zaangażowały się zarówno osoby w wieku 91 lat, na przykład wspomniana Maria Cieszewska, jak i sześciu lat – tyle liczy sobie najmłodsza uczestniczka konkursu, Zosia, autorka obrazka „Rotmistrz Pilecki – mój bohater”.

    W Belwederze 19 listopada zostały także wręczone statuetki Zwycięskiej Misji. Otrzymali je: prezydent RP dr Andrzej Duda – za wierność ideałom niepodległościowym, jakie przyświecały także Witoldowi Pileckiemu, za szacunek dla historii, dla Żołnierzy Wyklętych; pani Zofia Pilecka-Optułowicz – córka rotmistrza Pileckiego oraz pan Andrzej Pilecki – jego syn, którzy przyjęli misję kultywowania pamięci o swoim ojcu, polskim bohaterze narodowym. Kolejne nagrody przyznano zgodnie z propozycjami rodziny Witolda Pileckiego. Otrzymali je Małgorzata Janiec, ojciec Jerzy Pająk, prof. Wiesław Jan Wysocki, dr Adam Cyra, dr hab. Andrzej Krzysztof Kunert, dr Łukasz Kamiński, dr Jacek Pawłowicz, Kazimierz Cholewa, Czesław Bielecki, Witold Sielewicz, Stanisław Szymański, Arkadiusz Gołębiowski.

    Cały projekt był współfinansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Obrony Narodowej, Fundację PZU i PKO BP.

    „Raport Witolda” musi poznać cały świat

    W ramach projektu przed organizatorami stoi jeszcze jedno wyzwanie, a mianowicie wydanie „Raportu Witolda”. Kolegium redakcyjne opracowania stanowią: prof. Wiesław Jan Wysocki, dr hab. Józef Brynkus i red. Michał Siwiec-Cielebon. Podczas uroczystości w Belwederze przedstawiona została przygotowana do druku edycja „Raportu Witolda z obozu Auschwitz”, której podstawą stał się oryginalny maszynopis, znajdujący się w Studium Polski Podziemnej w Londynie. Wydawcą „Raportu” będzie Fundacja Gdzie z Krakowa.

    Publikacja ma mieć nakład 10 tys. egzemplarzy. Pierwszy roboczy egzemplarz został przekazany panu prezydentowi 19 listopada w Belwederze na ręce sekretarza stanu Andrzeja Dery. Andrzej Duda ma zapoznać się formą opracowania oraz z samym „Raportem” i napisać do niego przedmowę. Małgorzata Kupiszewska na pytanie, jak będzie można zdobyć tę publikację, mówi: „Pójść do biblioteki i wypożyczyć. Nie będzie można tej książki kupić. Taką formą kolportażu realizujemy testament rotmistrza Pileckiego, który w liście do generała Pełczyńskiego z 19 października 1945 r., czyli w czasie, kiedy spisywał »Raport« we Włoszech, wyraźnie zaznaczył, że nie sprzedałby tych zapisków za żadne pieniądze. Rotmistrz Pilecki spisał przeżycia, aby przypomnieć kilkuset swoich współpracowników – towarzyszy broni zaangażowanych w obozową konspirację, ale również by uwiecznić na kartach ofiary niemieckiego okrucieństwa. Nie czynił tego dla pieniędzy, chociaż mu je oferowano, nie czynił dla awansów. Chciał pozostawić świadectwo”.

    Opiekunem naukowym projektu „Raport Witolda” jest historyk Józef Brynkus (zarazem poseł Ruchu Kukiz ’15), który na pytanie, co dla niego znaczy praca nad tą publikacją, odpowiada: – Był to dla mnie wielki zaszczyt i przyjemność. Dzięki temu opracowaniu udostępnimy bardzo ważne źródło historii Polski, ale też świetny tekst pod względem literackim. Chcieliśmy, aby to opracowanie było jak najbardziej neutralne, to znaczy takie, którego nie można wykorzystać w jakikolwiek sposób polityczny. Uważamy, że jest to nadużycie, jeśli ktoś „Raport Witolda” wykorzystuje do doraźnych celów.

    W marcu 2017 r. mają się odbyć w Londynie Targi Książki, na które organizatorzy projektu zgłosili anglojęzyczną wersję „Raportu Witolda”. Jak tłumaczy Małgorzata Kupiszewska: „Chcielibyśmy, aby rozpoczął się pochód »Raportu« w wersji angielskiej w świat. Bo do tej pory były wersje anglojęzyczne wydawane na Tajwanie, w Chinach czy w Ameryce. Natomiast Polacy jeszcze nie pokazali tej książki światu”.

    Organizatorzy projektu o naszym wielkim bohaterze mają także jeszcze jeden cel, który bardzo chcieliby, aby udało się zrealizować. Jest to wpisanie „Raportu Witolda” na Krajową Listę Projektu UNESCO Pamięć Świata. Na konferencji w Wiązownie 8 października zaangażowani w projekt podpisali list skierowany do prezydenta RP, postulujący, aby „Raport” został wpisany na takową listę. Jak podkreśla Małgorzata Kupiszewska: „Trzeba zrobić wszystko, by »Raport Witolda« znalazł się na Światowej Liście Programu UNESCO Pamięć Świata. Czas najwyższy, aby świat zobaczył dokument, z którego wynika, kim byli Polacy i czego dokonał rotmistrz Pilecki w obozie Auschwitz razem z innymi członkami Polskiego Państwa Podziemnego”.

    Marta Borzęcka

    ----
    http://polskaniepodlegla.pl/magazyn-patriotyczny/item/9497-czas-aby-swiat-poznal-raport-witolda
  • Oddział AK T.Kuncewicza "Podkowy"
    Oddział AK T.Kuncewicza "Podkowy"-po przebyciu 1000 km..zostali przekazani przez Amerykanów..komunistom i UB.Wieczna hańba !

    https://pbs.twimg.com/media/C42_-9-WMAAJoN8.jpg
  • @Talbot 21:04:44
    S.Szot-kierownik w MBP i szef WUBP w Poznaniu i Lublinie.

    UB-ecki bandyta z twarzą debila.

    https://pbs.twimg.com/media/C4k4erMWYAA5r2V.jpg
  • Oddział WiN Taraszkiewicza "Jastrzębia" likwiduje w Parczewie
    5.II.46r.Oddział WiN Taraszkiewicza "Jastrzębia" likwiduje w Parczewie 3 żydowskich bandytów z UB Zysmana,Mendela,Turbinera.

    https://pbs.twimg.com/media/C5mUxR3WUAAKc_P.jpg
  • Harcmistrze Blimel,Nowicki,Szajek
    ...tortury i po 12 lat UB-eckich kazamatów...
    NIKOGO nie wydali
    Cześć i Chwała Bohaterom !

    https://pbs.twimg.com/media/C5iE59rXEAAmUHw.jpg
  • II Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych przeszedł pomimo kontrowersji
    https://s.tvp.pl/images2/5/3/a/uid_53a4bc58114bc18301bb49a58bef40fb1488128513034_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_355.jpg

    Uczestnicy marszu szli pod hasłem „Cześć i chwała bohaterom”, widać było też transparent z napisem „Hajnówka”, flagi narodowe i symbole ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej. „Armio wyklęta – Hajnówka o was pamięta”, „Nie czerwona, nie tęczowa lecz Hajnówka narodowa”, „Wielka Polska chrześcijańska”, „Bury, Bury – nasz bohater” – to niektóre ze wznoszonych haseł.
  • @Nibiru 22:26:54
    Tadeusz Socha (1916-1945) Podporucznik AK ps. "Brzoza", "Karol"

    http://www.rudnik.eu1.pl/images/photos/tsocha.jpg


    Urodził się 16 października 1916 roku w Rudniku n. Sanem. Syn Marcina, burmistrza Rudnika i Marii z Szarków. Ukończył Gimnazjum im. Marcinkowskiego w Poznaniu i Wyższą Szkolę Budownictwa w Poznaniu. W 1938 roku ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy przy 57 pułku piechoty w Poznaniu.

    We wrześniu 1939 roku nie został zmobilizowany. Już w październiku 1939 roku zorganizował nasłuch radiowy w Rudniku. Przepisywał przy pomocy kolegów wiadomości i rozdawał je. W listopadzie zorganizował pierwsze wyprawy za San, celem odkopania broni zostawionej przez oddziały WP. W styczniu 1940 roku został zaprzysiężony do ZWZ i objął stanowisko oficera szkoleniowego na kursie Szkoły Podchorążych. Następnie był dowódcą Związku Odwetu w Rudniku, dowódcą placówki AK w Rudniku i szefem wywiadu w Obwodzie AK Nisko-Stalowa Wola. W maju 1944 roku został dowódcą Kedywu Obwodu. Zorganizował i dowodził około 40 akcjami zbrojnymi na terenie Obwodu. Do najważniejszych akcji należało rozbrojenie posterunku Policji Granatowej w Bielinach, a następnie w mundurach tej policji przejechanie przez Rudnik, Przę-dzel, Nisko i Stalową Wolę i dokonanie likwidacji 3 konfidentów gestapo. Dowodził odbiorem i przetransportował broń zrzutową z rejonu Kijanki-Chmielnik do Rudnika. 11 listopada 1943 roku został awansowany na stopień podporucznika.

    W lipcu 1944 roku, w momencie rozpoczęcia akcji "Burza" opracował plan zdobycia Rudnika. Rozmieścił grupy żołnierzy AK od strony spodziewanego ataku armii sowieckiej. 26 lipca żołnierze ci rozpoczęli strzelaninę, stwarzając wrażenie ataku Rosjan. Spowodowało to panikę wśród Niemców i opuszczenie przez nich miasta. Po czym podporucznik Socha ze swoim plutonem zniszczył pojedyncze gniazda oporu Niemców i opanował miasto, do którego Rosjanie weszli bez żadnej walki. Za bohaterstwo w walkach w AK został pośmiertnie odznaczony Orderem Yirtuti Militari V klasy nr DK-303-11 (7 maja 1991 roku).

    28 października 1944 roku został aresztowany przez UB. Osadzono go w areszcie UB w Rudniku. Po przesłuchaniu przez szefa UB Stanisława Suproniuka, agenta sowieckiego, został przekazany NKWD. Przetrzymywany był w ziemiance na rynku w Rudniku. Następnie przewieziono go do obozu w Byszówce koło Klimontowa, gdzie jak w Rudniku więźniów przetrzymywano w ziemiankach. Skazany przez Trybunał Wojenny Armii Czerwonej na 8 lat więzienia za "wrogi stosunek do ZSRR". 10 stycznia 1945 roku został zastrzelony przez funkcjonariuszy NKWD.

    Spoczywa w nieznanym do dziś grobie. Rodziny nie założył. Odznaczony był również Krzyżem Walecznych, Krzyżem AK i Medalem Wojska. 18 grudnia 1992 roku jedną z ulic w Stalowej Woli nazwano jego imieniem. Jego brat Zbigniew Socha ps. "Szczur", był żołnierzem AK w Rudniku, uczestniczył w akcji "Burza" i wyzwoleniu Rudnika.

    Drugi brat Skarbimir Socha ps. "Jaskółka", był żołnierzem AK w Rudniku, uczestniczył w akcji "Burza" i wyzwoleniu Rudnika. Następnie walczył w oddziale NZW. Więziony przez UB i skazany na 8 lat więzienia.


    http://www.rudnik.eu1.pl/index.php?id=socha
  • @Nibiru 22:26:54
    Supreniuk UB-ek zwany katem Rzeszowszczyzny ,
    w 1999 r. został przez Prezydenta Kwaśniewskiego odznaczony
    Krzyżem Odrodzenia Polski
  • .Cześć i Chwała Bohaterkom !
    Irena Odrzywołek-.Zamordowana przez UB za pomoc Mjr "Ogniowi" w zdobyciu więzienia św.Michała

    https://pbs.twimg.com/media/C5gGD4RWAAE8ubI.jpg
  • Krzysztof Klenczon & Czerwone Gitary - Biały Krzyż
    https://youtu.be/VcsjIbbZcvQ
  • @Husky 20:50:12
    https://pbs.twimg.com/media/CstrBHDWEAAD_Y1.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY