Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
431 postów 4703 komentarze

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Znikające teczki agentów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Operacja „Temida”

Z archiwum UOP w Katowicach funkcjonariusze wynosili teczki agentów SB. Nigdy nie trafiły do Instytutu Pamięci Narodowej. Były oficer UOP zdecydował się opowiedzieć „Panoramie Silesia” o nielegalnym procederze.

Z relacji porucznika Z.T. wynika, że w 1999 roku był młodym stażem pracownikiem UOP. Mimo, że pracował w pionie operacyjnym, przez swego przełożonego, ówczesnego zastępcy szefa delegatury UOP w Katowicach

Mariusza Sz. został oddelegowany do jej strategicznej części – archiwum. W nim znajdują się m.in. teczki personalne tajnych współpracowników. Także tych, których zwerbowała poprzedniczka UOP – czyli Służba Bezpieczeństwa.

Mimo, że w 1990 roku w SB na wielką skalę niszczono teczki TW i inne ważne dokumenty, wszystkich nie zdążono wywieźć do papierni w Kluczach na przemiał. Przygotowane do wywiezienia dokumenty od 1989 roku przez prawie dziesięć lat leżały na półkach archiwum UOP w wielkich, płóciennych worach ewakuacyjnych. I czekały.

– Od zastępcy szefa delegatury dostałem polecenie znalezienia i przekazania mu teczek wybranych Tajnych Współpracowników SB. Polecenie wykonałem i materiały z archiwum przekazałem Sz. Ten je wziął, tak po prostu. Ani on, ani ja nie kwitowaliśmy odbioru tych akt z naszego archiwum. Z tego, co wiem, teczki które mu dałem nie wróciły tam nigdy– twierdzi T. Wśród teczek TW, których zażądał Sz. miały być także te, dotyczące sędziów, prokuratorów i adwokatów. – Przekazałem mu także z archiwum teczkę mecenasa X. Też nie wiem, co się z nią stało – dodaje T. Prosi jednak o zachowanie jego danych w tajemnicy. Na dowód swojej wiarygodności decyduje się na złożenie pisemnego oświadczenia. Zobowiązuje się w nim, że opowiedzianą historię powtórzy przed sądem.

– Ta relacja jest wiarygodna o tyle, że wciąż w tych worach znajdujemy bardzo ciekawe materiały, w tym również niezniszczone akta byłych TW bezpieki. Funkcjonariusze SB wrzucali dokumenty do worków jak leciały, według półek. Kiedy przekazywano nam z UOP worki z dokumentami, to na nich nie było żadnego spisu zawartości –potwierdza pracownik archiwum katowickiego IPN. – Nigdy nie interesowały mnie żadne teczki. Jeśli się z niektórymi zapoznawałem, to wyłącznie z uwagi na taką konieczność wynikającą z prowadzonej konkretnej sprawy. Natomiast nigdy nie było takiej sytuacji, żebym widział, a tym bardziej polecił przedstawić, teczki według jakichś nazwisk czy profesji – zaprzecza Mariusz Sz.

Teczka była, ale się zbyła

Jeżeli teczka mecenasa X. Rzeczywiście istniała i została zwrócona przez wiceszefa delegatury UOP do archiwum, to dziś powinna być w IPN. Jednak tam jedyny ślad zainteresowania SB adwokatem pochodzi z marca 1968 roku. Z dokumentów wynika, że student pierwszego roku prawa X. został zatrzymany przez MO, kiedy wracał z wiecu studenckiego. Po złożeniu zeznań, zwolniono go do domu, ale SB interesowała się nim do końca lat 70., nawet kiedy był już prokuratorem. Jego przeszłość sprawdzał też wojskowy kontrwywiad, bo miał służyć w jednostkach specjalnych. Akta sprawy adwokata kilka lat temu przeglądał pracownik Biura Rzecznika Interesu Publicznego.
Tym, że w IPN nie ma teczki X. jest zdziwiony były pracownik wydziału „B” katowickiej SB. Wydział ten zajmował się obserwacją, m.in. gości katowickich hoteli. – Akta nie mogą niknąć bez śladu, zawsze coś zostaje…Interesował się nim Wydział III. W karcie E-15 widniała informacja o „zastrzeżeniu” tej osoby, co znaczyło że był juz naszym współpracownikiem – stwierdza.

Operacja „Temida”

Relacja porucznika T. ujawnia nieznane do tej pory szczegóły operacji służb specjalnych, która może mieć związek z operacją „Temida” prowadzona przez UOP. Jej istnienie ujawnił podczas swego procesu biznesmen Krzysztof Porowski, oskarżony o korumpowanie wysokich rangą urzędników państwowych oraz sędziów. Krzysztof Porowski w 2000 roku został aresztowany. W areszcie siedział ponad dwa lata. Kilka miesięcy temu został uniewinniony, a działania UOP i prokuratury sędzia w uzasadnieniu wyroku nazwała „wielkim skandalem”. To właśnie Porowski podczas procesu ujawnił niewygodne dla prokuratury i służb specjalnych fakty oraz dokumenty Urzędu Skarbowego w Sosnowcu. Po raz pierwszy nazwa operacji „Temida” pojawiła się w czasie zeznań składanych w prokuraturze w Gdańsku przez byłych funkcjonariuszy delegatury UOP w Katowicach Tomasza Z. i Jarosława W. Obaj mówili o tym, że służby specjalne przy okazji rozpracowania powiązań biznesmena, inwigilowały sędziów i prokuratorów. Sprawę umorzono. Jednak W. i Z. swoje zeznania z Gdańska powtórzyli w czasie procesu biznesmena przed krakowskim sądem. – Oskarżenie Porowskiego było oparte na zeznaniach dwóch współpracowników służb specjalnych – mówił W.

Haki na prawników

Werbowanie sędziów i prokuratorów przez służby specjalne jest przestępstwem. Jednak w czasie przesłuchań funkcjonariuszy UOP, którzy byli zaangażowani w akcję przeciwko Porowskiemu, padało dużo nazwisk sędziów. Najczęściej w kontekście ewentualnej współpracy ze służbami specjalnymi. Jednak „Temida” tylko częściowo obejmowała interesy Porowskiego, który miał posłużyć do „wejścia” służb specjalnych w środowisko polityków, sędziów, prokuratorów i adwokatów. Biznesmen nie ukrywał nigdy swojej znajomości z byłym wiceprezesem Sądu Okręgowego w Katowicach Andrzejem Hurasem, czy dobrych kontaktów wśród polityków lewicy i prawicy. Niewykluczone, że UOP przy okazji czynności operacyjnych przeciwko Porowskiemu ich śledził i podsłuchiwał.

Czy doszło do werbunku przez UOP sędziów?

Tego nie wiadomo. Sędziego Hurasa, który jest oskarżony o
przyjęcie łapówki od biznesmena, próbowano zwerbować przed zatrzymaniem Porowskiego. – Nic z tego nie wyszło – twierdził w sądzie oficer UOP. Żaden z sędziów, którego nazwisko pojawiło się w czasie przesłuchania Szekiela, nie chciał rozmawiać na ten temat. – Z zeznań funkcjonariuszy oraz tajnych materiałów śledztwa
przeciwko Porowskiemu wynikało, że przy okazji jego rozpracowywania, służby specjalne zbierały także materiały obciążające w latach 90. Porozumienie Centrum i braci Kaczyńskich. Z moich informacji wynika, że UOP inwigilował Lecha Kaczyńskiego nawet wtedy, kiedy był ministrem sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka
– mówił mecenas Leszek Piotrowski, adwokat sędziego Hurasa.

Sprawa dyscyplinarna toczy się powoli

Porowski dwa i pół roku temu złożył w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Katowicach pismo, w którym oskarżał mecenasa X. o współpracę z UOP „przy planowaniu i tworzeniu materiału dowodowego dla sprawy rozpatrywanej przez Sąd Rejonowy w Krakowie”. Adwokat – jak twierdzi Porowski – „w całej sprawie miał pełnić rolę dwuznaczną”. Dowodami na to mają być zeznania złożone przed sądem w tej sprawie przez byłego funkcjonariusza UOP Tomasza Z. Biznesmen uważa, że zarzuty przeciwko niemu zostały zebrane tendencyjnie przez delegaturę UOP w Katowicach.

Adwokat X. stanowczo odrzuca

jakiekolwiek zarzuty o współpracę ze służbami specjalnymi. Zwraca uwagę, że postępowanie zostało wszczęte przez rzecznika dyscyplinarnego ORA „w sprawie”, a nie „przeciwko”.
– Potwierdzam, że taki postępowanie w sprawie się toczy, ale nie mogę ujawnić jego szczegółów – mówi mec. Tadeusz Hassa, rzecznik dyscyplinarny ORA w Katowicach.

Anna Kubat„Panorama Silesia” Nr.2/2009 , lipiec-sierpień 2009

https://www.youtube.com/watch?v=Bfiyn_Ap_n4

KOMENTARZE

  • WAŻNY GŁOS RODAKÓW Z USA I AUSTRALII : AGENTURA WŚRÓD POLONII
    UB, a potem SB swoich szpicli wysyłało nie tylko na Watykan. Miało ich także wśród „zasłużonych działaczy polonijnych”. Dzięki otwarciu zbioru zastrzeżonego IPN przynajmniej część ich nazwisk stała się jawna. Oczywiście w Polsce większe zainteresowanie wzbudziły nazwiska znad Wisły niż znad Potomaku. Ale warto poznać i te drugie. Zwłaszcza gdy ich posiadacze pojawiają się w Warszawie w glorii polonijnych działaczy i zamorskich patriotów.
    https://www.youtube.com/watch?v=pRLgNZXF2NM
    https://www.youtube.com/watch?v=6ldycXsQPVI
  • - OSTATNI BASTION KOMUNY
    https://www.youtube.com/watch?v=QbL8EUbB26k
  • @Talbot 08:04:32
    Gadowski o "polskim majdanie": Kwik uprzywilejowanych gęgaczy

    https://youtu.be/5AeCY_uKrks
  • LIST OD CZYTELNICZKI:
    Zdegustowani pasażerowie nie chcieli jechać z Niesiołowskim jednym autobusem!

    https://polskaniepodlegla.pl/media/k2/items/cache/0edd794280c829fb53751b8aedbcdbe3_L.jpg

    W godzinach południowych, warszawski, miejski autobus linii 222, na przystanku w okolicach Sejmu, wsiadł poseł Stefan Niesiołowski. Nieliczni o tej porze dnia i roku pasażerowie, zauważyli pana posła niemal natychmiast.

    Niestety, nie byli zbyt przyjaźnie do niego nastawieni. Pewien starszy Pan, zażądał nawet od posła, by wysiadł na najbliższym przystanku, bo nie życzy sobie podróżować w jego towarzystwie.

    Na nieśmiałą próbę przekonania go, przez inną pasażerkę, że jednak miejskim autobusem ma prawo jechać każdy, pan stwierdził: „Tak, ale nie drań!”

    Pan poseł nie odezwał się słowem. Jego odwaga została chyba za drzwiami sejmowymi, bo jedyną jego reakcją był nerwowy nieco grymas twarzy, przypominający uśmiech. Natychmiast zauważył to i skomentował cytowany już pasażer: „Usprawiedliwia pana tylko to, że wydaje się iż jest pan niespełna rozumu”.

    Taką oto scenkę zaobserwowała w stołecznym, miejskim autobusie nasza Czytelniczka. Zapamięta poseł z pewnością, ale czy wnioski jakieś wyciągnie.

    https://polskaniepodlegla.pl/wydarzenia/item/12371-list-od-czytelniczki-zdegustowani-pasazerowie-nie-chcieli-jechac-z-niesiolowskim-autobusem
  • Teraz pod sejmem
    https://pbs.twimg.com/media/DFLs8-6XcAEjGNQ.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY