Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
397 postów 4562 komentarze

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

GESTAPO – NKWD Spotkanie Na Szczycie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Źródło: Strona Wojciech Dusza „Szarota” .

 

W styczniu i lutym 1940 roku, w dniach, kiedy do Zakopanego zjeżdżają najwyżsi przedstawiciele służb NKWD ze Związku Radzieckiego, a z Niemiec Gestapo, wszystkie służby niemieckie w Zakopanem postawiono w stan najwyższej gotowości. Obie delegacje odbywają wiele tajnych narad, a w ramach odpoczynku udają się na Gubałówkę.

Spotkanie to jest wynikiem drugiego traktatu o przyjaźni i granicy, podpisanego przez Niemcy i Związek Radziecki 28 września 1939 r. w Moskwie. Dodano nowy tajny protokół, w którym uzgodniono wspólne zwalczanie polskich dążeń niepodległościowych. Stanowi on, że strony nie będą tolerować na swych terytoriach jakiejkolwiek polskiej propagandy, która dotyczy terytoriów drugiej strony. Będą tłumić na swych terytoriach wszelkie zaczątki takiej propagandy i informować się wzajemnie w odniesieniu do odpowiednich środków w tym celu.


Zakopane Gubałówka – Wizyta radzieckiej delegacji d/s przesiedlenia. Fot. NAC

Ten zapis staje się podstawą współpracy gestapo i NKWD przeciwko Polakom, oraz ich wspólnych narad w Brześciu, w Przemyślu, w Zakopanem i w Krakowie na przełomie lat 1939-1940. Efektem tego porozumienia są prowadzone od wiosny 1940 roku w obu strefach okupacyjnych akcje eksterminacyjne przeciwko polskiej inteligencji, księżom, żołnierzom oraz zwykłym obywatelom.

W kwietniu 1940 roku w Związku Radzieckim rozpoczęto likwidację obozów jenieckich w Ostaszkowie, Starobielsku, Kozielsku, gdzie osadzona jest polska wyższa kadra oficerska armii polskiej z terenów wschodnich zatrzymana przez sowietów we wrześniu 1939 roku. Represje obejmują polską inteligencję, a setki tysięcy ludzi deportowano na wschód, gdzie w nieludzkich warunkach umierają z głodu i wyczerpania.

Zakopane Gubałówka – Funkcjonariusze NSDAP podczas szkolenia na Gubałówce. Fot. NAC

Na terenach Rzeczpospolitej zajętych przez Niemców, akcja zmierzająca do wyniszczenia polskiej inteligencji rozpoczyna się już w październiku 1939 roku. Realizowana jest przez grupy operacyjne policji bezpieczeństwa – Einsatzgruppen oraz Selbstschutz na podstawie imiennych list proskrypcyjnych Sonderfahndungsbuch Polen – tzw. „list wrogów Rzeszy” zawierających nazwiska wybitnych osób narodowości polskiej oraz elity kulturalnej, politycznej i społecznej. Listy te sporządzono przed wojną przez współpracujących z niemieckim wywiadem członków mniejszości niemieckiej w Polsce. Osoby umieszczone na liście są aresztowane oraz rozstrzeliwane w masowych egzekucjach. W sumie w różnych regionach Polski do 1940 roku rozstrzelano około 60 tys. przedstawicieli ziemiaństwa, wolnych zawodów, nauczycieli, księży, działaczy społecznych i politycznych oraz emerytowanych wojskowych.

Zakopane Gubałówka – Letni obóz dla dziewcząt ze Związku Dziewcząt Niemieckich. Zbiórka na stoku Gubałówki. Fot. NAC

Podobnie Niemcy postępują na Podhalu, gdzie mordują lub wysiedlają organizatorów polskiego życia kulturalnego, artystów, nauczycieli, działaczy politycznych i społecznych. W Zakopanem nie oszczędza się nawet wybitnych sportowców, proponując im „zaszczytną” rolę instruktorów niemieckich zespołów olimpijskich lub jednostek strzelców górskich. Ci, którzy odmawiają, są poddawani represjom. Jednym z pierwszych zakopiańskich sportowców, których to spotyka, jest Władysław Berych, sławny narciarz i mistrz Polski w biegu na 50 km. Po aresztowaniu go Niemcy wydają rozkaz: rozstrzelać. Władka Berycha prowadzą piechotą na zakopiański cmentarz. Trzyma się dzielnie. Wie, co go czeka. Tuż przed cmentarzem gestapowiec strzela mu w tył głowy. Berych żyje jeszcze, gdy go wrzucają do grobu. Czekają na lekarza, aby stwierdził zgon. W obecności doktora Gabryszewskiego, który nie może wypowiedzieć słowa, sypie się ziemia na oddychającego Władka. Doktor Gabryszewski umiera nazajutrz. Serce starego zakopiańskiego lekarza nie wytrzymało.

Zakopane – Bronisław Czech przed wyjazdem na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Lake Placid. Fot. NAC

14 maja 1940 roku w drewnianym góralskim domu, stojącym przy zakopiańskim rynku pojawiają się gestapowcy. Po chwili wyprowadzają stamtąd Bronisława Czecha – jednego z najbardziej znanych i wybitnych sportowców Polski. Tego dnia w Zakopanem gestapo aresztuje 117 młodych ludzi, głównie narciarzy, taterników i przewodników tatrzańskich. Między innymi uwięziono pod dwóch braci: Kuligów, Kasprzyckich, Gromadzkich, Śnieżków oraz Jana Krzysiaka. Wkrótce zostanie aresztowana Helena Marusarzówna, która od samego początku działa w ruchu oporu. Gestapo ma świetne rozeznanie wśród młodych ludzi, sportowców , bowiem przed wojną w Zakopanem PZN zatrudnił Seppa Rohla austriackiego trenera dla polskich narciarzy, który po wejściu Niemców ujawnia się jako gestapowiec.

Bronisław Czech zostaje jednym z pierwszych więźniów obozu w Oświęcimiu,otrzymuje numer 349. Niemcy doskonale wiedzą, kogo trzymają. Pewnego dnia do komendanta obozu przyjeżdżają dwaj niemieccy oficerowie. Znają Bronka z zawodów narciarskich, nawet z nim rywalizowali w czasie wspólnych startów. Mówią, że chcą mu pomóc i proponują, aby został instruktorem narciarskim dla młodzieży niemieckiej:

– Nasi trenerzy są na froncie — mówili — przyda się pan. Przecież przed wojną prowadził pan w Zakopanem szkołę narciarską. Jeśli się pan zgodzi, natychmiast będzie pan wolny. Będzie pan mógł jeździć do Zakopanego, gdy tylko zechce.

Bronisław Czech odmawia i pozostaje w obozie aż do końca gdzie umiera 5 czerwca 1944 roku.

 

  • Frgamenty książki Zbigniewa Sikory „Krwawy Ślad Nieznani Bohaterowie Podhala”

Źródło:  Strona Wojciech Dusza „Szarota” .

 

Polish-Club-Online-PCO-logo-2 , 2017.09.05

KOMENTARZE

  • Talbot nie jedz much to się nie porzygarz
    tak mówi porzekadło .I dobrze mówi.
    Co to nam chciałeś pokazać tymi źle podpisanymi zdjęciami? cokolwiek to było to wyszło na opak.Albowiem przedstawiony na zdjęciu człeczyna to nie żaden "przedstawiciel władzy radzieckiej na Gubałówce"
    A AKTYWISTA NARODU GÓRALSKIEGO (GORALENVOLKU) PRZYJMUJĄCY HEINRICHA HIMMLERA NA KRUPÓWKACH (to jakby pod gubałowką więc wychodzi na to że nawet w tym względzie musiałeś zmanipulować żałosna kreatura Tolbocie)

    http://i.iplsc.com/heinrich-himmler-na-krupowkach-w-otoczeniu-dzialaczy-goralsk/0002MX3FPCII42XH-C122-F4.jpg

    Co zaś się tyczy "guralenvolku" to ho,ho! tyle że już nie będzie patriotycznie

    //Polacy chwalą się, że w czasie II wojny światowej w żaden sposób nie kolaborowali z nazistami. Mało kto jednak pamięta o niechlubnej współpracy górali z okupantem - i co z niej wynikało. Przedstawiamy nieznaną historię "państwa" góralskiego.

    Wacław Krzeptowski wita się z Hansem Frankiem /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe

    http://i.iplsc.com/waclaw-krzeptowski-wita-sie-z-hansem-frankiem/0002MX2JKBVGO15K-C122-F4.jpg

    Dzieje Podhala pełne są wydarzeń bohaterskich, począwszy od działalności kurierów, po walki całych oddziałów partyzanckich. Jednak mimo tych jasnych i jakże chwalebnych epizodów, pojawiły się również bardzo mroczne wydarzenia, które rzucają cień na historię polskich górali.


    Wojska III Rzeszy zajęły Podhale już na początku działań wojennych - 2 września 1939 roku cały teren Tatr był pod panowaniem Niemców. Początkowo istniał pomysł, aby te tereny, podobnie jak Orawę i Spisz, przekazać Słowacji rządzonej przez księdza Tiso, jednak ostatecznie pozostały one pod kontrolą Niemców i współpracujących z nimi członków Goralenvolku.

    Górale - obok Kaszubów i Ślązaków - mieli zostać wydzieleni z narodu polskiego; tym samym udowodniono by istnienie wschodnich aryjczyków - narodu o korzeniach germańskich, którego kształtowanie się miało początek w średniowieczu, w okresie wędrówek ludów po XII- i XIII-wiecznych wojnach.

    O germańskim rodowodzie miała świadczyć odmienność kulturowa, językowa, a także nazwy miejscowości o niemieckim brzmieniu - Frydman, czy Grywałd. Mieszkańcy Tatr mieli od Polaków różnić się typem rasowym, który niemieccy naukowcy nazwali dynarskim. W tę retorykę znakomicie wpisał się jeden z przywódców góralskich i chłopskich okresu międzywojennego - Wacław Krzeptowski.
    Chłop z krwi i kości

    Wacław Krzeptowski przed wojną był działaczem Stronnictwa Ludowego, przewodniczącym Zarządu Powiatowego SL w Nowym Targu, a co najważniejsze - wielkim przeciwnikiem sanacji i władzy totalitarnej. Z drugiej strony odrzucał głoszoną przez SL odrębność Kościoła od państwa i chęć demilitaryzacji państwa. W późniejszym okresie wręcz zachęcał młodych górali do wstępowania do góralskiego batalionu SS.

    Krzeptowski jeszcze przed wybuchem wojny utrzymywał kontakty z kapitanem rezerwy WP Witalisem Wiederem, który był niemieckim agentem działającym w Czechosłowacji i w Polsce. Co więcej, razem organizowali pielgrzymkę górali na Jasną Górę specjalnym pociągiem wynajętym przez niemiecki wywiad. Na pielgrzymkę wybrali się najważniejsi działacze Stronnictwa Ludowego na Podhalu i przyszli działacze Goralenvolku - Józef Cukier, Andrzej i Stefan Krzeptowscy, a także dr Henryk Szatkowski.

    Już po zakończeniu działań wojennych w Polsce - 4 listopada 1939 roku - Krzeptowskiego w Zakopanem odwiedził Otto Wächter, szef okupacyjnego dystryktu krakowskiego. W czasie wizyty zaproponował Krzeptowskiemu, aby jako przedstawiciel narodu góralskiego uczestniczył w uroczystości objęcia przez Hansa Franka stanowiska gubernatora Generalnego Gubernatorstwa.

    7 listopada na Wawelu udekorowanym flagami ze swastyką, wśród niemieckich dostojników, znalazła się delegacja polskich górali. Wacław Krzeptowski odczytał przemówienie przygotowane przez Wiedera, które dzień później publikowały wszystkie polskojęzyczne gazety wydawane przez Niemców w Polsce. W kraju, jak i za granicą, obecność góralskiej delegacji na Wawelu przyjęto z oburzeniem i z pogardą określono "hołdem krakowskim".
    Powitanie Hansa Franka pod bramą FIS /Narodowe Archiwum Cyfrowe /
    http://i.iplsc.com/powitanie-hansa-franka-pod-brama-fis/0002MX36BBPN5SI7-C122-F4.jpg

    Naród góralski

    Pięć dni później w Zakopanem, przed bramą FIS udekorowaną nazistowskimi flagami ze swastykami, Krzeptowski z Szatkowskim witali Hansa Franka, który przyjechał wyrazić swoje poparcie dla samostanowienia górali na tych terenach. Krzeptowski dziękował Niemcowi za "oswobodzenie górali od ucisku władz polskich", a Frank zapewniał, że "rząd Rzeszy Niemieckiej zawsze dbał o dobro swych mniejszości" i, że "zakończyły się czasy prześladowania górali".

    W tym czasie dr Henryk Szatkowski opracował i wygłosił memoriał postulujący uznanie odrębności narodowej górali i utworzenie odrębnej administracji. Już wkrótce na podstawie ustaleń z Frankiem odtworzono przedwojenny Związek Górali i przekształcenie go w Goralenverein. Organizacja ta zajęła się tworzeniem ludowych szkół powszechnych, szkoły zawodowej i klubu sportowego. Wszędzie tam miał panować duch narodowego socjalizmu.
    Oświęcimski czyściec

    Działaniom Krzeptowskiego sprzeciwiali się przedwojenny działacze Związku Góralskiego, którzy nie chcieli reaktywacji organizacji, twierdząc że byłaby ona niezgodna z prawem. Wkrótce najgłośniejsi przeciwnicy szefa Goralenvolku znaleźli się w obozie zagłady w Oświęcimiu. Współpraca z Niemcami zaczęła zataczać coraz większe kręgi.

    Jej wyrazem było wydane przez Hansa Franka zezwolenie na posiadanie odbiorników radiowych przez mieszkańców Podhala. W innych częściach Generalnego Gubernatorstwa za ich posiadanie groziła kara śmierci. Wkrótce nastąpiło kolejne ważne wydarzenie - Zakopane odwiedził Heinrich Himmler, z którym rozmawiano o uwolnieniu z niewoli górali. Zwolniono jednak tylko około 200 osób spośród ponad 5 tysięcy, które poddały się Wehrmachtowi w 1939 roku.
    Delegacja górali na Wawelu w czasie uroczystych obchodów urodzin Adolfa Hitlera w 1940 roku /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe
    http://i.iplsc.com/delegacja-gorali-na-wawelu-w-czasie-uroczystych-obchodow-uro/0002MX3JSEMWORQH-C122-F4.jpg

    W czerwcu 1940 roku w powiecie nowotarskim Niemcy przeprowadzili spis powszechny. Mieszkańcy Podhala mogli wybrać narodowość niemiecką, żydowską, ukraińską i góralską. Większość mieszkańców wybrała opcję Polak lub polski góral, którą statystycy zinterpretowali jako narodowość góralska.

    W tym też czasie zaczęto kłaść podwaliny pod organizację samorządową, która miała pełnić funkcję rządu góralskiego. Po długich pracach, w 1941 roku, został powołany do życia Komitet Góralski, który miał odpowiadać za współpracę z szefostwem GG, politykę socjalną, edukację i zaopatrzenie. Na czele Komitetu stanął Krzeptowski, a jego zastępcą został Cukier. Opracowano również flagę gdzie obok sylwetek gór była swastyka. Ku rozczarowaniu działaczy, nie została ona zaakceptowana przez Niemców.

    Wraz z powstaniem komitetu zaszła potrzeba wymiany dowodów osobistych na nowe kenkarty z dużą literą G na okładce. Politycy prowadzili szeroką akcję informacyjną, nakłaniając mieszkańców do przyjęcia góralskiego "obywatelstwa". Szacuje się, że kartę z literą G przyjęło do 30 tysięcy osób, głównie w podhalańskich miastach - Zakopanem, Nowym Targu i Rabce.
    Heinrich Himmler na Krupówkach w otoczeniu działaczy góralskich /Narodowe Archiwum Cyfrowe
    http://i.iplsc.com/heinrich-himmler-na-krupowkach-w-otoczeniu-dzialaczy-goralsk/0002MX3FPCII42XH-C122-F4.jpg

    Komitet Góralski, wzorując się na innych narodach kolaborujących z Niemcami, a głównie na Ukraińcach, dążyli do stworzenia ochotniczego oddziału wojskowego, który byłby podporządkowany SS. Zaczęto prowadzić akcję agitacyjną za wstąpieniem do "sojuszniczej armii".

    Zgłosiło się około 300 ochotników, których wysłano do obozu szkoleniowego na Lubelszczyźnie. Po drodze wielu jednak zbiegło, a inni pobili się z kwaterującymi w obozie Ukraińcami i zostali wywiezieni na roboty do Rzeszy. Podobnie stało się z tymi, którzy zbiegli, zrozumiawszy swój błąd. Jedynie kilkunastu górali zostało w Waffen SS.
    Upadek "państwa" góralskiego

    W 1944 roku działalność Komitetu Góralskiego została praktycznie zatrzymana. Zbliżające się oddziały Armii Czerwonej i partyzanci Armii Krajowej skutecznie sparaliżowały kolaborantów. Jesienią tego roku 1 Pułk Strzelców Podhalańskich AK przeprowadził swoiste polowanie na zdrajców.

    Krzeptowski, pozbawiony ochrony SS, uciekł w góry, gdzie przez kilka tygodni mieszkał w szałasie na Polanie na Stołach, a później zszedł w doliny i został pojmany na Krzeptówkach przez oddział AK Kurniawa - ostatecznie został powieszony za zdradę 20 stycznia 1945 roku.

    Inni przywódcy "państwa" uciekli do Niemiec, gdzie ślad po nich zaginął. W Tatrach ostał się jedynie Józef Cukier, który został skazany na 15 lat więzienia. W jego obronie stanęli mieszkańcy Zakopanego, w tym miejscowi Żydzi, których ratował. Dzięki temu uniknął stryczka i spokojnie do śmierci mógł mieszkać w górach.

    Goralenvolk był największą formą kolaboracji na ziemiach polskich. Ten zapomniany epizod kładzie cień na heroicznych działaniach ludzi gór w czasie drugiej wojny światowej. Warto jednak podkreślić, że jego istnienie było głównie propagandowym sukcesem, gdyż większość górali nie przyłączyła się do działań liderów Komitetu Góralskiego.
    Hans Frank (po lewej) z Wacławem Krzeptowskim (w środku) /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe
    http://i.iplsc.com/hans-frank-po-lewej-z-waclawem-krzeptowskim-w-srodku/0002MX3GF7NOHDEY-C122-F4.jpg

    Czytaj więcej na http://on.interia.pl/historia/news-goralenvolk-nazistowski-narod-w-polsce,nId,1063648#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
  • NKWDzista i gestapowiec spowodowali "milczenie owiec";
    Spieszmy się nienawidzić naszych odwiecznych wrogów, bo wkrótce to uczucie będzie surowo karalne. Podobnie będą karać za "wrogofobię" oraz "antywrogizm".
  • @Nibiru "SZANOWNY PANIE GESTAPO"
    //Spieszmy się nienawidzić naszych odwiecznych wrogów//

    W pośpiechu warto też pamiętać o własnych brudach.

    // „donosicielstwo stało się plagą grożącą utratą najlepszych i najdzielniejszych jednostek. Znany jest fakt, że urzędy niemieckie (jak na przykład gestapo) zawalone są donosami składanymi przez samych Polaków o ich spółrodakach.
    Szanowny Panie Gestapo
    https://www.tygodnikprzeglad.pl/wp-content/uploads/2014/12/IMG_7619-800x500_c.jpg

    Według szacunków AK, tylko z gestapo współpracowało 60 tys. Polaków

    Gestapowskie archiwa pełne polskich donosów? Zjawisko donosicielstwa w czasie II wojny światowej nie zostało jeszcze w pełni zbadane, jednak odkryte przypadki każą zadać pytanie, czy w latach okupacji naprawdę byliśmy tacy niewinni, jak nam się wydaje.
    Wydana w 2003 r. książka prof. Barbary Engelking „Szanowny panie gistapo” przeszła bez większego echa, chociaż materiał w niej zawarty jest wstrząsający. Niczym cegła rzucona w szybę te polskie donosy niszczą wizerunek narodu nieskażonego kolaboracją z niemieckim okupantem.

    250 listów

    „Zawiadamiam, że dało mi się wykryć jednego pana który rozwozi broszurki tajnych radiostacji z Warszawy jest nim niejakiś agient portretowy który pracuje w firmie Foto-Styl. (…) Zawsze jeździ w kierunku Grójca z teczką skurzaną i inne pakunki. Proszę o skuteczne załatwienie tej sprawy. Proszę go przycisnąć do ściany to on wyśpiewa wszystko, bo on dużo szkodzi wielkiemu państwo Niemieckiemu” – donos o takiej treści – pisownia oryginalna – trafił do warszawskiej siedziby gestapo między 1940 a 1941 r.

    Inny z tego samego okresu: „W domu przy ul. Koszykowej nr 53 m. 38 mieszka żyd ochrzczony W. Halber. (…) Mimo że fizjognomia jego zdradza semitę (jasny blondyn z dużym nosem) to jednak uchodzi za aryjczyka i nie nosi opaski żydowskiej. Czuję się w obowiązku powiadomić o tem Władze”. I kolejny, podpisany przez „dobrego i sumiennego informatora”: „Szyja Epsztejn zamieszkały Lubelska 12 wrócił z Rosiy. W zeszłym roku był poszukiwany przez władze tutejszą to drapnoł do Warszawy. Nie dawno wrócił. Posiada dużo dolarów i złota”.

    Te trzy donosy to zaledwie wycinek ze zbioru listów polskich mieszkańców Warszawy i okolic do gestapo z lat 1940-1941. Teczka z nimi jest obecnie przechowywana w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w zespole „Der Kommandeur der Sicherheitspolizei und des SD für den Distrikt Warschau”. Zapewne gdyby nie przypadek i dociekliwość naukowa prof. Engelking, która przebadała cały materiał, a następnie go opracowała i opublikowała, ta ciemna karta naszej historii pozostawałaby nieodkryta.

    Tymczasem polskie donosy do władz niemieckich wcale nie były zjawiskiem marginalnym. Chociaż teczka, do której dotarła prof. Engelking, zawiera zaledwie 250 listów, trzeba pamiętać, że wiele dokumentów zaginęło lub zostało zniszczonych. Prof. Andrzej Żbikowski z Żydowskiego Instytutu Historycznego szacuje odsetek kolaborantów w polskim społeczeństwie na więcej niż 5%. Liczbę tę kwestionuje część badaczy, lecz mało który ma wątpliwości, że donosicielstwo było dość powszechne. //
    całość https://www.tygodnikprzeglad.pl/szanowny-panie-gestapo/
  • @ikulalibal 16:52:32
    Dobrze że poruszyłeś tę kwestię, bo swojskie szuje i zdrajcy to najgorsze elementy i kara powinna być najsurowsza, gdyż wbijają nóż w plecy rodakom. Widać to najlepiej obecnie, gdy wysługiwanie się obcym służbom czy mocarstwom stało się niejako cnotą, z czym nawet niektórzy obnoszą się publicznie. Nawet wrogowie brzydzą sie takimi szmatami i zdarzało się że gdy taka "wesz" przestała już być potrzebna to ją po prostu likwidowano - i słusznie.
  • @Nibiru 16:36:59
    //Spieszmy się nienawidzić naszych odwiecznych wrogów, bo wkrótce to uczucie będzie surowo karalne. //
    Albo juz jest !!!!!!
    pzdr.
  • Autor
    5*
    My Talbocie jako zatwardziale i niereformowalne Rusofile musimy sie w tych trudnych czasach wspierac
    pzdr.
  • @ikulalibal 16:52:32
    "W pośpiechu warto też pamiętać o własnych brudach."

    Brudy to Sowieci zrzucili na Polskę podczas "wyzwalania" kraju.

    Jak komuniści donosili na Polaków do Gestapo

    Komuniści często oskarżali polskich partyzantów o kolaborację z Niemcami. Zarzuty te w większości były zwykłymi oszczerstwami. Jednak, gdy spojrzymy na Polską Partię Robotniczą w czasie II wojny światowej możemy zobaczyć ile mieli oni na sumieniu w dziedzinie współpracy z nazistami.

    Gdy Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich pokonał nazistowskie Niemcy pod Stalingradem, perspektywa wielkiej kontrofensywy Sowietów była coraz bardziej prawdopodobna. Alianci wysyłali pomoc militarną Stalinowi, a ten cieszył się wzrastającym autorytetem na arenie międzynarodowej. W końcu to on dzielnie stawiał czoło niemieckiej machinie wojennej, pod którą padła francuska potęga. Przyszły marsz na Berlin miał przechodzić prze Polskę, dlatego spowodowało to wzrost zainteresowania ZSRS sprawami w naszym okupowanym kraju. Tam działała już Polska Partia Robotnicza.

    Pierwsza grupa sowieckich agentów mających tworzyć podwaliny komunizmu w Polsce została zrzucona pod koniec 1941 r. Wśród nieproszonych gości spadających z nieba znajdowali się: Marceli Nowotko, Paweł Finder, Bolesław Mołojec, Czesław Skoniecki, Pinkus Kartin i Maria Rutkiewicz. Komunistom niełatwo było budować struktury Polskiej Partii Robotniczej i Gwardii Ludowej w okupowanej Polsce. Po pierwsze, przedwojenni członkowie ruchu komunistycznego w Polsce byli rozbici przez likwidację Komunistycznej Partii Polski w 1938 r. Po drugie, większość chcących walczyć z niemieckim okupantem była już zrzeszona w podziemny organizacjach niepodległościowych. Po trzecie, formacje te przejrzały na wylot „partię robotniczą” i od razu rozpoznali w nich sowieckich agentów.

    Walka z polskim podziemiem za pomocą Gestapo

    Jednak mimo słabości PPR w Polsce, ZSRS wiedział, że trzeba przygotować sobie grunt pod przyszły przemarsz wojsk Armii Czerwonej. Zdawałoby się, że chodzi tutaj o wspomożenie polskiego państwa podziemnego w walkach z Niemcami i stworzenie wspólnego frontu przeciwko nazistowskiemu najeźdźcy. Nic bardziej mylnego. W memoriale szefa Centralnego Sztabu Ruchu Partyzanckiego, Pantielejmona Ponomarienki, czytamy: W interesie państwa musimy podjąć pewne konieczne kroki (…) W Polsce trzeba koniecznie rozpalić wojnę partyzancką. Oprócz efektu wojskowego spowoduje to pożądane wydatki ludności polskiej na dzieło walki z niemieckimi okupantami i spowoduje, że Polakom nie uda się zachować swoich sił. Wcześniej w tym samym dokumencie możemy przeczytać, że Sowieci wysoko ocenili polski potencjał partyzancki. Bardzo się go obawiali w perspektywie wkroczenia Armii Czerwonej na ziemie polskie.

    Wynika z tego, że nasze siły podziemne mogły realnie zagrozić wchodzącym Sowietom. Celem Stalina nie była więc wspólna walka z nazistami, ale wyniszczenie polskiego potencjału wojskowego. Ponieważ czas naglił, a PPR-GL w Polsce były za słabe by móc zagrozić AK czy NSZ, nakazywano iść na współpracę z Niemcami by niszczyć ruch partyzancki. Polscy historycy odnaleźli w białoruskim archiwum dokument z posiedzenia Biura KC Komunistycznej Partii Białorusi, w którym napisano: Wszystkimi sposobami wystawiać ich pod uderzenie niemieckiemu okupantowi. Niemcy bez skrupułów rozstrzelają ich jeśli dowiedzą się, że są to organizatorzy polskich ugrupowań partyzanckich lub innych wojskowych organizacji.

    Bardzo prawdopodobne jest, że PPR w Polsce otrzymała takie nakazy z Moskwy. Mówił o nich po ucieczce na Zachód, Józef Światło, wicedyrektor X Departamentu MBP: Wiem z dostępnych mi aktów i dochodzeń, które prowadziłem, że zrzucony przez Moskwę do Polski Marceli Nowotko przywiózł ze sobą wyraźne sowieckie instrukcje nawiązania i rozbudowania współpracy z Gestapo. Głównym i jedynym zadaniem tej współpracy było rozpracowanie polskiej niepodległościowej sieci podziemnej i zlikwidowanie jej rękami Gestapo. Nowotko później przystąpił do dzieła i zaczął zbierać informacje o działaczach niepodległościowych. Zebrane nazwiska i adresy wysyłał do Gestapo podając im, że są to działacze komunistyczni.

    Współpraca komunistów z nazistami

    Oprócz donosów, które PPR bezpośrednio przekazywał tajnej nazistowskiej policji, komuniści mieli specjalne osoby zajmujące się rozpracowywaniem polskiego podziemia i współpracą z Niemcami. Jedną z takich postaci był Bogusław Hrynkiewicz znany także, jako „Aleksander”, „Lux” i „Boguś”. Przydzielony był do pracy w NKWD. Jego grupą dowodził Czesław Skoniecki „Ksiądz”. W protokole przesłuchań Hrynkiewicz mówił: Otrzymałem od Spychalskiego spis członków AK i Delegatury na 6 lub 8 arkuszach (…) celem przekazania tego gestapu. Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego po wojnie oceniło, że NKWD i PPR przekazali nazistom około 200 nazwisk polskich działaczy niepodległościowych.

    Hrynkiewiczowi udało się zlokalizować w 1943 r. Stefana Roweckiego „Grota”, komendanta głównego Armii Krajowej, którego chciał zadenuncjować Gestapo. Jego przełożony Skoniecki nie zgodził się na to. Jednak dziwny trafem niedługo po tym „Grota” rzeczywiście aresztowali Niemcy. Czy była to robota Hrynkiewicza? Nie wiadomo. Jednak nie można powiedzieć, że nie maczał on w tym swoich palców. Następnie NKWD skierowała „Bogusia” do dyspozycji Mariana Spychalskiego „Marka”. Oczywiście charakter jego działań pod nowym dowódcą było podobny. Spychalski przekazywał namiary na polskich konspiratorów Hrynkiewiczowi, a ten podawał je dalej swoim kolegom z Gestapo.

    Polska Partia Robotnicza wraz ze zbliżaniem się wojsk sowieckich do Polski stawała się coraz silniejsza, mimo to nadal donosili na Gestapo. Wiedzieli o tym oczywiście polscy działacze niepodległościowi. Podczas obrad Rządu Jedności Narodowej, Delegat Rządu na Kraj, Jan Jankowski, w marcu 1944 r., powiedział: Do nowych niebezpieczeństw zaliczyć należy działalność agentów sowieckich na naszym gruncie (…) usiłują przeniknąć do naszych stronnictw politycznych, wywołują starcia z oddziałami AK, denuncjują naszych działaczy do Gestapo. Do Delegatury Rządu z całego kraju spływały raporty, z których instytucja ta w maju 1944 r., wyciągnęła następujące wnioski: W akcji przeciwko organizacjom polskim komuna posługuje się m.in. metodą współdziałania z g-[estap]o, denuncjując całe grupy, wzg.[lędnie]poszczególnych członków organizacji polskich. Na potwierdzenie tych faktów istnieją dowody. Działalność wywiadu komunistycznego była tak intensywna, że dowództwo Armii Krajowej poczęło uważać ich za większe zagrożenie dla konspiracji niż stanowili je naziści.

    PPR na oskarżenia o współpracę z Gestapo reagowała bardzo żywiołowo. W jednym z artykułów gazety należącej do komunistów, „Głos Warszawy”, w kwietniu 1944 r., napisano: W różnych plugawych i oficjalnych pisemkach coraz częściej pojawiają się oskarżenia o współpracę z okupantem i gestapo skierowane pod adresem… PPR. Nie przywiązujemy większej wagi do tego, co wypisują znikczemniałe reakcyjne pismaki.

    Wypierali się, więc zarzutów, które im stawiano. Oczywiście był to tylko zabieg propagandowy, a prawda prezentowała się inaczej. Niech za dowód świadczy to, że PPR i NKWD wspólnie z niemiecką tajną policją dokonało ataku na archiwum Delegatury Rządu.

    Wszystko zaczęło się od wspomnianego wcześniej Bogusława Hrynkiewicza. W 1943 r. nie został on należycie sprawdzony i dostał pracę w archiwum Wydziału Bezpieczeństwa Delegatury w Warszawie na ul. Poznańskiej. Pracując tam przekazywał Gestapo i NKWD różne informacje dotyczące polskiego państwa podziemnego. Jednak z czasem ilość informacji zaczęła być naprawdę duża i Hrynkiewicz nie nadążał z ich przepisywaniem. Po jakimś czasie udało mu się skłonić gestapowca Wolfganga Briknera do wspólnego uderzenia na archiwum. Ten obiecał mu kilku ludzi do pomocy, a „Boguś” miał wykorzystać działaczy z przybudówki PPR, „Miecz i Pług”. Dodatkowo Spychalski przydzielił mu do akcji członków Wydziału Informacji Sztabu Głównego Armii Ludowej: Henryka Buczyńskiego i Wincentego Romanowskiego. Wspólne oddziały komunistów i nazistów wpadły do archiwum 17 lutego 1944 r. Kierownika, Wacława Kupeckiego „Kruka” otruto cyjankiem potasu. Niemcy zabili jeszcze kilkanaście osób, które znajdowały się w budynku. Hrynkiewicz zabrał materiały dotyczące komunistów, a Gestapo dobrało się do tych, które dotyczyły Niemców. „Boguś” twierdził, że dokumenty Spychalski ocenił, jako bardzo cenne: Spychalski po przeglądnięciu materiałów wyraził się, że nie podejrzewał, że u Kupeckiego znajduje się tak dużo i tak cennych materiałów i że należało Kupeckiego zrobić samym bez pomocy gestapo.

    Sami na siebie

    Komuniści za pomocą Niemców pozbywali się także swoich ideologicznych pobratymców, którzy w jakiś sposób stali się niewygodni. Byli to najczęściej ci, którzy sprzeciwiali się PPR lub nie myśleli wg linii reprezentowanej przez ZSRS. Do „przewinień”, za które można było wylądować na karteczce donosiciela była także przedwojenna przynależność do Komunistycznej Partii Polski. W podobny sposób chciano postąpić z Leonem Lipskim „Łukaszem”, który sprzeciwiał się likwidacji KPP w 1938 r. i wydawał pismo, w którym nieprzychylnie wypowiadał się o ZSRS. Dostarczył on jednak na wiosnę 1942 r. pierwszą drukarnie dla PPR. Mimo to Bogusław Hrynkiewicz uważał, że powinno się Lipskiego wydać Niemcom. Na to zgody nie wyraził Paweł Finder, który był wtedy sekretarzem partii. Jednak „Łukasz” i tak zginął w czerwcu 1943 r. na jednej z warszawskich ulic. Prawdopodobnie zrobili to jego „towarzysze”.

    Kwintesencją donosicielstwa komunistów do Gestapo było zadenuncjowanie w lutym 1943 r. własnej drukarni na ul. Grzybowskiej 23/25 w Warszawie. Odpowiedzialność za to ponosi prawdopodobnie Marian Spychalski „Marek”, który był wtedy szefem Sztabu Głównego Gwardii Ludowej. „Marek” po wojnie mówił: Drukarnie GL na pl. Grzybowskim względnie ul. Twardej przekazałem do G-[esta]po w celu likwidacji, w przekonaniu, że jest to drukarnia akowska. Informację o tej drukarni przekazał mi SĘK-MAŁECKI (…) Przed oddaniem drukarni G-[esta]po celem zlikwidowania jej, nie mówiłem nikomu o tym. Nie sprawdzałem wogóle prawdziwości danych otrzymanych od SĘKA-MAŁECKIEGO, dotyczących drukarni (…) O tym, że jest to drukarnia GL dowiedziałem się (…) jakieś 10 dni po przekazaniu adresu. W wyniku tej wpadki w ręce nazistów wpadli właściciele mieszkania, gdzie mieściła się drukarnia (rodzina Makowski) oraz córka Teodora Duracza „Profesora”. Był on adwokatem. Przed wojną zajmował się obroną komunistów w sądach II RP, a jego mieszkanie stanowiło wtedy punkt kontaktowy dla sowieckich agentów. W czasie wojny zresztą było tak samo. Prawdopodobnie córka „Profesora” nie wytrzymała metod śledczych Gestapo i po kilku dniach został on także został aresztowany. W ręce Niemców wpadło również kilku innych komunistów.

    Po 22 czerwca 1941 r. hitlerowskie Niemcy i ZSRS stały się śmiertelnymi wrogami. Nie przeszkadzało to jednak jednym i drugim jednoczyć się wobec przeciwnika, dla którego nie mieli litości. Ich wspólnym wrogiem stali się polscy partyzanci i działacze niepodległościowi. Komuniści w pierwszym etapie tworzenia struktur PPR byli bardzo słabi, więc donoszenie na Polaków do Gestapo było dla nich wygodnym środkiem pozbywania się przeciwników. Próżno tu szukać wyrzutów sumienia. Nawet, gdy wraz ze zbliżająca się Armią Czerwona ich siła wzrastała, to także chętnie korzystali z możliwości zadenuncjowania tych, którzy mogliby się stać przeszkodą na drodze do sowietyzacji Polski.

    Artykuł opracowany na podstawie: Piotr Gontarczyk, Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941-1944, Warszawa 2003.



    Dawid Florczak- student historii w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Członek Koła Naukowego Historyków Studentów KUL, Studenckiej Międzyuczelnianej Organizacji Kresowiaków KUL i Akademickiego Klubu Myśli Społeczno - Politycznej "Vade Mecum". Publicysta i dziennikarz portalu wMeritum.pl



    Tekst ukazał się na portalu wMeritum.pl
  • @ Autor
    „Na III Konferencji Gestapo – NKWD w Zakopanem 20.02.1940 r., w obecności agentów angielskich i amerykańskich, została „przyjęta do akceptującej wiadomości” przez mocarstwa zachodnie koncepcja wyniszczenia Narodu Polskiego poprzez fizyczną eksterminację polskich elit. To wtedy przyjęto program tzw. katyńskich mordów.
    W 1956 i 1958 r. N. Chruszczow, pierwszy Rosjanin na stanowisku I-szego sekretarza KC KPZR usiłował wyjawić zbrodnie na Polakach dokonane przez żydo-bolszewizm. ”

    Na podst. „Mord Katyński” – ks. Z.J. Peszkowski, S.Z. Zdrojewski (ks. Peszkowski był jeńcem obozu w Katyniu)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY