Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
397 postów 4562 komentarze

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Otchłań

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W Rosji między biednymi a bogatymi już nie przepaść – ale otchłań!

 

W Rosji między biednymi a bogatymi już nie przepaść – ale otchłań! Jak to się stało?

large212845_originalOtwieram Forbes’a za 2016r. i czytam:

Liczba miliarderów na świecie – 2000. Ich łączny stan posiadania – 7,5 tryliona dolarów.

Liczba miliarderów w Rosji: 100.  Ich łączny stan posiadania  – 325 miliardów dolarów.

Otwieram Wikipedię i czytam:

Liczba ludzi na planecie za 2016 rok -7,5 miliarda. Ludność Rosji – 147 milionów.

Łączny światowy PKB za 2016 rok -120 trylionów dolarów. PKB Rosji -1,4 tryliona dolarów.

Biorę kalkulator i liczę:

Ludność Rosji – 1/50 zaludnienia świata. PKB – 1/85 globalnego PKB. – Oznacza to, że jeśli średnio na  świecie 1 miliarder przypada na 3,8 mln ludzi,  to w Rosji – 1 miliarder przypada na 1,4 miliona ludności.

Jeśli na świecie łączny stan posiadania wszystkich miliarderów równa się 1/15 rocznego globalnego PKB, to w Rosji ten wskaźnik wynosi 2:1 na korzyść oligarchów.

I najważniejsze, te fortuny w całości wynikają z kradzieży, ponieważ nikt z rosyjskich bogaczy nie odziedziczył ich od swoich przodków – Rockefeller’ów i Rotszyld’ów, nikt z nich nie dokonał jakichkolwiek przełomów w technologiach post-industrialnych porównywalnych na przykład z Bill Gates’em czy Zuckerberg’iem.

I dalej ze wspomnianej Wikipedii: kraje z najniższymi wskaźnikami ros. МРОТ ( fran. SMIC -Salaire Minimum Interprofessionnel de Croissance)  – gwarantowanego minimalnego wynagrodzenia:

Trudno uwierzyć, że  razem, w jednym rzędzie z nami, z niewielkim minusem – Wenezuela, Kamerun, Kenia i Północna Korea. Wyprzedzają Rosję w 1.5 – 2 raza Kolumbia, Brazylia, Turcja, Egipt, Albania i Rumunia.

analit1
Z takimi krajami jak członkowie EU, USA, Kanada, Japonia i jeszcze 40 innymi, gdzie dzienny MPOT – SMIC odpowiada miesięcznemu w Rosji, w ogóle lepiej nie porównywać.

Po przeczytaniu i podliczeniu tego wszystkiego, zadaję sobie jedno bardzo proste pytanie: dlaczego tu tak bezwstydnie i
bezczelnie? Dlaczego u nas nie można tak jak na przeklętym  Zachodzie?

Aleksandr Prigorjan

(Александр Григорян)
—————————–

autor: Александр Григорян

http://akcenty.info/v-rossii-mezhdu-bednymi-i-bogatymi-dazhe-ne-propast-bezdna-kak-eto-vyshlo/

По материалам: http://publizist.ru/blogs/4796/20183/-

Tłumaczenie: bezmetki

Rozpowszechnianie zawartości przetłumaczonych materiałów, dozwala się wyłącznie na darmowych
platformach elektronicznych, ze wskazaniem adresu tekstu źródłowego i nick’a autora tłumaczenia.

 

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/rosji-miedzy-biednymi-a-bogatymi-juz-przepasc-otchlan-2017-09

KOMENTARZE

  • Bieda w Rosji. 41 proc. obywateli nie ma pieniędzy na ubrania
    http://static1.money.pl/i/h/159/382111_abig.jpg

    Rosjanie ubożeją w szybkim tempie - napisał portal Gazieta.ru. W ostatnich tygodniach, realne dochody przeciętnych obywateli Federacji Rosyjskiej spadły o 8,3 procent. Rosyjscy eksperci przypominają, że ostatni raz odnotowano taki spadek w 2008 roku, w trakcie światowego kryzysu gospodarczego.

    Jak wyjaśnia portal Gazieta.ru, taka sytuacja trwa już od dwudziestu dwóch miesięcy, a tempo ubożenia przyspiesza. Tatjana Maliewa z Instytutu Polityki Socjalnej wskazuje kilka przyczyn, w tym: inflację, osłabienie rubla i brak indeksacji emerytur. Z ostatnich danych sondażowych, na które powołuje się Gazieta.ru wynika, że Rosjanie tracą już ponad połowę swoich dochodów na jedzenie. Jednocześnie, co najmniej 41 procent obywateli Federacji twierdzi, że brakuje im pieniędzy na zakup ubrań.

    https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/bieda-w-rosji-41-proc-obywateli-nie-ma,7,0,2157575.html
  • dam 5
    Świetnie, ale nie uwzględniłeś kosztów życia. Co dla tych biednych jest istotne. I tak ceny węgla, benzyny , prądu, chleba , wody, lekarstw, żywności, wódki , papierowsów są w Rosji kilkakrotnie niższe jak w Polsce, czy na zgniłym zachodzie.

    Dlatego większość Ukraińców, jedzie pracować zarobkowo do Rosji, a nie na zachód.

    Jest cały system wskaźników ekonomicznych stworzony przez globalistów i bankierów, by oszukiwać skubanych, by wmówić im że ich gospodarka, ich dochody dają najlepsze standardy życia.
  • Rosja chce pomóc USA w likwidacji skutków huraganu Irma
    https://cdnpl2.img.sputniknews.com/images/627/33/6273375.jpg

    Rosja, oprócz Kuby i Francji, zaproponowała pomoc w likwidacji skutków huraganu Irma również USA. Na razie nie otrzymała odpowiedzi – powiedział rosyjski minister ds. sytuacji nadzwyczajnych Władimir Puczkow.

    https://pl.sputniknews.com/swiat/201709146273381-sputnik-rosja-usa-huragan-irma/

    A skąd Putin weźmie pieniądze na pomoc biednym Amerykanom?
    Od rosyjskich emerytów...
  • @Fischer 11:31:45
    "dam 5
    Świetnie, ale nie uwzględniłeś kosztów życia"

    Dlatego manewry "zapad 2017 będą po kosztach...
  • @Fischer 11:31:45
    Zakupy jedzenia w sklepach oraz ceny w Rosji 2017

    http://www.cenynaswiecie.pl/ceny-w-rosji,169/
  • ten niedobry Putin
    "I najważniejsze, te fortuny w całości wynikają z kradzieży, ponieważ nikt z rosyjskich bogaczy nie odziedziczył ich od swoich przodków – Rockefeller’ów i Rotszyld’ów, nikt z nich nie dokonał jakichkolwiek przełomów w technologiach post-industrialnych porównywalnych na przykład z Bill Gates’em czy Zuckerberg’iem."

    Czyli przyznajesz, że:
    1 "Ikony -bojownicy o wolność i demokracje" Zachodu, tacy jak Chodorkowski, Bieriezowski i inni są złodziejami, którzy okradali Rosję i jej obywateli.
    2. Uznajesz, że Zachód popiera złodziei.
    3. Putin dobrze zrobił goniąc i zamykając złodziei.
  • Statystyki (sic!)....
    Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki.
    Biorąc pod uwagę statystyki, to nasz ZUS powinien być najbogatszą firmą w Polsce. A dziwnym trafem nie jest....
    I jeszcze jedno. " ponieważ nikt z rosyjskich bogaczy nie odziedziczył ich od swoich przodków – Rockefeller’ów i Rotszyld’ów" BALZAC DAWNO TEMU POWIEDZIAŁ: "ZA KAŻDYM WIELKIM MAJĄTKIEM KRYJE SIĘ ZBRODNIA”
  • @Talbot 11:35:34
    "A skąd Putin weźmie pieniądze na pomoc biednym Amerykanom?"

    Przecież ma setkę Bieriezowskich, Chodorowskich, Nawalnych i innych, zrobią zrzutkę i po sprawie.
  • Naciągane tezy.
    W krajach neoliberalnych dysproporcje są gigantyczne.
    Putin odziedziczył Rosję po Jelcynie i jego złodziejach.
    Czas na zmniejszenie dysproporcji czyli na likwidację zjawiska Oligarchii nadejdzie niebawem na całym świecie.

    By tego dokonać należy najpierw zniszczyć źródła tej oligarchii czyli złodziejskiego (innego nie ma) neoliberalizmu.
    Te źródła leżą poza Rosją i są potężne i finansowo i militarnie (globalna mafia żydowska ze swoimi koloniami jak USA, UE czyli tzw zachód).

    Aby tego dokonać Rosja musi być zwarta i gotowa ale jednocześnie nie ma możliwości ataku frontalnego (broń atomowa) a trzeba uniknąć też ataku frontalnego ze strony tej mafii.
    To bardzo delikatna gra i ryzykowna gra. Trzeba mafię ubezwłasnowalniać w zgodzie z prawem ale i paraliżować skutecznie jej chęć odwetu (tu prawo dla mafii nie stanowi żadnego ograniczenia bo to są bandyci).

    Putin robi swoje (odchodzi od dolara, wygrywa w Syrii..organizuje Brics)
    przyjmuje ciosy mafii w postaci embarga... ale skutecznie paraliżuje wszelkie militarne zakusy (mafia biega z maczugą NATO wokół granic Rosji, biega wrzeszczy, toczy pianę (np PIS, Banderowcy) ale nie może nic zrobić.

    Mafię trzeba tak zniszczyć by zawaliła się sama (odejście od dolara, wyzwalanie się spod wpływów mafii kolejnych krajów na których mafia pasożytuje).
    Kraje naftowe są najlepszym celem,, i to się dzieje na Bliskim wschodzie.
    Już Arabia Saudyjska się wali, Katar gada z Rosją i Iranem, Irak woli Rosję niż USA które zamordowało w Iraku ponad milion ludzi.
    Afganistan strategicznie położony ma dość USA, Talibowie i rząd przy pomocy Rosji są w stanie się dogadać.

    Tak to się robi.
    A gdy mafia będzie już bez silna bez NATO bez pieniędzy bez kolonii to wtedy będzie można w Rosji zrobić porządek z oligarchami.
    Będą reprezentować interesy Rosji nie własne i będą odwoływalni jak każdy urzędnik państwowy.
  • @
    Autora i tłumacza w otchłań!
    Posłańca też!
  • @xyz01 12:53:58
    To Boris Bieriezowski, ta kanalia ,jeszcze żyje ?????
    Czyżby znów spisek
  • @Husky 15:45:51
    http://www.sokzburaka.pl//user_open/cachefbpics/1452015088365848_2064416993792318.png
  • @rabszak 16:00:05
    W przyrodzie nic nie zginie ..

    https://pbs.twimg.com/media/DJo4KxZXgAAalay.jpg
  • @Talbot 11:42:58
    ZAPAD ???

    Po kosztach,po kosztach
    I tak ukradkiem,ukradkiem byle asfaltu nie uszkodzic

    https://pbs.twimg.com/media/DJsJhGgW4AEh2jJ.jpg
  • Rosyjska bieda
    O wprowadzeniu kartek żywnościowych dla najuboższych dyskutowano w Rosji od 2014 r. To wówczas kryzysu ekonomicznego nie dało się dłużej zamaskować, choć nie obeszło się bez medialnego szachrajstwa. O kartkach debatowano, ale decyzji nie podejmowano, ponieważ rosyjska bieda jest tematem nad wyraz niebezpiecznym dla Kremla.

    Rosja wprowadza kartki żywnościowe dla najuboższych obywateli. Na pozór to nic nadzwyczajnego, podobny system pomocy społecznej funkcjonuje na przykład w USA. Problem wynika z proporcji i kryteriów, czyli skali rosyjskiej biedy. Tym bardziej, że nic tak jak kartki żywnościowe nie daje świadectwa fiaska polityki społecznej i gospodarczej Putina. To również dowód porażki w wojnie sankcji z Zachodem i klęski programu antyimportowego. Choć Kreml nie byłby Kremlem, gdyby nie usiłował wykorzystać ciężkiego położenia Rosjan do politycznej manipulacji.

    Rosyjska przepaść

    O wprowadzeniu kartek żywnościowych dla najuboższych dyskutowano w Rosji od 2014 r. To wówczas kryzysu ekonomicznego nie dało się dłużej zamaskować, choć nie obeszło się bez medialnego szachrajstwa. Jako że agresja na Ukrainę wywołała antyrosyjskie sankcje, Kreml wskazał ręką na Zachód. We wszystkich nieszczęściach obwiniono globalny kryzys ekonomiczny i podstępnych rywali. To UE i USA czyhały, aby retorsjami gospodarczymi podciąć Rosję powstającą z kolan. O kartach żywnościowych debatowano, ale decyzji nie podejmowano, ponieważ rosyjska bieda jest tematem nad wyraz niebezpiecznym dla Kremla.

    Nie da się ukryć, że trzynastoletnia hossa na globalnym rynku surowców energetycznych stała się dla milionów Rosjan okresem prosperity. Dzięki petrorublowej mannie, po raz pierwszy od czasu rozpadu ZSRR udało się zahamować zjawisko powszechnej pauperyzacji oraz demograficzną klęskę. Szeroki strumień walutowy, jaki płynął do budżetu federalnego umożliwił Władimirowi Putinowi zawarcie oryginalnego paktu ze społeczeństwem. W zamian za opiekę socjalną państwa oraz pakiet podstawowych wolności, Rosjanie zrezygnowali z aktywności obywatelskiej. Scedowali własne prawa polityczne na Kreml. Taki układ wyrażał się praktyką podwyżek pensji i emerytur z jednej strony, a z drugiej posłusznym głosowaniem według klucza wskazanego przez władzę.

    Wzajemna idylla ulega zaburzeniu z wielu powodów. Pierwszym jest kryzysowa recesja gospodarki o nadzwyczaj bolesnym przebiegu. Wybitnie surowcowy model skutkuje brakiem ekonomicznej dywersyfikacji i niezdolnością do reform strukturalnych. Dopiero na te problemy nakładają się czynniki koniunkturalne, które kremlowska propaganda umiejętnie wykorzystuje. Na czele ze spadkiem cen ropy naftowej i gazu, choć niezwykle ważną rolę odgrywają zachodnie sankcje handlowe, a zwłaszcza finansowe, które wspólnie odcięły Rosję od kapitałów i technologii. Na koniec fundament gospodarczy podcina decyzja Kremla o własnych kontrsankcjach, która załamała wewnętrzny rynek konsumpcyjny.

    Sumując, Rosja wpadła najpierw w głęboki kryzys, a obecnie w recesję, która objawia się tak totalną inercją gospodarki, że o stabilizacji oraz wzroście PKB nie można nawet myśleć. Wszystkie czynniki powodują załamanie wartości narodowej waluty, a wraz z nim ogromną redukcję międzynarodowej wymiany handlowej. Ale najboleśniejszym skutkiem pozostaje zmniejszenie siły nabywczej społeczeństwa o 10 proc. w stosunku do 2013 r. Jest to z kolei następstwo spadku realnej wartości płac i emerytur o co najmniej 20 proc. dodatkowo przemnożonych przez wysoką inflację.

    Tymczasem Putin obiecał Rosjanom stabilizację materialną i życiową. Co więcej, w 2012 r. podpisał tzw. majowe dekrety, w których zobowiązał się do stałego polepszania sytuacji finansowej społeczeństwa, bo dokument nakłada na władze coroczną indeksację wszelkich uposażeń o 10 proc. ponad poziom inflacji. Obecna sytuacja jest zatem mocno schizofreniczna, ponieważ Rosjanie słyszą w kremlowskiej telewizji jedno, a w swoich portfelach widzą drugie, a dokładniej dno. Dziwią się, jak doszło do nieporozumienia, choć od lat miejscowi eksperci przestrzegali, że taka polityka gospodarcza musi się zakończyć katastrofą. Z prostego powodu – podwyżki płac i świadczeń socjalnych nie mogą być wyższe niż wydajność pracy. I katastrofa nadchodzi, z efektem domina obejmując kolejne dziedziny życia. To pora, aby skoncentrować się na wymiarze i kryteriach rosyjskiej biedy.

    Talony szczęścia

    O systemie kartkowej pomocy dla najuboższych zadecydowano w lutym 2017 r., choć do końca nie wiadomo, czy zostanie natychmiast wprowadzony. Na przeszkodzie stoją na razie koszty szacowane sumą 240 mld rubli, czyli ok. 4 mld dolarów. Cóż może być bardziej miarodajnym wskaźnikiem rosyjskiej katastrofy niż fakt, że budżet państwa nie ma środków na zorganizowanie pomocy dla najuboższych obywateli. Państwa, które uważa się za globalne mocarstwo XXI w., prowadząc w Syrii oraz na Ukrainie dwie wojny jednocześnie. Meandry kremlowskiego myślenia są naprawdę pokręcone, ale o tym w dalszej części materiału.


    https://gf24.pl/wydarzenia/swiat/item/550-rosyjska-bieda
  • 1* - cieniutka ta antyrosyjska agitka
    Rozkład wskaźników nierównomierności w dystrybucji dochodów

    https://dariuszkosiur.files.wordpress.com/2017/09/1200px-gini_coefficient_world_cia_report_2009.png

    Jak z mapki widać, w Rosji jest nieco gorzej niż w IIIŻydo-RP, ale lepiej niż w USA.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_pa%C5%84stw_wed%C5%82ug_wska%C5%BAnik%C3%B3w_nier%C3%B3wnomierno%C5%9Bci_w_dystrybucji_dochod%C3%B3w
  • @Rzeczpospolita 20:14:50
    https://dariuszkosiur.files.wordpress.com/2017/09/putinekonomija.jpg
  • @Rzeczpospolita 20:16:34
    15 lat Putina

    https://gf24.pl/media/k2/items/cache/26c195007944b894aae7335fae091351_L.jpg
  • @Rzeczpospolita 20:14:50
    https://reporters.pl/wp-content/uploads/2016/09/bieda_w_Rosji.jpg





    Po pierwsze, od 2014 r. Rosjanie wydają więcej niż zarabiają, co wskazuje na egzystencjalną konieczność przejadania zgromadzonych rezerw finansowych. Co prawda, podczas sondaży pond 60 proc. ankietowanych zadeklarowało, że nie posiada żadnych zasobów, ale tylko w pierwszym kwartale 2015 r. Rosjanie wycofali z banków kwotę 700 mld rubli, czyli ok. 12 mld dolarów. Początkowo wydawało się, że jest to tylko odruch obrony życiowych kapitałów, bo jednoczesne oblężenie przeżyły kantory wymiany walut. Rosjanie rzucili się na dolara, euro i franka szwajcarskiego, aby ratować się przed spadkiem wartości rubla. Ale w ubiegłym roku obowiązywała identyczna tendencja, a mimo tego obroty na wewnętrznym rynku konsumpcyjnym zmniejszyły się o 6,9 proc. Świadczy to o stopniowej utracie możliwości płatniczych społeczeństwa, a więc wyczerpaniu pieniędzy. To także bardzo mocny sygnał ostrzegawczy dla Kremla, ponieważ zakupy Rosjan, a więc obroty krajowego handlu zapewniały w ostatnich latach 52 proc. PKB.

    Po drugie, Rosjanie są skrajnie zadłużeni i pęknięcie bańki kredytowej może być wybuchem inicjującym krach systemu finansowego. Z braku własnych środków, obywatele zaciągnęli zobowiązania finansowe na kwotę 6 bln rur. Dla porównania wartość krajowego rynku konsumpcji jest szacowana na 4-5 bln rur, a zasoby państwa zgromadzone w ramach Funduszów: Rezerwowego i Przyszłych Pokoleń zmalały obecnie do 3,7 bln rubli. Przy tym należności kredytowe na głowę mieszkańca przekroczyły już próg bezpieczeństwa, szacowany na 25 proc. przeciętnego uposażenia miesięcznego.

    Po trzecie, skalę biedy pomaga skrywać szary sektor gospodarki. To prawdziwa plaga państw b. ZSRR na czele z Rosją i Ukrainą. Jak twierdzi w corocznych analizach Światowa Organizacja Handlu, rosyjski sektor szarej gospodarki stanowi ponad 40 proc. PKB, zaś na Ukrainie przekracza nawet 50 proc. Z jednej strony, pozwala to utrzymywać oficjalnie niskie bezrobocie. Z drugiej strony, pozbawia państwo i obywateli funduszów na przyszłość, co w przypadku Rosji odczuwającej gwałtowne starzenie społeczeństwa grozi kolejną katastrofą, czyli niewydolnością systemu emerytalnego. Na dodatek obowiązuje tzw. moratorium składkowe, na mocy którego Kreml konfiskuje od trzech lat wszystkie obowiązkowe wpłaty na ten cel. Innymi słowy, pieniądze ze składek emerytalnych nie trafiają na konta płatników, tylko są wykorzystywane jako rezerwa pokrywająca rosnący deficyt budżetu federalnego.

    Podsumowując, wszystkie czynniki powodują, iż prognozowana liczba najuboższych obywateli może się powiększać o ok. 2-3 proc. rocznie, tymczasem wzrost gospodarczy ani drgnie. Podobnie jak polityka antyimportowa Kremla, która w charakterze cudownego panaceum miała ożywić rynek i rodzinne koszyki podstawowych produktów.

    Krach antyimportowy

    Jak wiadomo w 2014 r. USA, UE i inne kraje demokratyczne, takie jak Australia, Japonia czy Nowa Zelandia wprowadziły wobec Rosji sankcje sektorowe, obejmujące embargo handlowe w wielu dziedzinach współpracy. Jeszcze dotkliwsze od segmentu technologicznego okazały się sankcje finansowe, które odcięły rosyjskie korporacje i system bankowy od głównego źródła zasilania. Można zadać pytanie o związki między sankcjami a poziomem biedy w Rosji, aby bezzwłocznie odpowiedzieć, że zależności są bezpośrednie. Od 2014 r. Rosja odnotowuje najpierw zerowy, a obecnie ujemny przyrost PKB. W 2015 r. spadek wyniósł oficjalnie 3,6 proc., a w 2016 r. – 1,6 proc. Spowolnienie gospodarcze wpływa wprost na zarobki i emerytury Rosjan, a także kłopoty na rynku zatrudnienia. Choć kremlowska statystyka każe wierzyć w niski poziom bezrobocia, to realia są zupełnie inne. Tylko w lutym ubiegłego roku zwolniono z pracy 120 tys. osób, a rzeczywistość wyznaczają skrócony tydzień roboczy, przymusowe, a więc niepłatne urlopy czy przestoje produkcji. Pracodawcy coraz częściej udają, że zatrudniają i wypłacają uposażenia. W ten sposób ujemny przyrost PKB wpływa również na dochody budżetu federalnego. Dziura w przychodach państwa sięga 2,5 bln rubli, tworząc trzyprocentowy deficyt budżetowy. Oficjalny rozmiar strat finansowych jest dziwnie mały wobec niezależnych szacunków. Tylko z powodu krachu cenowego na globalnym rynku paliw w latach 2014-2016 Rosja nie doliczyła się 200 mld dolarów dochodu. A w połączeniu z gigantyczną ucieczką kapitałów, co jest głównie zasługą katastrofy klimatu inwestycyjnego na skutek zachodnich sankcji, szacowanego na 250 mld dolarów, Kreml stracił pół biliona dolarów. Na tym nie koniec, bo konto każdego Rosjanina coraz mocniej obciążają zagraniczne długi. Co prawda państwowy udział jest niewielki, ponieważ nie przekracza 52 mld dolarów kredytów. Za to dług korporacji z państwowym udziałem sięga w zależności od źródła 515-760 mld dolarów. I to na spłatę takich zobowiązań, a nie walkę z biedą zostaną wykorzystane wszelkie dostępne rezerwy. Agonia może potrwać 4-5 lat, choć dwóm głównym funduszom wspomnianym w artykule grozi rozgrabienie do końca obecnego roku. Kreml ma jeszcze do dyspozycji 400 mld dolarów rezerw walutowych i kruszcowych zgromadzonych przez Bank Centralny. Ale jak twierdzą rosyjscy ekonomiści, nawet wpompowanie wszystkich środków w gospodarkę nie doprowadzi do ożywienia i wzrostu PKB, który umożliwiłby doszlusowanie do poziomu państw rozwiniętych i Chin. A zatem perspektywy wzrostu płac i emerytur oddalają się od Rosjan na mglistą perspektywę, co w ustach kremlowskich czynowników brzmi jak pusta obietnica, w którą nie wierzą nawet oni. W takiej sytuacji program kartkowej pomocy socjalnej jest logiczną próbą wyjścia z trudnej sytuacji, w jakiej znalazło się społeczeństwo. Jednak ten, kto tak myśli pozostaje w błędzie, bo Kreml chce jednym strzałem upolować kilka zajęcy.


    https://gf24.pl/wydarzenia/swiat/item/550-rosyjska-bieda
  • @Husky 20:35:14
    Przecież to Detroit jest....
  • @SZS 21:21:04
    Nowy Jork
  • @Husky 21:29:12
    Jeden huski. To i to bankrut....
  • @SZS 21:52:11
    http://s.tvp.pl/images2/f/0/8/uid_f08746ca7e1b6c1d10bb0d2143aaf4111437665924558_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_355.jpg




    W latach 2014-2015 słowo importozamieszczenije – produkcja antyimportowa było odmieniane przez wszystkie przypadki przez prezydenta Putina oraz jego kremlowską świtę. I chyba każdego Rosjanina też, bowiem antyimport bił w oczy i uszy z każdego programu telewizyjnego i gazety. Protekcjonizm handlowy miał nie tylko uniezależnić krajową gospodarkę od zachodnich dostaw, a więc szantażu ekonomicznego, ale przede wszystkim ożywić krajowy rynek, napełniając lodówki Rosjan towarami rodzimej produkcji. I co? I nic. W ubiegłym roku o polityce antyimportowej zrobiło się cichutko. Słowo zniknęło z ekranów i łam, a Rosjanie powoli odkrywają straszną prawdę. Zostali zrobieni przez Kreml w przysłowiowego balona, bowiem w globalnej gospodarce, której Rosja jest nadal uczestnikiem, to po prostu utopia. Natomiast eksperci, którzy od początku propagandowego szaleństwa antyimportowego pukali się w głowy, wprowadzili nowy termin – antyimportowa obrona. Mają na myśli dziwną skłonność rosyjskich producentów do zachowania międzynarodowej kooperacji za wszelką cenę. Powód jest prosty, krajowi wytwórcy nie są w stanie zapełnić luki powstałej na skutek wzajemnego embarga. Tym bardziej, że zależność w tej dziedzinie sięga od 70 proc. do 90 proc. Z badań środowiska rosyjskich przedsiębiorców wynika, że 70 proc. firm, zarówno wielkich korporacji, jak i małego i średniego biznesu nie przeżyje bez zachodniego komponentu we własnej produkcji. To nie widzimisię, tylko biznesowa kalkulacja. 30 proc. producentów, którzy spróbowali skorzystać na polityce antyimportowej, czyli kremlowskim wsparciu finansowym, zakończyło udział w programie z ujemnym zyskiem. Powód też nie jest skomplikowany – albo nie mogli znaleźć krajowego zamiennika importowanego komponentu, albo jego jakość była skandaliczna, podobnie jak cena. Skrzętnie skrywana prawda jest taka, że bez importu z Zachodu rosyjska gospodarka nie tyle zwolniła, ile po prostu staje w miejscu, bo wyłączeniu ulegają kolejne sektory. Jeszcze kręci się siłą inercji, ale coraz wolniej. Przy tym najgorsze skutki jeszcze przed nią, bowiem katastrofalnie spadł poziom inwestycji niezbędnych do modernizacji przestarzałej infrastruktury. Zjawisku towarzyszy ogromna ucieczka ludzkiego kapitału, który nie widzi przed sobą perspektyw rozwoju biznesowego oraz naukowego. Słowem, ani możliwości samorealizacji, ani normalnych warunków życia. Krach antyimportu najlepiej opisać sytuacją, w jakiej znalazł się sztandarowy sektor rolno-spożywczy. Kreml odtrąbił zwycięstwo w tej dziedzinie, udokumentowane rekordowymi plonami pszenicy i jej równie rekordowym eksportem. Problem w tym, że Rosja sprzedaje nie nadwyżki, tylko niemal całą produkcję, za to w surowej postaci. Przetwarzaniem zajmują się zagraniczni producenci, po czym Rosja importuje tę samą pszenicę w postaci mąki, kasz, makaronów, a nawet pasz dla bydła. Dlatego urodzaje nie przekładają się na wzrost rodzimego pogłowia ani antyimportową produkcję spożywczą. Identyczna sytuacja panuje w innych segmentach rolnictwa, z wyjątkiem hodowli drobiu i świń. Akurat w tym przypadku rosyjscy farmerzy mają punktowe osiągnięcia, które pokrywają zapotrzebowanie krajowego rynku. Z tym, że nie jest to wynik programów protekcjonistycznych, tylko skutek ścisłej kooperacji technologicznej z europejskimi partnerami podjętej na długo przed uruchomieniem wzajemnych sankcji. Ponadto na skutek redukcji możliwości nabywczych rosyjskich konsumentów zmienił się podstawowy koszyk żywnościowy. A mówiąc prościej, Rosjanie zaczęli jeść mniej wieprzowiny i drobiu na rzecz innych, gorszych produktów. I wreszcie, rosyjski rynek zalała fala surogatów, czyli podróbek, która również pozwoliła na triumfalne raporty medialne. Przykładem jest produkcja serów i masła, która wzrosła skokowo o kilkadziesiąt procent. To dziwne, gdyż nie wzrosła produkcja mleka i Rosja boryka się z jego niedoborami szacownymi na 12 mln ton rocznie. Sprawcą sukcesu okazał się olej palmowy koszmarnej jakości, wykorzystany w charakterze mlecznego zamiennika. Pochodzi oczywiście z importu. Miary szaleństwa protekcjonizmu dopełnia niszczenie unijnej żywności. Prawda, że sprowadzonej nielegalnie, ale za to doskonałej jakości oraz zgodnej z gustami podniebienia rosyjskiego konsumenta. Wg Rospotriebnadzoru – rosyjskiego urzędu fitosanitarnego, w latach 2015-2016 zniszczono ponad 12 tys. ton unijnej produkcji roślinnej i zwierzęcej, w tym polskie owoce, warzywa i wieprzowinę. Mimo tego kontrabanda szaleje, a ilość podmiotów zajmujących się tym procederem tylko rośnie. Ba, w Rosji pojawiła się nowa specjalizacja prawna, jaką jest poszukiwanie luk w restrykcyjnych przepisach, które umożliwiają szary import zakazanych produktów. Zresztą wszystko jest kwestią ceny, bo pokazowe wizyty ekip kremlowskiej telewizji na targowiskach dowolnego miasta Rosji wskazują, że pełna gama europejskiej żywności pozostaje ogólnie dostępna. Oczywiście dla tych, którzy mają jeszcze jakieś pieniądze. Dla tych, którzy przejedli już oszczędności, pozostają wcale nie tańsze produkty krajowe. Dlaczego? Ponieważ od chwili wprowadzenia sankcji żywność podrożała średnio o 50 proc. lub nawet więcej, w zależności od segmentu. Dlatego również 50 proc. rosyjskich rodzin przyznaje, że musi oszczędzać na jedzeniu, a kolejne 30 proc. odczuwa pogorszenie jakości żywności i skok cen. Całość bije szczególnie w najuboższych, bo największej podwyżce uległy produkty stanowiące codzienne menu, takie jak kasza gryczana, warzywa czy ziemniaki i chleb. Ceny tego ostatniego wzrosły w niektórych regionach aż o 400 proc. W tym samym czasie na Kremlu świętują z powodu kolejnego rekordowego zbioru pszenicy. Ratunkiem pozostaje powrót do gospodarki naturalnej, toteż ponad połowa Rosjan uprawia własne warzywa i owoce, a nawet hoduje drób i króliki.

    https://gf24.pl/wydarzenia/swiat/item/550-rosyjska-bieda
  • @Husky 22:01:05
    Stany Zjednoczone są jednym z najbogatszych krajów świata. Mimo to blisko 24 proc. mieszkańców (obywateli i imigrantów) w ciągu ostatniego roku nie zawsze miało co jeść – wskazuje sondaż przeprowadzony przez Pew Research Center.

    To całkiem unikalna pozycja wśród zamożnych państw. Bardziej przypomina sytuację z Indonezji lub Grecji, gdzie liczba bezrobotnych przekracza 40 procent.

    USA powinny plasować się wśród takich państw, jak Niemcy czy Kanada, choć i tam zbyt wielu ludzi – bo aż 10 proc. – nie zawsze ma co położyć na stół.

    Do niedożywienia w USA w znacznym stopniu przyczynia się powolny wzrost dochodów 90 proc. najniżej zarabiających Amerykanów. „W latach 1966 – 2011 dochody tej grupy pracowników zwiększyły się zaledwie o 59 dolarów” – twierdzi zwycięzca Nagrody Pulitzera, dzienikarz-analityk David Cay Johnson.

    Z kolei z danych biura spisu ludności dowiadujemy się, że dochody 46,2 mln Amerykanów w ub. roku plasowały się poniżej poziomu ubóstwa. Zanim dojdzie do poprawy, sytuacja może ulec pogorszeniu, ponieważ Kongres rozważa możliwość zmniejszenia funduszy na kupony żywnościowe dla ubogich. Jeśli ustawa zostanie zatwierdzona, to głód będzie odczuwać jeszcze więcej Amerykanów niż obecnie.

    http://media.dziennikzwiazkowy.com/wp-content/uploads/2013/05/Zabraknie-funduszy-na-żywność-Aplomb-Flickr.jpg

    http://dziennikzwiazkowy.com/ameryka/glod-w-usa/
  • @Husky 22:01:05
    "toteż ponad połowa Rosjan uprawia własne warzywa i owoce, a nawet hoduje drób i króliki."
    To tak jak Staszek kieliszek w uslandii...
    A poza tym, jeśli masz 10 dolarów w kieszeni i nie masz długu, jesteś bogatszy niż 25% Amerykanów.
  • @roux 22:10:05
    40% amerykańskich dzieci żyje na granicy ubóstwa. Nie pomagają programy wsparcia i dożywiania

    Prawie połowa dzieci w Stanach Zjednoczonych żyje niebezpiecznie blisko granicy ubóstwa - wykazały badania National Center for Children in Poverty (NCCP) przy Columbia University.

    http://www.national-geographic.pl/media/cache/default_view/uploads/media/default/0008/74/e15c21c8a1bfc660eab10c9dc28e81a0fdd2a921.png
  • @SZS 22:21:28
    A jak mam 300, bo tyle mam, to gdzie w tej klasyfikacji się mieszczę
  • @Husky 22:30:24
    Nie wiem. Sam się określ. Mnie w zupełności starcza te 25%....Mentalnie i materialnie.
  • @SZS 22:57:30
    Amerykańska sytuacja gospodarczą jest katastrofalna i wynika z nieodpowiedzialnej polityki Trumpa

    W przyszłym roku spodziewany jest spadek wartości dolara do poziomu z lat 70- tych

    Czarny scenariusz jest już dziś faktem.

    Imperium na dnie !!!
  • Dwa lata w piekle.
    Jeśli słyszysz, jak ktoś mówi o humanitarnym traktowaniu kobiet w rosyjskich więzieniach, jest to kłamstwo – mówi Marija Alochina, jedna z członkiń zespołu Pussy Riot. Podobnie jak jej koleżanki, Masza w każdej chwili spodziewała się, że z uwagi na działalność nieprzychylną obecnej władzy może zostać wtrącona do więzienia, łagru, a nawet zostać zabita, oczywiście przez przypadkowych sprawców. Kobieta dwa lata temu została skazana na 21 miesięcy łagru w górach Uralu. Przeszła tam piekło, które opisała w książce pt. "Riot Days".



    Książka jest świadectwem feministycznym – opowiada o swojej pracy Masza w wywiadzie dla "Vice". – Wiem, że miałam siłę, żeby walczyć z nadużyciami, jakich doświadczałam, oraz to, że były kobiety, które jej nie miały, nie z własnej winy. Moja książka mówi: możesz nie mieć pieniędzy lub broni, ale kimkolwiek jesteś, masz swój głos – mówi.

    Kobieta korzystała ze swojego głosu wielokrotnie. Również wówczas, kiedy wiązało się to z zagrożeniem jej zdrowia czy nawet życia.

    W "Riot Days", które trafiło do księgarni 14 września, Masza wylicza szokujące i traumatyczne doświadczenia z więzienia dla kobiet, do którego trafiła kilka lat wcześniej. – Na początku miałam jedną książkę, prawo kolonii karnej. Czytałam ją rozdział po rozdziale, ponieważ strażnicy mówili mi, że łamałam prawo. Tymczasem, w miarę lektury, przekonywałam się, że w rzeczywistości to oni je łamali, a ja miałam mnóstwo praw. I, do cholery, powinnam o nie walczyć – pisze.

    Kiedy zaczęła opisywać nadużycia wobec kobiet w lokalnej gazecie, władze więzienia uczyniły z jej życia piekło. – Zaczęły się "nagie" przeszukiwania. Robi się je rano, może o szóstej i są upokarzające. Chodzi o to, żebyś poczuła, że jesteś nikim, pyłkiem w systemie – pisze aktywistka. Opowiada, że następnie sprowadzono ginekologa, który miał ją badać. – Powiedzieli, że myśleli, iż chowam heretyckie przedmioty w mojej waginie i odbycie – kontynuuje szokującą opowieść o życiu w łagrze.

    Masza pisze o samotności i wymyślnym okrucieństwie. – Rozpuszczają na twój temat plotki, żeby inne kobiety cię nie lubiły. Molestują je, odmawiają im prawa do wizyt, telefonów czy listów, jakichkolwiek praw. A potem mówią: To dlatego, że Masza źle się zachowywała", więc inne kobiety przestają się do ciebie odzywać ze strachu o własne bezpieczeństwo – pisze członkini Pussy Riot.

    Aktywistki z Pussy Riot od 2011 roku za pomocą szokującej, punkowej estetyki i często wulgarnych słów zwracają uwagę na kwestie wolności słowa i przestrzegania praw człowieka w Rosji, sprzeciwiają się polityce Władimira Putina, nawołują kobiety do walki o swoje prawa, krytykują Cerkiew, nawołują do zaprzestania dyskryminacji osób LGBT.

    O tym, że powinny się bać konsekwencji swojej aktywności, dowiedziały się kilka miesięcy potem. 21 lutego 2012 roku członkinie zespołu zorganizowały performance w Katedrze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie, w obecności turystów wykonując piosenkę, którą nawoływała "Maryję Dziewicę, Matkę Bożą" do stania się feministką. W końcu usunięte przez ochronę, opublikowały 40-sekundowe nagranie z tego wydarzenia w internecie. To wystarczyło, by stać się wrogiem numer jeden Kremla.

    Do kobiet zaczęły docierać wiadomości od zatroskanych znajomych i zwolenników, którzy radzili im ukrycie się na jakiś czas czy usunięcie kont z portali społecznościowych. W końcu Masza uległa namowom. Przy bramie szkoły pożegnała się ze swoim 2,5-letnim synkiem i rozpoczęła tułaczkę po tymczasowych mieszkaniach, wynajmowanych coraz dalej od stolicy. Co dwa dni spuszczała kolejną kartę SIM od telefonu w toalecie. Regularnie udzielała też wywiadów telewizji Al. Jazeera w łazienkach Starbucks i innych stosunkowo bezpiecznych miejscach.

    Tułaczka trwała kilka miesięcy, ale w końcu, 3 marca 2012 roku, Masza została osadzona w areszcie i oskarżona o "chuligaństwo motywowane nienawiścią do religii". Wiedziała, że dwie inne koleżanki z zespołu też czekają już na wyrok. Sprawa Pussy Riot podzieliła społeczeństwo rosyjskie, wielu osobom otwierając oczy. Padały słowa o nieproporcjonalnych, a nawet nieprawdziwych zarzutach wobec kobiet (wg prokuratora miano na przykład zniszczyć mienie publiczne), Cerkiew domagała się z kolei przykładnego ukarania aktywistek za "obrazę uczuć religijnych" i "zbeszczeszczenie miejsca kultu".

    Marija Alochina i jej koleżanka, Nadieżda Tołokonnikow, zostały skazane na dwa lata więzienia w kolonii karnej. Dla Maszy oznaczało to wiele miesięcy spędzonych w łagrze wysoko w górach Uralu, w miejscowości Bieriezniki. Teraz, kiedy doświadczenia z tamtego miejsca są już tylko wspomnieniem, przyszedł czas na małe zwycięstwa. Kilka miesięcy po opuszczeniu łagru kobieta złożyła pozew przeciwko jednemu z dręczących ją strażników. Jako pierwsza osoba w historii rosyjskiego systemu kolonii karnych, wygrała sprawę.

    https://kobieta.wp.pl/dwa-lata-w-piekle-aktywistka-z-pussy-riot-nie-ma-zamiaru-milczec-o-doswiadczeniach-z-lagru-6166097971611777a
  • I jeszcze ten alkoholizm w Rosji.
    To bardzo poważny problem (jedna z najwyższych konsumpcji na świecie). Ten kraj dosłownie zapije się kiedyś na śmierć. Rosjanie dużo żyją krócej niż ludzie w innych rozwiniętych państwach. Szpitale i polikliniki są na ogół bardzo stare. Kreml redukuje wydatki na zdrowie. W samej Moskwie zredukowano 28 szpitali. Rosja ma jedną z najszybciej rozwijających się epidemii HIV/AIDS na świecie (według UNAIDS). Wysoka śmiertelność niemowląt, niskie wskaźniki urodzeń. Czasem ilość aborcji przekracza ilość urodzeń (nawet kilkukrotnie). 40 kobiet dziennie i 14 000 kobiet rocznie umiera w Rosji z powodu pobicia przez małżonków, a 600 000 kobiet doświadcza przemocy domowej każdego roku.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY