Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
431 postów 4703 komentarze

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Ludzie z mroku

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

: wokół budowniczych NWO

 

 

Lynn Picknett i Clive Prince – para autorów, zajmujących się interesującymi nas teoriami spisku – przypomina na stronie internetowej Island Republic of Dan, że w dzisiejszych czasach coraz bardziej zglobalizowanych instytucji gospodarczych i politycznych jedna, stosunkowo niewielka, grupa ludzi może dość łatwo zająć newralgiczne pozycje w tym systemie i dzięki temu osiągnąć w świecie znaczenie niewspółmierne do swojej ilości oraz akceptowalności wyznawanych przez nią poglądów.

 

Jedna fanatyczna grupa, która w innej sytuacji nie miałaby szans nawet na zaistnienie, może kierować olbrzymimi segmentami życia społecznego, a nawet całym, podporządkowanym jej chorym ideom, światem. Są to ludzie z cienia, którzy długo czekali na swój czas. Czas mrocznych idei, który właśnie nadszedł.

Bracia z cienia

Sevak Gulbekian mieszka w Anglii, gdzie pracuje jako redaktor naczelny kilku wydawnictw. Jest autorem książki W brzuchu Bestii: jak żyć w świecie kultury masowej (In the Belly of the Beast, Holding Your Own in Mass Culture, 2008). Oczywiście tytułowa Bestia nawiązuje do tej z Apokalipsy św. Jana, a jej upostaciowieniem w dzisiejszych czasach jest kultura masowa ze swoim konsumpcyjnym podejściem do życia, materializmem, niekończącą się pogonią za zdrowiem i dobrym samopoczuciem (kiedyś mówiono „bo tak wypada” lub „tak jest grzeczniej, przyzwoiciej”, dziś mówimy: „tak jest milej, przyjemniej”), za wszelkiego rodzaju dobrami konsumpcyjnymi. Z charakteryzującym ją kultem celebrytów, znanych z tego, że są znani, bezustannym korowodem nazw i wydarzeń, brandów, layoutów i eventów, tłumieniem rzeczywistości przez sagi z coraz to nowymi „wcieleniami” księżnej Diany. Z typową dla niej próbą zakrzyczenia świata przez słowotok rapu, zohydzenia go bohaterami typu Beavis i Butt-head oraz ze stale podejmowanymi próbami stępiania naszej wrażliwości za pomocą wylewającej się z ekranów przemocy, otumanienia nas przez agresywne promowanie różnych mód oraz stadnego myślenia, zwanego myśleniem nowoczesnym, otwartym, postępowym, niebojącym się nowych wyzwań. Przy tym te „obrazoburcze” wyzwania, którym mamy sprostać, sprowadzają się najczęściej do zakupu nowego środka na odchudzanie, beztłuszczowego jogurtu lub pójścia na spektakl, w którym koleś z kompletnie wyjałowionym mózgiem próbuje nas „bulwersować” i „dawać do myślenia”. Takie „artystyczne” eventy kończą się tak, jak zostały opracowane, czyli według sztancy – jednych dodatkowo ogłupiają, u drugich powodują zdrowy odruch wymiotny.

Jak zauważył Gore Vidal w swej pracy Wieczna wojna dla wiecznego pokoju, ludzi, którzy mają śmiałość mówić, że król jest nagi, że nasz świat zalewany jest nie przez postęp, ale intelektualne buble i etyczną tandetę, obrzydliwości, nieprzyzwoitość i chamstwo, piętnuje się, nazywając ich teoretykami spisku, obdarzając pełnym politowania uśmiechem. Taki ktoś – insynuuje się – nosi aluminiową czapkę przeciw złowrogim falom elektromagnetycznym i nie może być traktowany poważnie. Również w ten sposób pokazuje, jak zmienia się, na gorsze, rzeczywistość, bowiem kiedyś osoby z takich czy innych powodów nieakceptujące tak bezmyślnie, tak od pierwszego wejrzenia wszystkiego, co im życie podsuwa pod nos, nazywano w najgorszym wypadku „staromodnymi”, ewentualnie „ekscentrykami”. Dziś mówi się o nich – „wariat”, „dziwak”. A u nas, w Polsce, dorzuca się jeszcze, wzorem GazWybu, „oszołom” czy „frustrat”. Skutek jest taki, że prawdziwi „wariaci”, „oszołomy”, czyli ludzie, którzy uważają, że dzięki pieniądzom mogą opluć cały świat i zrobić z niego chlew, chodzą jakby nigdy nic na swobodzie i to jeszcze w glorii „filantropów” ludzkości.

Wracając do samej treści książki Vidala, to mówi ona jeszcze, że wojna ze zdrowym rozsądkiem za pomocą wpływów w istotnych dla życia społecznego instytucjach oraz wściekłej propagandy wciskającej się co dnia za pośrednictwem mass mediów, jak też poprzez edukację szkolną (żeby tylko szkolną – indoktrynacja do życia według standardów popapranej rzeczywistości prowadzona jest już w przedszkolach) nie jest jedyną walką, jaką prowadzą „ludzie z cienia”.

Drugim sposobem są wojny. Historyk Charles A. Beard, który ukuł zwrot „wieczna wojna dla wiecznego pokoju”, obliczył, że Stany Zjednoczone od 1945 r. uczestniczyły w blisko 200 interwencjach militarnych, których jedynym oficjalnym celem było „zaprowadzenie pokoju”. A jeśli nie było dostatecznie wyraźnych powodów do podjęcia takiej „misji pokojowej” czy innej „stabilizacyjnej”, to je tworzono. Jak 11 września 2001 r. Książka Gore Vidala zrobiła tak wielkie wrażenie, że nie mogły jej pominąć nawet mainstreamowe gazety, jak „Washington Post” czy magazyny typu „The New York Review of Books”.

Rudolfa Steinera poglądy na wszystko

Sevak Gulbekian na stronie New Dawn Magazine zauważa, że internet umożliwia „demokratyzowanie” teorii spisku, dzięki czemu wiedzę na ich temat można przekazywać coraz szerszemu gronu czytelników. Ma to oczywiście, jak wszystko zresztą, swoją drugą stronę – pozwala mnożyć się fantazyjnym poglądom, przemierzającym świat w ciągu kilku sekund. Wśród nich przekonania typu: światem rządzą kosmici lub ludzie-jaszczurki są chyba najbardziej znane. Szkodzi to, poniekąd, sprawie docierania rzetelnej wiedzy na temat rzeczywistych ludzi z cienia, nie wyglądających tak spektakularnie jak ufoludki, ale mających nad nimi tę przewagę, że istnieją, a co ważniejsze – rządzą bądź starają się rządzić, oplatając nasz świat pajęczyną wyciągniętą z własnej… eh! Mniejsza z tym.

Wszystkie te teorie, z najbardziej zwariowanymi włącznie, mają jedną cechę wspólną – jest na świecie jakaś mroczna elita, która chce zniewolić ludzi pod patronatem rządu światowego. Tu pojawia się najczęściej nazwa iluminaci, trafna, choć często nieprecyzyjnie definiowana. Gulbekian przypomina tę definicję: Iluminaci to klika najbogatszych bankierów, biznesmenów i skumplowanych z nimi wpływowych polityków, starających się zbudować NWO.

Jak jest prawda na ten temat? – pyta Gulbekian i chcąc przybliżyć nas do odpowiedzi na to pytanie, będzie niejednokrotnie odwoływał się do prac Rudolfa Steinera, przedwojennego austriackiego filozofa i mistyka, twórcy antropozofii. Steiner pozostawił po sobie olbrzymią spuściznę. Nie tylko z zakresu ezoteryki czy mistyki, ale również całą sieć szkół, oferujących nowy typ edukacji (ciekawe, czy przyjmują po nich do MIT?), farm, praktykujących z sukcesem wynalezioną przez Steinera biodynamikę oraz klinik, serwujących „leki antropozoiczne”. Oczywiście wszystkie te Steinerowskie osiągi nie są same w sobie dowodem, że ma on rację we wszystkim, co powiedział, ale w jakiś sposób korelują z biblijnym powiedzeniem, że „po owocach ich poznacie”. Owocach antropozoicznych, zapewne.

W czasie trwania pierwszej wojny światowej austriacki mistyk wygłosił serię prelekcji dla swych zwolenników zebranych w mieście Dornach w neutralnej Szwajcarii, będącym centrum działalności grupy. Opublikowane później w języku angielskim wykłady oferują nam unikalną metodę interpretacji nie tylko ówczesnych, ale też współczesnych wydarzeń. Rudolf Steiner zdzierał sztukaterię pokrywającą machinę, która w rzeczywistości napędza świat w pożądanym przez jej konstruktorów kierunku. Budowniczymi tego mechanizmu są grupy okultystyczne, zwane też „bractwami”. To one stały za wybuchem Wielkiej Wojny, mającej w rzeczywistości jeden cel – zmiażdżyć świat mocarstw europejskich, takich jak Niemcy i Austro-Węgry, aby zachować dominującą pozycję ekonomiczną świata anglosaskiego: Wielkiej Brytanii i USA.

Owe bractwa okultystyczne, składające się z niewielkich grup, zbierały się na spotkaniach, aby obmyślać sposoby urzeczywistnienia swoich określonych celów. Pierwszym z nich była dominacja świata anglosaskiego, po to, aby na tej supremacji i związanej z tym trywializacji osiągnięć kulturowych oraz sformatowaniu społeczeństw w jeden, łatwy do manipulacji kubik – już nie ludzi, a bezmyślnego „drewna” – zbudować swój Nowy Porządek Świata.

Steiner, oprócz innych licznych cnót i umiejętności, posiadał również tę, że był historiozofem. Według jego oceny ludzkość w swym rozwoju przechodzi co jakiś czas przez „wielki przełom”. W każdym z nich pewna szczególna grupa ludzi otrzymuje zadanie przeprowadzenia społeczności przez ten zakręt epoki. Przez kolejne tysiąclecia jedne narody spełniały taką rolę względem innych, ku obopólnemu pożytkowi. Chodzi przy tym – dodawał Steiner – o przywództwo duchowe, a nie polityczne, w dodatku narzucane w formie imperialnego zniewolenia. Nie ma to nic wspólnego z narodowościową albo rasową wyższością – zastrzegał.

Świat Zachodu miał za zadanie, zgodnie z koncepcją austriackiego mistyka, zmierzyć się ze światem materialnym. Zadanie to dotyczyło szczególnie świata anglojęzycznego. Człowiek miał ujarzmić zagrażające mu żywioły, wykorzystać prawa natury dla własnych, ludzkich celów, czyniąc przez to świat lepszym i wygodniejszym dla życia. Innymi słowy, Zachód miał wprowadził pewną szczyptę materializmu w ludzkie życie, korzystną dla rozwoju człowieka. Jednak materializm jako filozofia jest regresem w rozwoju ludzkiego ducha – zauważał Steiner.

Materializm dialektyczny vs materializm praktyczny

Dziś – pisze z kolei Gulbekian – anglosaskie bractwa doskonale zdają sobie z tego sprawę, przeto planując budowę NWO, czerpią z zasobnych szkatuł banksterów i biznesmenów. Donatorzy wiedzą bowiem, że gdy dobrze będzie tym wszystkim iluminatom, będzie również dobrze im jako „podwykonawcom” NWO. Jedni i drudzy nie chcą, aby ludzkość wyszła z „materializmu praktycznego”, czyli z ciepłego bagna towarów i usług, pozostających w stałej dyspozycji dla tych, którzy mają pieniądze. A jakoś tak się dziwnie składa, że duże zasoby finansowe mają głównie ci, którzy są posłuszni nowo powstałym „dekalogom”. A te z kolei trzymają ludzi z twarzą przy ziemi. Bowiem wyrwanie się człowieka ponad ten stan, ku gwiazdom, oznaczałoby, że trud tresury poszedł na marne. Dlatego bractwa okultystyczne czynią wszystko, aby ten stan swoistego „sterroryzowania” (od terra – ziemia) trwał wiecznie. Aby uskutecznić swój plan, nie wahają się sięgać po terrorystów, par excellence.

Według Steinera okultyści wiedzieli, że przy następnym przełomie dziejów przodującą rolę odegrać mieli Słowianie. Dlatego na celownik wzięli Rosję, jako najliczniejsze skupisko Słowian, oraz inne narody wywodzące się z dawnych plemion słowiańskich, aby zakłócić lub nawet położyć kres ich nadchodzącemu przywództwu. Oceniając wydarzenia w Rosji po 1917 r., czyli po wybuchu bolszewickiego puczu, który w wyniku zastosowania na niebywałą skalę terroru, prześladowań, eksterminacji przeciwników rzeczywistych bądź domniemanych, zwyciężył i zapanował nad Rosją carów, austriacki mistyk stwierdził, że było to wydarzenie wymyślone i sponsorowane przez okultystów, aby zrealizować swój dalekosiężny plan, o którym przed chwilą była mowa.

Steiner przewidział coś, co spełniło się na naszych oczach. Wszak mówił w czasach, w których prymat anglosaski nie był jeszcze taki oczywisty. Dziś zdominował świat we wszystkich sferach życia ludzkiego, na kulturze zaczynając, poprzez ekonomię, a kończąc na sprawach wojskowych. W 2003 r. np. wojska amerykańsko-angielskie dokonały ataku na Irak mimo sprzeciwu świata. Mogły sobie pozwolić na jego zignorowanie, bowiem świat ten był w olbrzymiej części anglosaski.

Skull and Bones… and Bushes

Carroll Quigley (1910–1977) był profesorem uniwersytetu w Georgetown, a nawet nauczycielem Billa Clintona. Uczony ten napisał dwie ważne dla naszych rozważań książki: Amerykańsko-Angielski establishment (1946) oraz Tragedia i nadzieja (1966). W obu przedstawił dowody na istnienie sekretnej sieci, która powstała dzięki inicjatywie Cecil Rhodesa. Profesor z Georgetown określił jako „przerażające” wpływy układu stworzonego przez angielskiego polityka. Ludzie tajnej sieci istnieją w polityce, kulturze, życiu społecznym.

Dla wielu czytelników prasy codziennej i magazynów opinii nazwy Grupa Bilderberg, Rada Stosunków Zagranicznych (The Council on Foreign Relations – CFR) czy Komisja Trójstronna nie brzmią obco. Dodajmy do tego tajną organizację uniwersytetu Yale, uczelni należącej do tzw. Ligi Bluszczowej, skupiającej kilka najważniejszych uniwersytetów USA, o nazwie Czaszka i Kości (Skull and Bones), założoną jeszcze w XIX w. Jej członkami są osoby należące do elity Wschodniego Wybrzeża USA, w tym ród Bushów, szczycący się dwoma prezydentami – George’em H.W. Bushem i George’em W. Bushem. Czaszka i Kości to mała społeczność, która przyjmuje rocznie do 15 absolwentów. Obecnie liczy 800 osób. Fakt, że już dwóch członków tej skromnej ilościowo społeczności stało na czele największego mocarstwa świata (Ameryka liczy ponad 320 mln mieszkańców), powinien dawać do myślenia.

Za czołowego badacza tej organizacji uważa się Antony’ego C. Suttona, który już w połowie lat 80. XX w. stwierdzał, że Skull and Bones pracuje na rzecz NWO oraz że członkowie tej organizacji, istniejącej od 1833 r., budują swój światopogląd na heglowskiej triadzie: teza–antyteza–synteza. Dlatego stowarzyszenie stało za tworzeniem na przełomie XIX i XX stulecia dwu skrajnych ruchów polityczno-społecznych, które dały początek komunizmowi i hitleryzmowi, sądząc, że z walki „tezy” z „antytezą” powstanie jakaś nowa jakość – „synteza”. Pomylili się jednak, nie zauważając, że różnice między tymi lewicowymi nurtami są często pozorne, choć nienawiść wzajemna od pewnego momentu była fundamentalna i szczera.

To jednak na marginesie naszych rozważań, bowiem ważniejsza jest ogólna myśl maleńkiej sitwy, mającej zwyczaj zbierać się gdzieś w podziemiach budynków Yale. A owa myśl jest taka: walka między wyhodowanymi przez nas wrogami będzie doskonałym sposobem, aby w wyniku naszej manipulacji ich waśniami oraz waśni tych kontrolą doprowadzić do oczekiwanego przez nas wyniku – „syntezy”. Tą syntezą ma być NWO.

Zresztą – zwraca uwagę Gulbekian – po upadku bloku wschodniego i zwycięstwie Zachodu George Bush senior zaczął w swych przemówieniach używać frazy „nowy porządek świata” (New World Order, NWO). Jeśli rozumowanie Suttona jest poprawne, pisze Gulbekian, ludzkość żyje obecnie w wieku „syntezy” – narodzin NWO, kierowanego przez Zachód, głównie zaś USA. Choć być może sam Sutton musiałby z pewnym zdziwieniem skonstatować, że dziś motorem konfliktu, którym żywi się NWO, nie jest już konflikt na linii komunizm–kapitalizm. Komunistów zastąpił bowiem islam. Równie zapamiętały względem „zgniłego Zachodu” jak komuniści. A jego fanatyczni wyznawcy równie chętnie jak członkowie partii odwiedzają Zachód. Choć ci drudzy nie tak ostentacyjnie jak muzułmanie wyrażali do niego swą bezbrzeżną pogardę, odkładając odprawianie „seansów nienawiści” na czas zebrań partyjnych lub wykładów w Wojewódzkich Uniwersytetach Marksizmu-Leninizmu.

Niewinni czarodzieje

Antony Sutton w serii książek poświęconych Skull and Bones podkreśla jej tajny charakter. O ile na temat wymienionych wcześniej organizacji możemy znaleźć szereg informacji w mediach, zwłaszcza w internecie, o tyle o społeczności, z której wywodzą się amerykańscy prezydenci, mamy dość skąpe wieści. Prace Antony’ego Suttona sugerują, że trzy pierwsze z wymienionych wcześniej stowarzyszeń stanowią zewnętrzny krąg świata tajnych związków, podczas gdy takie grupy jak Skull and Bones stanowią jego krąg wewnętrzny. I dopiero w nim znajduje się „rdzeń decyzyjny”, czyli grupa okultystów, która podejmuje wszystkie najważniejsze decyzje wpływające na los świata. Gulbekian ocenia tę hipotezę jako rozsądną.

Sutton poniekąd „odczarowuje” znaczenie takich stowarzyszeń jak Grupa Bilderberg. Z tego co o niej wiadomo, można wnioskować, że jej podstawowym zadaniem jest rozwijanie współczesnej wersji zachodniego kapitalizmu poprzez budowę powiązań między organizacjami i ludźmi piastującymi najwyższe, najbardziej wpływowe stanowiska w organizacjach międzynarodowych oraz w państwach, z których pochodzą. Równie ważna dla nich jest opieka nad młodymi talentami. Innymi słowy, Grupa pracuje nad utwierdzeniem ekonomicznej, politycznej i kulturowej dominacji świata zachodniego, zwłaszcza anglojęzycznego, na czele z USA i Wielką Brytanią. Mimo że Bilderberg zaprasza na swoje konferencje ludzi z całego świata, nacisk kładzie się na Amerykę Północną oraz Europę, a przywódcy Grupy wywodzą się ze świata anglosaskiego.

W przeciwieństwie do Bilderberg, Komisji Trójstronnej czy CFR, rzeczywiście sekretne grupy mają szereg stopni wtajemniczenie, których przekraczaniu towarzyszy cały zestaw tajemniczych obrzędów i rytuałów. Są one zbudowane na fundamencie rytów masońskich. Ci najbardziej wtajemniczeni z wtajemniczonych mają pełną świadomość zadań, celów oraz metod ich osiągania, o których nie wie przeciętny uczestnik posiedzenia Grupy Bilderberg, Komisji Trójstronnej czy innych podobnych organizacji. Również uczestnik zewnętrznego kręgu Czaszki i Kości nie musi wiedzieć, kto tak naprawdę „kręci” organizacją, a za jej pośrednictwem całym światem.

Gulbekian uważa, że dopiero taki obraz szeregu elitarnych grup o różnych nazwach, stojących niejako „na świecy”, przyciągających uwagę publiczności, pozwalając przez to działać prawdziwym inspiratorom tego, co się współcześnie na świecie dzieje, lepiej tłumaczy zjawisko olbrzymich zakulisowych wpływów wąskiej grupy ludzi, mającej świadomość swoich celów, o których była wyżej mowa. To nie jeden „iluminat” nałożył na kark świata jarzmo szemranych układów, zaplatał sieć intryg i teraz pociąga za lejce, kierując ludzkość w dowolną stronę. Rolę „iluminata” gra cały zespół ludzi, twarde jądro kliku stowarzyszeń, w tym Skull and Bones, który posługując się organizacjami typu Komisja Trójstronna czy Grupa Bilderberg, niczym trybami, kółkami i lewarami jakiejś monstrualnej machiny, ruszył z posad bryłę świata i teraz nim kręci, wprawiając w przerażający kołowrót niczym z danse macabre.

 

http://www.newdawnmagazine.com/articles/brothers-of-the-shadows-a-perspective-on-conspiracies

http://www.newdawnmagazine.com/articles/brothers-of-the-shadows-overlords-of-chaos

http://islandrepublicofdan.blogspot.com/2016/02/hidden-hand-behind-european-union.html

----

 http://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/4712-ludzie-z-mroku-wokol-budowniczych-nwo

KOMENTARZE

  • 2017 rokiem rocznic NWO. Makia Freeman
    Dowiedz się o 5 rocznicach NWO w 2017 i co wydarzyło się dokładnie 50 albo 100 lat temu. W każdym razie to co wydarzyło się naprawdę może nie być tym co myślisz.

    http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2017/04/18.jpg

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/2017-rokiem-rocznic-nwo-makia-freeman-2017-04
  • Obozy FEMA w Rosji
    Rosja – Budowa tajnych obozów koncentracycjnych dla przeciwników NWO

    Uwaga! Już są budowane w Federacji Rosyjskiej tajne obozy koncentracyjne (koncłagry) dla chrześcijan, którzy odmówią przyjęcia nakreślenia (kod kreskowy – tłum.) bestii. Dotyczyć to także może odmowy przyjęcia elektronicznego dowodu tożsamości z mikrochipem „666”. Budowa Nowego Porządku Świata Antychrysta coraz szybciej dobiega zakończenia.

    http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2017/04/a81-90x60.jpg


    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/rosja-budowa-tajnych-obozow-koncentracycjnych-dla-przeciwnikow-nwo-2017-04

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY