Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
372 posty 4444 komentarze

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

"Katolicka broń atomowa"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Polska dla bezpieczeństwa jako pierwszy kraj katolicki powinna sięgnąć po broń nuklearną?

 

Wiele się mówi o konflikcie cywilizacji, upadek Zachodu – na chyba już wszystkich płaszczyznach, jest faktem. Jednym z elementów jest odejście od religii, w konsekwencji kultury i idei, które są fundamentem cywilizacji zachodniej. Ze względu na słabość generalną systemu na Zachodzie, jest on już na równi pochyłej, droga do upadku będzie bardzo szybka. Ze względu na zmiany społeczno-cywilizacyjne na Zachodzie, nie wiadomo w jakim kierunku będzie ewoluować tamtejsza rzeczywistość.

 

Kwestia zabezpieczenia suwerenności jest najważniejszym wyzwaniem dla naszego kraju. Nie ma niczego ważniejszego, niż zabezpieczenie naszego istnienia – tutaj, w tych warunkach terytorialnych, w jakich jesteśmy. Obecnie do tradycyjnych zagrożeń dochodzą te nowe – o podłożu inno-kulturowym. Dzisiaj to nie jest problem, ale wcale nie znaczy, że nie będzie nim za 20 lub 30 lat. Jeżeli chcemy wówczas być bezpieczni, to trzeba się zabezpieczyć już dzisiaj.

Mamy prawo i obowiązek zabezpieczyć się przed stanami nieustalonymi, liczy się tylko własna siła. Nikt nam nie zapewni bezpieczeństwa, nikt nie będzie za nas umierał, nie możemy oczekiwać, że w warunkach totalnej sprzeczności z Zachodem w nowym kształcie, ci ludzie będą się za nas poświęcać. W dużym uogólnieniu, problem – a może i nasze szczęście polega na tym, że jesteśmy odrębnym elementem cywilizacji zachodniej. Rozwijamy się inaczej, niż Zachód, wedle innego paradygmatu.

Nasze funkcjonowanie było wiele razy przerywane i utrudniane przez otoczenie, musimy z tego wyciągnąć wnioski. Nie da się zrozumieć, dlaczego jeszcze to nie nastąpiło? Chyba większą świadomość realiów mieliśmy w okresie PRL-u, gdzie o czym najlepiej świadczą wspomnienia pana Generała Wojciecha Jaruzelskiego – nie było złudzeń nawet jeżeli chodzi o ZSRR. Wystarczy tylko umieć zrozumieć to dziedzictwo, które po sobie pozostawił. Transformacja zaowocowała zupełnym odcięciem od realiów strategicznych, które w dominującej części się nie zmieniły, po prostu wróciły jak zmora historii po latach.

 

 

W obecnej sytuacji naszego kraju, wiodąca siłą polityczną są osoby o poglądach tradycyjno-nacjonalistycznych z dużą świadomością wyznawanej religii ze szczególnym uwzględnieniem jej odmiany. W tym kontekście trzeba poszukiwać większości w społeczeństwie – co dokładnie zrobili obecnie rządzący. To ta grupa społeczna – wraz z reprezentującymi ich politykami oraz zapleczem w postaci aparatu religijnego Kościoła dominującego, może wyrażać rzeczywistą obawę o swoje bezpieczeństwo i przetrwanie.

Być może właśnie argumentacja o ochronie Narodu, Religii, Kultury – czyli tego wszystkiego, co uznajemy za własną tożsamość, może być argumentacją na rzecz budowy naszej suwerenności?

Na kimś trzeba oprzeć budowę naszej suwerenności, na tą chwilę polityczną, nie ma innej grupy społecznej, która mogłaby wyrazić większość. W konsekwencji spowodować określone działania sprawcze polityków. Właśnie dlatego narodowo-religijna argumentacja, jest w tym kontekście środkiem do celu jakim musi być zapewnienie suwerenności Polski przez budowę broni niekonwencjonalnej.

Tylko przez emocjonalizację zagrożeń i przeniesienie ich na grunt archetypów i prostych skojarzeń, można zapewnić mobilizację społeczeństwa na rzecz wielkiego programu budowy naszej suwerenności, poprzez samodzielne stworzenie broni jądrowej i środków jej przenoszenia.

Mówimy o procesach, które mają zapewnić trwanie naszego państwa przez kolejne lata – bez przerw i zakłóceń. To wielkie wyzwanie, wielkie przedsięwzięcie, wymagające wyrzeczeń i konsekwencji. Wizja Polski jako jedynego kraju katolickiego, posiadającego broń masowego rażenia, w tym broń jądrową, powinna spodobać się naszym politykom. Uświadomienie sobie, że broń jądrową posiadają kraje ateistyczne, protestanckie, kraj prawosławny, kraj judaistyczny i państwa inno-kulturowe oraz komunistyczne, jest ostatecznym argumentem za tym, że Polak jak musi to mu się zechce i potrafi!

Polska – pierwszy katolicki kraj z bronią jądrową, czy to nie jest piękny cel dla naszego Narodu i państwa? Prawdziwy cel rozwoju, gwarantujący nam przeniesienie relacji na wyższy poziom?

Od pewnego czasu u naszych zachodnich sąsiadów przewija się dyskusja o stworzeniu broni jądrowej, w celu odstraszania potencjalnych nieprzyjaciół, ponieważ amerykański parasol jest niepewny. Proszę się zastanowić – na kim Niemcy mogą chcieć użyć swojej broni jądrowej? Jest to ostateczny argument za tym, że musimy mieć broń jądrową – jak najszybciej i za wszelką cenę.

Jeżeli w naszym parlamencie mogą zajmować się rzekomymi objawieniami, których nie uznaje Kościół – w sumie, to żaden Kościół! To równie dobrze, mogą zająć się stworzeniem broni jądrowej.

 

http://www.koniec-swiata.org/polska-dla-bezpieczenstwa-jako-pierwszy-kraj-katolicki-siegnac-bron-nuklearna/

KOMENTARZE

  • Broń jądrowa w PRL – Łukasz Bugajski
    Z odtajnionych przez IPN akt tzw. operacji “Wisła” wynika, że od połowy lat 60. Ludowe Wojsko Polskie dysponowało środkami przenoszenia, a także 180 ładunkami atomowymi. Była to jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic PRL.

    Wśród materiałów operacji “Wisła”, odtajnionych przez IPN znajduje się umowa zawarta 25 lutego 1967 roku pomiędzy Marianem Spychalskim, ówczesnym ministrem obrony narodowej, a marszałkiem ZSRR Andriejem Grieczką. Umowa zakładała, utworzenie magazynów broni nuklearnej w Polsce. Budowę sfinansowała Polska, z kontrolę nad magazynami miało tylko ZSRR.

    Składy broni jądrowej powstały w latach 1967 – 70 w Templewie, Brzeźnicy i Podborsku. Były chronione przez specnaz i zamaskowane tak starannie, że na zdjęciach satelitarnych i lotniczych wyglądały jak porośnięte pagórki. Rosjanie umieścili broń jądrową w Polsce, ponieważ zależało im na tym żeby była gotowa do natychmiastowego użycia i znajdowała się najbliżej Zachodu. Sztab Generalny Armii Czerwonej wraz ze sztabem Ludowego Wojska Polskiego opracował instrukcje przekazania broni jednostkom polskim, i plany jej użycia w wypadku wojny.

    Po rozpoczęciu wojny LWP miało wystrzelić 178 głowic w kierunku celów znajdujących się w Europie Zachodniej. NATO odpowiedziałoby kontruderzeniem. Według założeń sztabu, mogło w nim zginąć nawet 53 proc. żołnierzy polskich. O stratach wśród ludności cywilnej nie mówiono.

    Atak odwetowy NATO zmieniłby północno-zachodnią Polskę w atomową pustynię.

    Tajemnica była pilnie strzeżona do samego końca. W marcu 1990 r. zastępca szefa Sztabu Generalnego, “dowódca frontu polskiego” gen. dyw. Franciszek Puchała jeżeli przekazywał komuś dokumenty o kryptonimie Wisła czynił to z nadaniem klauzuli tajności. W zachowanych przez IPN dokumentach znajdują się plany budowy składów broni jądrowej i ich kosztorysy, upoważnienia do odbioru głowic wydane polskim oficerom oraz lista 12 najwyższych rangą wojskowych dopuszczonych do tajemnicy.

    Historia składowania broni jądrowej w Polsce zaczyna się od nieudanych ćwiczeń przeprowadzonych w 1965 r. Ich celem było zorganizowanie najszybszej i najbardziej optymalnej opcji transportu broni jądrowej z ZSRR do Polski w warunkach wojny. Na lotnisko w Debrznie przyleciały 4 radzieckie Su-7b. Do portu w Ustce przypłynął specjalny statek, z którego wyładowano głowice i przetransportowano na poligon w Drawsku oraz na lotnisko w Słupsku. Głowice transportowano także koleją z Brześcia na poligon w Bornem-Sulinowie, a także przystosowanymi samochodami.

    Każda z próbowanych opcji transportu okazała się zbyt wolna, i nie pozwoliłaby ZSRR na przeprowadzenie szybkiego ataku w warunkach wojny. Pozostawało więc tylko jedno wyjście. W Polsce musiały powstać składy głowic i bomb jądrowych. Magazyny zostały zaprojektowane przez Sowietów i oni dostarczyli wyposażenie. Jednak to Polska poniosła koszty całej operacji -w sumie 180 mln złotych.

    Każdy powstały obiekt był chroniony przez oddział specnazu, był dobrze zakamuflowany. Całość została otoczona potrójnym drutem kolczastym podłączonym do wysokiego napięcia, w wielu miejscach znajdowały się ukryte stanowiska karabinów maszynowych. Każda z baz była samowystarczalna. Na ich terenie znajdowały się budynki administracyjne i koszarowe, garaże, magazyny paliw i żywności, a także schrony.

    W połowie lat 80. w magazynach tych znajdowało się łącznie 178 ładunków jądrowych.

    -14 głowic o mocy 500 kt
    -35 o mocy 200 kt
    -83 o mocy 10 kt,
    -2 bomby lotnicze o mocy 200 kt
    -24 bomby o mocy 15 kt
    -10 bomb o mocy 0,5 kt.

    Bomba zrzucona na Hiroszimę w 1945 r. miała moc 15 kt. W przypadku wojny ładunki miały być wydane polskim jednostkom.

    Ładunki miały trafić do brygad artylerii wyposażonych w rakiety operacyjno-taktyczne, które stacjonowały w Orzyszu, Choszcznie, Biedrusku i Bolesławcu, a także do lotnictwa.

    Według planów z połowy lat 70. atak jądrowy na kraje NATO miał trwać około godziny. Polskie jednostki miały użyć 131 ładunków jądrowych: w tym 100 rakiet oraz 31 atomowych bomb lotniczych. Po tym ataku do walki miały przystąpić wojska pancerne. Przez lata władze PRL twierdziły, że broni atomowej na terenie Polski nie ma.

    Polska zgłaszała też na forum międzynarodowym inicjatywę denuklearyzacji, domagając się likwidacji baz wojskowych z bronią jądrową na terenie zachodnich Niemiec…

    Łukasz Bugajski
    http://www.bibula.com/?p=30089
  • @Talbot 19:50:32
    W sumie jakiś pomysł,
    zwłaszcza, gdyby były to pociski "odpalane martwą ręką".

    Czyli nie ofensywne z założenia,
    ale jak "nie będzie nas" to i cała Europa będzie radioaktywnym piekłem.

    W końcu dzięki czemuś takiemu Izrael jeszcze szpeci "twarz tego świata"...
  • US: First Test of Upgraded Nuclear Bomb a Success
    https://pbs.twimg.com/media/C9tzWHxXgAEqxmQ.jpg

    https://t.co/byu56R0zqY
  • Broń jądrowa: etyczne wyzwania
    // groźny głos Kościoła prawosławnego. Jak podano w doniesieniu prasowym Rosyjskiego Centrum Badań Politycznych (PIR) z dnia 22 stycznia 2007, w wydawanym przez PIR czasopiśmie „Security Index", ukazał się artykuł ambasadora Aleksieja Obuchowa - „Broń jądrowa i etyka chrześcijańska". Zastępca przewodniczącego Moskiewskiego Patriarchatu z Wydziału Kontaktów Zewnętrznych Kościoła, arcybiskup Wsiewołod Chaplin, w zadziwiający sposób skomentował ten artykuł. Jego zdaniem: „zwiększa się wpływ poglądów, w których zniszczenie ludzkości nie jest uważane za zło absolutne. Dla licznych wyznawców religii wieczny żywot ich duszy jest dalece ważniejszy niż życie doczesne, a utrata duszy wskutek wysługiwania się niewierzącym i ateistom jest o wiele straszniejsza niż śmierć w wyniku wojny jądrowej. Dla wielu osób śmierć jest bardziej pożądana niż życie w ucisku i niewoli. Te okoliczności nakładają odpowiedzialność na decydentów przy podejmowaniu decyzji o użyciu broni jądrowej".

    W tych wypowiedziach ujawnia się mentalność wyznawców „Boga Zastępów" (to znaczy „Boga Oddziałów Bojowych"), skostniała tradycja sprzed 2000 lat. W obecnym okresie historycznym jest ona zagrożeniem, bez porównania większym niż była w wiekach poprzednich. Nie podaję podobnych przykładów z innych religii, jak choćby filozoficznego usprawiedliwienia wojny w indyjskiej Bhagawat Gicie, na którą powoływał się twórca rozszczepieniowej broni jądrowej, J. Robert Oppenheimer.//



    //Buddyzm, hinduizm, islam, judaizm, chrześcijaństwo i ateizm, przez tysiące lat nie przygotowały nas do życia w pokoju, narzucanym przez współczesną cywilizację- Oto kilka przykładów ze świata chrześcijańskiego, wskazujących na niedostosowanie etyczne do wyzwań ery nuklearnej.

    Chrześcijański kapłan w dniu 5 sierpnia 1945 r. na wyspie Tinian przed wystartowaniem samolotu z bombą jądrową dla Hiroszimy, tak się modlił o bezpieczny powrót załogi: „Wszechmogący Ojcze, który wysłuchujesz modlitw tych, co Cię kochają, prosimy byś miał w opiece tych, którzy ośmielają się wznieść na wyżyny Twego nieba i dalej prowadzić walkę z naszymi nieprzyjaciółmi... Pokładając w Tobie ufność, będziemy szli nadal drogą, na którą weszliśmy."

    Gustav Gundlach, jezuita, profesor Akademii Gregoriańskiej w Rzymie przedstawił następująco nauki Piusa XII o wojnie atomowej: „Prowadzenie wojny atomowej nie jest absolutnie sprzeczne z etyką.... (papież) zdaje sobie w pełni sprawę z rozmiarów zniszczeń i zna wszelkie realia".//


    http://www.kulturaswiecka.pl/node/87
  • Rosja zacieśnia stosunki z Arabią Saudyjską
    https://cdnpl1.img.sputniknews.com/images/527/28/5272818.jpg

    Rosja zauważa pogłębienie i rozszerzenie kontaktów z Arabią Saudyjską na wszystkich szczeblach - oświadczył wiceminister spraw zagranicznych Rosji Michaił Bogdanow.

    https://pl.sputniknews.com/swiat/201704185272861-Sputnik-Rosja-Arabia-Saudyjska-stosunki-dwustronne/
  • @Talbot 08:06:17
    Czy posiadać broń atomową warto? Warto!

    Ale to zobowiązuje.

    Z bronią - wiadomo - jak jest.

    Wszyscy muszą wiedzieć, że ją mamy (broń=szacun), ale nikt nie może wiedzieć, kto trzyma rękę na spuście (guziku).

    I gdy już ją nabędziemy (w co nie wątpię, bo zbyt jesteśmy ambitni, by jej nie mieć), to tym bardziej należy dbać o to, by u steru władzy zasiadali tzw. ludzie przewidywalni. Stanowczy, ale racjonalni, przewidywalni, znający realia tego świata i nurty geopolityczne i potrafiący się w nie mądrze (ku interesowi narodu i zgodnie z ogólnymi zasadami współżycia międzynarodowego) wpasować i kierować je w pożądanym dla nas kierunku i zgodnie z wolą większości szanowanych graczy na rynku międzynarodowym.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY