Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
429 postów 4696 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Płk Ryszard Kukliński - nasz bohater - ich zdrajca.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Gdyby płk Kukliński żył dzisiaj i obserwował niektóre spory go dotyczące, to byłby nimi mocno zniesmaczony.

 

 

Przez media głównego nurtu przemaszerowali ludzie służb wierni PRL gen.Koziej i ostatni szef WSI , służby szkolonej przez GRU i KGB gen Dukaczewski, mile przyjmowany przez Piaseckiego w TVN24. Na pytanie Piaseckiego, który bezczelnie porównywał Kuklińskiego z Zacharskim, strażnik żyrandoli jednoznacznie powiedział, że "środowisko kontrwywiadu" uważa go za zdrajcę. Nic dziwnego, oni pozostali wierni złożonej przysiędze "Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i czujnym żołnierzem, wykonywać dokładnie rozkazy przełożonych i przepisy regulaminów, dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej, nie splamić nigdy honoru i godności żołnierza polskiego. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego, zawarowanych w Konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej".

Powiedz mi, co myślisz o płk. Kuklińskim, to powiem ci kim jesteś i na ile rozumiesz tragizm naszych dziejów. (...) Dzisiaj, kiedy w ramach NATO wolna, suwerenna i niepodległa Rzeczpospolita jest jednym z najważniejszych sojuszników Ameryki, kiedy modernizujemy i umacniamy Wojsko Polskie na miarę wyzwań XXI wieku, kiedy jak nigdy od 300 lat mamy zagwarantowane nasze bezpieczeństwo – bezprecedensowa misja wywiadowcza polskiego oficera nabiera wymiaru historycznego przesłania. Albowiem to, co było karane wyrokiem śmierci przez totalitarny reżim stanu wojennego, jest dzisiaj zasługą dla wolnej Polski.

http://www.kuklinski.org.pl/muzeum.html


Gen. Koziej o płk. Kuklińskim: ciepły dla podwładnych, lojalny pod każdym względem wobec przełożonych. Był zawsze dyspozycyjny

Szef BBN gen. Stanisław Koziej w rozmowie z „Polska The Times” rozmawiał o najnowszym filmie Władysława Pasikowskiego. Obraz opowiadający o płk. Ryszardzie Kuklińskim jest pretekstem do wspomnień o bohaterze filmu.

Pamiętam go jako człowieka cichego, spokojnego, szlachetnego, dobrotliwego dla ludzi, ciepłego dla podwładnych, lojalnego pod każdym względem wobec przełożonych. Ale to przecież był urzędnik państwowy, żołnierz, który dopuścił się czynu trudnego do zaakceptowania dla ludzi w mundurach, tzn. służby dla obcego państwa. Stany Zjednoczone były wówczas po drugiej stronie żelaznej kurtyny, przedstawiało się je jako państwo, które w razie wojny zrzucałoby bomby na nasz kraj. Wyobraźmy sobie analogiczną sytuację dzisiaj, gdyby ktoś pracował dla obcego wywiadu, nawet sojuszniczego

- mówi Koziej.

W odpowiedzi na uwagę, że trudno o działaniach Kuklińskiego mówić jako o „pracy dla obcego wywiadu” szef BBN wyjaśnia o co mu chodziło:

Miałem na myśli odbiór czynu Kuklińskiego przez mundurowych, którzy wtedy z nim pracowali. Co do pułkownika, to, znając jego charakter, jego uczciwość wewnętrzną, jestem przekonany, że wierzył, że to, co robi, robi w słusznej sprawie. Pracując dla Amerykanów, był przekonany, że pracuje dla dobra Polski. Że obrany przez niego sposób działania zmniejsza ryzyko nieszczęścia dla naszej ojczyzny.

Dodaje również, że płk Kukliński był „trochę naiwny”, gdy skontaktował się z amerykańskim wywiadem.

Generalnie jestem jednak przekonany, że w pewnym momencie zorientował się, że w razie konfliktu między dwoma blokami Polska znów byłaby obrócona w perzynę. I to w większym stopniu niż w czasie I czy II wojny światowej. Więc jeśli myślał, że w taki sposób może zmniejszyć ryzyko wojny, to traktował to jako czyn nie tyle szlachetny, co czyn w interesie narodowym Polski. Czyn pragmatyczny

- wyjaśniał Koziej.

Pytany, czy przewidywania płk. Kuklińskiego nie były zbyt pesymistyczne gen. Koziej tłumaczy, że III wojna światowa była całkiem realna.

III wojna światowa była realnie nad nami wiszącą możliwością zagłady. My tę wojnę "ćwiczyliśmy" bez przerwy - wojska ciągle wyjeżdżały na poligony, oficerowie jeździli na granice i analizowali możliwe działania w wypadku wybuchu wojny.Dziś dywizje są daleko od granic. Wtedy armie po prostu stały naprzeciwko siebie. W gotowości było mnóstwo wojska. Mała iskra mogła przerodzić się w ostrzał. Ten zaś - w wybuch wojny. Efekty takiej wojny mogłyby być niewyobrażalne. W czasie ćwiczeń liczyliśmy, ile ludzi może zginąć w danym mieście, jaki obszar zostanie skażony, ile dni trzeba będzie czekać na przejście strefy skażenia promieniotwórczego itd. Były realne przygotowania i realne plany prowadzenia takiej wojny. Co prawda sam Kukliński konkretnych planów operacyjnych nie znał, ale uczestniczył w przygotowywaniu ćwiczeń i na tej podstawie mógł wyciągać wiele wniosków

- mówi dalej szef BBN.

Mówiąc o relacjach Kuklińskiego z szefostwem gen. Koziej wskazuje, że był on lubiany.

Nie tylko przez przełożonych, ale niemal wszystkich generałów - łącznie z gen. Jaruzelskim. U wszystkich miał markę świetnego fachowca. Był zawsze dyspozycyjny, w każdej chwili gotowy do realizacji najtrudniejszych zadań. Był lubiany także przez podwładnych. Pamiętam, że pułkownik pisał ołówkiem, co mnie osobiście bardzo dziwiło - "dlaczego on to robi, ciągle musi ten ołówek temperować?", (śmiech) Bazgrolił drobnym maczkiem na takich ogromnych płachtach papieru. Później pilnie musiały to przepisywać maszynistki, które miały zwykle pełne ręce roboty. Ale dla "Rysia" gotowe były rzucić wszystko inne. Był taką dobrą duszą: nigdy się nie denerwował, nie przeklinał, nie krzyczał. Przez trzy lata pracy z nim nie przypominam sobie żadnych nerwowych sytuacji

- dodaje.

Pytany, czy płk Kukliński napisał dużo przemówień generałom Jaruzelskiemu i Kiszczakowi, Koziej odpowiada:

Dla gen. Jaruzelskiego tak, dla gen. Kiszczaka nie. Nie pracowaliśmy dla niego. Często pisaliśmy rzeczy nie tylko fachowe: wojskowe czy strategiczne, ale także polityczne wystąpienia. Pisaliśmy też teksty gen. Siwickiemu: na plenum Komitetu Centralnego lub na posiedzenie Biura Politycznego. Z tym się wiąże humorystyczne wspomnienie.W naszym oddziale często powstawały opracowania zbiorcze, tzn. że np. jakiś zarząd Sztabu Generalnego dawał jedną wstawkę, a Inspektorat Techniki, Główny Zarząd Szkolenia Bojowego lub Główny Zarząd Polityczny - inne. Z tego razem trzeba było zrobić materiał, który np. był zabierany przez szefostwo na posiedzenia komitetu Układu Warszawskiego. No i gdy ktoś przywoził swoją wstawkę, to Kukliński zawsze mówił: "Wow, miodzik, świetnie napisane, dzięki, lepszego się nie dało!". Wycałował jegomościa i ten odjeżdżał zadowolony. A później Kukliński mówił do mnie: "Zobacz, Staszek, dramat! Znowu trzeba pisać wszystko samemu", (śmiech) Nawet w sytuacjach, kiedy otrzymywaliśmy wyraźny "gniot", Kukliński zawsze wychwalał autora. Po prostu taki był. Tym sposobem zjednywał sobie sympatię także w innych instytucjach. Jeśli teraz na to popatrzymy, to może to nie było jego spontaniczne zachowanie? Może była to celowa taktyka agenta, który chce zjednywać sobie innych ludzi?

- snuje domysły szef BBN.

Mówiąc o współczesnej ocenie płk. Kuklińskiego oraz propozycji nadania mu Orderu Orła Białego gen. Koziej wyjaśniał, że sam Kukliński nie byłby zadowolony, że wokół jego osoby toczą się dyskusje.

Gdyby płk Kukliński żył dzisiaj i obserwował niektóre spory go dotyczące, to byłby nimi mocno zniesmaczony. Niektórzy wykorzystują pułkownika do autopromocji - chcą wynosić go na ołtarze, aby pokazać, jakimi sami są patriotami. To mojemu szefowi najbardziej by się nie podobało

- tłumaczy Koziej, który w całym wywiadzie podpiera się w niemal co drugim słowie postacią płk. Kuklińskiego i wskazuje, że wspólnie pracowali w czasach PRL.

Sprawa wspólnej pracy gen. Kozieja i płk. Kuklińskiego w ogóle przedstawiona jest w sposób bardzo wybiórczy. Obecny szef BBN pracował w tym samym oddziale co Kukliński, jak sam obecnie mówi wiele działań prowadził razem z Kukliński. Co więcej, w rozmowie przyznaje, że był świadomy, że Polsce groziła III wojna światowa. Ba, nawet ćwiczył ją na co dzień. Co zrobił ze swoją wiedzą? Czy godził się na zniszczenie Polski w ramach działań wojennych?

Wiadomo, że płk. Kukliński swoje wiadomości postanowił wykorzystać na korzyść Polski i udzielając informacji USA uchronił zapewne Polskę przez całkowitym zniszczeniem. Co w tym czasie zrobił Koziej?

Niestety na takie pytania szef BBN nie odpowiada. Bowiem one nie padają...

Czytelnik nie dowie się również o historii dwóch kolegów z oddziału. Płk. Kukliński swoją wiedzą podzielił się z Amerykanami – w odpowiedzi został skazany na śmierć, a jego synowie zginęli w niejasnych okolicznościach. Gen. Koziej o swojej wiedzy milczał, współpracował z gen. Jaruzelskim, gen. Siwickim, działał w wojsku podporządkowanym Sowietom, a w III RP zrobił błyskotliwą karierę.

Gen. Koziej jest dziś szefem BBN, płk Kukliński nawet po śmierci musi się zmagać z kłamliwymi oskarżeniami o zdradę. Historia Polski ostatnich lat w skrócie?

Gen. Koziej: W Wietnamie Kukliński wyszedł z czarnej skrzynki. Tam mogła nastąpić przemiana...

Michał Wróblewski, Kuba Dobroszek

 - W PRL ludzie wojskowi, tacy właśnie jak on czy ja, żyliśmy w pewnego rodzaju czarnej skrzynce: wiedzieliśmy, co jest w środku, ale nie wiedzieliśmy, co jest na zewnątrz. W Wietnamie Kukliński być może zrozumiał, jak naprawdę wyglądają relacje na linii Układ Warszawski - NATO - mówi gen. Stanisław Koziej, szef BBN, w rozmowie z Michałem Wróblewskim i Kubą Dobroszkiem.

 

 

 

 

 

Czempiński: sponiewierany wizerunek polskich służb

Czempiński: sponiewierany wizerunek polskich służb
Były szef UOP w "Piaskiem po oczach" o Antonim Macierewiczu. zobacz więcej »

 

W programie "Piaskiem po oczach" działalność Antoniego Macierewicza związaną z likwidacją WSI skomentował gen. Gromosław Czempiński, były szef UOP.

- My, ludzie służb uważamy, że zrobił dużo złego w służbach. Wielokrotnie zastanawialiśmy się, co nim kieruje. Tłumaczy to głębokim patriotyzmem, antykomunizmem i niechęcią do Rosji, ale pewne działania, które podjął, są trudno wytłumaczalne i przyczyniły się do osłabienia polskich służb

Były szef UOP przyznał jednak, że nie jest przekonany do pomysłu powołania komisji śledczej, która zbadałaby działalność Macierewicza. - Uważam, że komisja śledcza niewiele tu pomoże. To będzie tuba propagandowa - ocenił. - Gdybym mógł uwierzyć w to, że polski system polityczny jest w stanie wykreować w Sejmie komisję, która będzie dążyć do wyjaśnienia prawdy, a nie uprawiać polityki, m.in. dlatego, że jest rok wyborczy, to bym chciał. Bo chciałbym, żeby się to wyjaśniło - podkreślił.Czempiński zaznaczył, że w jego opinii sposób, w jaki dokonano likwidacji WSI był zły. - Sposób, w jaki się dokonała likwidacja (...) był szkodliwy dla państwa polskiego, dla obronności państwa - zauważył.

- Dwie sprawy: "Olina" i raportu Macierewicza bardzo sponiewierały wizerunek służb polskich na świecie. Niechętnie się myśli o współpracy z nami. Nie potrafimy ochronić swoich źródeł, co jest najważniejsze, najistotniejsze - wyjaśnił Czempiński. - Ciężko się pozyskuje źródła, więc tym bardziej trzeba je chronić.

Były szef wywiadu ocenił, że to właśnie ujawnienie tożsamości współpracowników było największym błędem przy likwidacji WSI. - Najbardziej bolesne jest dla mnie i niezrozumiałe jest to, że w raporcie Macierewicza były odnośniki do spraw bieżących, co jest nie do przyjęcia. To jest niedopuszczalne. To jest zbrodnia na służbach - ocenił.

Czempiński ocenił również, że WSI powinny były przejść taki sam proces weryfikacji jak służby cywilne. - My patrzyliśmy z pewną zazdrością nawet na nich, że to pokazuje ich siłę. My zostaliśmy poddani gruntownej weryfikacji - wspominał były szef UOP.

Wywiad buduje się wiekami, a potrafi się go zniszczyć w kilkanaście dni - mówił w rozmowie z Konradem Piaseckim Czempiński. O raporcie na temat weryfikacji WSI generał powiedział: "Można powiedzieć, że powstał jakiś śmieszny dokument".

Czempiński zaznaczył, że przy tworzeniu tego typu raportów informacje należy wielokrotnie weryfikować.

- Raporty służb nie zawsze podają prawdę - mówił były szef Urzędu Ochrony Państwa w latach 1993-1996. - Co do tego, że WSI to nie był to zakon - na tym polegały służby. Często trzeba było obchodzić prawo, tak się robi - dodał generał.

- My, jako UOP zajęliśmy się wojskowymi służbami. Na prośbę zresztą ministra. Myśmy po prostu badali związki ze służbami rosyjskimi. Mieliśmy około 30 spraw potwierdzających te związki. Niekoniecznie agenturalne, ale ukazujące ogromną sympatię do związku radzieckiego - wspominał generał w TVN24.

Kontrowersje wokół raportu WSI

Złożenie wniosku o powołanie komisji śledczej ws. Antoniego Macierewicza zapowiedział w ubiegłym tygodniu Twój Ruch; miałaby ona zbadać jakość stanowienia prawa, pracę prokuratury, proces weryfikacji oficerów służb w okresie, gdy Macierewicz sprawował funkcję wiceministra obrony oraz szefa SKW.

W lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński upublicznił sygnowany przez Macierewicza raport z weryfikacji WSI, którym rządzące wówczas PiS zarzucało wiele nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z lat PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ, nielegalny handel bronią.

Fatalna polityka rządu ws. Smoleńska

Gromoław Czempiński skomentował też wyniki analizy próbek zabezpieczonych po katastrofie w Smoleńsku. Jak poinformowała w piątek Naczelna Prokuratura Wojskowa, nie odnaleziono w nich śladów materiałów wybuchowych.

Były szef UOP przyznał, że takie wyniki "nie są dla niego zaskoczeniem". Ocenił jednak, że "zamęt, który powstaje wokół tej katastrofy, a przede wszystkim fatalna polityka informacyjna rządu", powodują, że część społeczeństwa poddaje się "argumentacji Antoniego Macierewicza".

 http://blogmedia24.pl/node/66191

KOMENTARZE

  • Poerwwszyh agent CIA nie oprzekazany do ukarania przez KGB lub PRL lecz dany nam na bohatera
    Jak katastrofa smoleńska na zamach kultowy dla zglajszlachtowania historii przez Macierewicza i Prezessimuska.
  • Zawracanie Wisły kijem.
    Tak jest z Kuklińskim i tak jest z katastrofą Smoleńską, tak jest gloryfikacją bandytów przeklętych, tak jest z niszczeniem pomników żołnierzy Radzieckich... i tak jest z gloryfikowaniem zdrajców czyli Solidaruchów.

    To się rodzi poważne pytanie czy pożyteczni idioci to też zdrajcy (działali na rzecz zniewolenia Polski przez globalną mafię żydowską choć pewnie nieświadomie ale władze Solidaruchów, politycy wspierający solidaruchów oraz Kk z JPII na czele to już nie pożyteczni idiocie , oni mieli świadomość komu oddają Polskę w czyich interesach walczą.

    Podobnie z ludźmi posiadającymi wyższe PRLowskie wykształcenie...oni nie mają prawa być pożytecznymi idiotami... w PRL kształcił bardzo rzetelnie i na wysokim poziomie intelektualnym.
    Co innego absolwenci szkółek kościelnych których teraz pełno we władzach. Oni byli wprost szkoleni do zdrady Narodu Polskiego.
  • PREZYDENT MUSI BYĆ NICZYM LATARNIA…
    Daleki jestem od posądzania pana prezydenta o działania nierozważne lub przypadkowe. Z jeszcze większym dystansem oceniam rozmaite „teorie ambicjonalne” oraz diagnozy o „konfliktach silnych osobowości”. Nie byłoby tego typu fantazji, gdyby głoszący je zechcieli zrozumieć treść zeznań Andrzeja Dudy z 29.10.2010 roku, złożonych przed zespołem smoleńskim Antoniego Macierewicza, ale też potrafili dostrzec, kim naprawdę jest ów wyniesiony na wyżyny prawnik, na tle historycznej postaci obecnego ministra obrony narodowej.
    „Prezydent musi być niczym latarnia morska - szukać tych, którym należy pomóc i ostrzegać przed zagrożeniem” – 20 maja 2015 roku napisał na Twitterze ówczesny kandydat na prezydenta i – paradoksalnie, trzeba było ponad dwóch lat, by ten „pijarowski” frazes nabrał stosownej treści.
    Bo rzeczywiście - prezydent Andrzej Duda jest dziś „latarnią morską” i prawdziwie „ostrzega przed zagrożeniami”.
    Jest „latarnią” dla ludzi Targowicy i tzw. elit III RP, które trafnie wiążą z nim nadzieje na zablokowanie zmian i reaguje dokładnie tam, gdzie zagrożone są najżywotniejsze interesy sukcesorów komuny.
    W działaniach tego pana dostrzegam też logikę wpisaną w wielowątkową operację wojny hybrydowej oraz w strategię środowiska, które od 2013 roku aranżowało „nowe rozdanie” – zakończone wygraną A. Dudy i partii pana Kaczyńskiego.
    Nie jest to opinia stworzona na gruncie ostatnich decyzji pana prezydenta.
    Wysyp różnej maści mędrców, którzy dopiero dziś dywagują o „zawiedzionych nadziejach”, „zawróconym prezydencie”, a nawet „strażniku ubekistanu” i z zapałem wygłaszają gołosłowne teorie, potwierdza jedynie tragiczną kondycję „wolnych mediów”. To ludziom z rządowych przekaźników, wyborcy PiS zawdzięczają bolesne „zderzenie ze ścianą” i perspektywę dalszych rozczarowań. To one hołubiły i kreowały na „męża stanu” postać, która od dawna powinna być oceniana wyłącznie w kontekście realnych poczynań, ale też ogromu zaniechań.
    We wrześniu 2015 roku, w tekście „NIEPRZEMIJAJĄCY UROK REŻIMU BELWEDERSKIEGO” napisałem, że „prezydentura pana Dudy otoczona jest przedziwną atmosferą. Za niedopuszczalne i niepoprawne uważa się stawianie jakichkolwiek pytań panu prezydentowi, zaś wyrażanie opinii krytycznych, jest uznane za działanie wrogie.
    Ta atmosfera doskonale pokazuje rzeczywistą wartość "nowego rozdania", obnaża jakieś potężne lęki i skrywa niejasne, mętne intencje. Wydawałoby się , że po pięcioletniej "cмутное время", powinniśmy zacząć traktować głowę państwa, jako "naszego", polskiego przedstawiciela. To by oznaczało, że możemy doń kierować swoje oczekiwania i postulaty, a co więcej - liczyć na ich wysłuchanie. To również oznacza pewną transparentność działań pana prezydenta, formułowanie jasnych celów, wniosków i ocen.”
    Rozpostarcie nad prezydentem Dudą medialnego „parasola ochronnego” (identycznie ośrodki propagandy osłaniały B.Komorowskiego) sprawiło, że dopiero ataki na ministra Macierewicza, weto prezydenckie i widowiskowa odmowa nominacji generalskich, otworzyły oczy niektórym wyborcom PiS. Otworzyły, ale często na teorie bałamutne i bezpodstawne. Przypisywanie panu prezydentowi, jakoby ulegał wpływom niemieckim (a nawet żydowskim) i tłumaczenie tym procesu „wybudzenia”, jest może miłe dla ucha niektórych fantastów i agentury Putina, ale trudne do obrony na gruncie faktów.
    Bo tu i teraz, nadal działają nasze „rodzime szatany” i nie warto „umiędzynaradawiać” czegoś, co na odległość cuchnie wojskowymi onucami.
    Przez ponad dwa lata nikogo nie dziwiło, że pan prezydent z rozmysłem i wielką determinacją unika tematów, które łączył wspólny mianownik - dotyczyły środowiska b.WSI lub dotykały obszaru odpowiedzialności Bronisława Komorowskiego – politycznego patrona tego środowiska.
    Otoczenie Andrzeja Dudy nigdy nie podjęło recenzji działań Belwederu w latach 2010-2015, w związku z kwestiami bezpieczeństwa narodowego, nie przeprowadzono żadnego audytu w BBN i Kancelarii Prezydenta (np. w/s dokumentów wywożonych z BBN w dniu porażki wyborczej BK), zignorowano liczne apele o wznowienie śledztwa w sprawie zabójstwa księdza Jerzego (kwestia udziału wojskowej bezpieki, podnoszona przez prok. Witkowskiego), przemilczano prośby o pośmiertne uhonorowanie gen Kuklińskiego Orderem Orła Białego oraz degradację Kiszczaka i Jaruzelskiego, utajniono Aneks do Raportu z Weryfikacji WSI, a nawet odmówiono odpowiedzi – czy tajny dokument znajduje się w posiadaniu prezydenta. Na stronie BBN nadal straszy „doktryna Komorowskiego” i tzw. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, sporządzona przez S.Kozieja, a w wśród urzędników Biura, można znaleźć szereg postaci z czasów Komorowskiego. Gdy w czerwcu 2015, Sławomir Cenckiewicz postulował: „Obóz polityczny, który odchodzi z Kancelarii Prezydenta to obóz, który zdefiniował przeciwników politycznych jako wrogów. Analiza całego tego materiału o charakterze bardzo często operacyjnym, ten cały olbrzymi potencjał wiedzy musi zostać udźwignięty przez analityków nowego prezydenta” – nikt nie odważył się domagać od „naszego” prezydenta tak arcyważnych działań.
    W efekcie, środowisko Andrzeja Dudy nie tylko nie podjęło żadnych wyzwań, ale dokonało widowiskowego szalbierstwa, epatując wyborców tzw. „raportem otwarcia Kancelarii Prezydenta”, który w miejsce poważnej analizy przynosił zbiór drugorzędnych frazesów na poziomie bilansu gminnego buchaltera.
    Nie dziwiło także to, że w działaniach prezydenta można było dostrzec intencję kontynuowania niektórych aspektów „komorowszczyzny”. Ludzi lokatora Belwederu pozostawiono w KP i w BBN, do ochrony obiektów prezydenckich zaangażowano te same firmy ochroniarskie (w tym prowadzone przez b.esbeków), przedłużono kadencję gen. Gocuła na stanowisku Szefa Sztabu Generalnego, wzorem poprzednika - ukryto Aneks do Raportu WSI i odmówiono udostępnienia dokumentu prokuraturze, wznowiono „strategiczne partnerstwo” z chińskimi komunistami, a w obszarze obronności próbowano zakonserwować układ z czasów Komorowskiego. Regułą stał się udział urzędników BBN w imprezach-dyskusjach, w których w latach ubiegłych uczestniczyli też ludzie Komorowskiego (np. organizowanych przez Stowarzyszenie Euro-Atlantyckie, którego jednym z założycieli i wieloletnim prezesem był Komorowski).
    Już we wcześniejszych odsłonach „esbeckiego gambitu” (operacji wymierzonej w ministra obrony narodowej), można było podziwiać zdumiewającą logikę działań pana prezydenta.
    Gdy w marcu br. środowisko Andrzeja Dudy skorzystało z przekazu TVN, by nagłośnić „dyscyplinujący” list do Antoniego Macierewicza, okazało się, że na poczesnym miejscu tej korespondencji znajduje się tematyka „zaniepokojenia brakiem obsady ataszatów” w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Bułgarii czy na Ukrainie, a pan prezydent domaga się natychmiastowego „podjęcia stosownych działań w sprawie obsady stanowisk attache”.
    To zaskakujące, bo właśnie sprawa personelu ataszatów „od zawsze” leżała w centrum zainteresowania b. WSI, a na forum internetowym stowarzyszenia „Sowa” łatwo znaleźć teksty, w których powiela się ataki funkcjonariuszy medialnych na szefa MON i stawia zarzuty usuwania z placówek ludzi związanych z tym środowiskiem. W obronie attache wojskowego w Waszyngtonie, gen. Jarosława Stróżyka (od 1996 w WSI, powołanego na attache 29 kwietnia 2010) wystąpił nawet wybitny znawca obyczajów anglosaskich, M. Dukaczewski. Przez wiele lat, oficerowie WSI zajmowali stanowiska polskich attache na placówkach zagranicznych. Lista 90 oficerów – attache wojskowych, opublikowana na str.35-39 Raportu z Weryfikacji WSI pokazuje skalę zjawiska i dowodzi, że ten obszar znajdował się w wyłącznej dyspozycji „wojskówki”. Kariery J.Bojarskiego, J.Stróżyka i wielu innych kierowanych na ataszaty po roku 2007, świadczą natomiast, że likwidacja WSI nie ukróciła wpływu na obsadę stanowisk. Trudno uznać za przypadkowe, że właśnie w ośrodku propagandy, którego założycielem był współpracownik służb wojskowych PRL i które przez wiele miesięcy nagłaśniało temat obsady ataszatów, pojawił się „dyscyplinujący” list pana prezydenta. Tak, jak trudno uwierzyć, by temat ten na tyle zaprzątał uwagę pana prezydenta, że zdecydował się na listowne pouczenia Antoniego Macierewicza. Panu Dudzie nie przeszkadzało, gdy polskie interesy reprezentowali byli oficerowie z nadania „długiego ramienia Moskwy”. Dopiero ich usunięcie wywołało zainteresowanie i reakcję ośrodka prezydenckiego.
    Wiele wskazuje, że te same motywacje, sprowadzone do kwestii personalnych, a szerzej – obrony układu stworzonego przez poprzednika, leżą też u podstaw decyzji o odmowie wręczenia nominacji generalskich w dniu 15 sierpnia. Oficjalna argumentacja, przedstawiona przez prezydenta : „trwające prace i brak uzgodnień dotyczących nowego systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP nie stwarzają warunków do merytorycznej oraz uwzględniającej potrzeby armii oceny przedstawionych kandydatur do awansów generalskich” – nie zasługuje na wiarę.
    Od października ubiegłego roku, Andrzej Duda i jego urzędnicy uczestniczyli w licznych spotkaniach (m.in. w Dowództwie Generalnym RSZ, w Dowództwie Operacyjnym i Sztabie Generalnym Wojska Polskiego), podczas których omawiano zmiany w systemie dowodzenia wojskiem. W listopadzie 2016, szef BBN, Paweł Soloch stwierdził, że „prezydent czeka na rekomendacje trwającego w MON Strategicznego Przeglądu Obronnego”. "Zakładam – dodał Soloch, „że do końca roku będziemy w podstawowych zarysach wiedzieli, jak głęboko będzie ten system zmieniany".
    Wyjątkowo fałszywie, a wręcz niegodziwie brzmią komunikaty BBN, w których czytamy, że „prezydent oczekuje szybkiego zakończenia prac nad projektem reformy systemu dowodzenia i kierowania siłami zbrojnymi”. Takie żądania, pod adresem ministra Macierewicza formułuje polityk, który przez połowę swojej kadencji nie podjął żadnej inicjatywy ustawodawczej na rzecz obronności i wykazywał rażącą indolencję i ignorancję w kwestiach bezpieczeństwa narodowego. Formułuje zaś, za pośrednictwem „specjalisty od obrony cywilnej i pożarnictwa”, urzędnika, który nie miał czasu sporządzić (po wielokroć zapowiadanego) „przeglądu i audytu szeroko pojętego bezpieczeństwa narodowego” i jak żaden inny zasługuje na miano „mistrza nic nierobienia”.
    Wiceminister obrony Tomasz Szatkowski przypomniał, że „podczas pracy nad Strategicznym Przeglądem Obronnym komunikacja z BBN była bardzo dobra, zaś przedstawiciele BBN-u brali udział we wszystkich tych częściach SPO, w których chcieli brać udział”, zaś w komunikacie MON z 8.08. br. podkreślono, że „Na prośbę Szefa BBN odbył się cykl spotkań konsultacyjnych z udziałem podsekretarza stanu w MON Tomasza Szatkowskiego, mających na celu wymianę poglądów oraz udzielenie niezbędnych wyjaśnień Szefowi BBN. Dodatkowo w maju br. do konsultacji Prezydenta RP został przesłany przez MON projekt nowelizacji ustawy o urzędzie Ministra Obrony Narodowej oraz niektórych innych ustaw w zakresie reformy SKiD.”
    Oznacza to, że prezydencki zarzut „braku uzgodnień”, w sprawie systemu dowodzenia wojskiem, jest kiepskim pretekstem do rozpętania nowej awantury. Po co Andrzej Duda próbuje generować kolejny konflikt, który nie tylko trudno uzasadnić, ale nawet go dostrzec? To tym bardziej zaskakujące, że ani prezydent ani szef BBN słowem nie wspominają o realnym problemie - postać kluczowa w procesie podejmowania prezydenckich decyzji o awansach generalskich, dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi gen. bryg. Jarosław Kraszewski, stracił dostęp do informacji niejawnych i (przynajmniej na razie) nie może wykonywać swoich obowiązków.
    Gdyby odmowa wręczenia nominacji, była motywowana taką przesłanką, świadczyłoby to o małostkowości i mściwości pana prezydenta. Mało to wiarygodne, bo jak trafnie zauważyła premier Szydło – „postępowanie w sprawie gen. Kraszewskiego nie powinno mieć wpływu na procedurę dotyczącą awansów”.
    Decyzja Andrzeja Dudy ma zatem głębsze i poważniejsze tło. Zostało ono wyraźnie naświetlone w komunikacie MON z dn.8.08.br.: „Kluczowym czynnikiem tych zmian jest ukształtowanie nowej kadry dowódczej. Bez niej wszystkie pozostałe reformy mogą zostać zaprzepaszczone” i powtórzone następnego dnia przez ministra Macierewicza – „jak bardzo potrzebne są nowe kadry generalskie i oficerskie w Wojsku Polskim. Bez nowych kadr nie nastąpi realna zmiana, która jest niezbędna dla rzeczywistego wzmocnienia armii.”
    Dopiero w takim kontekście, decyzja pana prezydenta jawi się jako celne, precyzyjne uderzenie – nie tylko w politykę kadrową szefa MON, który od wielu miesięcy wymienia wyższych oficerów zakorzenionych w „ludowym wojsku”, ale w cały system realnych reform organizacyjnych, personalnych, strategicznych i modernizacyjnych, zapoczątkowanych w armii przez Antoniego Macierewicza. Kluczem do dokonania głębokich zmian, są nowe kadry oficerskie i generalskie. Blokując nominacje, pan prezydent staje się (choćby mimowolnym) rzecznikiem dziesiątków „pokrzywdzonych” oficerów i generałów, którzy niemal każdego dnia wylewają żale w ośrodkach propagandy III RP – dając tym żelazny dowód, że nie tylko nie zasługują na miano oficerów, ale nawet mężczyzn.
    Słusznie pokomunistyczne lobby, zakorzenione dotąd w polskiej armii, uważa zmiany kadrowe za największe zagrożenie dla swoich interesów. Uzasadnione obawy budzą też dwie wojskowe ustawy: tzw. dezubekizacyjna i degradacyjna, które po rocznej peregrynacji wśród luminarzy „dobrej zmiany”, mają wreszcie szanse na uchwalenie przez Sejm. W połączeniu z obecną polityką kadrową szefa MON, stanowiłby prawdziwy „młot na czerwonych” i pozwoliły skutecznie oczyścić Siły Zbrojne z wpływów „długiego ramienia Moskwy”.
    Tym pilniejsza staje się potrzeba szybkiego usunięcia Antoniego Macierewicza. To priorytet „esbeckiego gambitu” i akcji propagandowych w ramach wojny hybrydowej. Ten cel został wyraźnie sformułowany przez polityka, który często chwalił Andrzeja Dudę i był też darzony uznaniem przez pana prezydenta. „Tak naprawdę politycznym rozwiązaniem tego konfliktu jest odejście Macierewicza” – oznajmił niedawno Tomasz Siemoniak, autor innej doskonałej rady – „więcej Andrzeja Dudy, mniej Antoniego Macierewicza”.
    To zrozumiałe, bo na tle realnych osiągnięć „dobrej zmiany” i strategii unikania tematów związanych ze środowiskiem b. WSI, działania szefa MON stanowią poważną „anomalię” i faktycznie zagrażają układowi pokomunistycznemu.
    Niezależnie, jak bałamutne powody wskazuje dziś prezydent i jego urzędnicy, i jak dalece żurnaliści „wolnych mediów” wtórują kłamstwu o „sporze kompetencyjnym” itp. motywach, reakcje ośrodka prezydenckiego skutecznie paraliżują zmiany w polskiej armii i są wymierzone w osobę szefa MON.
    W połączeniu z niedawnym wetem ustaw sądowych i (słusznie) przewidywaną blokadą tzw. medialnej ustawy dekoncentracyjnej, stworzy to swoisty „pakiet ochronny” na rzecz zachowania wpływów sukcesorów komuny i – w zgodzie z przeznaczeniem „latarni” - wytyczy kierunek kolejnych ataków.
    Ta sytuacja ma jeszcze jeden, interesujący aspekt.
    Jeśli trafna jest hipoteza, że akuszerami „nowego rozdania” z roku 2015 byli ludzie związani ze środowiskiem WSI, „wybudzenie” pana prezydenta potwierdzałoby też zasadę stosowaną w latach ubiegłych – gwarantem zachowania status quo jest ośrodek prezydencki i jakiekolwiek spory w tym zakresie, będą rozstrzygane na korzyść tego ośrodka.
    To ważna wskazówka, w przewidywaniu reakcji PiS na prezydenckie kontry.
    Autor: Aleksander Ścios

    https://bezdekretu.blogspot.com/2017/08/prezydent-musi-byc-niczym-latarnia.html
  • Zdrajca zawsze pozostanie zdrajcą
    jeśli łamie złożoną przysięgę, nie ważne komu.
    Kuklińskiego nikt nie zmuszał do wstąpienia do LWP i robienia tam kariery. Robienie z niego "bohatera" to aberracja umysłowa. Co najwyżej renegat.
  • @
    //Dzisiaj, kiedy w ramach NATO wolna, suwerenna i niepodległa Rzeczpospolita jest jednym z najważniejszych sojuszników Ameryki...//

    To pisał jakiś syjonistyczny debil. Renegat właśnie.

    Polska "wolna, suwerenna i niepodległa " - koń by się uśmiał...
  • @Oscar 10:19:32Nie wystarczy samo osłupienie sądów slupisami prezessimusa. Trzeba unieważnić dyplomy uczelni PRLowskich
    aturaknie poza dyplomami KUL i innych szkół judeokatolickich.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:34:32
    "To pisał jakiś syjonistyczny debil. Renegat właśnie"

    Nawet Putin nie jest już w Układzie Warszawskim...
    I bardzo tego żałuje.
  • @Talbot 11:15:50
    A co ma do tego UW?

    Notka była o renegacie Kuklińskim. Jakby był honorowym oficerem i nie chciałby dalej służyć to powinien sobie palnąć w łeb. Albo siedzieć z doopą cicho. Zrobił co zrobił i to jego sprawa ale robienie z niego "bohatera" to wyjątkowe nadużycie.
    Zresztą jakie czasy tacy "bohaterowie". Bolszewicy też mieli swoich "bohaterów" renegatów.
  • 1* - @ Autor - swoją antypolską i prosyjonistyczną postawę Autor już dostatecznie zaprezentował
    https://dariuszkosiur.files.wordpress.com/2017/09/0001301bcvd84tus-c102.jpg
  • @Talbot
    "Powiedz mi, co myślisz o płk. Kuklińskim, to powiem ci kim jesteś i na ile rozumiesz tragizm naszych dziejów. (...) Dzisiaj, kiedy w ramach NATO wolna, suwerenna i niepodległa Rzeczpospolita jest jednym z najważniejszych sojuszników Ameryki, kiedy modernizujemy i umacniamy Wojsko Polskie na miarę wyzwań XXI wieku, kiedy jak nigdy od 300 lat mamy zagwarantowane nasze bezpieczeństwo – bezprecedensowa misja wywiadowcza polskiego oficera nabiera wymiaru historycznego przesłania."
    Kpisz, czy udajesz wariata wypisując takie brednie, pokazujesz kim właściwie jesteś i po co działasz na Neonie.
  • No,wasz,syjonistyczny chazar Kuklinowski
    Tak sobie razem z CIA "ograli" KGB i GRU leżąc w bagażniku.W międzyczasie było pływanie za granicę Kurtyny i remontowanie łódki z "pensji" trepa.
    Może to po-kolenie JPII łyknie?
  • też uważam, że kukliński zdradził.
    Żołnierz , składający przysięgę nie może sam wybierać sobie wrogów i sojuszników dopóki nosi mundur w którym tą przysięgę składał.
    To robią za niego władze państwowe.
    W przeciwnym razie cała ta służba i armia psu na budę się zdaje. W wojsku obowiązuje hierarchia i rozkaz. Kto zdradza temu kara się należy , a nie gloryfikacja , bo wiatry polityczne zaczęły wiać z innego kierunku. W wypadku Kuklińskiego była to normalna zdrada i żadne dorabianie ideologii tego nie zmieni. Żałować tylko należy , że karę za ten czyn prawdopodobnie jego dzieci poniosły.
    Zresztą amerykański atom był tak samo skierowany na Polskę jak sowietski, więc tłumaczenie tym zdrady jest śmieszne.
  • Werbunek
    Gość przewerbował się do jankesów za niezłą kase i jest bohaterem?
  • Płk. R.Kukliński - kolejny renegat na pomnik
    https://www.youtube.com/watch?time_continue=3&v=-XEM8Aip39o
  • Kuklinski moj bohater
    https://bialczynski.pl/wp-content/uploads/2014/09/635272840933088844.jpg
  • RYSZARD KUKLINSKI -RAFAŁ GAN-GANOWICZ
    Kuklinski i Gan-Ganowicz
    Wielcy Polscy żołnierze
    Wybitne postacie

    http://www.nowastrategia.org.pl/wp-content/uploads/2013/11/rafal_gan-ganowicz.jpg

    ZABIJAŁEM TYLKO KOMUNISTÓW…

    https://bialczynski.pl/wp-content/uploads/2014/07/pc582k_ryszard_kuklic584ski.jpg

    Za to, co zrobił, zapłacił najwyższą cenę, jaką może zapłacić człowiek.

    Cześć i chwała bohaterom !!!
    Wieczna chwała bohaterom
  • @Husky 13:51:21
    Twój bohater?

    Jakoś nie jestem zaskoczony :)))))
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 14:03:18
    To nr.1
    Wśród najwybitniejszych Polskich żołnierzy

    http://i.iplsc.com/jozef-pilsudski-naczelnik-panstwa/0006EIQK0NCRSP6Q-C116-F4.png
  • @zadziwiony 12:58:46
    "Zresztą amerykański atom był tak samo skierowany na Polskę jak sowietski, więc tłumaczenie tym zdrady jest śmieszne."

    A co? sowiecki atom byłby lepszy? mniej by bolało?
    Nie bądźmy więc śmieszni... taki był wybór pułkownika i gdybanie dzisiaj o jego lojalności czy zdradzie (sowietów) to jest dopiero ... śmieszne...
  • @Talbot
    Dziś wyjątkowo ( a nie w sobotę)
    Ekstra drink za Twoje zdrowie za walkę z .............i
    Zawsze gdy tam jestem o Tobie pamiętam
    To tylko 300m od domu

    https://s3-media3.fl.yelpcdn.com/bphoto/BdmtglyiA93sBGuLE5yNkA/ls.jpg


    5*****
  • @
    Hm.... no to zaliczam się do "ich zdrajca". Jakoś to przeżyję.
    Tak na marginesie, jacy to bohaterowie Narodu jeżeli trzeba "od góry" narzucać ich chwałę i czczenie?
  • @Husky 14:14:22
    Pojawiła się Pani Astra więc nie skomentuję.
    Mamy pakt o nieagresji :)))
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:32:33
    w pełni się zgadzam. Zdrajca, pracujący na rzecz dzisiejszych okupantów Polski.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:32:33
    Zdębiałem!
  • @
    Cuuudowny człowiek. Jak on wymiatał te sekretareczki.... Dobrze , że NBP zdecydował się uhonorować jego pamięć monetą okolicznościowa o nominale 30 srebrników .
  • @Casey 15:01:53
    Dlaczego?
  • @Husky 14:01:21
    Dla globalnego żydostwa bohater, dla Polaków zdrajca.
    W Polsce jest zdrajcą.
  • @Oscar 17:29:56
    Czy to ten Oscar, który zgarnia trofea w żydowskim Hollywood?
  • Kukliński jest bohaterem dla tych, którzy...
    witali okupacyjne wojska z kwiatami.
    Niektórzy z nich się już przekonali, co to za przyjaźń, gdy im np transporter opancerzony rozwalił auto i cudem uszli z życiem.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:32:33
    Zdrajca zawsze pozostanie zdrajcą
    jeśli łamie złożoną przysięgę, nie ważne komu.
    Kuklińskiego nikt nie zmuszał do wstąpienia do LWP i robienia tam kariery. Robienie z niego "bohatera" to aberracja umysłowa. Co najwyżej renegat.

    Robienie z niego "bohatera" ma na celu dewaluacje tego pojęcia i zmiany kryteriów oceny. Stawianie mu pomników prowadzi do tego, że dziś oficer SKW, będzie się łudził, że pracując dla Mossadu będzie bohaterem narodowym.

    Kukliński

    Służył i przysięgał Polsce Ludowej, Polska dała mu michę i budę.

    JAK KTOŚ RAZ ZGODZIŁ SIĘ ROBIĆ ZA PSA, BĘDZIE TYLKO PSEM SWEGO PANA. KAŻDA ZMIANA PANA TO ZDRADA.

    JAK PIES KĄSA SWEGO PANA I DOMOWNIKÓW, TO NALEZY GO WYELIMINOWAĆ.
  • Tylko tyle i az tyle
    Kukliński był w latach 70. i 80. jednym z najcenniejszych agentów CIA w Europie Wschodniej, a jego informacje przyczyniły się pośrednio do upadku ZSRR.
    A potem okazało się także, że niedźwiedź jest już dawno wykastrowany.
  • @Oscar 10:19:32
    Masz tu swoich patriotów :
    ścierwa komunistyczne

    gen. Michał Żymierski (skazany na więzienie i zdegradowany za nadużycia finansowe przy zakupie masek przeciwgazowych) rozpoczął współpracę z GRU, dostarczając informacji na temat Wojska Polskiego. Podczas wojny był dowódcą Armii Ludowej, a następnie, od 1944 roku, naczelnym dowódcą Ludowego Wojska Polskiego.

    Ppłk Zygmunt Berling w 1940 roku podjął współpracę z NKWD. Kontynuował ją wraz z grupą polskich oficerów w „willi szczęścia” w Małachówce pod Moskwą (opracowywano tam m.in. etat polskiej dywizji strzelców planowanej do sformowania w ramach RKKA). Podpułkownik był współautorem deklaracji hołdu i lojalności przesłanej na ręce Józefa Stalina w marcu 1941 roku. Po dezercji z Armii Polskiej na Wschodzie został wyznaczony na stanowisko dowódcy 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki.
  • Chyba zginął tak jak pozwolili mu obywatele, którzy chodzą w czapkach bez daszków
    To dopiero dzisiaj wychodzi na jaw, że choćby zmienił twarz tysiąc razy, to o wszystkim wiedział żyd. Śmierć najbliższych, szok, tego nie da się opisać. Miał na pewno jakieś gwarancje, ale żyd nie zna czegoś takiego wobec goja. Zapłacił najwyższą cenę, bo przed śmiercią zobaczył śmierć swoich najbliższych, to jest żydowska metoda. Cześć jego pamięci.
  • @Husky 19:22:40
    "Kukliński był w latach 70. i 80. jednym z najcenniejszych agentów CIA w Europie Wschodniej...".

    No widzisz, sam wytykasz go palcem. Nie ma innego prawa w każdym państwie włączając dzisiejszą III RP by nie uznać jako zdrajcę obywatela (tym bardziej wojskowego) który bez wiedzy i zgody odpowiednich organów państwowych, współpracuje z obcym wywiadem po czym dostaje za to wynagrodzenie. CIA jest obcym podłóg Polski wywiadem i takie samo prawo funkcjonuje po dzień dzisiejszy. Ten człowiek jest zdrajcą podłóg każdego dawnego jak i współczesnego prawa.

    Windowanie go na ołtarz historii jako bohatera jednoznacznie świadczy o osobach rządzących Rzeczpospolitą Polską.
  • @Astra - Anna Słupianek 14:19:16
    Nie obraź się , ale to typowe babskie gadanie, do tego to zwykły relatywizm moralny. Dla żołnierza przysięga jest święta i nie on wybiera sojuszników. W każdym kraju takie postępowanie uważane jest za zdradę i grozi za to sąd polowy i kula w głowę. Nawet dzisiaj wynoszenie obojętnie dla kogo tajemnic wojskowych jest zdradą. Wg. Twojego pojmowania świata coś takiego jak zdrada po prostu nie istnieje. To jakaś zupełne zagubienie moralne. Podobnie jest z Huskim, Przy takim pojmowania świata wszelkie tajemnice i służby wywiadowcze są zupełne zbędne i nikomu niepotrzebne bo przecież każdą tajemnicę można sprzedać wg. swojego uznania. Najlepiej wszystko umieścić w internecie . Zastanowiłaś się co powiedziałaś?
  • @zadziwiony 20:34:59
    " Wg. Twojego pojmowania świata coś takiego jak zdrada po prostu nie istnieje. To jakaś zupełne zagubienie moralne."

    Moje "pojmowanie świata" nie ma tutaj znaczenia. Dlaczego? Bo on mnie nie interesuje... ten świat.
    Dla mnie ważne są nasze miasta i my! Gdzie tutaj relatywizm?

    A prawda jest taka, że on nie zdradził Polski bo chyba to nie my planowaliśmy atak zbrojny na zachodnią Europę? Coś mi się pomyliło? To był pomysł sowietów chyba, czy nie? Kukliński zdawał sobie sprawę, że to się wszystko przetoczy jak ... zawsze przez nasz kraj, i co? znów miliony ofiar? Polska ani wtedy ani dzisiaj nie jest suwerenna.. i właśnie dlatego go nie oceniam.
    Podobnie jak np Ciebie czy innych blogerów :)

    pozdrawiam
  • @Astra - Anna Słupianek 21:17:40
    Powiem tak... Zdrada jest zdradą, powinien być osądzony i skazany. Jeśli jednak jego intencje były szczere (nie powinien brać np. pieniędzy) i prowadziły do uratowania milinów Polaków ( w co też wątpię) to prezydent mógłby skorzystać ze swoich uprawnień i go ułaskawić. Wg. mnie tylko taka droga jest do zaakceptowania. W przeciwnym wypadku wszelkie przysięgi są funta kłaków warte, bo każdy bez konsekwencji może je olać.
  • @zadziwiony 20:34:59
    a zasłużony sprawca porozumienia Okrągłego Stołu,
    generał „Baczność” Jaruzelski,
  • @zadziwiony 21:29:00
    Prezydent RP Andrzej Duda postanowieniem z dnia 2 września 2016 roku na wniosek Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza mianował pośmiertnie Ryszarda Kuklińskiego na stopień generała brygady

    Wystarczy ?
  • @Husky 21:46:45
    //2 września 2016 roku na wniosek Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza mianował pośmiertnie Ryszarda Kuklińskiego na stopień generała brygady//

    szkoda, że nie na papieza, z niego taki generał, jak z haskiego bloger
  • @Husky 21:46:45
    Dlatego go mianował, żeby dziś móc usprawiedliwić swoją zdradę.
  • @Astra - Anna Słupianek 21:17:40
    Czy naprawdę nawet w XXI wieku jeszcze ktoś wierzy o planowaniu ataku UW na NATO? Proszę nie mylić realnego planowania ataku z rutynowym opracowywaniem planów które to każde wojsko robi.

    "zapewnienia kolejnych sowieckich genseków, iż Sowiety nie zamierzają atakować państw zachodnich były szczere bo ... wojska UW nie miały nieodzownej przewagi nad siłami NATO."
    Urywek z postu pana Szeremietiewa na jego blogu z którym nie sposób się nie zgadzać.
    http://szeremietiew.blox.pl/2012/03/LWP-contra-NATO-cz-4.html

    Bajeczka o przygotowaniach UW do napadu na Zachód jest śmieszna szczególnie biorąc pod uwagę informację jakie teraz posiadamy. Propaganda w stylu pieniaczy. Czy pamięta Pani opowiadania jak to UW na Pragę jechało? 1/3 sprzętu musieli w rowach zostawić bo się popsuła. Z takim uzbrojeniem na Zachód się nie wybiera. Całe te oszustwa służą wybielaniu i kamuflowaniu własnego tyłka w stylu Kennediego i "konfliktu kubańskiego" który był niczym innym jak odpowiedzią na rozmieszczenie przez NATO w Turcji rakiet z głowicami atomowymi. Oczywiście tam także
    Zachód umów z porozumienia nie dotrzymał i ruskich oszukał.
  • @Husky 21:46:45
    Przecież to jest zaprzeczeniem tego co napisałem. Haski, jaką masz wierszówkę, że przestałeś myśleć.
    Cały czas mnie przeraża fakt, że ludzie przestali myśleć w kategoriach honoru , moralności i prawdy na rzecz zwykłej prywaty i koniunkturalności. Niczego nie potrafią oceniać obiektywnie, a jedynie przez pryzmat swoich sympatii. Odpowiedz mi na jedno pytanie. Co było by warte wojsko i w ogóle cały aparat obronności i bezpieczeństwa gdyby każdy żołnierz, każdy urzędnik traktował tajemnicę mu powierzoną jako towar handlowy ? Jak byś dzisiaj ocenił żołnierza sprzedającego tajemnicę wojskową
    1. Amerykanom
    2.Rosjanom
    3.Niemcom
    4. Żydom
    5.Węgrom
    Czy w którymś wypadku można jego działanie usprawiedliwić?
  • @zadziwiony 08:31:46
    Tajemnicą która zna dwie osoby, nie jest już żadną tajemnicą
    Miłego dnia
  • @Husky 08:55:47
    Wiesz co ? Robisz za głupszego niż jesteś w rzeczywistości..
    Także miłego dnia.
  • @
    Płk Kukliński złożył przysięgę służenia Polakom i Polsce, i słowa dotrzymał lepiej niż ktokolowiek inny w historii. Dlatego płk Kukliński jest bohaterem.
    Odmowa służenia przywódcom Zw. Radzieckiego była zgodna z przysięgą oraz obowiązkiem każdego polskiego żołnierza!
    Perfidne aluzje, że Kukliński niby złamał przysięgę czynią prawdziwych zdrajców Jaruzelskiego i Kiszczaka bohaterami.

    Płk. Kukliński był oddanym patriotą i hohaterem ocalającym Polskę przed napaścią barbarzyńców sowieckich pod żydowskim dowództwem i tym samym uchronił Polskę przez całkowitym zniszczeniem.
    Za swoje bohaterstwo, został ukarany przez notorycznych cymbałów i anty-Polaków typu Rzeczpospolita, Oscar, zbig71, Jan Pawel, kfakfa, zadziwiony, Fischer i Ruszkiewicz śmiercią swoich dwóch synów!
    Gdyby nie płk.Kukliński, notoryczne cymbały i anty-Polacy typu Rzeczpospolita, Oscar, zbig71, Jan Paweł, kfakfa, zadziwiony, Fischer i Ruszkiewicz zginęliby od żydo-sowieckich pocisków w swoich miastach.

    Przypomina mi to proletariacką hołtę Przewodniczącego Mao w Chinach, która wykopywała zwłoki zmarłych przywodców chińskich po to, aby kopać ich szkielety.
    Podłość lumpen-proletariatu nie ma granic!
  • @Zdzich 08:47:48
    Ty sobie Ruszkiewiczem żydowski gnojku gęby nie wycieraj.
    Do trzech razy sztuka.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:09:37
    Gnojku (nawet nie żydowski),
    Pyskować i odgrażać się możesz w konwersacji z Wojtasem.
    Ale kiedy „prawda w oczy kole i brak argumentów, to zachowuj się jakoś” w świecie ludzi cywilizowanych i trzeźwych!
  • @Zdzich 17:48:35
    jesteś zwykłym dogmatykiem czyli inteligentnym inaczej.
  • @zadziwiony 22:13:09
    Ci, którzy wyzywają mnie od „żydowskich gnojków” piszą, że Kukliński to “zdrajca”, a Jaruzelski, Kiszczak, i Piotrowski to “bohaterzy narodowi”.
    Mówi Ci to coś?

    Jeszcze raz podkreślam: płk Kukliński NIE składał przysięgi na wierność Związkowi Radzieckiemu, ale na wierność służenia Polakom i Polsce! Słowa dotrzymał!
    Zatrzeciewione półgłówki tego nigdy nie zrozumieją.
  • @Zdzich 02:07:31
    Mamy inny ogląd rzeczywistości. W każdej zorganizowanej strukturze, zdrada jest zdradą i nic tego nie zmieni. Tak jest na całym świecie.
    A Jaruzelski chyba nie był zdrajcą. To prawdopodobnie był sowiet, podstawiona matrioszka. Putin na defiladzie w Moskwie witał go chyba słowami "witaj w domu". Trzeba nazywać rzeczy po imieniu a nie żonglować słowami bo wtedy wszystko jest relatywne i każdą podłość da się wytłumaczyć. Potęga słowa jest nieograniczona.
  • @zadziwiony 09:40:38
    Napisałeś ogólnie znane frazesy.
    Ale wracając do szczegółów, ja nie mogę być “żydowskim gnojkiem” dlatego, że np. sąsiad zdradził swoją żonę. Również nie mogę być “żydowskim gnojkiem” ponieważ np. minister obrony PRL'u, tow. Wojciech Jaruzelski, zarządził strzelanie do POLSKICH robotników w grudniu 1970 roku. Ten rozkaz Jaruzelskiego przekracza wszelkie definicje zdrady(!), nie mówiąc o tym co zrobił później w swojej karierze.

    Pomimo tych realiów i faktów, wg słów pyskatego i nieokrzesanego chama Ruszkiewicza, Jaruzelski jest bohaterem, Kukliński zdrajcą, a ja „żydowskim gnojkiem”.

    „Trzeba nazywać rzeczy po imieniu a nie żonglować słowami bo wtedy wszystko jest relatywne i każdą podłość da się wytłumaczyć.”
    Wg Twojego życzenia, właśnie to zrobiłem.
  • @Zdzich 16:28:58
    // wg słów pyskatego i nieokrzesanego chama Ruszkiewicza, Jaruzelski jest bohaterem,//

    Jak zwykle łżesz jak bura suka. Ale czego spodziewać się po takim zakłamanym gnojku?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY