Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
334 posty 4266 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

„Kulawy pułkownik”

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

- jeden z setek szumowin PRL – rzecz o płk. Eliaszu Kotonie

 

 

Przypominamy artykuł sprzed kilku lat o jednym z „setek  szumowin” na których opierał się system PRL.

 

  *     *     *

 

Kulawy pułkownik

 

W ramach nowego cyklu, który właśnie zagościł na PCh24.pl., chcemy przedstawić biografie ludzi systemu komunistycznego znacznie mniej znanych niż Józef Różański czy Julia „Luna” Brystygierowa, co nie znaczy, że mniej od nich bezwzględnych czy brutalnych. Warto pamiętać, że zbrodniczy system PRL opierał się na setkach takich szumowin, a nie tylko na „elicie” morderców z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

 

Był 1 października 1946 r. Major Eliasz Koton wraz z kilkoma żołnierzami jechał na odprawę do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Podróż rozpoczęła się w Białymstoku, gdzie Koton był zastępcą szefa wojewódzkiego UB. W połowie drogi między Zambrowem a Ostrowiem Mazowieckim natrafiono na transparent z treścią – jak podają ubeckie dokumenty – antysystemową. Mogło być na nich napisane wszystko – zarówno „Sowiety to wróg” jak i „Niech żyje wolna Polska”. Każde z tych haseł można było przecież zaliczyć w poczet antysowieckich i wrogich. Transparent wbili w ziemię najpewniej członkowie organizacji WiN. Koton wraz z szoferem wyszli z samochodu, by zlikwidować przeszkodę. Chwyciwszy za tyczkę, na którą nabity był transparent, bezwiednie zdetonowali minę. Szofer zmarł po chwili w szpitalu, majora udało się jednak uratować , mimo iż był ciężko ranny w brzuch i obie nogi. Połowa prawej stopy musiała jednak zostać amputowana. Od tego dnia Eliasz Koton kontynuował karierę w strukturze Urzędu Bezpieczeństwa z przydomkiem „kulawego majora”, potem „kulawego pułkownika”.

Źródła nie wskazują ani na treść napisu, który usuwano, ani na to, czy mina czekała właśnie na Kotona, czy na któregokolwiek z usługującym Sowietom urzędników na białostocczyźnie. Pewne jest jedno – 32 dni wcześniej w Gdańsku zastrzelono Danutę Siedzikównę, „Inkę”, słynną już dziś sanitariuszkę czwartego szwadronu 5. Wileńskiej Brygady AK. To właśnie Eliasz Koton nakazał jej aresztowanie i przekazał ją w ręce ludzi, którzy wydali na młodą dziewczynę wyrok śmierci, a potem pochowali ją na niepoświęconej ziemi (do dziś nie wiadomo gdzie). Czy mina była więc zemstą niepodległościowego podziemia za śmierć „Inki”? Wiele na to wskazuje.

Gdyby zasadzka okazała się skuteczniejsza, wychowany w rodzinie wileńskich Żydów Koton zakończyłby życie, a w konsekwencji nie dopuściłby się kolejnych czynów niegodnych człowieka w mundurze.

 

Syn zamożnego właściciela sklepu w Wilnie

Karierę w ubecji urodzony w 1915 r. Koton zrobił tylko dzięki temu, że udało mu się ukryć przed sowieckim kontrwywiadem związki jego rodziny z ruchem syjonistycznym. Nie zmienił nawet nazwiska na polskie, jak wielu podobnych mu Żydów wykształconych później przez NKWD. Nie znamy motywów, jakie nim kierowały, gdy z żołnierza przeszkolonego w Wilnie w elitarnym, Legionowym 5. Pułku piechoty WP, stał się czekistą. Zapewne miało na to wpływ wcielenie w 1941 r. do Armii Czerwonej. Wiadomo bowiem, że od pierwszych chwil służby szefowie Kotona chwalili go jako osobę o „dużej inicjatywie i zmyśle organizacyjnym” oraz nienaganną pod względem poglądów politycznych.

Pochwały nie okazały się bezowocne – Eliasza Kotona skierowano na elitarny kurs NKWD w Kujbyszewie, po skończeniu którego zameldował się do dyspozycji szefa WUBP w Białymstosku. Brał udział w licznych akcjach wymierzonych w działaczy Polskiego Państwa Podziemnego. Osobiście ich aresztował, zastawiał pułapki oraz pacyfikował wsie. Już jako kapitan rozbijał m.in. oddziały grupy Pogotowia Akcji Specjalnej NSZ w Jarówce, podczas której brutalnie rozprawiono się z partyzantami.

 

Szczecin – nowe ziemie, nowe problemy

Ale praca w UB wymagała nie tylko udziału w akcjach zbrojnych. Koton aktywnie represjonował również cywilną ludność wspierającą partyzantów czy działalność PSL. Mocodawcy chwalili go za wytrwałość. Nagrodą za nią miał być awans na stanowisko zastępcy szefa WUBP w Krakowie. Rehabilitowany w chwili ogłoszenia tej decyzji Koton, awansu nie przyjął. Pół roku po wybuchu miny kapitan Koton przeniósł się więc do Szczecina, gdzie został zastępcą szefa tamtejszej ubecji. Osobiście nadzorował dobijanie poakowskiej konspiracji.

W 1950 r. Koton był już szefem WUBP w Szczecinie. To wówczas skazano pracownika Instytutu Francuskiego w Polsce Andre Robineau na 12 lat więzienia i przepadek mienia za szpiegostwo. Sprawa wywołała załamanie stosunków polsko-francuskich na następne cztery lata. Szczecińscy ubecy mocno zaangażowali się w rozbijanie tzw. francuskiej siatki wywiadowczej na zachodnim Pomorzu. Była to działalność pokazowa, obliczona na odstraszenie mieszkańców państw zachodnich od pracy w Polsce Ludowej.

 

Zuchwały zboczeniec

To właśnie w Szczecinie po raz pierwszy pojawiły się pogłoski o tym, że Eliasz Koton używa swych wpływów i stanowiska do zaspokajania swych seksualnych żądz. Mimo, iż był żonaty (ze służąca w NKWD Białorusinką), wykorzystywał seksualnie pracownice urzędu, oraz małżonki podległych mu oficerów. Zachowały się liczne relacje, świadczące o tym, że kazał im np. świadczyć sobie usługi seksualne, w zamian za polepszenie sytuacji męża lub w ramach „wdzięczności” za pomoc materialną dla rodziny oficera, który został aresztowany za drobne sprawki szmuglerskie. Informacje te docierały do Warszawy różnymi drogami, mimo tego (a może po części dlatego właśnie) kulawy oficer pozostał na eksponowanym stanowisku.

Jednym z więźniów, który bezpośrednio zetknął się z Kotonem, był Alojzy Mikołajczak, podejrzewany o „rozpowszechnianie fałszywych wiadomości na temat PZPR, rządu PRL, sojuszu polsko–radzieckiego oraz poniżanie dostojników państwowych”. Po latach wspominał, że gdy szef bezpieki wszedł do celi, w której po przesłuchaniu leżał Mikołajczak, zapytał go, za co ten siedzi. Ten odpowiedział, że nie wie. Odpowiedź nie zadowoliła Kotona – bił wielokrotnie Mikołajczaka w żołądek i skopał go.

 

Tropiciel „groźnych band” i „antysocjalistycznych robotników”

W tym budynku przy ulicy Małoposkiej 22 w Szczecinie znajdował się Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Za: Wikipedia / File WUBP

 

Szczeciński oddział IPN wciąż prowadzi kilka śledztw, które dotyczą zbrodni komunistycznych pracowników UB na zachodnim Pomorzu z czasów, gdy zbrodniczym strukturom szefował tam Koton. Jak w większości tego typu spraw w całej Polsce chodzi głównie o znęcanie się nad więźniami, określane dość enigmatycznie mianem „niedozwolonych metod śledczych”. Chodzi po prostu o tortury, jak sadzanie na nodze odwróconego taboretu, miażdżenie zębów cęgami szewskimi, wbijanie igieł pod paznokcie, zamykanie w karcerze bez wyżywienia i picia, uniemożliwienie snu. Wiele spraw już niestety umorzono.

Eliasz Koton wyjątkowo skrupulatnie kazał również karać szczecińskich robotników. W czym przejawiała się ich wroga działalność? Oto cytat z donosów: <<Jeden z pracowników Szczecińskich Zakładów Nawozów Sztucznych stwierdził, że tow. Stalin powinien już dawno pójść do „Piotra” i że „znów dużo ludzi pójdzie do więzienia, bo w Związku Radzieckim toczy się walka o zajęcie miejsca tow. Stalina”. Inny oświadczył, że „Stalin poszedł tam, gdzie trzeba”>>. Autorów tych, wydawałoby się błahych słów, aresztowano a sprawy skierowano do prokuratury.

W 1956 r. Kotona odsunięto od obowiązków, a rok później zwolniono „ze względu na zły stan zdrowia”. Pod koniec życia otrzymywał 10552 zł bezpieczniackiej emerytury. Zmarł 16 października 1979 r.

Wróćmy jeszcze do wybuchu miny z 1 października 1946 r. Niech o stanie państwa z tamtych lat świadczą krótkie fragmenty biografii osób, które jechały tego dnia tym samym, co Eliasz Koton, samochodem. Zmarły w wyniku wybuchu szofer, Tadeusz Piotrowski, był bolszewikiem z Leningradu, żołnierzem Armii Czerwonej. Wywiadowca Henryk Borowski rok po opisywanym zdarzeniu zamordował żonę, po czym sam popełnił samobójstwo. Drugi wywiadowca, Efraim Kisler, został egzekutorem wykonującym w ubeckich katowniach wyroki śmierci na partyzantach. Zgłosił się do tego zadania na ochotnika.

Eliasz Koton został odznaczony Krzyżem Oficerskim i Kawalerskim, Orderem Odrodzenia Polski, Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945, Srebrnym Medalem Zasłużonym na Polu Chwały (za Lenino), Orderem Krzyża Grunwaldu III klasy, Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi, czechosłowackim Medalem „Za Odwagę”, Odznaką „10 Lat w Służbie Narodu” i Medalem 10-lecia Polski Ludowej.

 

Krystian Kratiuk

Źródło: http://www.pch24.pl/kulawy-pulkownik,16887,i.html , 2013-08-09

 

, 2013.08.09 Akt. 2017.06.17.

KOMENTARZE

  • Kanalia
    Eljasz Koton - szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Szczecinie w
    latach 1950-55 - nie tylko nakazywał swoim podwładnym torturowanie
    zatrzymanych "wrogów ludu", ale sam, w wyjątkowo wyrafinowany sposób, znęcał
    się nad nimi.

    W latach 1945 - 1947 był zastępcą kierownika WUBP w Białymstoku.
    Z tego okresu zachowała się notatka:
    "Kapitan [Eljasz] Koton z wojew[ódzkiego] UBP oświadczył, że tylko czeka na ukończenie terminu ujawniania AK.
    W dalszym ciągu przed komisją likwidacyjną [AK] oświadczył, że posiada
    dokładne spisy placówek AK i nie będzie się nazywać Koton, jeżeli na tej
    podstawie nie osądzi reszty bandytów w więzieniu".
    W czerwcu 1945 r. Koton nakazał aresztować Danutę Siedzikównę ps. Inka,
    sanitariuszkę antykomunistycznego oddziału mjr. Zygmunta Szendzielarza
    "Łupaszki".

    Wtedy "Inka" została odbitą przez patrol żołnierzy V Wileńskiej Brygady
    (zginęła, zamordowana w piwnicy gdańskiego aresztu 28 sierpnia 1946 r.)
    Następnie Koton był zastępcą szefa WUBP w Szczecinie (1947-48) i we
    Wrocławiu (1948 - 1950).
    24 kwietnia 1953 r., już jako szef szczecińskiej bezpieki i podpułkownik,
    przesłał do centrali Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie,
    przygotowane na podstawie opracowań naczelników wydziałów szczecińskiego
    WUBP, "Sprawozdanie z okresu choroby, a następnie śmierci tow. Stalina":
    "Aparat bezpieczeństwa na terenie województwa podczas tych dni zastosował
    represje wobec 43 osób, w tym 34 osoby zatrzymano profilaktycznie, po 48 godzinach zostały zwolnione, zaś na 9 osób sprawy skierowano do sądu. Z tego przypada 35 osób na PUBP, a 8 osób na aparat wojewódzki".
    W 1956 r. Eljasz Koton przeniósł się do Gdańska na stanowisko kierownika Wojewódzkiego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Publicznego, po czym zwolniono go że "służby".
    Został starszym radcą Centralnego Archiwum MSW.
  • @
    Mnie zastanawia w takich przypadkach JEDNO:
    - czemu rodziny / przyjaciele POMORDOWANYCH pozwolili takiemu "utrwalaczowi" dożyć NATURALNEJ śmierci...

    No i "kolejny pejsaty" do historii komunizmu w PRL...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY