Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
456 postów 4797 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

"Chcemy uchodźców - nie Narodowców"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Oto 16-sto punktowy plan Sorosa na obalenie rządów PiSu w Polsce. M.in. „destrukcja Kaczyńskiego”, „wyłączanie prądu”, „strajk nauczycieli i sędziów”.

 

Oto plany kryminalisty Georga Sorosa na destabilizację naszej ojczyzny, opublikowane na Facebooku przez Bartosza Kramka, przewodniczącego Rady Fundacji Otwarty Dialog, który przekonuje, że konieczne jest uruchomienie wszystkich elementów zarysowanego scenariusza. Podpowiada też uruchomienie takiej manipulacji, która wyprowadzi z równowagi prezesa PiS i doprowadzi do wojny domowej w Polsce.

 

Wszystkie poniższe kroki opisane w instruktażu Kramka są skrupulatnie realizowane. Od społecznych po polityczne. Możemy to zobaczyć między innymi na moich codziennych transmisjach LIVE spod Sejmu.

1. Mimo wszelkich różnic – konieczna jest ścisła współpraca i koordynacja szeroko rozumianych środowisk opozycyjnych i obywatelskich, którzy stworzą wspólną strukturę służącą podejmowaniu kluczowych decyzji i wyłonią spośród siebie oficjalną reprezentację. Na Majdanie taką platformą była po części Rada Majdanu i Sztab Sprzeciwu Narodowego. U nas może to być Front Demokratyczny, w ramach którego zostaną powołane odpowiednie, tematyczne zespoły zadaniowe odpowiedzialne za realizację działań w poniższych sferach.

2. Skuteczność wymaga zmobilizowania szerokich mas społecznych, a – zanim to nastąpi – wielu środowisk, których opór może sparaliżować funkcjonowanie państwa; wymaga to rozmów prowadzonych przez opozycję i czołowych działaczy społecznych z centralami związków zawodowych (w szczególności ZNP) i przedstawicielami biznesu (Polska Rada Biznesu, Business Centre Club, Konfederacja Lewiatan).

3. Strajk generalny nauczycieli, czy też – w przypadku formalnie nie mogących strajkować sędziów sądów powszechnych i administracyjnych – szeroko zakrojony protest w formie przerw w pracy i powstrzymania się od wykonywania czynności służbowych. Powinno to wywołać poważne i szerokie zaniepokojenie społeczne, którego władze nie będą mogły ignorować; to już nie będzie walka o sądy, to będzie walka o Polskę.

4. Warto rozważyć otwartą i zakrojoną szeroko akcję czasowego powstrzymania się od płacenia podatków i innych należności na rzecz skarbu państwa pod hasłem np. „Nie płacę na PiS”.

5. W żadnym wypadku Sąd Najwyższy nie może skapitulować przed przemocą prawną. Nawet w wypadku pozornego wejścia w życie niekonstytucyjnych ustaw powinny one zostać przezeń oficjalnie uznane – z uwagi na rażącą sprzeczność z Konstytucją i paraliż Trybunału Konstytucyjnego – jako pozbawione mocy prawnej i tym samym nieobowiązujące; spodziewane orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie Mariusza Kamińskiego i Julii Przyłębskiej muszą zapaść. Sędziowie nie mogą dobrowolnie oddać gmachu sądu partyjnym nominatom. Przed przemocą fizyczną może chronić sędziów Straż Miejska i sznur obywateli. Sądy powszechne muszą stosować konstytucję bezpośrednio. Sądy muszą być otoczone szczególną obywatelską opieką, wsparciem symbolicznym i – w razie potrzeby – materialnym, jak i nieustannie dyżurującymi manifestantami.

6. Presja społeczna w postaci protestów i manifestacji musi być ciągła i wysoka. Miasteczka namiotowe, czy też głośne i częste protesty mogą powstać i być prowadzone nie tylko pod Sejmem i Pałacem Namiestnikowskim, ale również Kancelarią Premiera i siedzibą PiS-u na Nowogrodzkiej oraz domem Jarosława Kaczyńskiego. Być może te obiekty i instytucje uda się z czasem całkowicie zablokować paraliżując ich pracę?

7. Troska o dobrą organizację, wizerunek i atrakcyjność miejsc protestu. Same protesty muszą zostać uatrakcyjnione i ożywione szerokim wsparciem artystów, jak i swoistą ofertą kulturalną (koncerty) i edukacyjną (wykłady i spotkania poświęcone historii parlamentaryzmu, konstytucji, rządom prawa etc.). (…) Dla zwiększenia poziomu bezpieczeństwa istotna jest obecność (chronionych immunitetem) opozycyjnych parlamentarzystów, czy też ich dostępność w wypadku zaistnienia konieczności interwencji.

8. Konieczne są konsekwencje personalne dla czołowych polityków i funkcjonariuszy PiS: ich celem jest społeczny ostracyzm. Metodami takimi jak protesty pod domami (nie pozwólmy spać Kaczyńskiemu kiedy niszczy Polskę!), czy wszechobecne ulotki, postery i billboardy obnażające ich hipokryzję i kompleksy; w tym z wykorzystaniem kompromitujących cytatów własnych (w tym Kaczyńskiego o zdradzieckich mordach i kanaliach) docierające codziennie do ich rodzin i sąsiadów. Być może przed domem Kaczyńskiego na Żoliborzu powinny zawisnąć wielkie plakaty ze słowami Lecha Kaczyńskiego o konieczności respektowania konstytucji i wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Większość PiS-u jest nieznaczna, a silna presja i dyskomfort w życiu codziennym odczuwany przez jego parlamentarzystów może spowodować ich pęknięcie przejście na stronę obywateli.

9. Należy bezwzględnie dbać o dobre relacje z policją i innymi siłami porządkowymi. Policjantom należy dziękować za ciężką pracę i ochronę, przypominać i akcentować pokojowy charakter protestów, oferować im wodę i ciepłe napoje, zwracając jednocześnie uwagę na nakaz lojalności wobec konstytucji i prawa oraz konieczności odmowy wykonywania poleceń służbowych sprzecznych z nimi. Nie mamy i nie chcemy konfliktu z policją.

10. Konieczna jest szeroka akcja edukacyjna. Przeszkoleni wolontariusze -aktywiści powinni znaleźć się na stacjach metra i na rogu każdej większej ulicy z zestawem odpowiednich petycji, informacji o nadchodzących protestach, ulotek i informatorów tłumaczących zachodzące zmiany, rozwiewających mity o rzekomej dekomunizacji sądownictwa; być może również z gadżetami ośmieszającymi sułtana Kaczoglu i Liliputina, jak i jego akolitów (w śmiechu i dowcipie jest siła!). Rozprowadzane muszą być egzemplarze konstytucji; organizowane powinny być spotkania informacyjne również w małych miejscowościach. Wykorzystane mogą i powinny być środki z budżetów partii politycznych. Bardzo ważne: media (w tym social media) muszą w sposób przystępny tłumaczyć obywatelom przyczyny protestów i spowodowanych nimi niedogodności.

11. Nie można zaniechać prób prowadzenia rozmów i pertraktacji z potencjalnie konstruktywną częścią obecnej elity rządzącej; w szczególności mogłaby się nią stać (choć nadzieje maleją) frakcja Gowina, ale mogą też wyłonić się pojedynczy posłowie i grupy przestraszone rozwojem sytuacji. Raz jeszcze: większość PiSu jest krucha, a Kukiz tak łatwo i tanio skóry Kaczyńskiemu nie sprzeda. A ich targi mogą kupić nam czas.

12. Siłą Polski są samorządy. Szczególna rola przypaść powinna samorządowi m. st. Warszawy. Rada Miasta winna przyjąć uchwałę o niekonstytucyjności działań PiSu i zapewnieniu szerokiego wsparcia manifestującym. Służby miejskie powinny zabezpieczać miejsca protestów, wspierać nocujących w okolicy Sejmu (i ew. innych gmachów państwowych) w zapewnieniu odpowiedniego zaplecza higienicznego, wody i żywności itp. Miasta i gminy wspierające protest powinny rozważyć przyłączenie się do i charakter ewentualnych akcji strajkowych agend samorządowych. Jeśli szeroki protest społeczny może wyłączyć państwo, to czy miasto nie może wyłączyć Sejmu i Senatu, Ministerstwa Sprawiedliwości, Kancelarii Premiera i Prezydenta? Czy pod pretekstem remontu w siedzibie PiS-u nie może zgasnąć światło? Młodzież nazywa to dziś trollingiem, ale czy nie mamy do niego prawa w świetle ewidentnego bezprawia rządzących?

13. Samorządy prawnicze mogą i powinny powołać specjalne zespoły zadaniowe wykorzystujące wszelkie możliwe instrumenty prawa cywilnego, karnego i administracyjnego w celu sabotowania bezprawnych poczynań rządu i wyciągania konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych (w tym urzędników realizujących bezprawne, niekonstytucyjne polecenia swoich zwierzchników). Należy wesprzeć próbujących stosować obstrukcję parlamentarną posłów i senatorów chociażby w produkcji nieskończonej liczy poprawek. Wykorzystane muszą zostać również wszelkie instrumenty nacisku, które daje nam prawo międzynarodowe. Jeśli możemy pozywać polskie władze przed trybunały międzynarodowe – róbmy to na potęgę. Ewentualni szykanowani przez PiS powinni mieć zagwarantowaną bezpłatną pomoc prawną.

14. Europa i świat. Konieczna jest ścisła współpraca z zagranicą (w tym organizacja misji obserwacyjnych do Polski, jak i wysłuchań nt. sytuacji w Polsce na forum Parlamentu Europejskiego, Rady Europy, ale również – parlamentów narodowych najistotniejszych oraz zainteresowanych nami państw). Polskę muszą odwiedzać (i być do tego zachęcani i wspierani organizacyjnie) parlamentarzyści krajów UE, amerykańscy kongresmeni, dziennikarze z całego świata. Prezes Kaczyński, premier Szydło, prezydent Duda, marszałkowie Sejmu i Senatu powinni zostać zasypani nie tylko stanowczymi pismami, ale i prośbami o pilne spotkania ze strony kluczowych polityków UE i ambasadorów najważniejszych państw. Podobnie na dywanik powinni być wzywani do lokalnych MSZ-ów i szefów rządów ambasadorowie Polski za granicą. (…) Sankcje międzynarodowe powinny być opcją w grze; być może udałoby się wykorzystać bądź stworzyć mechanizm sankcji personalnych wobec decydentów politycznych i urzędników łamiących prawo.

15. Internet i media społecznościowe: należy w pełni wykorzystać ich potencjał. To narzędzia, których znaczenie trudno dziś przecenić, ale zasadniczo chodzi o to samo: widoczność, także w językach obcych; docieranie do nieprzekonanych i pasywnych; zwalczanie szkodliwych mitów, fejków i propagandy mediów na usługach PiS; pozyskiwanie wsparcia, w tym finansowego w formie zbiórek, dyskredytowanie – kulturalne – funkcjonariuszy PiS-u. Musimy monitorować media społecznościowe i wykorzystywać narzędzia analityczne – tak skuteczne w ostatniej kampanii prezydenckiej w USA i brexitowej w Zjednoczonym Królestwie. Obecnie pozwalają one na inteligentne dotarcie z naszym przekazem do grup i jednostek szczególnie na niego wrażliwych oraz poszczególnych dyskusji toczących się w sieci.

 

16. Środowiska zaangażowane, w szczególności biznes, samorządy, ale też ogół protestujących powinny składać się na specjalny fundusz obywatelski służący finansowaniu ww. działań. To kluczowe!** Mając odpowiednie zasoby, możemy nieomal wszystko. Konieczne jest przy tym bezwzględne zapewnienie transparentności i uniknięcie nieprawidłowości, które podminowały reputację KOD-u.

https://www.youtube.com/watch?v=ulX4WEEWWjE

 

Więcej filmów w linku:

http://www.koniec-swiata.org/oto-16-sto-punktowy-plan-sorosa-obalenie-rzadow-pisu-polsce-m-in-destrukcja-kaczynskiego-wylaczanie-pradu-strajk-nauczycieli-sedziow/

KOMENTARZE

  • Trumpizm powszechny
    http://narodowcy.net/media/k2/items/cache/4cc15c380be6e55708397268b81448b1_L.jpg



    Minął już tydzień od wizyty Prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa w naszym kraju. W czasach nieustannego bombardowania nowymi informacjami (zresztą w większości bezużytecznymi) wydawałoby się, że jest to czas bardzo odległy. Wydawałoby się, że świat poszedł do przodu o ten cały tydzień ze swoimi osiągnięciami czy też problemami, jednak dziś głównym tematem mediów polskich wciąż jest… Trump. Szczerze powiedziawszy, nie wiem, czy Prezydent USA dalej pojawia się w telewizji (czy to przy okazji kolejnych serwisów informacyjnych, czy w programach śniadaniowych). Z tego, co słyszałem, Donald Trump przewijał się bardzo długo i w zależności od stacji jego osoba otaczana była niemalże kultem, bądź przedstawiana jako wróg wolności, demokracji, rasista, szowinista, homofob…(w tym miejscu można sobie coś dopisać, albo też skreślić niepotrzebne). Natomiast w prasie czy internecie temat Trumpa przewija się nieprzerwanie. Media prześcigają się w tworzeniu rewelacji na temat Prezydenta USA, starając się niemal cały czas podgrzewać atmosferę, nie zauważając, że to już czas przeszły, a ludzie skupieni są na innych rzeczach. W końcu ileż można?

    Widać jednak, że dla mediów „trumpizm” jest tylko zjawiskiem czasowym, a tematy wokół osoby Prezydenta USA powoli się „przejadły”. Cichną już głosy wynoszące prezydenta pod niebiosa, jak i te, które z chęcią dokonałyby samosądu siłą własnych rąk. Jedno jest pewne. Wizyta 45. Prezydenta Stanów Zjednoczonych była czymś bezprecedensowym, a zarazem czymś, czym nie była wizyta Baracka Obamy. Można śmiało powiedzieć, że to historyczna chwila, podczas której padło wiele patetycznych słów i obietnic. Myślę, że po tym tygodniu warto na chłodno ocenić, czym jest dla nas odwiedzenie Polski przez Donalda Trumpa. I nie warto tu powtarzać pustych frazesów mainstreamowych mediów czy zwolenników POPiS-u, ale samemu spojrzeć na to, co tak naprawdę mogą nam zaoferować Stany Zjednoczone pod przywództwem tego prezydenta.

    Bardzo dużo Polaków (o ile nie większość) liczy na to, że Trump będzie prezydentem, który włączy nasz kraj do Visa Waiver Program, co też obiecał, że zrobi zaraz po swoim zaprzysiężeniu. Nie zrobił tego. Wielu pewnie teraz wiesza na nim psy z tego powodu, a inni dalej mają nadzieję, iż to niebawem nastąpi. Te nadzieje stały się jeszcze większe, gdy wiadome było, że Trump odwiedzi Polskę. O wizach dla Polaków dalej ani widu, ani słychu. Nie można powiedzieć, że jest to dla nas jakiś wielki powód do ubolewania, a jeżeli jest, to należy zastanowić się czego tak naprawdę oczekiwaliśmy po wizycie prezydenta USA i jakie mamy aspiracje jako naród. Ja sądzę, że mamy trochę wyższe mniemanie o sobie i nie chcemy stać się narodem imigrantów tylko walczyć o silną Ojczyznę, dlatego ruch bezwizowy powinien być sprawą trzeciorzędną i załatwioną jako dodatek do innych ważniejszych spraw.

    Wielka Polska z Trumpem?

    Wielu ludzi upatruje przyszły sukces naszego kraju w stosunkach z USA i tylko dzięki nim. Zdecydowanie odrzucają mnogość alternatyw czy współpracy z innymi państwami dzięki, której można zbudować ogromny kapitał polityczny i gospodarczy. Nasz problem polega na tym, że zawsze patrzymy w jedną stronę i, na nasze nieszczęście, bezgranicznie polegając na jednym wypracowanym scenariuszu. Życie czasami płata figle, a scenariusz jest zgoła inny od przewidywanego. Wtedy budzimy się z przysłowiową „ręką w nocniku”.

    Trump nie pomoże nam zbudować „Wielkiej Polski”. Nie stworzy nam warunków korzystnych do jej rozwoju. Nie zawaha się w wyborze pomiędzy USA a Polską i oczywiście wybierze swój kraj. Nie miejmy co do tego złudzeń. Trump nie jest tym, za kogo uważają go niektórzy. On zawsze będzie działał dla swoich, a nie obcych. Przecież to zupełnie naturalne.

    Nie zmienia to faktu, iż Prezydent USA pozostaje osobą bardzo wpływową i Polska jako kraj może na tym tylko skorzystać - nie na zasadzie jakichś szaleńczych krucjat czy wplątywania się w polityczne gierki pomiędzy Stanami a Rosją, w których przegranym zazwyczaj jest najsłabszy, tylko na zasadzie korzystnego dla obu stron „dealu”. A takim może okazać się na przykład zakup gazu czy innych surowców naturalnych. W przypadku gazu nie oznacza to, że musimy rezygnować z rosyjskiego. Sprowadzanie amerykańskiego surowca spowoduje konkurencję dla Rosji, a co za tym idzie, spadek cen (Polska płaci w tej chwili najwięcej ze wszystkich krajów europejskich).

    Wizyta prezydenta USA nie powinna być powodem zaognienia stosunków z Rosją (które i tak są kiepskie) albo przyczyną ich zerwania. Powinna być raczej pewną motywacją strony rosyjskiej do wprowadzenia konkurencji dla Stanów Zjednoczonych. Polska powinna na tym korzystać stopniowo ocieplając stosunki z Rosją, a zarazem utrzymując je z USA. Donald Trump pomimo tego, iż stał się politykiem, pozostał biznesmenem, który rozumie mechanizmy rynkowe i dzięki niemu pojawiają się nowe perspektywy dla Polaków. Stany Zjednoczone mające prężną gospodarkę mogą oferować niższe ceny, niż w przypadku krajów Europy czy Azji, a my produkty, które są bardzo dobrej jakości. W ten sposób poszerza się dla nas rynek zbytu i dzięki zwiększonemu zapotrzebowaniu możemy zarabiać więcej. Prawdziwy problem jest jednak u nas.

    To biurokracja, co zresztą zauważył sam Trump w swoim przemówieniu. Nasi rządzący, zachwyceni mową Trumpa, widocznie przegapili ten moment i absolutnie nic z tym nie robią, a co gorsza, dzień pod dniu przyczyniają się do jej wzrostu. Nie ma nic lepszego od hipokryzji w wykonaniu naszych polityków. Ta hipokryzja miała miejsce w przypadku ośmioletniego rozkradania Polski przez Platformę Obywatelską i ma miejsce również dziś.

    Populista Trump

    Wielu zarzuca Trumpowi populizm i pominięcie w swej mowie rzeczy ważnych, a skupienie się wyłącznie na historii i bohaterach obu państw. Problem w tym, że ci sami ludzie widocznie nie dostrzegają, że takie przemowy są normą w Stanach Zjednoczonych przy okazji najrozmaitszych wieców wyborczych czy świąt. Podobny styl wypowiedzi stosowali inni prezydenci, jak i ulubienica lewicowego motłochu – Hillary Clinton. Takie przemówienia nie mają skupiać się na konkretach. Konkretami nie wygrywa się wyborów. Liczy się „dokopanie” oponentowi. Ci sami ludzie nie zauważają, że na poważniejsze tematy było miejsce na konferencji prasowej. Równowaga została jak najbardziej zachowana. Przy okazji Donald Trump zaprezentował bardzo dobrą (jak na Amerykanina) znajomość naszej historii.

    Nasz naród ceni sobie swoją historię i docenia cudzoziemców, którzy ją szanują. A Trump całym swoim przemówieniem oddał hołd pokoleniom tych, którzy walczyli o naszą wolność. Wspomniał o wszystkim, co jest ważne: o zaborach, Powstaniu Warszawskim czy długim okresie komunizmu, o takich bohaterach jak Kościuszko, Pułaski czy Jan Paweł II. Mówił również o katolickiej tożsamości narodu (o wszystkim tym, o czym nie chce słyszeć przeciętny lewak).

    Trzeba mu przyznać, że zachował się bardzo elegancko w stosunku do Lecha Wałęsy, który przecież jest dla Polaków zdrajcą sprawy polskiej i nie pominął go przy wspomnieniu o walce z komunizmem. Jestem niemal pewny, że Donald Trump zapewne słyszał co nieco o sprawie TW Bolka, jednak sądzę, że nie poczuł się powołany, aby wspomnieć o tym całemu światu i zachował się po prostu bardzo dyplomatycznie. Koniec końców, problem TW Bolka dotyczy nas, a nie amerykańskiego prezydenta.

    Co dalej w stosunkach polsko-amerykańskich?

    Trump złożył obietnicę, że jego rząd będzie przyjacielem dla Polski i Polaków. Ale co to oznacza dla nas? Czyżby lepszą przyszłość? Wyrwanie się ze szponów zlewaczałej Unii Europejskiej? Postawienie się Putinowi? Nic z tych rzeczy. O to musimy zadbać sami.

    Trump jako prezydent USA musi dbać o własny kraj. Co prawda wielokrotnie zapewniał, iż w jego interesie leży silna i bogata Polska, aczkolwiek są to tylko słowa polityka. Nie można powiedzieć, że kłamał, gdyż na pewno ma jakieś plany związane z Europą Środkową, jednak nie do końca wiadomo, na czym miałyby polegać. Dopóki silna Polska będzie w interesie Stanów Zjednoczonych, dopóty można liczyć na ożywione stosunki. W przypadku, gdy interesy Polski będą uniemożliwiały lub całkowicie przekreślały interesy USA, staniemy się zbędni. Znamy to z historii i musimy nauczyć się je zabezpieczać.

    Rzeczą pewna jest, że w czasie jego prezydentury stosunki naszych państw nie będą na etapie stagnacji, jak to miało miejsce w okresie panowania najgorszego prezydenta Stanów Zjednoczonych – Baracka Obamy, a przed Polską pojawi się szansa odbudowania kraju. Nie ulega wątpliwości, że prezydentura Trumpa będzie dla nas przychylna. Tylko pytanie na jak długo i na ile jesteśmy w stanie z tego skorzystać. Pozostaje mieć nadzieję, że po pobycie małżeństwa Trumpów u naszych zachodnich sąsiadów stosunek do Polski uległ jeszcze większej poprawie. No i przede wszystkim musimy polegać na sobie, gdyż ani Trump ani Putin, ani ktokolwiek inny poza nami nie jest gwarantem silnej Polski.

    http://narodowcy.net/publicystyka/trumpizm-powszechny
  • @Talbot 18:43:43
    Każde działanie ma swój motyw - Ktoś słyszał o "kontrolowanej detonacji miny"? / Z tym właśnie mamy do czynienia: Jesteśmy świadkami "kontrolowanej detonacji", zadaniem której jest "intelektualne obezwładnienie PiS".

    W ramach uzupełnienia: Instrukcja fundacji Otwarty Dialog - jak obalić Rząd
    >> http://ziut.neon24.pl/post/139443,instrukcja-fundacji-otwarty-dialog-jak-obalic-rzad
  • @Ziut Polskę Zbaw 18:56:13
    To widać, słychać i czuć...
  • @Talbot 19:02:23
    Ja czuję czosnek, ... a Ty? :D
  • Archiwum - wciąż aktualne...
    Niemcy chcą zniszczyć PiS – chodzi o 1 bln USD

    Lament w Niemczech ma podłoże finansowe, które staram się, chociaż w wielkim skrócie, przybliżyć. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o pieniądze, gigantyczne pieniądze.

    Niemcy zapłacą Polsce reparacje wojenne
    http://naszeblogi.pl/59328-niemcy-chca-zniszczyc-pis-chodzi-o-1-bln-usd

    Marian Kowalski Niemcy chcą Obalić Rząd PIS

    https://www.youtube.com/watch?v=VBV1Sn7KwDc

    Niemcy i Soros próbują sprowadzać do Polski ‘uchodźców’ tylnymi drzwiami!

    http://static2.blastingnews.com/media/photogallery/2017/5/1/660x290/b_586x276/niemcy-i-soros-chca-nam-wepchnac-imigrantow_1302655.jpg


    http://pl.blastingnews.com/europa/2017/05/niemcy-i-soros-probuja-sprowadzac-do-polski-uchodzcow-tylnymi-drzwiami-001665047.html

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY