Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
397 postów 4562 komentarze

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Templariusze i Nowy Porządek Świata

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nowy porządek Świata – starym porządkiem świata.

 

 

 

 

Sumerowie, Egipcjanie, Chińczycy i Drawidowie, dlatego pojawili się tak nagle i od razu z tak wysoką kulturą materialną, ponieważ w rzeczywistości byli niedobitkami wielkiej wysokorozwiniętej cywilizacji naukowo–technicznej. Cywilizacji, która była podobno równie rozwinięta, jak nasza współczesna albo nawet bardziej.

Templariusze

Pieczęć zakonu przedstawiała dwóch rycerzy dosiadających jednego wierzchowca. Miało to podobno oznaczać ubóstwo zakonników. Niektórzy badacze podejrzewają jednak, że mógł to być również symbol braterstwa łączącego templariuszy.

templars

Jeszcze inna interpretacja tłumaczy, że dwaj rycerze są w istocie jedną osobą — wojownikiem oraz mnichem. Jakiś czas temu zwrócono również uwagę, że motyw dwóch wojowników na jednym wierzchowcu był popularny w ikonografii ludów zamieszkujących starożytną Mezopotamię.

„Król Francji Filip Piękny spodziewał się zagarnął fortunę zakonu czerwonego krzyża. Szczególnie liczył na złoto zgromadzone przez braci. Tymczasem szczegółowa inwentaryzacja zarekwirowanych dóbr wykazała, że w skarbcach Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona żółtego kruszcu było stosunkowo mało.

templariusze

Królewscy wysłannicy znaleźli natomiast olbrzymie ilości srebra — metalu, który w Europie występuje stosunkowo rzadko. Nic, więc dziwnego, że z czasem pojawiła się legenda o zamorskich koloniach templariuszy na terenie Ameryki.

To, co było początkowo tylko rojeniem i fantazją, znalazło z czasem potwierdzenie w odkryciach dokonywanych w Nowym Świecie.

W swojej sławnej książce Proces templariuszy Jerzy Prokopiuk — gnostyk, antropozof, pisarz–eseista, tłumacz literatury naukowej i pięknej, znawca Carla Gustava Junga — napisał o nawróconym na chrześcijaństwo indiańskim kronikarzu Francisco de San Antón Munon Chimpalpahin Chuauhtlehuanitzin, który w XVII wieku spisał historię ludu meksykańskiego — Nonohualca Teolixca Tlacochcalca.

 

Jerzy Prokopiuk tak oto streszcza owe zapiski: lud ten miał przybyć do Meksyku z kraju Tlapallan Nonohualco (tlapallan znaczy tyle, co kraina zamorska lub kraj wschodni). On sam nie ma wątpliwości, że jego lud przybył z kraju położonego za oceanem, czyli z Europy. Co więcej, Nonohualca oznacza kraj niemych lub tych, którzy mówią obcą mową, tlacochcalca to tyle, co żołnierze, wreszcie teolixca to tyle, co wysłani przez Boga. W sumie, więc (jeśli wierzyć kronikarzowi) chodzi tu o „żołnierzy wysłanych przez Boga z kraju mówiących obcą mową „, być może z Europy właśnie. Cóż to jednak mogli być za żołnierze?

Otóż Nonohualca Teolbcca Tlacochcalca nosili jeszcze jedną nazwę — Tecplantlaca — oznaczającą „ludzi z domu pana” lub „ludzi ze świątyni”. Czyżby, zatem byli to templariusze?

Że tak być mogło, świadczy fakt, iż trzej najważniejsi przywódcy tego „ludu” nosili miana: tetzauhquiacuili, czyli „czcigodny mnich” (noszący tonsurę), xochpoyo — „kaznodzieja” oraz caccole — „źle obuty”. Wszystko, więc wskazuje na to, że chodzi o zakonników, być może właśnie templariuszy.

Według meksykańskiego kronikarza ci „ludzie ze świątynia” mieli przybyć do Ameryki w drugiej połowie XIII wieku, w dwóch falach imigracyjnych — były to lata 1272 i 1294. O wspomnianym przybyciu do Ameryki indiański kronikarz pisze w następujących sposób: Dotarli do lądu stałego w punkcie, gdzie znajdowało się ujście bardzo dużej rzeki, a ruszywszy wzdłuż jej brzegów, doszli aż do jej pierwszego zakrętu, po czym porzucili rzekę i pomaszerowali na wschód… Potem można dowiedzieć się jeszcze o tym, że „ludzie ze świątyni” zawrócili i odkryli wyspę Acihualtmichintlaco. Odwiedzili również wiele innych miejsc.

Końcowym etapem ich podróży było przybycie, do Tullan — dawnej stolicy Tolteków. Tam pozostali przez trzy lata, a następnie wyruszyli w stronę jeziora Chalco. Nad jego brzegami osiedlili się i podporządkowali sobie żyjącą tam plemiona. Założyli nawet państwo, o którym cytowany już kronikarz napisał: „Choć jego obszaru nie można nawet porównać z federacją meksykańska, z która się późniejsi połączyło, to jednak stanowiło ono imponujący organizm rozciągający się na znacznej przestrzeni.”

I jeszcze raz oddajmy głos Jerzemu Prokopiukowi: „Ludzie ze świątyni” mogli, więc, przybywszy do Ameryki jeszcze w XIII wieku, zrealizować tam swe plany, których nie byli w stanie urzeczywistnić w Europie i w Ziemi Świętej. Historiografia akademicka, rzecz jasna, nic nie wie o żadnych „planach” templariuszy.

Jakież, więc były owe plany? Mówi o nich w swych ezoterycznych wykładach Rudolf Steiner. Zgodnie z jego okultystycznymi rewelacjami, templariusze — a przynajmniej ich wewnętrzny, „podwójnie” wtajemniczony krąg — mógł stanowić organizację parareligijną o odmiennej (mniej lub bardziej: ezoteryczno–chrześcijańskiej lub gnostycznej) strukturze ideowej, przeciwstawiającej się panującej w średniowiecznej Europie ortodoksji rzymskokatolickiej.

NWO i Templariusze

Templariusze mieli, więc planować stworzenie alternatywnej cywilizacji, opartej zarówno na innych przesłankach światopoglądowych, jak i proponującej inne (i nowe) rozwiązania polityczne, społeczne i gospodarcze.

Chcieli realizacji utopii chrześcijańskiej miłości i tolerancji, przesunięcia centrum chrześcijaństwa z Rzymu do Jerozolimy, miasta Chrystusa, a wreszcie — zjednoczenia wszystkich trzech „religii Księgi” — chrześcijaństwa, judaizmu i islamu, de facto stworzenia Królestwa Bożego tu i teraz. (…)

Oczywiście w Ameryce nie mogli także urzeczywistnić swych (mniemanych) zamierzeń w pierwotnej ich wersji. Od 1291 roku cala Ziemia Świętna znajdowała się już w rękach Saracenów, druga wyprawa templariuszy przybyła, więc do Ameryki świadoma tego faktu. Rycerze mogli płynąca do niej z nadzieją, która towarzyszyć miała również emigrantom z Europy w wiekach późniejszych — XVI, XVII czy XVIII — nadzieją na rozpoczęcie wszystkiego całkowicie od nowa i stworzenia w niemal rajskiej krainie państwa–utopii avant la lettre (Tomasz Morus napisze swą „Utopię” dopiero dwieście lat później).

img698 tumblr_lwwyseQ8HN1r8koy3o1_500

Budowie takiego państwa mógł też służyć uratowany — jak wierzą niektórzy — skarb templariuszy na słynnej Wyspie Dębów w Nowej Szkocji. Wspomnianą wcześniej przez meksykańskiego kronikarza „wielką rzeką” mogła być rzeka św. Wawrzyńca w Kanadzie, do której ujścia dociera się, żeglując wprost na zachód z La Rochelle. Natomiast wyspą Acihualtmichintlaco mógł być półwysep Nowej Szkocji.

„W książce Martina Bauera Templariusze. Mity i rzeczywistość, autor przedstawił tezę głoszącą, że templariusze dotarli aż do wybrzeży Ameryki Północnej dzięki swoim doskonałym umiejętnościom nawigacyjnym.

Ożywione kontakty z Arabami oraz doświadczenie zdobyte podczas rejsów po Morzu Śródziemnym sprawiły, że zakonnicy dysponowali wiedzą, o jakiej nawet nie śniło się innym żeglarzom w Europie.

Zdaniem Martina Bauera wyprawa templariuszy w poszukiwaniu „nowej Jerozolimy” prowadziła przez Grenlandię i Nową Funlandię. Tą drogą zakonnicy dotarli do wschodnich wybrzeży Kanady. Zajęło to podobno 14 lat.

Warto zadać w tym miejscu pytanie, skąd właściwie wzięła się koncepcja wyprawy templariuszy do Ameryki? Niestety, początki tego pomysłu nie są zbyt chwalebne i noszą piętno fałszerstwa.

Otóż pod koniec XVIII stulecia niemiecki pastor Johann Reinhold Forster stwierdził, że listy dwóch weneckich nawigatorów — braci Zeno (datowane mniej więcej na rok 1400), które traktowały o wyprawie przez Atlantyk dowodzonej przez Zichmniego, są tak naprawdę relacją z wyprawy Henryka Saint–Clair. Większość badaczy nie miała jednak wątpliwości — zarówno listy, jak i towarzysząca im mapa były tylko nieudolnym fałszerstwem!”

Johann_Reinhold_Forster_tablica_pamiatkowa Siegen_Reinhold_Forster_Erbstollen

„Środowiska akademickie niemal powszechnie uznały pomysł wyprawy templariuszy za Ocean Atlantycki za niepoważne rojenia. A jednak do dzisiaj w Ameryce można odnaleźć materialne ślady, które każą poważnie zastanowić się, czy aby na pewno można wyrzucić ów pomysł na naukowy śmietnik.

W stanie Massachusetts został odkryty kamień, na którym znajduje się intrygująca płaskorzeźba. Relief przedstawia podobno rycerza z wieków średnich, ale… Niestety erozja tak bardzo zniszczyła ów wizerunek, że trzeba naprawdę niezłej wyobraźni, aby w ogóle dostrzec na głazie postać człowieka. Innym dowodem pobytu templariuszy w Ameryce ma być wieża w Newport. Podobno służyła jako latarnia morska oraz strażnica.

Sposób jej wzniesienia daje rzeczywiście do myślenia. Otóż w czasach, w których, według oficjalnej historiografii, mieszkańcy Europy zasiedlali nowy kontynent, nie budowano już w takim stylu, w jakim wzniesiona jest budowla! Istnieją również relacje, że pierwsi osadnicy napotkali, w miejscu przyszłego Newport, dziwnych ludzi. Byli niepodobni do innych tubylców — wysocy, brodaci, o śniadej skórze!”

„Oak Island, czyli Wyspa Dębów, to jedno z tych miejsc w Ameryce Północnej, które wiązane jest z zamorską działalnością templariuszy. Omawiany skrawek lądu leży u wschodnich wybrzeży Nowej Szkocji (200 metrów od stałego lądu) w bardzo rozległej zatoce Mahone Bay, w której usytuowanych jest ponad 350 innych wysp.

Oak Island liczy zaledwie 1,6 km długości i 1 km szerokości. Nazwa wyspy wywodzi się od potężnych drzew porastających niegdyś jej wschodnie wybrzeże. Dzisiaj tych wielkich dębów już nie ma, ale nazwa funkcjonuje przez cały czas i na świecie stała się synonimem nierozwiązanej zagadki. Nie jest, bowiem wykluczone, że na Oak Island ukryta jest jedna z największych tajemnic historii.

oakislandgo0

Wyspa ma pochodzenie polodowcowe i jest tzw. drumlinem (owalnym wzgórzem o podłużnym, asymetrycznym profilu — stromy stok występuje od strony, z której nasuwał się lądolód).

Grunt na Oak Island zawiera duże ilości gliny, piasku oraz żwiru. Dzisiaj nie jest to już właściwie wyspa, gdyż ze stałym lądem łączy ją grobla usypana przez jedną z ekip poszukujących skarbu.

Ale zacznijmy opowieść od początku.

Do dzisiaj nie wiadomo, kto i kiedy napisał pierwszy rozdział tej niesamowitej historii, wiadomo natomiast dokładnie, kto napisał rozdział drugi i kolejne. W 1795 roku dwudziestoletni Daniel McGinnis — syn osadnika z Chester, przypłynął na wyspę wiedziony ciekawością. O tym skrawku lądu już wówczas krążyły niezwykłe opowieści i plotki. Wiele osób twierdziło, że nocą widziało na wyspie dziwne światła.

tmp9681vb3

Napięcie wzrosło, kiedy zaginęło dwóch mężczyzn, którzy popłynęli na Oak Island łódką. Młody McGinnis nie należał jednak do ludzi strachliwych. Odważnie wędrował po wyspie. Szukając czegoś, co potwierdziłoby, że jest to miejsce pełne tajemnic, a może skarbów.

Jego nadzieje spełniły się i to z nawiązką. W pewnym momencie natknął się w lesie na polanę, na której wycięto znaczną ilość drzew. Było to o tyle niezwykłe, że wyspa nie miała żadnych mieszkańców.

Daniel McGinnis postanowił dokładnie zbadać teren. Podczas obchodu polany potknął się w pewnym momencie i wpadł do kolistego wgłębienia — płaskiej niecki o średnicy około trzech i pół metra. W tym miejscu przekazy nie są zgodne. Jedne mówią o rosnącym w pobliżu, rozłożystym drzewie z charakterystycznie wykręconą gałęzią, z której zwisały stare, zmurszałe liny, bloki oraz wyciągi okrętowe. Inne źródła podają, że gałąź była odcięta i tylko po śladach można było zorientować się, że kiedyś rosła bezpośrednio nad wgłębieniem.

dig

Jest wreszcie przekaz mówiący o nacięciach na gałęziach okolicznych dębów oraz przegniłych resztkach lin leżących na ziemi.

McGinnis wrócił na wyspę następnego dnia. Tym razem przypłynął z dwójką przyjaciół: Johnem Smithem i Anthonym Vaughanem. Postanowili rozkopać odnalezione wgłębienie, aby przekonać się, czy nie skrywa skarbu. Bardzo szybko łopaty poszukiwaczy zazgrzytały o coś twardego. Uradowani mężczyźni byli przekonani, że właśnie stali się bogaci. Niestety, czekał ich spory zawód. Okazało się, że natrafili na warstwę płyt łupkowych. Zakrywały one całe zagłębienie. To odkrycie jeszcze bardziej rozpaliło wyobraźnię młodych ludzi. Wiedzieli, bowiem, że w Zatoce Mahone łupki nie są spotykane!

pobrane (2)

Kopali, zatem dalej. Na głębokości trzech metrów znaleźli warstwę okrąglaków. Pnie drzew, wpuszczone w ściany szybu, były mocno nadgniłe — dowód, że umieszczono je w szybie bardzo dawno.

Młodzi mężczyźni byli już wówczas pewni, że są na tropie wielkiej fortuny. Usunęli drewno, pod którym znajdowała się kolejna warstwa gliny. Na głębokości sześciu metrów znowu pojawiły się okrąglaki. A potem… znowu glina. Dalsze kopanie stawało się niebezpieczne. Niezabezpieczone ściany szybu w każdej chwili mogły, bowiem runąć.

Potrzebny był fachowiec, który potrafiłby zabezpieczyć wykop. Ponieważ nikogo takiego nie udało się znaleźć, młodzi ludzie wrócili do swoich codziennych zajęć i na jakiś czas porzucili marzenia o skarbie.

Jednak nie do końca! W ciągu następnych kilku lat John Smith wykupił grunty otaczające szyb, natomiast kuzyn Vaughanema, Simeon Linds, po wysłuchaniu historii odkrycia, założył w 1804 roku konsorcjum Onslow Company, które miało sponsorować prace poszukiwawcze.

Sprowadzeni robotnicy zabezpieczyli szyb i kontynuowali prace przerwane dziewięć lat wcześniej. Na głębokości dziewięciu metrów pojawiła się kolejna warstwa okrąglaków. Tym razem odkryto jednak coś jeszcze. Na warstwie drewna znajdował się węgiel drzewny (ślady ogniska?) oraz błękitnawa, kleista glina, która wielu robotnikom kojarzyła się z materiałem do uszczelniania dziur na statkach.

myst_oak_island_clip_image002_0000

Nie był to jednak koniec odkryć! Na okrąglakach znaleziono również warstwę zmurszałego włókna kokosowego! Jeżeli wziąć pod uwagę, że najbliższe palmy rosną w odległości ponad dwóch tysięcy kilometrów od Wyspy Dębów, to zagadka staje się naprawdę fascynująca.

Point Within Circle

Na poziomie piętnastu metrów odnaleziono jeszcze większo ilość włókien kokosowych. Dla robotników stało się już jasne, że pod ich nogami ukryty jest wielki skarb!

Na kolejne warstwy okrąglaków natrafiano dokładnie, co trzy metry.

Jednak dopiero na dwudziestym siódmym metrze, coś się zmieniło (niektóre źródła podają, że był to trzydziesty metr). Znaleziono płaski kamień, który pokrywały niezwykłe znaki, przypominające nieco znaki runiczne.

birchjesusad5

Z czasem okazało się jednak, że pismo nie jest znane nauce. Przyjęto oczywiście teorię, że dziwny zapis to informacja o wielkości skarbu oraz głębokościom, na jakiej się znajduje. Pojawiły się nawet różne wersje odczytanej wiadomości. Głaz został wydobyty na powierzchnię ziemi, a następnie odtransportowany do domu Smitha i podobno wmurowany w jego kominek. Niestety od tamtego czasu wszelki słuch o kamieniu zaginął. Podobno zapis na kamieniu wyglądał następująco:

Prace kontynuowano, ale odbywały się w coraz cięższych warunkach. Ze ścian szybu zaczęła, bowiem cieknąć woda. Było to o tyle dziwne, że wcześniej wykop był zupełnie suchy. Pewnego ranka, kiedy, jak co dzień robotnicy chcieli przystąpić do pracy, okazało się, że szyb został zalany aż do poziomu minus osiemnastu metrów. Próby osuszenia nie przynosiły rezultatów. Lustro wody nie obniżało się.”

„Pewnego ranka, kiedy, jak co dzień, robotnicy chcieli przystąpić do pracy, okazało się, że szyb został zalany aż do poziomu minus osiemnastu metrów. Próby osuszenia nie przynosiły rezultatów. Lustro wody nie obniżało się. Kolejną próbą odprowadzenia wody z wykopu podjęto dopiero po upływie dwunastu miesięcy. Tuż obok zatopionego szybu, w odległości niecałych pięciu metrów wykopano drugi.

Był on znacznie węższo, ale miał 33 metry głębokości. Zamysł był taki, aby przelać do niego wodę wypełniającą główny wykop. Niestety, odkrywców spotkało kolejne niepowodzenie. W czasie przepompowywania woda wypełniła oba szyby, a jej lustro nie obniżyło się w znaczący sposób. Brak środków finansowych wstrzymał dalsze prace. Tym razem na bardzo, bardzo długo!

Kolejna ekipa poszukiwawcza pojawiła się na Wyspie Dębów dopiero po czterdziestu latach, to znaczy w roku 1849. Nowi pracownicy reprezentowali dużą firmę, która dysponowała znacznymi środkami kapitałowymi oraz sprzętowymi.

Osobom kierującym pracami doradzał Anthony Vaughan, który wówczas był już ostatnim żyjącym spośród z trójki, która rozpoczęła poszukiwania. Kiedy rozpoczęto prace porządkowe wokół szybu, jeden z członków ekipy stwierdził ze zdziwieniem, że we wnętrzu wykopu wcale nie ma wody.

Zachęceni tym pracownicy w szybkim tempie dotarli na dno i zaczęli przygotowywać się do dalszego pogłębiania studni. Jednak tuż po rozpoczęciu prac, woda ponownie się pojawiła. Szyb został zalany do głębokości 18 metrów (poziom morza otaczającego wyspę).

Ekipa nie poddawała się jednak. Wywiercono pięt otworów wokół szybu. Chodziło o zbadanie próbek ziemi.

Kiedy świder łyżkowy dotarł do głębokości, na której tuż przed pierwszym zalaniem odkryto pokłady drewna, szefujący ekspedycji McCully stwierdził, że pod warstwą z pni świerkowych (12,5 cm), wiertło natrafiło na drewno dębowe (10 cm) oraz metal (55 cm). Wydobyto też podobno kilka elementów łańcuszka. Kolejne próby nie przyniosły już jednak tak spektakularnych odkryć.

W letnich miesiącach kolejnego roku rozpoczęto kopanie nowego szybu, do którego miała zostać przepompowana woda. Zbiornik zaczął się jednak napełniać w sposób samoistny. W trakcie wybierania wody czerpakami stwierdzono, że jest ona słona! Zbiegło się to w czasie z innym odkryciem. W zatoce na wschodnim krańcu wyspy znaleziono w wodzie przysypane piachem maty z włókna kokosowego.

Zostały ułożone na szerokości całej plaży (45 m). Pod warstwą mat znajdowały się wodorosty oraz kamienie, a jeszcze niżej liczne kanały o przekroju 20 cm. Wszystkie opadały w kierunku lądu i zbiegały się tworząc kształt wachlarza.

Wnioski nasuwające się po analizie tej konstrukcji były szokujące. W odległych czasach ktoś zbudował system kamiennych rurociągów–kanałów, przez które woda dostawała się do szybu odkrytego przez Daniela McGinnisa. Aby stworzyć skomplikowaną konstrukcję hydrotechniczną należało wcześniej zbudować wał, który zabezpieczał plac budowy, a potem rozebrać, go i starannie zatrzeć ślady!

whistle

Firma prowadząca poszukiwania postanowiła pójść tym tropem i wybudować nową zaporę przeciwdziałającą zalewaniu szybu. Podjęto prace, ale wznoszona konstrukcja została zniszczona podczas burzy.

Próby zaczopowania kanałów także skończyły się niepowodzeniem. Podobnie jak drążenie nowego szybu, z którego chciano dostać się poziomym korytarzem prosto do rzekomego skarbu. Prace ziemne wykonane były jednak na tyle nieudolnie, że całość zawaliła się.

Po tych wszystkich niepowodzeniach zasoby finansowe firmy poszukującej skarbu mocno się uszczupliły i została ona rozwiązana w 1854 roku.

Nie był to jednak koniec poszukiwań. Zaledwie kilka lat później po raz kolejny próbowano obniżyć lustro wody w szybie.

Tym razem postawiono na technikę, a nie na siłę ludzkich mięśni. W 1861 roku sprowadzony został kocioł parowy, który miał napędzać pompy odwadniające. Niestety, po niedługim czasie nastąpiła jego eksplozja, w wyniku, której zginęła jedna osoba, a wiele innych zostało poparzonych.

W 1863 roku przedstawiciele nowej spółki Oak Island Association postanowili przebić się do domniemanego skarbu od dołu. Wykopane zostały dwa kolejne szyby o głębokościom 36 metrów, ale robotnicy niczego poza mułem nie odnaleźli.

Wysunięto przypuszczenie, że pod szybem znajdowała się komora, która uległa zasypaniu i zniszczeniu podczas poprzednich prac związanych z drążeniem poziomego tunelu.

W ostatnich latach XIX stulecia Oak Island odwiedził Federick Blair. Człowiek ten pochodził z miejscowości Amherst w Nowej Szkocji. O tajemniczym szybie dowiedział się od swojego wuja, który był jednym z uczestników prowadzonych wcześniej poszukiwań. Blair uważał, że należy zaczopować system kanałów, aby woda nie wdzierała się do wykopu. Po wielu różnych próbach zdecydował się na zastosowanie dynamitu.

Okazało się to na tyle skuteczne, że można było podjąć dalsze prace wiertnicze. Na poziomie minus czterdzieści metrów natrafiono na metal. Siedem metrów niżej dowiercono się do niezwykle twardej powierzchni przypominającej cement. Potem pojawiały się kolejno: metal, drewno oraz druga warstwa cementu. Podobno do wiertła przylgnęła maleńka cząstka pergaminu, na której znaleziono krótki napis wykonany tuszem. W wykopie odnaleziono również resztki rtęci.

Na tym etapie prac Blair wiedziony przeczuciem dokonał pewnego eksperymentu — wlał do szybu czerwoną farbę. Chciał się w ten sposób przekonać, w którym miejscu linii brzegowej Oak Island pojawi się zanieczyszczenie.

Ku zaskoczeniu całej ekipy farba nie pojawiła się na plaży, na której ułożone były maty z włókna kokosowego, tylko w innej bardzo odległej części wyspy. Na podstawie tego wyciągnięto wniosek, że pod pierwszą komorą musi znajdować się jeszcze druga.

Kolejny ambitny poszukiwacz z wizją pojawił się na Wyspie Dębów w 1936 roku. Był nim Gilbert Hedden, który przeciągnąłem ze stałego lądu podwodny kabel do zasilania pomp elektrycznych. Dzięki temu robotnicy osiągnęli poziom minus 50 metrów. Niestety, był to jedyny sukces.

W 1939 roku jeden z pracowników ekipy poszukiwawczej odkrył w zaroślach granitowy blok, na którym widniał krzyż oraz koło z kropką pośrodku. Poprzednik Heddena, Blair odnalazł natomiast ułożony z kamieni trójkątni równoramienny (długości boku 3 metry). Według poszukiwaczy mógł on wskazywać położenie zakopanego skarbu.

Kolejne badania, które prowadzone są praktycznie do dzisiaj, nie przyniosły znaczących postępów. Ciekawostką jest odkrycie z 1996 roku. Analiza wskazań dostarczonych wówczas przez sonar wykazała, że na dnie morskim w pobliżu wyspy znajduje się szeroki wykop biegnący w głąb zatoki.

Precyzja oraz sposób jego wykonania wykluczają możliwość, że rów jest wytworem naturalnym. Z drugiej strony nie bardzo można wyobrazić sobie zakres i skalę prac, jakie należałoby wykonać, aby stworzyć ów wykop. Niezwykłe jest również to, że kończy się on dokładnie naprzeciw kamiennego trójkąta, który stanowi jakby grot strzały.”

„Kto, kiedy i w jakim celu wykonał potężne prace na Oak Island? Co zostało ukryte na wyspie? Na te pytania starało się odpowiadać bardzo wielu badaczy. Wskazywali oni, że Wyspa Dębów może skrywać skarby podbitej przez Rzymian starożytnej Kartaginy. Inni sugerowali, że sławny pirat Francais Drake ukrył swoje legendarne skarby właśnie na tym kawałeczku lądu.

Były również zupełnie dziwaczne sugestie, że szyb na Oak Island jest dziełem angielskiego filozofa sir Franciszka Bacona, który ukrył w nim dowody na to, że jest prawdziwym autorem dzieł przypisywanych Szekspirowi.

Wspominano również o hiszpańskich żeglarzach, angielskich wojskach kolonialnych, a nawet o sekretach kosmitów.

Tymczasem za jedną z najbardziej prawdopodobnych teorii należy uznać tę, która wskazuje na zakon templariuszy jako konstruktorów i wykonawców przemyślnego schowka na Wyspie Dębówka. W jakim celu mnisi–rycerze mieliby podjąć tak wielki wysiłek? I jak było to możliwe, skoro ich zakon rozwiązano na początku XIV wieku, a pierwsza wyprawa Krzysztofa Kolumba odbyła się dopiero w 1492 roku?

Odpowiedzi na te pytania nie są proste. Skupmy się, zatem na pierwszym z nich. Templariusze nazywani byli bankierami Europy, gdyż potrafili nie tylko gromadzić kapitał, ale skutecznie go pomnażać. Majątek, który w związku z tym zgromadzili, stał się główną przyczyną ich zguby.

Król Francji Filip Piękny potrzebował pieniędzy i doszedł do wniosku, że najprościej będzie ogołocić pękające w szwach skarbce zakonu. Nie udało mu się jednak w pełni zrealizować swego planu. Zbrojni wkraczający do siedzib templariuszy, znajdowali tam przeważnie tylko resztki kosztowności. Większości legendarnych skarbów po prostu zniknęła!

Mnisi–rycerze musieli zatem gdzieś ukryć swój skarb. Część bogactw powędrowała do peryferyjnych placówek zakonu, między innymi do Polski (sławne odkrycie we wsi Kortumowo4 dokonane kilkadziesiąt lat temu!), ale większością kosztowności zniknęła bez śladu. To jedna z bardzo ważnych przesłanek, aby poważnie rozważać teorię ukrycia zakonnego majątku na Wyspie Dębów.

Należy również pamiętać, że to nie klejnoty oraz złoto stanowiły prawdziwe bogactwo templariuszy. Byli oni nie tylko rycerzami i bankierami, ale również odkrywcami–strażnikami wiedzy sięgającej aż do czasów starożytnych. Podobno ich wykopaliska w Jerozolimie przyniosły wręcz nieprawdopodobne rezultaty. Niektórzy twierdzą, że znaleźli Świętego Graala, inni, że była to jakaś tajemna konstrukcja do produkcji biblijnej manny…

Spekulacjom nie ma końca i co rusz pojawiają się nowe teorie. Jedno jest pewne, templariusze zgromadzili tyle bogactw, zarówno materialnych, jak i niematerialnych, że mogli chcieć je ukryć przed zakusami króla Francji, papieża oraz innych europejskich władców.

Zupełnie inną sprawą jest natomiast pytanie: dlaczego mieliby to robić akurat po drugiej stronie Atlantyku w czasach, gdy Ameryka nie była jeszcze oficjalnie odkryta? Paradoksalnie gdyby chodziło o złoto i klejnoty ten wysiłek byłby rzeczywiście niezrozumiały. A co jeśli zakon miał do ukrycia coś znacznie bardziej cennego niż bogactwo liczone w brzęczących monetach i w drogocennych kamieniach?

Może na Wyspie Dębów spoczywają skarby wiedzy w postaci starożytnych ksiąg? Kontakty templariuszy z przedstawicielami kultury muzułmańskiej są szeroko znane. Ludy te żyły w tym rejonie świata, w którym według współczesnej wiedzy powstały tysiące lat wcześniej pierwsze cywilizacje.

Archeologowie są zgodni, że do dzisiaj bardzo mało wiemy o ludach starożytnej Mezopotamii. Mogło się, zatem zdarzyć, że zakon wszedł w posiadanie dokumentów, które omawiały jakieś pradawne wynalazki lub wiedzę, która została zapomniana.

Być może mistrzowie zakonu doszli do wniosku, że ich świat nie jest jeszcze gotowy, aby ową pradawną mądrość przyjąć?!

Wszystko wskazuje, zatem na to, że Ubodzy Rycerze Chrystusa i Świątynie Salomona mogli mieć powody, aby zbudować wymyślny schowek na Oak Island. Pozostaje jednak pytanie drugie — w jaki sposób templariusze tego dokonali? Struktura ich zakonu była przecież zniszczona! A w dodatku ta część świata, w której leży Wyspa Dębów nie była wówczas znana cywilizacji zachodniej! Okazuje się jednak, że taki sposób postawienia pytania jest naznaczony piętnem niedopowiedzenia oraz zbytniego zaufania do oficjalnej wersji historii.

Warto, zatem wiedzieć, że w Portugalii zakon templariuszy został przekształcony w zakon Rycerzy Chrystusa. A co szczególnie ciekawe, jego przedstawiciele byli grupą, która najaktywniej popierała ideę morskich wypraw odkrywczych skierowanych na zachód.

Templariusze kontynuowali również swoją działalność w Szkocji. Robili to na wpół oficjalnie, ale poparcie możnego rodu Sinclairów zapewniało im nietykalności. Dowodem na rozwiniętą działalności zakonu na wyspach jest sławna kaplica w Rosslyn, zbudowana w XV wieku. Wszystko wskazuje, zatem na to, że Ubodzy Rycerze Chrystusa i Świątyni Salomona zdołali przetrwać pogrom zorganizowany przez Filipa Pięknego.

Czy oznacza to jednak, że organizowali wyprawy za ocean? Wprawdzie znaleziono źródła pisane, potwierdzające taki stan rzeczy, ale zostały one bardzo szybko zakwestionowane i uznane za oszustwo. Istnieją jednak inne, materialne dowody obecności templariuszy na kontynencie amerykańskim.

Obecności, którąś z całą pewnością można datować na długo przed tym, zanim pojawili się tam przedstawiciele wypraw zorganizowanych przez ówczesne europejskie mocarstwa.

rosslyn_slezer

W książek „Zaginiona kolonia templariuszy” historyk i badacz Steven Sora przedstawił opis kilkunastu obiektów architektonicznych w Ameryce, które mogą stanowić potwierdzenie, iż przedstawiciele zakonu przebywali na terytorium obecnej Kanady oraz USA. W wymienionej książce, autor zwraca również uwagę na pewne wątki etniczne (ślady istnienia tzw. białych Indian) oraz lingwistyczne.”

flat,550x550,075,f

„Kaplica w Rosslyn uznawana jest za jedną z najbardziej niezwykłych budowli chrześcijańskich, jaka w ogóle kiedykolwiek powstała. Ojej bogatej, wieloznacznej i często zaskakującej symbolice można przeczytać w następnym rozdziale.

W tym miejscu podkreślić należy tylko, że jest ona trwałym i raczej niebudzącym wątpliwości zapisem potwierdzającym zamorskie, transatlantyckie wyprawy templariuszy oraz ich protektorów. Warto podkreślić jeszcze raz, że ekspedycje te musiały odbyć się niemal sto lat po rozwiązaniu zakonu templariuszy i na wiele lat przed odkryciami Kolumba.

Do wzniesienia kaplicy William Sinclair sprowadził do Rosslyn budowniczych w 1441 roku. Na potwierdzenie tego faktu można znaleźć odpowiednie dokumenty! Jednak budowa świątyni zaczęła się dopiero pięć lat później! Co zatem robili mularze w ciągu tak długiego okresu.

Badacze przypuszczają, że zostali oni przetransportowani statkami do Nowej Szkocji i pomogli tam stworzyć pierwszą europejską kolonię na kontynencie amerykańskim. To oni mogli stworzyć takie budowle, jak Tajemnicze Mury znad jeziora Bayers czy dziwna wieża w Newport. Oni mogli również pozostawić szereg śladów, które do dzisiaj intrygują uczonych — kamień z Yarmouth, głowa gargulca znaleziona w strumieniu wpadającym do jeziora Memphremagog, glif plemienia Odżibwa z parku Peterborough w pobliżu jeziora Ontario przedstawiający łódź–statek o zadziwiająco europejskim wyglądzie, postać rycerza w kolczudze trzymającego miecz znajdującą się na granitowej półce skalnej w miasteczku Westford w stanie Massachusetts, kamień z Dighton i wiele, wiele innych.

3190324_f520

Budowniczowie zatrudnieni przez Sinclaira mogli również wykonać skomplikowany schowek na Wyspie Dębówek.

Jedna rzecz jest pewna, wznoszenie murów kaplicy w Rosslyn zaczęło się kilka lat po sprowadzeniu pracowników — w 1446 lub nawet jak chcą niektóre źródła w 1450 roku!”

Tajna wiedza Templariuszy. Początek tajnych bractw .

Sumer_jar2 images (3)

W Mezopotamii rozwijały się w starożytnościom liczne państwa oraz imperia, które tworzone były przez bardzo różne ludy.

Jednak wszystkie te organizmy polityczne kontynuowały wspólne dziedzictwo kulturowe. Oficjalna nauka skłonna jest przyjąć, że właśnie pomiędzy Tygrysem a Eufratem narodziła się pierwsza ludzka cywilizacja.

Kultura Sumerów jest tylko odbiciem i właściwie nieudolną kontynuacją znacznie starszej kultury, która rządziła niegdyś w obrębie dzisiejszego Pacyfiku. Tam miało działać wielkie, prężne państwo, które było w stanie podejmować zadania w skali globalnej i obejmowało swym władztwem olbrzymi obszar.

(Koniecznie przeczytaj :Melchior Wiatrowski „Oś czasu”)

Po upadku potężnej kultury, o której współczesna nauka nie chce w ogóle wiedzieć, nastąpił okres cywilizacyjnego upadku.

Było to spowodowane tym, że kwitnące imperium, które rozwinęło się na wielkim, zatopionym obecnie kontynencie, upadło niemal z dnia na dzień w wyniku klęski żywiołowej. To tak jakby dzisiaj pozbawić współczesnego człowieka łączności, prądu, gazu, wody w kranach oraz innych zdobyczy techniki i technologii.

Jestem przekonany, że bardzo szybko cofnęlibyśmy się do poziomu przynajmniej średniowiecza. Uchodźcy, którzy zdołali przetrwać kataklizm, dotarli do różnych rejonów świata i założyli tam nowe ośrodki cywilizacji. Stały one na znacznie niższym poziomie niż kwitnąca kultura pacyficzna…

Współczesny człowiek nawet wyposażony w rozległą wiedzę, ale pozbawiony dostępu do technologii, mógłby najwyżej ową wiedzę spisać. Natomiast nie wyciosałby z kamienia komputera, kalkulatora, ani xboxa.

Poza tym… Który, przeciętnych konsumentów, wie, jak zbudowany jest komputer albo zegarek. Znamy tylko ogólną ideę działania skomplikowanych urządzeń.

O ich odtworzeniu nie byłoby natomiast mowy, chociaż bardzo byśmy się wysilali. Podobnie rzecz miała się z niedobitkami cywilizacji pacyficznej. W wielu miejscach świata natykamy się na ślady pradawnej wiedzy, która znacznie wyprzedza swoje czasy. Jednym z takich miejsc jest Mezopotamia. W jej południowej części, w dzisiejszym południowym Iraku, kilka tysięcy lat przed naszą erą powstała cywilizacja sumeryjska.

inannadumuzi2 dnahieroglyphics

Pochodzenie Sumeryjczyków w dalszym ciągu stanowi dla badaczy zagadkę. Do dzisiaj nikt nie odpowiedział wyczerpująco na banalnie proste, wydawać by się mogło, pytanie: skąd ten lud właściwie przybył!

Trzy i pół tysiąca lat temu założyli pierwsze duże miasto — Uruk, które liczyło dziesięć tysięcy mieszkańców. Jak na tamte czasy, to była olbrzymia metropolia. Warto pamiętać, że cywilizacja Sumeru stała się prawdziwym kamieniem węgielnym dla innych wielkich cywilizacji w tym rejonie świata.

Bez najmniejszej przesady można też stwierdzić, że późniejsi wpływała na kształtowanie się kultur Grecji, Rzymu oraz starożytnego Izraela. A zatem… Nie jest również nadużyciem stwierdzenie, że właśnie w Sumerze tkwią, w jakimś stopniu, korzenie chrześcijańskiej Europy pod względem kulturowym, religijnym oraz symbolicznym!

Bliski Wschód był prawdziwym tyglem narodów, w którym mieszały się nie tylko ludy różnego pochodzenia, ale również rozmaite religie oraz formy sprawowania władzy.

Trwało to przez tysiąclecia i sprawiło, że trudno dzisiaj oddzielić to, co pierwotne, od tego, co było wynikiem modyfikacji wprowadzonych przez kolejne kultury. Oryginalne sumeryjskie eposy nie dotrwały do naszych czasów. Skazani jesteśmy na ich liczne przeróbki dokonane w Babilonii oraz Asyrii.

Jednak to, co przetrwało jest wielce frapujące i potwierdza, że ludy Mezopotamii dziedziczyły sekretną, zaawansowaną wiedzę. A teraz trochę konkretów.

Oto fragment „Pieśni ognia”, która została spisana na przełomie trzeciego i drugiego tysiąclecia przed naszą erą.

„Niczym blask słoneczny pustynię, tak broń niebiańska Nimi wypala wrogów oraz ich krainy.”

„Bo tylko dla mego władcy dał Hellam Broń potężną, która niczym miecz wykuty ze światła wrogie krainy obróci w niwecz. I kamień, i metal rozpłyną się, gdy cios spadnie, a wody jezior wrzeć będą”.

„Ten blask sprawia, że ptaki umierają w powietrzu, a ryby gotują się w morzu.”

„Żar śmiertelny spadnie na wrogów i ucieczki przed nim nie ma! Bo kto mieczem ze światła walczy, ten zwyciężały, nawet, gdy naprzeciw niego armie niezliczone staną.”

„Pieśń Żałobna nad zniszczeniem miasta Umma” z biblioteki asyryjskiej w Aszur: „Blask jaśniejszy od słońca uderza niczym młot ognisty. Cios spada na miasto. Nie sposób jest złapać promień słońca. Ale to, czego dłoń nie uchwyci, jest niczym głaz twarde i niszczycielskie niczym trzęsienie ziemi. A śmierć zadaje bez litości zarówno mężom walecznym, jak i kobietom posłusznym, oraz ich synom i córkom, i ojcom. A ci, których trafi nić ognista, nie cierpią bólu, gdyż śmierć jest szybsza od niego.”

Masoneria i Templariusze

 

„Masoneria jest instytucją syjonistyczną, której historia, stopnie, godności,
hasła i nauki są syjonistyczne od początku do końca!”

Rabin dr Izaak M. Wise
W „Israelite of America“
Z dn. 3.08.1855 r

„Naszym celem jest zatknięcie sztandaru na wszystkich kościołach i na prawie już naszym Watykanie. Przyjdzie czas, gdy Chrystus, Pan Niebios, kłaniać się będzie Panu naszemu, Panu Ziemi, Jutrzence, Jezusowi !”
Z mowy Wielkiego Mistrza Loży Włoskiej

Czym jest Masoneria?

200px-Pentagrams_from_La_Clef_de_la_Magie_Noire

Odpowiedzią nie będzie łatwa. Masoneria jest bowiem zjawiskiem historycznym złożonym i wielostronnym, zrodzonym w mrokach i żyjącym do dziś przede wszystkim pod ziemią…

Ignacy Oksza-Grabowski w książce pt. „Masoneria” pisze: W piątek dnia 13 października, roku 1307 w zamczysku paryskim Temple uwięziono Jakuba de Molay, wielkiego mistrza Rycerskiego Zakonu Templariuszy, a wraz z nim 140 rycerzy. Jednocześnie uwięzień dokonano w całej Francji. Rozkaz wydał król francuski Filip IV Piękny, wnuk Ludwika Świętego za zgodą papieża Klemensa V.
Proces Templariuszy trwał 7 lat i zakończył się spaleniem na stosie, na wyspie Sekwany, obok katedry Notre Dame, tego¿ Jakuba de Molay i jego towarzyszy.

wzgf

 

Jednocześnie bullę papieską Zakon Templariuszy został zniesiony jako wpadły w moc szatana i uprawiający kult nie Boga Chrześcijańskiego, lecz kult jutrzenki w postaci bałwana, zwanego Baphometem.

Co znaczy Baphomet?

Jako akrostych, czytany wspak, według kryptografii Kabały, księgi żydowskiej, będącej dalszym ciągiem Talmudu czyta się Temohpab. A znaczy „Templi omnium hominum pacis abbas” tj. „ opat świątyni pokoju wszechludzkości ”.

jhwh_tarot_karta

Mamy tu do czynienia z dwoma słowami będącymi w wielkim kursie i w naszych czasach, mianowicie z „pokojem” i z „wszechludzkością”. Ponieważ historia ludów jest nieprzerwanym pasmem przyczyn i skutków, widzimy, że proces Templariuszów nie skończył się w początkach stulecia XIV, lecz trwa w dalszym ciągu i dzisiaj, i to w postaci nierównie silniejszej niż wtedy.

Ilekroć społeczeństwa europejskie zetknęły się masowo ze Wschodem, zawsze następowała walka pojęć przeciwstawnych, doprowadzająca zawsze do tak zwanych rewolucji, czyli do krwawych, nieludzkich przewrotów i do okresów nieszczęśliwych. Gdy wśród wojen krzyżowych setki tysięcy ludzi zachodnich zetknęły się z misteriami, z czarną magią, z satanizmem, z assasziwizmem, z jehowizmem Wschodu, nastąpiło mocne zarażenie się kultury łacińskiej pojęciami orientalnymi odpowiednimi dla ludów azjatyckich, ale rozkładowymi dla europejskich.

Świat diabła i czarów naszedł na Europę. Jako zjawisko stałe w takich okresach, wystąpiła przewaga żydów uprawiających magię złota, w które miały się zmieniać wszelkie cnoty, szlachetne popędy i prawdziwa religijność. Prawie wszystkie ówczesne zakony rycerskie poszły drogą swojego „Baphometa”.

baphometLévis-Baphomet-image-employed-in-the-later-19th-century-to-suggest-Baphomet-worship-by-Freemasons.1

Polska dobrze poznała swoich rycerzy Maryi, to jest Krzyżaków, którzy w końcu przeszli na protestantyzm. Ich okrucieństwo, ich rozpustę, ich chciwość materialną, a to wszystko przelało się na Prusy Brandenburskie.

Templariusze w swoich białych płaszczach z czerwonymi krzyżami rozłożyli się wcześniej w atmosferze popołudniowych rozkoszy. Zdobyli oni taką potęgę złota, że wraz z syjonistami i lichwiarzami byli ówczesnymi bankierami państw.
I pośrednikami królów. A złoto prowadzi nieuchronnie do kultu Baphometa wtedy i dzisiaj.

Baphomet.mace

Filip IV Kapet, łamiąc Templariuszów, powodował się przenikliwie racją polityczną. Jednoczeœnie osiągnął dwa cele: uwolnił władzę monarszą od potężnego współzawodnika i zabrał ich majątki.

Lecz bezwiednie, niszcząc Templariuszów i powściągając żydów, stał się politycznym ojcem Renesansu, umożliwił ten wielki ruch twórczy, który odrodził Europę z czadu satanistycznej mistyki Wschodu. Niestety, nie na długo. Bo chociaż Templariuszów wytępiono, Baphomet ukrył się, stał się patronem wszystkich nowoczesnych ewolucji, a w bolszewizmie osiągnął największe powodzenie polityczne, jakie kiedykolwiek odniósł na świecie.

Podajemy w tej książce wizerunek Baphometa taki, jaki jest narysowany w XII Tajemnicy Wielkiego Taro: Kozioł z wielkimi rogami, z piersią kobiecą, z kopytami skrzyżowanymi, siedzi na ujarzmionym globie. Na łbie ma pentagrammę (taką jak bolszewicka), dymi siarką. U pleców ma skrzydła. Prawa ręka, z napisem Solve (rozwiąż) i złożonymi na krzyż palcami wyciągnięta ku znajdującemu się u góry półksiężycowi. Lewa ręka, z napisem Cagula (zwiąż), z palcami skrzyżowanymi wyciągnięta do półksiężyca w dole. Na pokrytym łuską brzuchu ma Kaduceusz
Hermesa, pospolicie znak sztuki lekarskiej, tutaj symbol drzewa
wiadomości dobrego i złego.

MJ 2012 Baphomet 2

Otóż statua – bałwan tego Baphometa, z rubinami zamiast oczu, była dana, według podania masońskiego, Templariuszom przez samego „Wielkiego Budowniczego Świata”. Od Templariuszów miał przejść tajnie do socynianów, a od tych do masonów.

Resztki Templariuszów uciekły do Szkocji, gdzie przechowywały prochy Jakuba de Molay i bałwana Baphometa. I ten kraj stał się krajem „czarnoksiężników”
i czarownic co tak plastycznie maluje Szekspir w Makbecie. Tu wziął początek i główny odłam masonerii: masoneria szkocka ze swym słynnym rytuałem.

jhwh_excommunication images (5) Walesa_06

Ów bałwan, jak twierdzi Bostunicz (Masoni i rewolucja rosyjska), znajduje się w miejscu pobytu „Zwierzchniej Rady Świata”, założonej 31 maja 1801 r. w nadmorskim mieście Charleston w Stanie Karolina Ameryki Północnej przez syjonistę Izaaka Longa. Po śmierci czarnego Anty-papieża Alberta Pike’a, głowy międzynarodowej masonerii, nowy anty-papież Adrian Lemmi przeniósł „Zwierzchnią Radę Świata” wraz z Baphometem do Rzymu, gdzie prezydentem
tej Rady jest syjonista Natan b. burmistrz Rzymu.

crowley1-1.jpg

 

Nowy porządek Świata – starym porządkiem świata.

Jedna religia, jedno państwo, jedna waluta istnieją, istniały i będą istnieć dopóty szaleństwo nie zostanie zniszczone rękoma prawdy!

dydymus

 

Pentagram* [Słowo pochodzi z języka greckiego (“pente” znaczy 5, a “gamma” literę).] był symbolem pięcioramiennej gwiazdy, najczęściej umieszczanej w kole.

Symbol ten miewał różne znaczenie, a początki jego historii sięgają 3500 lat wstecz.* [Odnaleziono go w starożytnym mieście Ur – centrum cywilizacji Mezopotamii; prawdopodobnie używamy był jako pieczęć królewska.] Liczba pięć stanowi najważniejszy element pentagramu, choć nie jedyny.

OES_SYMBOL 1584

Człowiek posiada, bowiem pięć palców u ręki, lecz także pięć zmysłów. Istnieje ponadto pięć filarów wiary muzułmańskiej i pięć pór modlitw, rycerz w średniowieczu szczycił się pięcioma przymiotami: wielkodusznością, religijnością, dobrymi manierami, szacunkiem wobec kobiet i wstrzemięźliwością seksualną.

Pitagorejczycy z kolei znaleźli w pentagramie złote proporcje.* [Proporcje: 0,618:1:1,618. Wpisany w niego jest także ciąg Fibonacciego. Wraz z rozwojem renesansu i masonerii, pentagram uznawano już jako symbol mistycyzmu i doskonałości geometrii (stał się symbolem człowieka).

EStarGoathead4Seattle eliphas

Ludzka sylwetka została wpisana w plan pentagramu, głowa i członki jako ramiona figury. Uwiecznił to Leonardo da Vinci na swoim słynnym rysunku: sylwetkę ludzką wpisał w kwadrat oraz koło (pentagram). Jednocześnie pentagram był symbolem doskonałości wszechświata (tzw. Gwiazda Mikrokosmosu). Tak było to przedstawione w Calendarium Naturale Magicum Perpetuum Tychona Brahego z 1582 r.] Był dla nich symbolem prawdy i doskonałości.

Pentagram wpisany w okrąg spełniał też funkcje ochronne, co znalazło swoje zastosowanie w magii ochronnej. Pięć wierzchołków pentagramu symbolizuje, zatem Piecg żywiołów: ducha (górny), powietrze (lewy), wodę (prawy), ziemię (dolny lewy), ogień (dolny prawy). Okrąg zaś łączy tych pięć elementów.

fig86_baphomet_04 fig70_hexa_selo_de_salomao_3

Ten skierowany ku górze wierzchołek odgrywa kluczową rolę – symbolizuje on wyższość ducha, umysłu nad ciałem (pentagram biały). Jednakże odwrócony pentagram symbolizuje zwierzęcą naturę człowieka, skłonność do zaspokajania potrzeb fizycznych. W XIX wieku były ksiądz, znany później jako Eliphas Levi, wprowadził podział na pentagramy “dobre” i “złe”.

W chrześcijaństwie symbolizował pięć ran Jezusa. Chrześcijanie uznawali pentagram za symbol prawdy i religijnego mistycyzmu. Nazywali go Gwiazdą Betlejemską i Gwiazdą Trzech Króli. Lecz Kościół odszedł od tego znaku na rzecz krzyża. Coraz częściej był identyfikowany ze złem. W czasie Inkwizycji odwrócony pentagram został uznany za odwzorowanie głowy Bafometa – diabła, którego uszy i rogi znajdowały się w bocznych ramionach, pysk w dolnym, oczy zaś w centrum.

rmig_logo a6gtbeakpentagon

Ten symbol wykorzystywali templariusze – jeden z ich klasztorów (Rennes le Chateu we Francji) został zbudowany na planie pentagramu, umieszczali go też czasami na witrażach i to w pozycji odwróconej.

– Pentagram bez koła oznacza konflikt i rozpad wewnętrzny – kontynuowałem. – Ten w podziemiach Bykowskiego zamku jest pozbawiony tej ochrony, jaką daje koło, albowiem symbolizuje ono wieczność i nieskończoność, cykle życia i natury.

“J”. Podczas ceremonii przyjęcia kandydatów na ucznia do loży “wtajemniczano” go we wszelkie arkana sztuki wolnomularskiej. Znaki i symbole odgrywały i odgrywają wielką rolę.

0093_12 queensnurse

Na przykład masoni w stopniu ucznia rozpoznają się na całym świecie właśnie po znakach. [W Polsce przykładano ściśnięte cztery palce prawej ręki do gardła, podnosząc jednocześnie do góry wielki palec na kształt węgielnicy.]

Przejdźmy jednak do samej ceremonii. Gdy jeden z braci żądał słowa, drugi mu odpowiadał: “powiedz mi pierwszą literę, ja ci drugą powiem”. Tamten rzucał owo “J” i otrzymywał w odpowiedzi “A”, aż otrzymywali słowo “JAKIN”, które w symbolice masońskiej oznacza stałość i wytrwałość.

Mówimy o “loży niebieskiej” złożonej z trzech stopni: ucznia, czeladnika i mistrza (nad nimi stoją ”loże czerwone”). Awansując na czeladnika kandydat otrzymywał własny znak i wytłoczenie kolejnego słowa “B” (oznacza “BOOZ” – siłę). Przy wyświęcaniu na stopień mistrza w ceremonii wykładana jest “legenda o Hiramie” (*legendę przeczytasz w dalszej części tekstu).

boaz_jachin 2954102_f260 jachin_boaz

Masoni posiadali specjalną pisownię i taką lożę określali czworokątem lub trzema kropkami. Wszelkie “uczty” odbywali w uroczyste świętą wolnomularskie – na przykład w dzień świętego Jana; loże takie zwą się “Świętojańskimi”.

Oczywiście to wszystko, o czym teraz pisze dotyczy niezwykle teatralnych obrzędów masońskich z XVIII i XIX wieków. W czasach współczesnych ceremoniał polega na złożeniu przysięgi i kilku formalnościach.

Pentagram to jeden z ważniejszych symboli masonerii – mówiłem dalej. – Interpretowany był jako symbol człowieka. (“ADAM-EVE”) w drodze do “odrodzenia” i “ubóstwienia”. Jest to, więc w zasadzie symbol pogański. W niektórych wypadkach znak ten jest uznawany jako symbol “dobrego” Lucyfera.

solomontemple f_TreeofLife3m_957d63d

Odwrócony pentagram, z dwoma wierzchołkami skierowanym ku górze uważany jest za symbol szatana (“SAMAEL- LILITH”), przedstawionego w postaci tak zwanego “kozła z Mendes” lub inaczej Bafometa.

Miłośnicy anagramów mogliby z owej nazwy szatana ułożyć wiele wyrazów albo nazwisk.  Otóż, przejście z jednej formy pentagramu w drugą można uzyskać poprzez jego obrót o 33 stopnie. Nie muszę chyba dodawać, że liczba 33 wiąże się z ilością stopni wtajemniczenia w niektórych obrządkach szkockich, między innymi w rycie “Szkockim Dawnym i Uznanym”.

Pojęcia takie jak katedra czy estrada pochodzą bezpośrednio z lóż masońskich  (loża- katedra, estrada – miejsce, na której spoczywały mistrz loży).

“Delta Promienista”

Oko w trójkącie jest pochodzenia wolnomularskiego . Trójkąt oznacza, bowiem doskonałość, oko zaś mądrość, której promienie rozpraszają ciemność zabobonu, fanatyzmu oraz nienawiści, a także szerzą oświatę.

jakin-boaz-sütonları  onxxx.2

Wszystko istnieje, bowiem pod opieką Wielkiego Budowniczego Świata – Jehowy. U Adama Weishaupta [Założyciel tajnego Zakonu Iluminatów (l maja 1776 r.), profesor prawa kanonicznego na Uniwersytecie w Ingolstadt (Bawaria).] Taka “delta” oznaczała “szatańskie oko”, które spogląda i kontroluje społeczeństwo.

Różne znaczenie można nadać oku w trójkącie, występuje ono, bowiem także w symbolach chrześcijańskich. Tutaj jednak czczono Lucyfera, czyli Anioła Światła.

Lucyfer jest symbolem światła nierozerwalnie związanym z wieloma masońskimi rytami. Ławki ustawione wzdłuż ścian bocznych – na których mogli zasiadać kiedyś “bracia”, tworzący tak zwane “kolumny południowe i północne” – oraz sufit ozdobiony gwiazdkami.

tarotCROP mexico_masonic_lodge_room

Wymiary lóż jak i kościołów dowolnych wyznań zachowują proporcję 8 do 5  “złota proporcja”, którą zawiera w swojej konstrukcji pentagram.Na estradzie stał drewniany tron, przed nim stało biurko, które pełniło rolę “ołtarza nieruchomego”. Na który zawsze leżała Biblia.

Szatan od początku swego buntu pragnął zajął miejsce Boga. Jeszcze w niebie powiedział: “Wstąpię na szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym”.* [Iz.l4:14.] To pragnienie popycha go do podrabiania wiary chrześcijańskiej i odbierania należnej Bogu czci.

Dalej od biurka znajduje się “ołtarz ruchomy”, pod którym znajdziemy najcenniejszą rzecz w tym pomieszczeniu posąg człowieka o twarzy kozła z rogami.

adam_weishaupt_luciferian_illuminatit (1) adam-weishaupt-illuminati

“Solve”* [Zwiąż.] i “Coagula”,* [Rozwiąż.]

“Kapitan M.”

William Morgan. Morgan, amerykański dziennikarz i wolnomularz, w latach dwudziestych XIX wieku wyjawił wiele tajemnic masońskich. Niezadowoleni i wpływowi masoni wsadzili go do więzienia, a gdy po kilku latach został zwolniony, nasłano na niego morderców.

Uprzedzony o tym Morgan postanowił uciec do Kanady. Pięciu ludzi kierowanych przez angielskiego iluminata Richarda Howarda dopadło kapitana na granicy. Trzymali go w Fort Niagara, jego ciało zaś znaleziono zatopione w rzece Niagara.

solvecoagulawv1 images (38)

Szczegółowy raport o tym wydarzeniu złożył Howard na spotkaniu Rycerzy Świątynie w St. John’s Hall w Nowym Jorku. W 1848 roku jeden z zabójców wyjawił zaś prawdę o tamtych wydarzeniach na łożu śmierci. Podejrzewać można, że kapitan Morgan nie tylko zdradził sekrety wolnomularskie, ale wykradł amerykańskim masonom – sympatyzującym z demokratami i iluminatami – złotego Bafometa. Nie wiadomo jednak, jakim cudem trafił on w ręce hrabiego Rautingera.

Być może Morgan nie zabrał tajemnicy Bafometa do grobu. Musiał istnieć ktoś, kto znał ten sekret. Rautinger mógł trafić na jakiś zapisek albo na człowieka, który przechowywał statuetkę. W 1846 roku hrabia wywiózł ją do Europy. Przyjechał wreszcie do Polski, która była dla niego dobrym schronieniem przed “Mistrzami” (między innymi z powodu zakazu działania lóż i restrykcji władz obawiających się wolnomularstwa).

solve et coagula basilius-valentinus-azoth-frontispiece-det

Przyjechał do hrabiego Rozwadowskiego, do Byków. Rozwadowski był arianinem i początkującym masonem. W podziemiach zamku wybudował lożę.  Rautinger mieszkał w Piotrkowie i na zamku rzadko nocował. Bafometa ukryto w podziemiach zamku w obawie przed zemstą amerykańskich iluminatów. Pewnego razu otrzymał widomość od swojego przyjaciela, który zlecił mu wywiezienie Bafometa z USA i że przybędzie emisariusz z Anglii. Odbyło się spotkanie. Niestety, Rautinger został podstępnie zamordowany.

Ciało jego wykradziono z kostnicy, gdyż były na nim tatuaże masońskie, które mogłyby naprowadzić na trop iluminatów. Podejrzewano, że hrabia był w jakiś sposób związany z ich organizacją.

Jednakże, Bafometa nie udało się im odzyskać. Rozwadowski otruł płatnego mordercę (kobieta) illuminatów i ciało zakopał w parku.

15_Diable_solvecoagula_Kunrath Khunrath_detail

13 października 1307 roku, skonfiskowano  majątek najsłynniejszego zakonu średniowiecznej Europy. Aktu tego dokonał król Francji Filip IV Piękny (notabene: był zadłużony u templariuszy). Oskarżono ich o herezję, nekromancję, praktykowanie czarnej magii i sodomię. Jednakże uprzedzona o zamiarach Filipa część templariuszy uciekła z bezcennym skarbem, dowodzona przez Pierre’a Aumonta.

Ta grupa miała stworzyć w Szkocji centrum tajnej organizacji, zdolnej do przetrwania aż do XVIII wieku.

Bafomet

[Każda z komandorii posiadała posążek głowy, któremu oddawano cześć. Posiadał on cudowne właściwości: zapewniał bezpieczeństwo i sprawiał, że drzewa kwitną, a ziemia przynosi obfite plony.]

Już samo słowo stanowiło zagadkę dla badaczy. Czy naprawdę pochodziło od starofrancuskich słów “bapheus mete”?

115001340-2 pobrane (1)

Alchemików nazywano, bowiem: “farbiarzami księżyca”. Wielu historyków wywodzi słowo “Bafomet” od zniekształconej, starofrancuskiej wersji imienia proroka Muhammada, inaczej “Mahometa” (ciekawostka: meczety nazywano “bafomeriami”). Inni twierdzą, że pochodzi od arabskiego słowa “abufihamet” – “Ojciec Zrozumienia”. Czytany wspak, według kryptografii Kabały, znaczy: “opat świątyni pokoju wszechludzkości” (“Templi omnium hominum pacis abbas”).

Poddane analizie z zastosowaniem specjalnego kabalistycznego szyfru atbasz, nasze słowo zamieni się w imię greckiej Bogini Mądrości. “Sophia”! Niejaki Aleister Crowley przybrał imię “Bafomet”, gdyż wierzył, że pochodzi ono od dwóch greckich słów, oznaczających “chrzest mądrości” lub “pochłonięcie do mądrości”.

Z kolei słynny dziewiętnastowieczny okultysta Eliphas Levi, utrzymywał, że słowo “Bafomet” jest kodem Świątyni Salomona. Czytane od tyłu daje: “TEM-OH-AB”,* [“Templi Omnium Hominum Pacis Abbas”.] co pełnym zdaniem brzmi: “Ojciec Świątyni Pokoju Wszystkich Ludzi”. Bafomet templariuszy miał być symbolem Istoty Najwyższej, ale w świadomości ludzkiej utrwalił się jako wizerunek szatana.

Ksiądz profesor A. Zwoliński twierdzi, że “Bafomet” to akrostych.

Przedstawiany jest najczęściej jako kozioł z wielkimi rogami, z kobiecą piersią, ze skrzyżowanymi kopytami i skrzydłami u pleców. Siedzi on na globie, na łbie zaś ma gwiazdę pięcioramienną. Podobno posąg Bafometa został dany templariuszom przez samego “Wielkiego Budowniczego Świata”. Potem trafił do masonów. Tak twierdzą podania. A jak wiemy z doświadczenia, nie wolno lekceważyć ani legend, ani mitów.

media-275307-2 BafometPanKircher1653

Jeden z nich głosi, że Rycerze Świątyni mieli oddawać cześć właśnie Bafometowi. Bożek rzeczywiście miał wygląd kozła, a może kota, na którego tyłku templariusze składali ponoć “obleśne pocałunki”. Najczęściej jednak Bafometa wyobrażano sobie jako odciętą głowę. Gdy na początku XIV wieku resztki templariuszy uciekły po rozbiciu zakonu do Szkocji, zabrali ze sobą ulanego ze złota “bożka”.

Ponoć przechowywał go w Charleston w Południowej Karolinie Albert Pike, głowa amerykańskiej masonerii.

“Ancient Accepted Scottish Rite, Southern Jurisdiction (U.S.)”.

Chrześcijaństwa, czyli kult sekty Jana Chrzciciela.

Hr. Adolf Rautinger nie dopełniwszy formalności zrezygnował z kupna zamku w Bykach oraz przyległych doń terenów Po dwóch miesiącach hr. Rautinger zmarł w Piotrkowie. Było to 24 czerwca, a jego dokumentacja zaginęła.

W dwa dni potem znikło także jego ciało z kostnicy. Zachował się po nim srebrny emblemat z dziwnym symbolem przypominającym rogatego kozła z gwiazdą pięcioramienną na czole, podobno bożkiem templariuszy. W ostatnich dniach przed śmiercią widziano hrabiego w towarzystwie pewnej damy, do której przysłano list nadany przez Amerykanina, niejakiego Phileasa Waldera. Ów list długo czekał na cudzoziemkę w hotelu, w którym się zatrzymała. Odebrała go po dwóch tygodniach i zniknęła, nie udzieliwszy policji żadnych wyjaśnień.

Bafometfalso_SaintMerri1 BafometLeoTaxil3

Dzień 24 czerwca to przecież święto Jana Chrzciciela. Lecz dzień świętego Jana to jednocześnie dzień powstania Wielkiej Loży Londynu. Powołali ją w 1717 roku dwaj protestanccy pastorowie: Jean Theophile Desaguliers i James Andersen. Ale to nie koniec. 24 czerwca 1751 roku niejaki baron von Hund stworzył w Kittlitz Lożę Trzech Filarów, a jak wiemy powołał on tez, do życia Bractwo Świętego Jana Chrzciciela, które od 1764 roku używało nazwy “Ścisła Obserwa”.

Niemieckie loże miały zazwyczaj powiązania z towarzystwami różokrzyżowców. To była jednak niemiecka struktura i dlatego w 1804 roku powstała inna, “szkocka” organizacja pod nazwą “Stary i Uznany Ryt Szkocki”, popularny właśnie w USA, później występujący pod nazwą “Zreformowanego Palladium”. A stąd krok do amerykańskich masonów czczących Bafometa.

Phileas Walder był on prawą ręką Alberta Pike’a, redaktorem “New YorkTribune”, gazety powiązanej z amerykańskimi masonami rytów szkockich oraz z iluminatami.* [Zakon Iluminatów (inaczej “Oświeceni”) został założony l maja 1776 r. przez Adama Weishaupta.

3445789294_Albert_Pike_WWII SONY DSC

Organizacja zaczęła przejmować kontrolę nad całym ówczesnym wolnomularstwem; była powiązana ideowo ze światem polityki i finansów. Zakon stawiał sobie za cel ustanowienie światowego rządu pod swoim przewodnictwem drogą powszechnej rewolucji.

Legendarny posąg Baphometa, który templariusze otrzymali ponoć od samego Wielkiego Budowniczego Świata, rzeczywiście trafił na początku XIV wieku z Francji do Szkocji, a później w XIX wieku pożeglował do Stanów Zjednoczonych. Elementem łączącym templariuszy i osobę hrabiego Rautingera był właśnie ów tajemniczy posąg.

Złoty Bafomet trafił do Stanów Zjednoczonych w 1801 roku. Wtedy to mason Isaak Long, przywiózł ze Szkocji do Charleston w Stanach Zjednoczonych posążek szatana (Bafometa), któremu cześć oddawali  templariusze. Long założył za oceanem “Antyczny i Uznany Obrządek Szkocki”, nazwany potem “Zreformowanym Palladium”, praktykujący czarną magię i okultyzm. Przez dłuższy czas pełniła ta organizacja rolę centrum amerykańskiego satanizmu. Bożek Bafomet musiał odgrywać istotną rolę w tych rytuałach.

Satanistyczne loże Longa stały się pożywką “duchową” dla jego następców, między innymi – Antona Szandora La Veya, twórcy “Biblii szatana” w XX wieku. A zatem nie Albert Pike, co właśnie mason Long jako pierwszy posiadał owego “dwupłciowego bałwana zwanego Bafometem”.

Gdy w Bostonie urodził się autor późniejszych “Dogmatów i morałów”, biblii masonerii, złoty Bafomet cieszył się gościnnością u amerykańskich satanistów od dobrych ośmiu lat. Dopiero po śmierci Longa posąg trafił do Charleston w ręce Pike’a (związanego z tym samym ruchem “palladystów”).

Pikę działał w drugiej połowie XIX wieku. Był niejako spadkobiercą pierwszych satanistycznych organizacji. Napis na srebrnym talerzu  (“Ancient Accepted Scottish Rite, Southern Jurisdiction – znalezionym w Polsce”) odnosił się do początków XIX wieku i nawiązywał do “palladystów”.

sr_creed 200jewel

W 1847 roku, kiedy to hrabia Rautinger przybył do Byków, Pike nawet jeszcze nie rozpoczął studiów (studiował prawo w latach 1853-1857), co nie znaczy, że hrabia nie poznał go na południu Stanów Zjednoczonych w czasie wojny meksykańskiej, w której Pike uczestniczył.

Początek XVIII wieku to przełomowy okres w ruchu masońskim. Jak twierdzi znawca problematyki Arnaud de Lassus początek masonerii stanowi rok 1717, w którym połączyły się dwa stowarzyszenia: cechu budowniczych (tak zwanych “mularzy”, czyli “murarzy”, budowniczych gotyckich kościołów i katedr, tworzących rodzaj bractwa spotykającego się w tawernach i szynkach) i okultystycznego stowarzyszenia różokrzyżowców.

Już w XVII wieku “wolni mularze” przekształcili swój cech w związek towarzyski. Zaczęli do swojego grona przyjmować także nie-mularzy, a określano ich mianem “wolnych mularzy”. W owym okresie idee wolnomularstwa pączkowały w poglądach takich ludzi, jak: John Locke, Francis Bacon czy Izaak Newton.

800px-AlbertPikeC c376578132251202ba3b513a1b8e8346

Wreszcie przełomem okazała się opracowana w 1723 roku przez pastora Jamesa Andersena “The Book of Constitutions”, w której przedstawiono historię masonerii i obowiązki jej członków. Natomiast różokrzyżowcy* [Nazwa różokrzyżowcy pochodzi od emblematu róży umieszczonej na krzyżu – symbolizujących połączenie wiedzy i wiary (inaczej zbawienie poprzez wiedzę, a nie przez wiarę).

Członkowie tego stowarzyszenia zajmowali się okultyzmem i propagowaniem gnozy.] byli w tym czasie stowarzyszeniem alchemików, okultystów, spadkobierców dawnych templariuszy, kultywujących pierwotny gnostycyzm.

Aleister Crowley. Żaden człowiek nie uczynił tyle dla współczesnego satanizmu, co ów Szkot żyjący w latach 1857-1947. Posługiwał się w swoich “praktykach” właśnie imieniem “Bafomet”. Już w dzieciństwie interesował go ogień, co znalazło smutny epizod w wybuchu własnoręcznie wykonanej petardy, która pokiereszowała mu twarz.

81_30DP1DB_web Scottish Rite Check Presentation

Praktykował jogę w Indiach, na Cejlonie, w Birmie, eksperymentował też z narkotykami. Założył wreszcie własne organizacje: “Srebrną Gwiazdę”* [Argentum Astrum.] (znaną też jako “Zakon Srebrnej Gwiazdy”), “Zakon Świątyni Wschodu”* [Ordo Templi Orientis (OTO).] (inaczej “Templariusze Orientu”) i “Opactwo Telemy”. Uwielbiał nazywać siebie w pompatycznym i pretensjonalnym stylu. Był zatem: “Apostołem Nieskończonej Przestrzeni”, “Bratem Perdunebo”, “Wielką Bestią”, “Księciem”, “Bafometem” i “Szatanem”.

Crowley nie był gołosłowny, uważając się za “bestię” – osobiście zabił swego asystenta, który nie posłuchał jego rozkazu w trakcie rytualnych obrzędów. Podczas “czarnych mszy” rozdawał nawet “hostie” sporządzane między innymi z krwi dzieci oraz wrogów satanistycznego ruchu.

W latach dwudziestych organizacja Crowleya (“Opactwo Telemy”) została zmuszona do opuszczenia Włoch, gdzie miała siedzibę. Tamtejsze władze podejrzewały Crowleya i jego adeptów o rytualne zabijanie dzieci, a wszystko to w imię jednego celu – zniszczenia chrześcijaństwa. Ów seksualny dewiant, narkoman, pod koniec życia chory psychicznie człowiek, zmarł w nędzy, pozostawiwszy po sobie spore piśmiennictwo.

Co gorsza, wywarł ogromny wpływ na wiele stowarzyszeń magicznych, a nawet na współczesnych artystów z kręgu kultury pop.* [Alisteirem Crowleyem (nazywanym diabelskim “guru”) zachwycali się m.in. John Lennon i David Bowie. Mick Jagger wokalista “The Rolling Stones” utrzymywał zaś kontakty z A. Szandorem La Veyem.]

sgt_pepper_cover tumblr_kr7s62uEFC1qzdsf4o1_400

“Dziećmi Bafometa” byli też sławni filozofowie. Fryderyk Nietsche powiedział: “W religii chrześcijańskiej moralność nie ma żadnego związku z rzeczywistością”.

Kult szatana dał się szczególnie silnie zauważyć wśród dwudziestowiecznych wolnych mularzy.* [Przedstawiali szatana jako “boga światłości”, przeciwnika “boga ciemności”, tj. Boga chrześcijan.] Na Crowleyu i trochę na dziewiętnastowiecznych masonach-satanistach Isaaka Longa wzorował się wspomniany już Anton Szandor La Vey – autor “Biblii szatana”.

Albert Pike – jeden z głównych ideologów amerykańskiego wolnomularstwa w 1889 roku pisał w instrukcji dla masonów najwyższego, 33 stopnia wtajemniczenia:

“Tłumom musimy powiedzieć : czcimy jednego Boga, lecz Boga naszego adorujemy bez zabobonu. Wam jednak […] mówimy to, co macie powtarzać braciom 32, 31 i 30 stopnia: religia wolnomularska powinna być […] utrzymana w całej czystości swej doktryny lucyferycznej […]. Czystą i prawdziwą religią filozoficzną jest wiara w Lucyfera”.

O związkach amerykańskich masonów z kultem Lucyfera napisano dużo i choć ogromna większość wolnomularzy usilnie zaprzecza kontaktom swej organizacji z satanistami, pamiętajmy o zaleceniach Pike’a – o przekazywaniu tak zwanej “czystej doktryny lucyferycznej” jedynie na wyższych stopniach wtajemniczenia.

aleister crowley ozzy osbourne zakk wylde Ciarra-Aleister-Crowley-Hermetic-Order-of-the-Golden-Dawn-Boots-Illuminati-e1375953891280

“Lucyfer”! “Anioła Światła”, Niosący Światło, Syn Jutrzenki”, oko uwięzione w trójkącie “oko Horusa”.

Pike student Harvardu i człowiek piszący w szesnastu językach, generał konfederackiej armii, posądzony o zdradę, a następnie uwięziony, został w 1866 roku ułaskawiony przez ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, masona Andrew Johnsona (ich spotkanie odbyło się w Białym Domu na drugi dzień po opuszczeniu przez Pike’a więzienia).

Rok później rozpoczął swoją oficjalną działalność Szkocki Ryt. Czy można było wyobrazić sobie rytuały ówczesnej loży bez obecności złotego Bafometa, przedmiotu kultu templariuszy? Pike był nie tylko Wielkim Komandorem północnoamerykańskiej masonerii w latach 1859-1891. Był także liderem Ku- Klux-Klanu. Uważał się za satanistę i uznawał kult Lucyfera.

To on kierował na amerykańskiej ziemi Zakonem “Palladium” założonym w 1873 roku w Paryżu, którego idea trafiła z Egiptu do Grecji za sprawą Pitagorasa w V wieku i wyrażała kult szatana. Dlatego też posąg Bafometa mógł odgrywać symboliczną rolę w działalności lóż o okultystycznym charakterze. Symbolika była bowiem ogromnie ważnym elementem działalności masonów. Żeby to zrozumieć wystarczy podać jeden znamienny przykład – siedziba organizacji Pike’a w Charleston w Południowej Karolinie została wybrana dlatego, że miejscowość ta leży na 33 równoleżniku szerokości geograficznej północnej. Bo tyleż mamy stopni wtajemniczenia w rytuale szkockim. Trzydzieści trzy!

I takiemu oto człowiekowi postawiono pomnik, który stoi do dziś na eksponowanym miejscu w Waszyngtonie.

aldworth AWNS_19350130_p049_i006_x

Byki

Ciało Rautingera zniknęło z kostnicy.  Iluminaci chętnie kontrolowali wszelkie tajne związki, ryty, gdyż za główny cel stawiali stworzenie światowego rządu, ich wpływy były duże; w końcu mieli wielki wpływ na losy rewolucji francuskiej i powstanie komunizmu na świecie. Udało im się zakorzenić nawet w Ameryce, a magazyny “New York Tribune” i “New Yorker” były środowiskiem skupiających ważnych iluminatów, [W 1785 r. założona została w Nowym Jorku Loża Kolumbowa Zakonu Iluminatów; wśród jej członków był m.in. Horace Greeley – założyciel i właściciel wspomnianych magazynów.] dla których Bafomet był znaczącym symbolem.

Cofnijmy się jednak w czasie do XVIII wieku i przyjrzyjmy się ruchowi masońskiemu w naszym kraju. W 1721 roku istniało już “Czerwone Bractwo”. Pierwszą lożę proklamowano w 1769 roku. Była nią “Grand Loge du Vertueux Sarmatie”.* [Jeszcze przed ogłoszeniem przez papieża Klemensa XII bulli z 1738 r. zakazującej działalności wolnomularskiej, istniało w Warszawie kilka lóż filii “drezdeńskiej”, założonej przez syna Augusta II – Fryderyka Augusta Rutowskiego.] Później powstawały inne.

JENNYLEWIS studi249

Bulla papieska z 1751 roku zarzucająca masonom bezbożność i tajemniczość, nie przerwała ich prac. Po okresie walki między stronnictwami Czartoryskich (“Familia”) a stronnictwem dworskim Augusta III, polscy i sascy wolnomularze reaktywowali w 1757 roku “Towarzystwo Trzech Braci”. Niejaki Jan Łukasz Toux de Salverte (różokrzyżowiec) założył w 1763 roku drugą warszawską placówkę o charakterze okultystycznym – dla studiowania nauk tajemnych. W owym czasie Warszawa była piątą samodzielną lożą w Europie.* [Po Paryżu (1728), Berlinie (1744), Hadze (1756) i Sztokholmie (1760).].W ustanowionej “Wielkiej Loży” – do której należał król Polski – nastąpiły kolejne podziały na warsztaty: polski, niemiecki i francuski. Powstały loże w Gdańsku, Malborku, Białymstoku, Lwowie. Ciekawostką jest fakt powołania w tamtym okresie pierwszej loży dla pań.

Rozbiory Polski czyli Wojna Masonerii

Prym wiodła wówczas loża “Cnotliwego Sarmaty” pod przywództwem Augusta Moszyńskiego. Kierujący Konfederacją Barską masoni wywołali jednak wojnę domową, a w konsekwencji doprowadzili do pierwszego rozbioru Polski oraz impasu w pracach lożowych. Nieoczekiwanie powrócił do nas ryt “Ścisłej Obserwy” za sprawą Alojzego F. Bruhla. W 1779 roku reaktywowały się dwie stare loże – “Cnotliwego Sarmaty” i “Trzech Braci”. Niemniej jednak lata 1774-1781 były okresem dominacji “Ścisłej Obserwy”.

images (39) 1906ManualoftheHolyCatholicChurchPIUSXLarge

Przeciwnikiem owego rytu pozostał czołowy polski wolnomularz, wspomniany już Toux de Salverte, który wraz z baronem inflanckim Karolem Henrykiem Heykingiem powołał w 1774 roku “Towarzystwo Przyjaciół Doświadczonych”.* [Skupiało w swoich szeregach dostojników królewskich i byłych konfederatów: Jana Potockiego, księcia Mikołaja Radziwiłła, Andrzeja Mokronowskiego, Andrzeja Ogińskiego i Józefa Zajączka.]

Ich członkowie uczestniczyli w tworzeniu kolejnych lóż – “Wyższej Rady Szkockiej” Wielkiego Wschodu Polski (obecnie PO i SLD) i innych działających według angielskich praw. Wreszcie w 1780 roku Ignacy Potocki został wybrany Wielkim Mistrzem sprawującym władzę zwierzchnią nad wszystkimi lożami Rzeczypospolitej, prowadząc walkę z “niemieckimi” lożami. W wyniku jego działalności przestał funkcjonować ryt “templariuszowski” (“Ścisła Obserwa”).

GCBehm-1924-2b palladium1806

W1784 roku ogłoszono ustawę masonerii polskiej,* [Potwierdzała “Katarzynę pod Gwiazdą Północną” jako lożę “matkę”, której podlegały “wszystkie ziemie i kraje pod panowaniem polskim będące jako też kraje i prowincje za granicą leżące”.] która bez zmian obowiązywała do 1821 roku.

Lata 1784-1788 były szczytem potęgi wolnomularskiej w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Wielkim Mistrzem został późniejszy współtwórca Targowicy – Stanisław Szczęsny Potocki.

W Okresie Sejmu Wielkiego wolnomularstwo polskie upolityczniło się, wyzwalając ducha patriotyzmu (dążenie do stworzenia Judeopoloni). Niestety, nie wszyscy podzielali ów trend. Szczęsny Potocki złożył nawet rezygnację z godności Wielkiego Mistrza (na rzecz Kazimierza N. Sapiehy) i założył Targowicę.

Masoni i konstytucja

Z czterech głównych twórców Konstytucji 3 Maja, trzech (oprócz Hugona Kołłątaja) było masonami: Stanisław August Poniatowski, Ignacy Potocki i Scipione Piatolli.

Drugi rozbiór i dwa obozy czyli walka o Polskę

Drugi rozbiór Polski spowodował upadek “sztuki królewskiej” i wielu aktywnych uczestników burzliwych wydarzeń politycznych – a zarazem czołowych wolnomularzy – udało się na emigrację. Ci, którzy zostali utworzyli sprzysiężenie – rozdarte podczas Insurekcji Kościuszkowskiej na dwa obozy.

a275 300px-Picture_of_Europe_for_July_1772

W 1795 roku Rzeczpospolita została wymazana z mapy Europy. W dwa lata później car Paweł I wydał ukaz, który zakazywał prowadzenia wszelkich prac lożowych w całym Cesarstwie (podobnie sytuacja przedstawiała się w zaborze austriackim). Tylko na ziemiach zaboru pruskiego działały loże symboliczne.

W początkach XIX wieku pojawiła się u nas – za sprawą księdza Karola Surowieckiego – teoria spisku wolnomularskiego. Nasiliła się  kampania antymasońska (około 1814 roku) w związku z wydaniem przez papieża Piusa VII bulli. Już w 1821 roku działalność wolnomularstwa w Królestwie Polskim została zakazana z rozkazu cara Rosji i króla Polski Aleksandra I, który obawiał się nasilenia nastrojów rewolucyjnych w polskim społeczeństwie.

Zadało to cios działalności lóż na ziemiach polskich i tylko w zaborze pruskim pracowały jeszcze loże niemiecko-polskie podległe Berlinowi. Po powstaniu listopadowym w 1830 roku Polacy wstępowali do lóż zachodnioeuropejskich, utworzyli też w kraju kilka mniejszych – polskich. Zarzutami stawianymi polskim masonom w XIX wieku i na początku XX wieku były – walka z Kościołem i religią, podporządkowanie się żydowskim i niemieckim organizacjom i niszczenie tradycji narodowej.

Death_of_Stanisław_August_Poniatowski 1_5a0c3e8a59f1

Ze “Ścisłą Obserwą” von Hunda na pewno byli związani Alojzy F.Bruhl i Tadeusza Grabianka. Działali oni jeszcze w XVIII wieku.

Okres między powstaniem listopadowym a Wiosną Ludów.

W “Ujarzmionej stolicy” Ludwika Hassa znalazłem wzmiankę o urodzonym w 1789 roku późniejszym senatorze-kasztelanie, Leonie Dembowskim, powstańcu listopadowym, który w bibliotece zgromadzonej w Klementowicach przechowywał materiały i dokumenty wolnomularskie, mimo że był pod ścisłym nadzorem władz. Nie zapominajmy, że Polska była cały czas pod panowaniem zaborców.

W 1846 roku nadzór ten jeszcze zaostrzono, w związku z rewolucyjną działalnością syna, Edwarda.* [Edward Dembowski (1822-1846) – działacz polityczny i publicysta (“Przegląd Naukowy”), zwolennik rewolucji agrarnej; działał w konspiracji poznańskiej.]

Hass opowiada:

“Podobnymi motywami mógł się kierować rówieśnik kasztelana, a w latach 1832-1839 wychowawca »czerwonego kasztelanica«, Adrian Krzyżanowski (ur. 1788), gdy w maju 1834 roku skopiował w Klementowicach cztery obszerne teksty, dotyczące dziejów mitycznego wolnomularstwa templariuszowskiego, rzekomego poprzednika systemu »Ścisłej Obserwy«.

WIELKA-LOŻA-NARODOWA-POLSKI 7_5a0c3e8a59f1

Krzyżanowski, inicjowany jeszcze w 1816 roku w płockiej loży »zum Dreieck«… […] Dawał publicznie, w druku, wyraz swoim poglądom liberalnym, występując jako sympatyk arian, zwolennik tolerancji religijnej, uwłaszczenia chłopów, a przeciwnik jezuitów (illuminati).

On też pierwszy w języku polskim zreferował w 1842 roku poglądy Augusta Comte’a* [August Comte (1798-1857) – francuski filozof i socjolog, przedstawiciel francuskiego pozytywizmu.] i w dużym stopniu opowiedział się za nimi. […] Wielu z pietyzmem przechowywało swoje dyplomy i oznaki lożowe, fartuszki i szarfy, materialne wspomnienie lepszych czasów, gdy myśleli o sprawach wzniosłych. Nie miało to przecież żadnych, a przynajmniej poważniejszych konsekwencji.

Niewykluczone, a raczej prawdopodobne, że w Warszawie lat trzydziestych i następnych krócej czy dłużej przebywali obcokrajowcy, należący u siebie w ojczyźnie do wolnomularstwa. Lecz tu, w kontaktach z miejscowym społeczeństwem, jeśli nawet w wyjątkowych przypadkach przyznawali się do tego, nie podejmowali – sądząc z braku o tym wzmianek – działań mających na celu przeszczepienie swojej organizacji nad Wisłę.

6_5a0c3e8a59f1 47798_319070644889231_1329757499_n

O stolicę ocierali się też przenikający z Zachodu od jesieni 1832 roku do Królestwa i na ziemie zabrane tajni emisariusze organizacji emigracyjnych, którzy mieli za zadanie stworzyć tu sieć konspiracyjną, mogącą w odpowiednim momencie stać się zalążkiem rewolucyjnej administracji i powstańczej armii”.

(Oto wasze tzw. Narodowe Powstania!)

O lożach na Zachodzie pisze Hass tak: “Wolnomularstwo to przeszło przeważnie przez szkołę konspiracji węglarskich i im podobnych. Dzięki temu doświadczeniu zdołało w latach dwudziestych oprzeć się atakowi przeróżnych sił wstecznych. Stopniowo demokratyzował się również jego skład osobowy. Ubywało arystokratów, ich miejsce zajmowali światli przedstawiciele radykalnie usposobionego drobnomieszczaństwa. […]

W czasie swego krótkiego pobytu na ziemi ojczystej nie zajmowali się oni jednak sprawami »sztuki królewskiej«. Za to szerzej niż dotąd

upowszechniały się w kraju rozmaite praktyki magiczne, magnetyzerskie i hipnotyczne, prymitywniejsze elementy teurgii, teozofii, różnorodnej mistyki, owe formy ucieczki od przykrej rzeczywistości, której przezwyciężenie w świecie realnym wydawało się niemożliwością.

988870_271776659669888_2160451939016430820_n wba0043_4-Chajn-Leon-Polskie-wolnomularstwo-1920-1938-Warszawa-Czytelnik-1984-masoneria-Freemasonry-Poland-Freimaurerei-Polen

W przeciwieństwie do zebrań wolnomularskich, spotkania zwolenników tych doktryn nie były zabronione. Stąd brała się popularność licznych »koptów« i »magów«; w Warszawie modne stały się zwłaszcza seanse prespirytystyczne. Jednym z ich uczestników był wzmiankowany już wolnomularz z placówki wileńskiej, Adam Ronikier, wykazujący »wyjątkową siłę magnetyczną«. […] Przyjęty w początkach 1839 roku w Rogalinie przez Rogera Raczyńskiego do Zakonu Różokrzyżowców, po pobycie w latach 1841-1845 we Włoszech, gdzie – między innymi pod miejscowością Baia, na południu Półwyspu Apenińskiego – zgłębiał tajniki nauk hermetycznych, Ronikier wiosną 1845 roku powrócił do Warszawy.

Tu, na Rozbracie, urządził – podobnie jak Raczyński w Rogalinie – laboratorium alchemiczne, wyposażone m.in. w piec z dużym kominem”.

Hrabia Rautinger, był związany z amerykańskim wolnomularstwem spod znaku iluminatów. Mógł o tym świadczyć jego związek z redaktorami “New York Tribune” oraz z przedstawicielami B’n’B (obecnie PiS).

Wolnomularstwo polskie w połowie XIX wieku nie działało zbyt prężnie, o czym była już mowa wcześniej.

images (40) 450,253,8723c91221041d44e062547baf32b4d0c11697c8

Zaborcy niezbyt przychylnie przyglądali się działalności lóż, upatrując w nich zalążek buntu i narodowych powstań (nie zapominajmy, że pobyt hrabiego Rautingera w Piotrkowie i Bykach przypadł na burzliwy okres w naszej i europejskiej historii – między Wiosną Ludów a powstaniem styczniowym).

Niemniej jednak istniały pojedyncze osoby, elity, przypadkowe grupy ludzi, którzy parali się okultyzmem czy modnym w drugiej połowie XIX wieku spirytualizmem. Z pewnością mieszkały na terenie Królestwa Polskiego (Piotrków Trybunalski leżał w jego granicach) osoby należące do popularnego rytu szkockiego i jego przeróżnych odmian o charakterze okultystycznym (co mnie szczególnie interesowało ze względu na symbol Bafometa). Nie zapominajmy, że wielu Polaków podróżowało w tamtym czasie po Europie i USA, przywożąc nowinki wolnomularskie.

W końcu Bafomet, “bożek” templariuszy, został wielokrotnie przywłaszczony przez różne stowarzyszenia satanistów i okultystów.

Kluczową dla mojej sprawy była legenda mówiąca o tym, że posąg Bafometa trafił do Stanów Zjednoczonych na początku XIX wieku za sprawą Isaaca Longa, powiązanego z “Antycznym i Uznanym Obrządkiem Szkockim” (później “Zreformowanym Palladium”, którego kontynuatorem był Albert Pike). Te amerykańskie loże praktykowały czarną magię i okultyzm, pełniły też rolę centrum amerykańskiego satanizmu.

Z pewnością tropem była notka z archiwum piotrkowskiego o hrabim Rautingerze oraz zeznania antykwariusza, który widział na srebrnym talerzu napis: “Ancient Accepted Scottish Rite, Southern Jurisdiction (U.S.)”, co po polsku znaczy: “Antyczny i Uznany Obrządek Szkocki”.

astana_pyramid_4 zdjcienr5

To kazało wiązać wizytę Rautingera w Bykach z amerykańskimi masonami czczącymi Bafometa. W jakiś sposób był hrabia powiązany z osobą Phileasa Waldera, twórcy gazety “New York Tribune”, sympatyzującego właśnie z masonami pokroju Longa czy Pika.

Ludwik Hass w “W ujarzmionej stolicy”. Sytuacji polskich wolnomularzy w pierwszej połowie XIX wieku. Hass wspomina o wielu wolnomularzach “nowej daty”, którzy osiedlali się w stolicy Królestwa Polskiego w połowie lat pięćdziesiątych XIX wieku.

Wśród nich był lekarz Stanisław Loewenstein, syn zeuropeizowanego kupca i przedsiębiorcy żydowskiego Jakuba. Wtajemniczony został w Paryżu i był członkiem loży “Admirateurs de l’Univers”.

Piotr Sąchocki – uczestnik powstania listopadowego – został w 1843 roku przyjęty do innej loży – “Temple des Amis de l’Honneur Francais”. On także wrócił do Polski, ale “z racji przeszłości znajdował się pod dozorem policyjnym”.

Lekarz Ludwik Maurycy Hirszfeld otrzymał w 1854 roku w Paryżu “wysoki stopień wtajemniczenia w placówce wyższych stopni »Chapitre d’Arras« kawalera różanego krzyża” (należał do loży “Mars et les Arts”). Do elitarnej loży paryskiej “De Saint Lucien” należało też grono polskich arystokratów, inne loże, jak “Bienfaiteurs reunis”, też skupiały w swoich szeregach Polaków (Maurycy Nelken).

10264319_860728770610668_2521220389889817259_n1 a10

Innym wolnomularzem proweniencji francuskiej był pułkownik inżynier Gustaw Kori, który przebudował fasadę Zamku Królewskiego (1851-1852). “Podczas pobytu w Paryżu nadano mu w ciągu marca i kwietnia 1858 roku w loży »Sinccre Aminie« i kapitule »Amis Bienfaisants et Imitateurs d’Osiris reunis« stopnie od uczniowskiego do kawalera różanego krzyża obrządku szkockiego, to jest 18°”.

Hass wspomina o wielu “adeptach sztuki królewskiej” mieszkających w różnych miejscowościach Królestwa i samej stolicy. Należeli oni do placówek Wielkiego Wschodu Francji podczas pobytu w tym kraju. “W Królestwie znajdowało się więc grono wystarczające do utworzenia sformalizowanego kółka (»trójkąta«) wolnomularskiego.

Ono zaś mogłoby nastawić się na zjednanie kandydatów do inicjacji i – w nieodległej perspektywie – powołanie do życia pełnoprawnej loży. Takim zamiarom sprzyjałoby przerwanie owego całkowitego milczenia, jakim w druku otoczone było wolnomularstwo w czasach mikołajowskich”.

OKR¥G£Y STÓ£ masoneria-i-scjentologia

Wielu masonów znajdowało się w gronie działaczy przygotowujących powstanie styczniowe, jak chociażby zwolennik generała Ludwika Mierosławskiego, późniejszy członek Rządu Narodowego Stanisław Krzemiński (notabene zaprzyjaźniony z Adamem Asnykiem), czy Hipolit Skimborowicz, dziennikarz, wydawca i bibliograf, doktor uniwersytetu w Jenie (zaprzyjaźniony z Edwardem Dembowskim).

“Jednak do założenia kółka wolnomularskiego, zalążka przyszłej loży nie doszło. W danych warunkach społecznych i towarzysko-obyczajowych Królestwa o czymś takim nawet myśleć serio nie było można. Na przeszkodzie stały tu – odmiennie niż nad Sekwaną czy Tamizą, lecz już nie tyle nad Sprewą – nader istotne różnice społeczne, wyznaniowe i narodowościowe, uniemożliwiające zespolenie się tych inicjowanych osób w miarę zwarte grono. Ponadto nie sprzyjała takiej inicjatywie owa, zapoczątkowana pod kościołem Karmelitów na Lesznie w trzydziestą rocznicę powstania listopadowego publicznym odśpiewaniem – po raz pierwszy od trzech dziesięcioleci – hymnu »Boże coś Polskę«, atmosfera demonstracji patriotycznych, którą miasto żyło.

Czas, uwagę i energię jednych pochłaniała przybierająca teraz szerszy zasięg konspiracja patriotyczna, innych zaś – całkowicie nowe dla młodszego pokolenia, ożywające jawne życie publiczne”.

Na początku lat pięćdziesiątych XIX wieku dotarł do Europy Zachodniej i Niemiec spirytyzm (uprawiany przez tak zwane elity intelektualne). Inspirowany był przez “rozmaite formacje wolnomularstwa mistycznego”.

Kościół katolicki długo nie zajmował stanowiska wobec spirytyzmu i dlatego seanse spirytystyczne “znalazły sobie zwolenników na terenach byłej Rzeczypospolitej i wśród Polaków na obczyźnie, nic wyłączając zesłańców na Syberii. W 1853 roku seanse stały się nader popularne w Krakowie, we Lwowie i Warszawie. W stolicy Królestwa ich gorliwym organizatorem był osiadły tu właśnie w 1853 roku dwudziestopięcioletni doktor medycyny, świeżej daty absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, Michał Julian Rosenzweig… […] Nawet Zygmunt Krasiński urządził u siebie w pałacu Krasińskich w Warszawie seans z udziałem czterech lokajów. Czynny udział w seansach Rosenzweiga brał między innymi Adam Ronikier”.

Akacja

Legenda o Hiramie była podstawą całej symboliki wolnomularskiej. Jej twórcami byli niemieccy okultyści, autorzy rozpraw i manuskryptów, dostępnych w XVIII wieku. Wtedy to powstał jeden z ważniejszych rytów, “Ścisła Obserwa” von Hunda, który przeniknął także do Polski.

Gdy żydowski król Salomon budował swoją świątynie, wybrał budowniczego o nazwisku Hiram Abi. Ów Hiram podzielił robotników na trzy kategorie: uczniów, czeladników i mistrzów. (Hierarchizacja i kastowość)

Grupy te otrzymywały różne zapłaty, które wypłacano przy różnych słupach. Wtedy to trzech czeladników urządziło na Hirama zasadzkę, pragnąc zdobyć hasło umożliwiające pobranie wyższej zapłaty. Hiram wyszedł ze świątyni i został zaatakowany. Hasła nie zdradził. Zdołał wprawdzie uciec, ale trzeci czeladnik zadał mu śmiertelny cios. Ciało Hirama czeladnicy zakopali w pobliżu świątyni, a dla zaznaczenia miejsca zasadzili gałąź akacji.

3emulationUGLE lodge2

Kwiat akacji jest symbolem wolnomularstwa.

Woody Coin Back Woody-Front-Pic

Nowoorleański dziennik “Morning Star” donosił, że budowniczy “Titanica” był bezbożnikiem i na spodniej części statku wypisał hasło “OLONOGON”, które było widoczne, gdy okręt przechylił się i szedł na dno wraz ze swoim konstruktorem i budowniczym (“OLONOGON” to akrostych “NOGONOLO”, co znaczy “No God, No Lord”, czyli “Żadnego Boga, żadnego Pana”).

…………………………….

Partnerem technicznym serwisu newspaper jest hvs.pl

 

Liga Świata - komplacja artykułów

 

https://newspapernwo.wordpress.com/

KOMENTARZE

  • Anonimus: Wielka Emigracja vol. 2
    https://i.ytimg.com/vi/woPW9jYqWRI/hqdefault.jpg?sqp=-oaymwEXCNACELwBSFryq4qpAwkIARUAAIhCGAE=&rs=AOn4CLD2S7h-MT7ha-vLaxhaFzjPPaRK0Q.jpg

    https://www.youtube.com/watch?v=woPW9jYqWRI&pbjreload=10
  • Dydymus...
    Lubie go czytac. Gdyby jeszcze przestal harcowac z przecinkami...
  • Totalne brednie, powtarzane za literatura sensacji i historii spiskowych
    Takie dziennikarskie legendy wyssane z kilku wychwyconych faktów .

    Nie wiele mające wspólnego z Rycerzami Świątyni, ani masonami.

    Templariuszami to byli gdy zakon zatwierdził patriarcha Jerozolimy (zwierzchnik kościoła chrześcijańskiego). Patriarcha powołał zakon dla obrony świątyni w Jerozolimie, ostoi chrześcijaństwa na bliskim wschodzie przed Seldżukami. Zakon jako zbrojne ramię koscióła przyklepał papież dopiero 30 lat później papież.


    Naprawdę zakon istniał od dnia nadejścia Pana. Pieczęć przedstawiająca dwóch rycerzy nawiązuje do dwóch pierwszych rycerzy strzegących Jezusa, od dnia jego narodzin i przypowieści o sprawiedliwym podziale.

    Byli to Khoiratar i Gohartar, przybyli oni do Betlejem z Trzema Królami z zadaniem ochrony Pana. To oni i ich przyjaciele utworzyli zakon, zwanym zakonem Syjonu ze względu na miejsce ich przebywania.

    Syjonem Izraelici i Arabowie określali świątynie Jerozolimską. Sami tak się nie określali, byli tylko zakonem (organizacja zamknięta). Po śmierci Jezusa byli strażnikami jego grobu w Jerozolimie, a dopiero później, w epoce wojen krzyżowych Templariuszami (strażnikami świątyni).

    To ciągle ta sama świątynia i ten sam zakon. Nazwa Syjon funkcjonowała wcześniej i wśród żydów, dla Rzymian świątynia funkcjonowała jako templum. Kościół w dokumentach używał łaciny, stąd nazwa Templariusze. Tej nazwy używało też rycerstwo europejskie, po uznaniu przez kościół zakonu.

    O tych dwóch rycerzach wspomina Ewangelia Dzieciństwa Ormiańska z VI w, tłum pod redakcja ks. Marka Starowieyskiego

    https://images84.fotosik.pl/799/754616e6199e4eb5.jpg
    https://images81.fotosik.pl/799/a8a55fad4af76036.jpg


    Cała reszta to stek bzdur. NAJWIEKSZYM WROGIEM ZAKONU BYLI ZAWSZE ŻYDZI, w znacznie mniejszym stopniu Arabowie.

    Jedynie wątek o wyprawach zakonu na kontynent północnoamerykański to prawda. Poprzedzały wyprawę Kolumba o kilkanaście lat. Na niektórych herbach uczestników tej wyprawy widoczny jest północnoamerykański Indianin w pióropuszu z kołczanem strzał. Takie herby pojawiły się na pieczęciach kilkanaście lat przed odkryciem Ameryki przez Kolumba.

    Dokładnie to kolaż idiotyzmów i spiskowych teorii . Prezentacja intelektu autora i jego mentorów.
  • Knights Templars - Zakonnicy Świątyni Solomona (KRZYŻACY), Bronisław Kaminski, KAT Ochoty1944 i Stefan Bandera.
    .

    https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9A%D0%B0%D0%BC%D0%B8%D0%BD%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9,_%D0%91%D1%80%D0%BE%D0%BD%D0%B8%D1%81%D0%BB%D0%B0%D0%B2_%D0%92%D0%BB%D0%B0%D0%B4%D0%B8%D1%81%D0%BB%D0%B0%D0%B2%D0%BE%D0%B2%D0%B8%D1%87


    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bronis%C5%82aw_Kaminski


    Bronisław Kaminski Maj 1944.


    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/10/Bundesarchiv_Bild_101I-280-1075-11A%2C_Russland%2C_Brigadekommandeur_Borislaw_Kaminski.jpg
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/30/RONA_2_versions.svg/976px-RONA_2_versions.svg.png
    http://m.neon24.pl/0ab30c321a2ed456d4a50994bb84f09a,14,0.jpg



    .
  • @Talbot. Sol-o-Moon, postać mityczna reprezentująca Słońce-Księżyc - Rycerze Świątyni Solomona (KRZYŻOWCY).
    .


    Karl Fischer von Treuenfeld (Knights Templar) given command of the 2 SS Infantry Brigade, formed for Operation Barbarossa.


    Zakon Templariuszy

    https://en.wikipedia.org/wiki/Karl_Fischer_von_Treuenfeld



    http://forum.valka.cz/files/heydrich__toussaint__treuenfeld__frank_-_20.4.1942.jpg
    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/b0/ea/6d/b0ea6d7f69e73f9fbba8965ee80eb953.jpg
    http://m.neon24.pl/4b27333f5b3f4f5a156868701225cd69,14,0.jpg
  • Knights Templars - GRAND MASTERS FREEMASONs
    .

    http://m.neon24.pl/e00a08013b733e85796616b1057729db,14,0.png
    http://m.neon24.pl/375178ba351cb6e0132cb95bf83a510c,14,0.png
  • Zbieranina KRZYŻOWCÓW (ŻYDÓW), czcicieli kultu Słońca, odprawiajacych okultystyczne fanaberie w ŻYMie.
    .


    PAŁKOWNICY NWO - płatni kapusie i mordercy - Grasujacy samobójcy.


    W Polsce też tych przybłędów przywleczonych przez ŻYMSKICH ŻYMIAN z ziem FRANCO-ALEMAŃSKICH jest zatrzęsienie - Przebierańców.

    - Ale ani nie Słowiańska krew w nich płynie, ni naszego Polskiego Serca u nich nie znajdziesz.



    http://m.neon24.pl/a1a38fe43272aef4b96b0b2a8896d5fb,14,0.png
  • @Krystyna Trzcińska 01:42:17
    "Zakonnicy Świątyni Solomona (KRZYŻACY), Bronisław Kaminski, KAT Ochoty1944 i Stefan Bandera."

    Nie wystarczy napisać, tezę trzeba udowodnić. Umieszczenie pod portretem Kamińskiego krzyży (symboli chrześcijaństwa na plakietkach RONA) niczego nie udowadnia. Nie wystarczy na jakiejś gazetce, obok krzyża napisać czerwonymi literami krzyż Maltański. Bo to nie jest krzyż Maltański.

    Symbole religijne zawsze były wykorzystywane przez władców i pomniejszych przywódców. Miały określać przynależność do danej religii, wspólnoty wyznaniowej idei. By członkowie danej nacji czuli się zjednoczeni w tym wypadku pod sztandarami wiary.
    Wieszanie krzyża w Sejmie nie dowodzi istnienia w nim Masonów, Templariuszy, tylko solidarność chrześcijańska narodu. Nikt pod tym krzyżem się nie modli, ale dodaje on powagi obradom parlamentu. Określa jego bliskość z katolikami.
  • @Krystyna Trzcińska 01:42:21
    Tu także niczego Pani nie udowadnia, umieszczając symbole faszystowskie na reklamie Banku, czy obok flagi Szwajcarii. Szwajcarski krzyż to tez symbol czerwonego krzyża. Trzeba i tam było umieścić swastykę.
  • @Krystyna Trzcińska 01:51:20
    Sytuacja analogiczna. Kilka grafik, ponumerowane piramidy i gwiazda żydowska wymalowana na piersi papieża ma udowodnić jego związek z masonerią i całym złem świata.
  • @Krystyna Trzcińska 02:23:14
    „Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że Watykan wiele wysoce tajnych zakonów..”
    Noszenie kapturów podczas tradycyjnych procesji religijnych na terenie Europy zachodniej nie jest dowodem , że to „wysoko tajne zakony”. Co do Ku klux klanu, to nie ma nic wspólnego z Watykanem.
    Nie powinna pani pisać bo brak pani wiedzy w poruszanych tematach. Powinna Pani natomiast zorganizować wystawę swoich kolaży. Na pewno rozbawi oglądających te obrazki.
    Proponuje uzupełnić zakres wiedzy w temacie, albo poszukać dobrego lekarza.
  • @Krystyna Trzcińska 02:23:14
    Na zdjęciach Bractwa kapturowe- hermandades lub cofradías penitenciales. Nie mające nic wspólnego z wywodami Pani Krysi.

    To stowarzyszenia (wspólnoty) osób, które biorą udział w procesji Wielkiego Tygodnia (Sevilla Hiszpania). Poszczególne bractwa skupione są wokół konkretnej parafii, spod której niesione są platformy przedstawiające sceny rodzajowe z Nowego Testamentu związane z męką Chrystusa. Najwięcej jest oczywiście w Sewilli (ponad 60) i są one najliczniejsze (do kilku tysięcy członków). Niektóre z nich jak na przykład Cofradía Penitencial de la Santa Vera Cruz z Valladolid (Kastylia i Leon) działają nawet od XV wieku.
    Każde z bractw posiada charakterystyczny dla siebie kolor szat i bierze udział w odpowiednim dniu Wielkiego Tygodnia maszerując w otoczeniu konkretnej platformy. Przygotowanie do obchodów Semana Santa jest dla nich nieraz najważniejszym wydarzeniem w roku, którym żyją i do którego przygotowują się niekiedy przez wszystkie dni w kalendarzu. W bractwach, do których przynależność rozpoczyna się będąc małym dzieckiem panuje swoista hierarchia. Z reguły dłuższy staż oznacza przemarsz w bliższej odległości od świętych figur. Przynależność do bractwa stanowi poważne obciążenie dla budżetu jego członków. To nie tylko zaangażowanie swojego czasu, ale także wydatek kilkuset euro na odpowiedni strój oraz opłaty związane z działalnością Cofradías.
  • @Fischer 23:43:08
    Cała reszta to stek bzdur. NAJWIEKSZYM WROGIEM ZAKONU BYLI ZAWSZE ŻYDZI, w znacznie mniejszym stopniu Arabowie.

    Tutaj to dopiero Pan błysnął intelektem, aż oślepiło!

    Od wieków ruch masoński jest ściśle związany wysokimi rodami żydów aszkenazyjskich, więc trudno znaleźć choćby drobny dowód na poparcie tej tezy. Zresztą, gdyby między masonami a żydami miałaby być jakakolwiek wrogość, wówczas obserwowalibyśmy nieustanną wojnę na górze, wszak i jedni i drudzy sięgają po najwyższe stanowiska państwowe w całym cywilizowanym świecie. Praktyka pokazuje, że pomiędzy nimi istnieje bliska kooperacja. Dostępna publicznie informacja o symbolice masońskiej wskazuje na bliskie pokrewieństwo z symboliką talmudu. Już te fakty powinny Pana zastanowić przed pisaniem idiotycznych andronów. Zresztą sam fakt powstania templariuszy, został pośrednio zainicjowany przez żydów (tym razem przez tych z Palestyny). Jest wiele teorii na temat okoliczności zainicjowania wojen krzyżowych. Jedne mówią o powodach natury ekonomicznej, inne społecznej lub religijnej. Jednak dla mnie wszystkie te teorie nie tłumaczą tak dobrej organizacji ogromnego przedsięwzięcia mającego na celu zdobycia Jerozolimy. Istnieje pogłoska, jakoby przedstawiciel Żydów w Europie namówił Papieża na taką wyprawę. Argumenty, jakich użył musiały być naprawdę wielkiej mocy, skoro później cała Europa ruszyła wyzwalać Palestynę. Po tym jak szybko Templariusze obrośli w zasobność, po tym jak w Europie rozkwitł wiek umysłu, można sądzić, że w podziemiach dawnej świątyni Salomona ukryto naprawdę wielkie i cenne rzeczy. I te skarby rzeczywiście zostały wywiezione z Jerozolimy przez Templariuszy. Późniejszy konflikt papiestwa z zakonem świątynników, świadczy zapewne o tym, że Templariusze nie za bardzo chcieli dzielić się zdobyczą z Watykanem – pewnie za namową Żydów.
  • @Krzysztof Szotowicz 11:44:23
    Szanowny Panie
    Proszę czytać ze zrozumieniem.

    "NAJWIEKSZYM WROGIEM ZAKONU BYLI ZAWSZE ŻYDZI, w znacznie mniejszym stopniu Arabowie.

    Tutaj to dopiero Pan błysnął intelektem, aż oślepiło!

    Od wieków ruch masoński jest ściśle związany wysokimi rodami żydów"

    Pisze o ZAKONIE nie masonach. Tych drugich tez pan musi rozróżniać, szczególnie gdy chodzi o nurt żydowski. Tj. masonów rytu szkockiego, Nowo Jorskiego na nowym kontynencie. Gdzie mogli zaistnieć z powodu braku ciągłości politycznej, historycznej i kulturowej. Gdzie sami współtworzyli państwo, a z czasem przejęli nad nim całkowita kontrolę.
  • Robią nas w konia: UE ujawnia swe komunistyczne i socjalistyczne oblicze - Biała Księga EU
    https://www.youtube.com/watch?v=5Q3ZSJzmA9A
  • @Fischer 23:43:08
    //dziennikarskie legendy //.........akurat ta sztolnia na "wyspie dębów" jest jak najbardziej prawdziwa a ten kto ją wykonał musiał mieć imponującą wiedzę techniczno-budowlaną bo jakoś do dzisiaj nikomu nie udało się wypompować z niej wody.A czym ma być ten wprowadzony przez Ciebie wątek z jakiegoś syryjskiego apokryfu? bo założenie ,że jacyś Templariusze działali już w czasach Jezusa to jest dopiero "odjazd".Masoneria jest bezpośrednim spadkobiercą ruchu Różokrzyżowców , czyli nawiedzonych idealistów marzących o miłości i pokoju , im się wydawało ,że mogą odegrać rolę t zw 'trzeciej siły" obok katolicyzmu i protestantów ,że są w stanie pozyskać wpływy podobne do tych dwóch zwalczających się wtedy religii , stąd cały szereg ich akcji charytatywnych . Z uwagi na to ,że w tej konkurencji , t zn rywalizacji z religiami środkami "pokojowymi" nie mieli szans , to przeszli do pełnej konspiracji inspirując niekiedy nawet skutecznie do rewolucji i przewrotów .Dzisiaj to już tylko wspomnienie dawnej jako takiej popularności bo np taki wielki mistrz Polskiej Loży Narodowej zamiast inicjować jakieś spiski zajmuję się pracą naukową na uniwersytecie , uczy młodzież a w wolnych chwilach pisze całkiem ciekawe kryminały
  • @puuuq 13:21:13
    Tak watek Wyspy Dębów jest prawdziwy.

    „..A czym ma być ten wprowadzony przez Ciebie wątek z jakiegoś syryjskiego apokryfu? bo założenie ,że jacyś Templariusze działali ….”

    Było to pierwsze z brzegu nawiązanie do różnych bezsensownych teorii dotyczących symboliki u Templariuszy, w tym wypadku dotyczyło to pieczęci. Teorii wszechobecnych w literaturze tematu, na które powołuje się Talbot. Zakładam że on to pisał w dobrej wierze, zadał sobie dużo trudu pisząc ten artykuł. Wyszukał literaturę na która się powołuje. Niestety to pseudonaukowa literatura. Takie książki dobrze się sprzedają, ale niekoniecznie są wiarygodne.

    Ja tylko wykazałem, że dwaj rycerze, od samych narodzin Jezusa stali u jego boku i tworzyli zalążek zakonu. Właśnie ta pieczęć nawiązuje do pierwszych dwóch rycerzy (żołnierzy) będących w służbie Pana. Co większości badaczy tematu jest niewiadome.

    „Masoneria jest spadkobiercami różokrzyżowców” - to wielkie, wielkie uproszczenie.

    Zakon powiedzmy pierwotny, przez stulecia przeszedł ogromne zmiany. Pierwotnie tworzyli go najemnicy egipscy lub syryjscy (czciciele słońca imiona nie żydowskie i nie rzymskie). Prawdopodobnie byli to obywatele Petry, która była przynależna do Egiptu w owym czasie. Ten watek jest o tyle ciekawy ze jednym z trzech „króli”, był prawdopodobnie książę żydowski Petry, pretendent do korony Izraela. Gdyby trzej Królowie (kapłani, Magowie), nie dali obok miry i kadzidła rodzinie świętej złota, ta nie miała by za co uciec do Egiptu, żyć tam oraz wykształcić Jezusa.

    Pierwsi żołnierze Chrystusowi nienawidzili Rzymian, tak samo jak Izraelici, gdyż też żyli pod okupacją cesarstwa. Z czasem Jezus miał zwolenników też wśród rzymskich legionistów. Po uznaniu religii katolickiej za wiodącą w Cesarstwie, zagładzie żydów w Izraelu i upadku imperium, to legioniści pozostali w Jerozolimie i byli strażnikami wiary katolickiej w ziemi świętej i świątyni Jerozolimskiej. Reprezentowali kościół Konstantynopola, a później i Rzymu.

    W wczesnym średniowieczu doszło do walk o władzę w Europie. Stronami byli rycerze feudalni optujący za statusem cesarza, a papieżem reprezentującym władzę boską. Wszyscy pragnęli jednego władzy na gruzach upadłego imperium.

    Poszukując korzeni wiary i boga dającej prawo sukcesji rycerstwo feudalne przybyło do ziemni świętej zajmując nisze po dawnych legionistach i wrogach (plemion frankońskich, germańskich i słowiańskich) .

    Tak więc obrońcy świątyni (Syjonu, templum) byli często na przestrzeni wieków wrogami, a łączyła ich tylko wiara.

    Tak samo zakony krzyżowe były zupełnie inne. Różokrzyżowcy nie wiele mają wspólnego z Templariuszami czy Krzyżakami. Na pewnych płaszczyznach byli nawet antagonistami.

    Łączenie zakonów z ideą ruchów wolnomularskich to też znaczne uproszczenie. Bractw murarskie z XIV w, nie wiele miały wspólnego z masonerią XVIII w. Łączyła ich tylko ukryta symbolika i to nie zawsze właściwie rozumiana i interpretowana przez tych ostatnich.

    XIV bractwa murarskie poprzez stosowaną symbolikę religijna usiłowały przekazać prawdę o Bogu w budowanych katedrach i kościołach. Były kontynuatorami przekazu rycerzy świątyni. W budowlach i freskach wyrażali to co kościół nie chciał uznać.

    Znaczenie tego ruchu zmalało w dobie reformacji. Podział w kościoła chrześcijańskiego dał upust dotychczasowym konfliktom.

    Masoni od XVIII w tworzyli tez bardzo zróżnicowane organizacje. Dziś stanowią tak zróżnicowane spektrum , że trudno mówić, że coś je łączy. Cóż może łączyć np. Club Bildelbergu, z Rotary Club, czy Opus Dei. Tylko zupełny laik, czy historyczny dyletant może łączyć te diametralnie różne organizacje.
  • @Fischer 23:26:47
    //Pierwsi żołnierze Chrystusowi nienawidzili Rzymian //......
    Skąd pochodzi ta opinia i kiedy niby pojawili się ci pierwsi żołnierze i o co im chodziło , t zn jakie mieli cele i jaką w tych celach rolę miał sam Jezus bo to ,że w okolicach końca III wieku w rzymskich legionach byli wyznawcy chrześcijaństwa ma jedynie związek z tym ,że ta religia po niemal trzech wiekach pozyskiwała co raz większą popularność także w armii , zresztą ustalenie narodzin Jezusa na 25 grudnia to zwyczajne przejęcie tej daty z wcześniej bardzo popularnego wśród legionistów kultu Mitry .
  • @puuuq 12:16:23
    Postaram się to wyjaśnić podpierając historią Izraela.

    Królestwem Izraela rządził od 40 r pne król Herod Wielki, wcześniej namiestnik Galilei. Na króla nominowali go Rzymianie , bez zachowania zasad sukcesji talmudycznej. Herod był dupolizem cesarza. Przez opozycję uznawany za tyrana. Chcąc utrzymać władzę musiał być prorzymski. Co wytykali mu Zeloci, Sykariusze i oczywiście Esseńczycy.

    Towarzysze Jezusa jak i on sam atakował Heroda. Żydzi uznawali Rzymian jako okupantów, więc nie dziwi ze Herod był postrzegany jako kolaborant .

    Wrogami Heroda byli rywalizujący do tronu książęta żydowscy. Często właśnie książęta z rodów królewskich spełniali role arcykapłanów. Tak samo jak biskupi w średniowieczu byli książętami.

    Część z pretendentów do tronu było w czasach Heroda poza granicami Judei. Np. wspominany król Petry.

    Z rodu królewskiego był tez Józef i arcykapłan Zachariasz. Biblia mówi, że Jezusowi cześć oddali trzej królowie, magowie, mędrcy. Miano mędrców, magów może dotyczyć kapłanów, krwi królewskiej.

    Herod obawiał się nie tyle Jezusa jako Pana, ale jako przyszłego króla po linii Józefa. Syn kapłana Zachariasza z rodu królewskiego , Jan Chrzciciel też był poszukiwany przez Heroda. Zachariasz był męczony przez Heroda i zginał, ponieważ nie chciał ujawnić miejsce ukrywania syna.

    Herod zdawał sobie sprawę, że żydzi będą chcieli pozbawić go władzy. Dlatego chciał zamordować książęta królewskiej krwi.

    Misją trzej króli, było zapewnienie bezpieczeństwa przyszłemu królowi i sfinansowanie ucieczki św. Rodziny. Dwaj żołnierze którzy przybyli z trzema magami, nie znaleźli się tam przypadkowo .

    W pierwszych latach Esseńczyków, Galilejczyków, wspierali wrogowie Heroda i Rzymu. Jezus jeszcze nie nauczał, nie miał zwolenników wśród Rzymian.

    Sympatie niektórych Rzymian zyskał jak wrócił do Galilei i rozpoczął nauczanie wśród żydów. Z czasem liczba Rzymian (legionistów Chrystusa), przerosła stan popierających go wojowników uciśnionych plemion Judzkich. 30 lat później zdecydowana większość z nich zginęła w powstaniu żydowski (księga Apokalipsy). Wtedy obrońcami wiary zostali tylko legioniści, którzy przeszli na Chrześcijaństwo.

    Wszystko jest opisane w pismach świętych, tam nie ma ani jednego fałszywego zdania, tylko trzeba je rozumieć. Nowy Testament to raczej biografia Jezusa, niż księga nauk kapłańskich traktująca o istocie boga jedynego i kosmogonii świata.

    Nowy testament pozwala zrozumieć nauki Jezusa , ale nie ukazuje oblicza Boga Ojca.
  • @Fischer 23:58:42
    Fiszer nie kombinuj bo przede wszystkim nie ma żadnych informacji o jakiejś popularności Jezusa wśród rzymskich legionistów czyli jedynymi Jego zwolennikami ,poza uczniami mogli być esseńczycy i zeloci , t zn w czasie gdy żył i nauczał ,po śmierci też za bardzo nie widać powodów by jacyś rzymscy żołnierze mieli sprzyjać kolejnej żydowskiej wersji ich wiary bo przecież do chwili pojawienia się pomysłów Pawła , ta grupa z Piotrem i Jakubem musiała być postrzegana jako jedna z żydowskich sekt .Motyw "królewskiej krwi" Jezusa , t zn tego ,że mógł być prawowitym pretendentem do tronu Izraela najlepiej rozwinął Robert Graves w powieści "Król Jezus ", warto przeczytać , zachowując rozsądek bo to też tylko spekulacje

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY