Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
455 postów 4800 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Jürgen Roth nie żyje

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ten Niemiec twierdził, że w Smoleńsku doszło do zamachu. Nie żyje

 

 

Nie żyje Jürgen Roth. Niemiecki dziennikarz po katastrofie smoleńskiej, aż do śmierci przekonywał, że w Rosji doszło do zamachu na prezydenta Polski i 95 innych osób. Roth o katastrofie napisał dwie książki.

 

W wieku 72 lat zmarł Jürgen Roth, niemiecki dziennikarz. Wydał dwie książki dotyczące katastrofy smoleńskiej, w których sugerował, że 10 kwietnia 2010 r. doszło do zamachu.

Jürgen Roth, niemiecki dziennikarz śledczy, autor m.in. dwóch kontrowersyjnych książek dotyczących katastrofy smoleńskiej. Przekonywał w nich, że w Smoleńsku 7 lat temu doszło do zamachu.

W pierwszej książce, wydanej w 2015 r., napisał, że według agenta niemieckiego wywiadu oficer rosyjskiej FSB podłożył ładunki wybuchowe w samolocie prezydenckim, który rozbił się pod Smoleńskiem. Roth twierdził, że swoje tezy podparł raportami agenta BND.

Dziennikarz opublikował raport BND w całości w drugiej książce wydanej rok później. Wydał łącznie ponad 40 książek, pisał w nich m.in. o przestępczości zorganizowanej, mafii, korupcji i terroryzmie.

„Pozywali go m.in. były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder czy bułgarski szef MSW Rumen Petkow. Gastronom z Lipska osiągnął na drodze sądowej to, że książka Rotha „Niemcy, kraj mafii” zniknęła z półek księgarskich, a potem mogła być w sprzedaży tylko z zaczernionymi fragmentami” – pisało o dziennikarzu „Deutsche Welle”.

źródło: newsweb.pl

https://www.koniec-swiata.org/ten-niemiec-twierdzil-ze-w-smolensku-doszlo-do-zamachu-nie-zyje/

KOMENTARZE

  • Oddajcie wrak! Polska powinna zażądać zwrotu samolotu prezydenta
    https://warszawskagazeta.pl/media/k2/items/cache/d79c822eef8ae5806cf2542b33aafc1e_L.jpg

    Nadal czekamy na twardą notę dyplomatyczną w sprawie katastrofy w Smoleńsku. Ta, którą wiceszef polskiego MSZ przekazał rosyjskiemu ambasadorowi, taka nie była.

    We wtorek 29 sierpnia wiceszef MSZ ds. wschodnich Bartosz Cichocki wręczył ambasadorowi Federacji Rosyjskiej Siergiejowi Andriejewowi notę dyplomatyczną, która dotyczyła sprawy katastrofy w Smoleńsku. Co dokładnie było napisane w tej nocie, tego do końca nie wiemy. Z komunikatu, jaki z tej okazji wydał nasz MSZ, mogliśmy jedynie dowiedzieć się że wiceszef naszej dyplomacji, wręczając wspomnianą notę rosyjskiemu ambasadorowi, wyraził zaniepokojenie strony polskiej w związku z utrudnieniami, jakie mamy w dalszym ciągu w dostępie do miejsca katastrofy smoleńskiej. Cichocki miał również zakomunikować Andriejewowi, że budowa pomnika w miejscu katastrofy Tu-154M stanowi zobowiązanie obu państw, które ministrowie kultury Polski i Rosji zawarli już w 2010 r., kiedy obaj dyskutowali o koncepcji pomnika mającego upamiętniać ofiary katastrofy w Smoleńsku. Jak miał podkreślić Cichocki, strona polska oczekuje także, że strona rosyjska nie dopuści do żadnych działań, które „uwłaczałyby szczególnemu charakterowi tego miejsca”. Wiceminister miał również zaznaczyć, że Polska jest gotowa do powrotu do rozmów na temat planów budowy wspomnianego pomnika. Miał też wyrazić swoją wiarę w konieczność ponownego podjęcia polsko-rosyjskiego dialogu w celu rozwiązania wszystkich kwestii spornych, jakie związane są z katastrofa smoleńską, co, jak podkreślił, może się odbywać w oparciu o wzajemny szacunek i zrozumienie intencji drugiej strony. Jak to z reguły bywa w przypadku Rosji, także i tym razem nie było żadnej oficjalnej reakcji strony rosyjskiej na polską notę. Fakt przesłania przez Polskę kolejnej noty dyplomatycznej przemilczała również rosyjska prasa. Jedynym nawiązaniem do niej były słowa szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa, który podczas okazjonalnego spotkania ze studentami moskiewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych stwierdził, że sygnały o polskiej gotowości do rozmów ze stroną rosyjską w spornych sprawach trudno traktować poważnie, skoro w Polsce nadal budowana jest antyrosyjska atmosfera. Jak można przypuszczać, słowa te zapewne odnosiły się nie tyle do samej noty, co do wyrażonych przy jej przekazaniu zapewnień wiceministra Cichockiego o tym że jesteśmy gotowi do takich rozmów. Do końca nie wiadomo, dlaczego akurat teraz taką notę przekazaliśmy Rosjanom i dlaczego nie dotyczyła ona dużo ważniejszej sprawy niż budowa pomnika ofiar smoleńskiej katastrofy i nasz dostęp do miejsca, gdzie do niej doszło.

    Nie pierwsza i nie ostatnia
    To nie była pierwsza nota, jaka skierowaliśmy na Kreml. W grudniu ubiegłego roku nasze MSZ wystosowało notę w sprawie zapisów rozmów z Tu-154M, których oryginały, jak wiemy, są nadal w posiadaniu Rosjan. Chodziło głównie o nieznane w Polsce fragmenty tych zapisów, o których wydanie postulowała podkomisja smoleńska Antoniego Macierewicza. Domagaliśmy się, aby Rosjanie „niezwłocznie” wydali nam zapisy tych rozmów. Jak wówczas informował nasz MSZ, zasadniczym powodem przygotowania tej noty była wypowiedź Władimira Putina, który kilka dni wcześniej na jednej z konferencji prasowych oświadczył, że osobiście zapoznał się z zapisami rozmowy polskich pilotów z anonimową osobą, która naciskała na lądowanie samolotu bez względu na istniejące okoliczności pogodowe. Rosyjski prezydent nawet zacytował fragmenty tych rozmów, chcąc przekonać zgromadzonych na konferencji dziennikarzy, że to Polacy są sami winni tej katastrofy, bo warunków do lądowania nie było, a mimo to ktoś z otoczenia polskiego prezydenta wbrew zdrowej logice kazał pilotom lądować. Ale tamta nota nie spowodowała tego, że Rosjanie wreszcie przekazali nam to, o co ich prosiliśmy.

    Tym razem mamy notę, która ma rzekomo dotyczyć dostępu strony polskiej do miejsca katastrofy, co może być istotne dla planów podkomisji smoleńskiej Macierewicza oraz sprawy pomnika ofiar, co z kolei jest wizerunkowo ważne dla PiS-u i samego Jarosława Kaczyńskiego. Najprawdopodobniej i w tym przypadku nie doczekamy się spełnienia przez Rosjan oczekiwań strony polskiej. Być może również za jakiś czas skierujemy na ręce rosyjskiego ambasadora w Warszawie kolejną notę dotyczącą sprawy katastrofy w Smoleńsku. I być może reakcja strony rosyjskiej na nią będzie również taka sama. W gruncie rzeczy Rosjanie mają już dobrze przećwiczone, jak traktować polskie noty dyplomatyczne.

    Nie o to chodzi
    Od dwóch lat oczekujemy, że polski rząd rękami polskiego MSZ wyśle Rosjanom notę, w której twardo będziemy się domagali zwrotu wraku Tu-154M i oryginałów nagrań z jego czarnych skrzynek. Nie chodzi nam o kolejną miękką notę naszego MSZ w sprawie jakiegoś aspektu związanego z katastrofą w Smoleńsku, nawet jeśli jest on bardzo istotny dla ekspertów z podkomisji Antoniego Macierewicza, która rzekomo cały czas robi postępy w wyjaśnieniu tej katastrofy. Polska nota powinna zawierać jedno kluczowe żądanie: natychmiastowego zwrotu wraku i czarnych skrzynek Tu-154M. Na początku maja Polska Agencja Prasowa (PAP) informowała, że Biuro Analiz Sejmowych przygotowało opinię prawną, z której ma jasno wynikać, że po zakończeniu badań na wyraźnie żądanie ze strony Polski wrak prezydenckiego tupolewa powinien zostać wydany stronie polskiej w całości i bez zbędnej zwłoki. Istnieją więc wystarczające podstawy do tego, aby takie oczekiwanie strony polskiej zostało wreszcie zwerbalizowane w postaci noty dyplomatycznej. Rząd zresztą wielokrotnie zapowiadał jak najszybsze odzyskanie wraku prezydenckiego tupolewa. Ale, jak widać, były to tylko zapowiedzi, które jak na razie nie zostały wypełnione treścią.

    Oczywiście premier polskiego rządu po przekazaniu takiej noty Rosjanom powinien natychmiast poinformować o niej Brukselę oraz wszystkie najważniejsze międzynarodowe organizacje, przekazując im jej kopię. Na pewno Rosjanom o wiele trudniej byłoby taką notę przemilczeć. A nawet gdy to zrobili, to ich pozycja prawna w oficjalnych relacjach z Polską nie byłaby już taka sama jak wcześniej. Tak nota na pewno byłaby bardzo ważnym elementem naszej gry z Kremlem, z którym przecież zawsze należy grać bardzo twardo.

    Napisane przez Leszek Pietrzak

    https://warszawskagazeta.pl/kraj/item/5153-oddajcie-wrak-polska-powinna-zazadac-zwrotu-samolotu-prezydenta
  • W oryginale jedna książka
    Jürgen Roth (* 4. November 1945 in Frankfurt am Main; † 28. September 2017 ebenda) - czyli zmarł w wieku 71 lat.

    Wg bibliografii w Wiki, Niemcy nie znają drugiej książki.

    Verschlussakte S. Smolensk, MH17 und Putins Krieg in der Ukraine. Econ, Berlin 2015, ISBN 978-3-430-20162-9.

    Zawsze wątpiłem w jego kompetencje w temacie katastrofy smoleńskiej.
    Wg mojego wrażenia kooperował z BND, szybko wychodził z więzienia, dostawał niskie wyroki. Czasami dobrze rozpoznawał sprawy. W przypadku polskiej katastrofy, jednoznacznie wypełnił zlecenie CIA- BND w zamiarze namącenia przeciwko Putinowi.

    Drugiej książki o Smoleńsku z raportem BND w oryginale, nie opublikował w Niemczech. Zbyt duże było ryzyko, że ludzie by go wyśmiali. Zresztą jak sobie chyba przypominam dostał za swoje rewelacje w Internecie manto od wielu niemieckich dziennikarzy.
    W Polsce mógł wydać bo panują standardy ciemnogrodu zamiast kontroli faktów. Tu liczy się wiara, uczucie, nie fakty i rozum.. Tak chcą nasi księża, trudno.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY