Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
429 postów 4696 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

NWO vs Nowy Świat

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kim jest wróg i dlaczego go nie widać

 

 

Już pobieżna obserwacja i krótka refleksja nad aktualnym stanem naszej cywilizacji skłania do stanowczego stwierdzenia, że ewidentnie coś z tym światem jest nie tak. Gatunek ludzki, który beztrosko zadomowił się na tej cierpliwej planecie, posiada wszelkie niezbędne do przetrwania oraz pełnego rozkwitu zasoby. Mamy powietrze, wodę, pełną obfitość flory, która może nam dostarczać pożywienia, posiadamy względnie skuteczną technologię, którą możemy wykorzystywać na co dzień do dostarczania nam niezbędnych dóbr. W końcu jako ludzkość nie mamy żadnego zewnętrznego wroga, któremu jawnie musimy stawiać czoła. Jakim więc cudem skoro jest tak dobrze, to jest tak źle?

Popełniamy jako cywilizacja jakiś błąd? O czymś nie wiemy? Jesteśmy manipulowani?

Głęboko w naszej naturze, już na poziomie instynktów zakorzeniono (celowo używam tutaj tego sformułowania) w nas zawiść, żądzę dominacji, permanentną potrzebę kreowania siebie na lepszych od innych i walkę. Owocuje to polaryzacją świata i radykalizacją poglądów, bardzo czytelne jest to na naszym polskim podwórku. Nie przypominam sobie w dziejach naszej współczesnej pseudodemokracji sytuacji, żeby rządząca partia nie posiadała zadeklarowanego wroga w postaci znienawidzonej i nienawidzącej opozycji. Piłkarscy kibice w szczególnie czytelny sposób przejawiają te cechy, bo znane są przecież odwieczne konflikty i walki pomiędzy zwolennikami różnych drużyn. To jest właśnie ten mechanizm, który każe durnym chłopakom z Krakowa dziabać się nawzajem maczetami z kolegami z sąsiedniego podwórka. Są zawziętymi wrogami tylko dlatego, że akurat tamci mieli bliżej do stadionu Cracovii, a nie Wisły, więc kibicują przeciwnej drużynie. Nie piszę tego dlatego, żeby im to w jakikolwiek sposób wytykać, w zasadzie to jest ich sprawa. Cenne dla nas jest to, że możemy dzięki nim zaobserwować w nas samych pewien schemat myślenia i zachowań, zdać sobie z niego sprawę, a potem zacząć go kontrolować. Bo jak zamierzam dowieść, te nasze skłonności są przeciwko nam bezwzględnie wykorzystywane.

Jako ludzkość stajemy w obliczu zmian, które wiodą nas do jednej światowej społeczności, czy nam się to podoba, czy nie, w dłuższej perspektywie to jest nieuniknione. Na wielu poziomach już obecnie jesteśmy społecznością globalną - globalny zasięg ma dziś informacja, m.in. za sprawą internetu, gospodarka przez zasięg działania wielu firm z oddziałami na całym świecie, wreszcie finanse i wirtualna finansowa bania, która pogrąża cały świat w coraz głębszym bagnie. Ta globalizacyjna tendencja nakłada się na postępujący proces zacierania się granic pomiędzy państwami, mieszanie się kultur, ras, języków i religii. Wydaje się, że jest już tylko kwestią czasu, jak całkowicie znikną państwa, staniemy się w wielu aspektach faktycznie jedną globalną wioską. Dlatego rodzi się pytanie: w jaki sposób wtedy zostanie skanalizowana nasza odwieczna potrzeba walki? Na pewno głowią się nad tym ukryci kontrolerzy tego świata, wiele mówi się o planowanej fałszywej inwazji z kosmosu, która według wielu znawców tematu od lat jest dla świata przygotowywana. Przyznam, że obserwując rozmach i determinację, z jaką jesteśmy na taką ewentualność programowani za pomocą mediów, Hollywood, literatury i wszelkiej maści elektronicznych rozrywek, przy użyciu odpowiedniej technologii operacja ta ma spore szanse powodzenia. Jednak nie o UFO chciałem dzisiaj pisać.

Zastanówmy się, czy zanim jako ludzkość mamy zjednoczyć się w walce przeciwko "najeźdźcom w latających spodkach", nie powinniśmy bardzo bacznie obserwować, czy przypadkiem nie jesteśmy podpuszczani do globalnego konfliktu, który ma wybuchnąć na bazie największego kłamstwa, jakie udało się na przestrzeni dziejów temu światu sprzedać. A czym jest to kłamstwo?

W ostatnich tygodniach mieliśmy wiele doniesień o niepokojach społecznych na tle religijnym w Szwecji, Wielkiej Brytanii, we Francji, w Turcji i innych krajach europejskich. Coraz głośniej i więcej mówi się o kolejnych wybuchach społecznego niezadowolenia i sztucznie wywołanych zamieszkach, zwykle pojawiających po zainscenizowanych atakach rzekomych islamistów w Europie. Przeglądając fora internetowe i komentarze pod doniesieniami ze świata o konfliktach na tle religijnym, nie sposób nie odnieść wrażenia, że psychoza nienawiści skutecznie udzieliła się wielu domorosłym filozofom, którzy poznali jedynie telewizyjną wersję rzeczywistości, a i tak wszystko wiedzą najlepiej. Z autentycznym zażenowaniem i wręcz z przerażeniem czytam pełne agresji wypowiedzi osób, którym wystarczyło pokazać w telewizji kilka, najprawdopodobniej sprowokowanych przez służby specjalne incydentów, okraszonych tendencyjnym komentarzem, żeby jawnie w imię miłującego Boga, deklarowali zamiar zlinczowania wszystkich muzułmanów, którzy bezczelnie ośmielili się osiedlić w ich kraju.

Nie sądzę, żeby wynikła z tego jakaś globalna religijna krucjata przeciwko niewiernym, pomimo tego że przez setki lat kreowaliśmy ją w przestrzeni mentalnej, będąc wiedzionymi proroctwami Nostradamusa i innych orędowników krwawego końca świata. Natomiast bardzo zdziwiłbym się, gdyby prawdziwi architekci rzeczywistości, cierpliwie budujący swój wymarzony Nowy Porządek Świata, nie spróbowali wykorzystać do swoich celów tej najgłębiej zakorzenionej w ludziach wiary w jedyną słuszną prawdę, której kwestionować nie wolno. Jak pokazuje zarówno najstarsza, jak i najnowsza historia, fanatyzm religijny jest jednym z najbardziej niebezpiecznych przekonań. Obwarowany jest wieloma zabezpieczeniami, które zabraniają choćby poddania w wątpliwość dogmatów, w które mamy wierzyć, a już sama próba zastanawiania się i dociekania prawdy ma powodować poczucie winy, grzech i strach przed wiecznym potępieniem. W dodatku wyznawcy większości religii mają czuć potrzebę zarażania wszystkich napotkanych na swojej życiowej drodze niewiernych jedyną prawdą, którą wyczytali w swojej książce i oczywiście uważają za jedyną prawdę jaka kiedykolwiek istniała. Nie ma tutaj znaczenia jak się ta książka nazywa, może to być Koran, Biblia, Tora, czy jeszcze coś innego, istotny jest ten niebezpieczny mechanizm psychologiczny, który jako ludzie mamy w sobie.

Obserwując, moim zdaniem nieprzypadkowe, coraz częstsze w Europie przypadki konfliktów na tle religijnym oraz biorąc pod uwagę ciągłe doniesienia z Bliskiego Wschodu i Afryki, o powtarzających się atakach na chrześcijan, pojawia się pytanie. Czy przypadkiem nie jesteśmy świadkami nieco nieudolnej, ale jednak próby eskalowania nienawiści religijnej, która ma doprowadzić na tym tle do globalnego konfliktu?

Po co NWO miałoby dążyć do światowego konfliktu religijnego? Z tego samego powodu, dla którego ciągle dążą do wojen, które są bez przerwy celowo wywoływane na całym świecie. W wojnach nie zginą ukrywający się za ciemną kurtyną, pociągający za sznurki władcy świata. Nie zginą też prezydenci i premierzy, którzy są co najwyżej tymi sznurkami. Dla Iluminatów kraje podzielone wewnętrznie, a dzięki nacjonalizmowi, religiom i zaszłościom historycznym będące pomiędzy sobą w konfliktach, to nic więcej jak mrowiska które można na siebie napuszczać. Ich zdaniem mrowiska są zbyt liczne, więc powinny się wzajemnie zwalczać, przy okazji realizując ich podłe plany.

Dopóki będziemy mieli z kim walczyć, nawet jeśli będziemy walczyć pomiędzy sobą, dopóty nie będziemy się zastanawiać, czy może prawdziwy wróg jest zupełnie gdzie indziej, niż nam powiedziano. Faktycznie, jako ludzkość nie jesteśmy w stanie niczego wygrać wychodząc na ulicę i podpalając samochody, walcząc z policją, czy napadając na inne kraje. Policjanci i żołnierze "przeciwnika" są też ofiarami sprytnego systemu ukrytej kontroli, są po prostu inaczej indoktrynowani. Agresja i przemoc spowodują jedynie, że pozwolimy sobie nałożyć jeszcze większe kraty, oddamy jeszcze więcej swoich praw, będziemy bardziej inwigilowani, prześladowani i tłamszeni. W dodatku przez siebie nawzajem. Nadchodząca globalna rewolucja powinna być rewolucją pokojową, najpotężniejszym jej orężem jest informacja i świadomość. Dla wielu ta rewolucja już trwa, nawet jeżeli większość jeszcze tego nie zauważyła.

Dlatego to już nie jest czas na wymówki, to jest czas na działanie. Wiele już było rewolucji w historii świata, tym razem jest o tyle trudniej, że nie wystarczy bezmyślnie, w imię jedynej słusznej prawdy złapać za szablę i z okrzykiem na ustach zginąć na barykadzie. Tym razem wymagana od nas będzie odwaga w myśleniu i samodzielność, będziemy walczyć często samotnie z własnymi fałszywymi przekonaniami. Prawda bywa nieraz tak bolesna, że nie chcemy jej dostrzegać. Informując innych będziemy wyśmiewani przez ślepych ignorantów o betonowych umysłach, niektórzy z nas będą niszczeni przez naszych prześladowców do końca zaciekle broniących swojego imperium.

Kiedy przyjdzie ten czas, że wreszcie zrozumiemy, iż prawdziwi wrogowie są bardzo nieliczni, i że chociaż mocno starają się pozostać niewidzialnymi, to mają konkretne twarze i nazwiska. Wtedy naprawdę nie chciałbym nosić żadnego z tych kilkunastu przeklętych nazwisk jak Rockefeller, Rotschild, itd. Jeśli o mnie chodzi, to może nawet skłonny byłbym okazać draniom wspaniałomyślność - zesłać ich na jakąś niedużą wysepkę, pod warunkiem że będzie tam dostatecznie zimno. Nawet w prezencie dałbym każdemu małą siekierkę, żeby mieli większą szansę żałować za swoje uczynki dłużej, niż do pierwszej zimy. Obawiam się jednak, że jak ten czas przyjdzie, to nie będzie sentymentów.

Wszystko temu sprzyja, więc nawet jeśli dzisiaj jeszcze brzmi to nieprawdopodobnie - jestem pewien, że nawet jeśli wszyscy nie doczekamy tych czasów, to doczekamy ich jako ludzkość. Tym razem walka polega na burzeniu naszych własnych absurdalnych przekonań i demaskowaniu wszechobecnego fałszu. Wygramy wtedy, gdy dotrze do większości z nas, że nie jesteśmy dla siebie nawzajem wrogami, ale wrogiem jest ten, kto każe nam tak myśleć.

 

greendagger

 

PS

Drogi oburzony fragmentami tego tekstu chrześcijaninie (bo pewnie i tacy ten tekst będą czytać), gdybyś nie urodził się w Europie, ale przykładowo na Bliskim Wschodzie, gdzieś w Libii, Jordanii, czy w Jemenie, to z tą samą determinacją, z jaką oddajesz cześć chrześcijańskiemu Bogu, czciłbyś dzisiaj Allaha i jego proroka Mahometa. I vice versa. Pomyśl o tym w ten sposób chociaż przez chwilę, wierz mi to nie grzech. Bóg to nie małostkowy, niedowartościowany, mściwy sadysta, napawający się tym, że jego bezmyślni wyznawcy pokornie codziennie klepią na kolanach pacierz, wmawiając sobie przy tym swoją nicość. Bóg stworzył Cię dumną, myślącą istotą po to, żebyś korzystał ze swojej wolnej woli i odważnie, nie oglądając się na żałosne zabobony kreował rzeczywistość. Bóg oczekuje od Ciebie odwagi i oryginalności, przede wszystkim w myśleniu.

KOMENTARZE

  • Antoni Prot Potocki - pionier Międzymorza
    Gdy po I rozbiorze Prusacy zabrali Polsce główne okno handlowe — port w Gdańsku oraz w Elblągu, powstał spektakularny projekt Kompanii Handlowej Czarnomorskiej. Była to wielka spółka akcyjna, którą z mocnym wsparciem króla Poniatowskiego utworzył Antoni Potocki zwany Protem. W Chersoniu nad Morzem Czarnym powstał wówczas polski port i magazyny. Kompania stworzyła polską flotyllę handlową na Morzu Czarnym, która dostarczała polskie towary do Francji, Hiszpanii oraz Egiptu. Kompania Czarnomorska była największym polskim przedsiębiorstwem w XVIII w. W efekcie wyłoniło się wówczas Międzymorze, gdyż Polska wciąż zachowywała także dostęp do Morza Bałtyckiego — poprzez port wenetyjski w Kurlandii (Windawa). Kres położył jej II rozbiór. Do dziś mocujemy się z przełamaniem jego skutków, tj. odblokowaniem portu w Elblągu (przekop Mierzei Wiślanej). Aktualny projekt odbudowy Drogi Wodnej E-40 Gdańsk-Chersoń nawiązuje do najbardziej udanego projektu handlowego dawnej Rzeczypospolitej. Poniżej rys biograficzny Prota opublikowany w Kurierze Galicyjskim — o twórcy Kompanii z ukraińskiej perspektywy. MA

    http://i.racjonalista.pl/img/strony/e40cherson.jpg

    Spośród licznych przedstawicieli rodu Potockich krajoznawcy najwięcej zastrzeżeń mają do ostatniego właściciela Stanisławowa — Antoniego Protazego Potockiego. Określenia „bankrut" i „marnotrawca" na zawsze przylgnęły do niego, powtarzając się w kolejnych publikacjach historycznych.

    Równocześnie „brzydkie kaczątko" rodu Potockich znalazło swoje miejsce we wszystkich prawie polskich encyklopediach i słownikach. I nie tylko w polskich - ukraińska Encyklopedia Ukrainoznawstwa wystawia mu nawet ocenę dość pozytywną. Pomyślałem sobie nawet, że gdyby amerykański pisarz Theodore Dreiser żył sto lat wcześniej, nasz bohater mógłby być pierwowzorem jego „Finansisty". Człowiek ten w ciągu swego niezbyt długiego życia doznał radość zwycięstw i gorycz porażek, o jego zaś upadku mówiła cała Polska. Warto więc, zanim przypniemy tej barwnej postaci utarte określenia, dowiedzieć się więcej o jego życiu, poprzedzającym bankructwo.
    6 milionów kapitału startowego

    http://i.racjonalista.pl/img/strony/prot1.jpg

    11 września 1761 roku w rodzinie starosty guzowskiego Jana i Pauliny z Szembeków Potockich przyszedł na świat chłopiec, któremu na cześć dziadka nadano imię Antoni. Ponieważ w tym dniu przypadało również święto św. Protazego i Jacka, maluch otrzymał na drugie imię Protazy, w skrócie — Prot.

    Po roku umiera ojciec i matka ponownie wychodzi za mąż za Andrzeja Ogińskiego. Wkrótce w rodzinie zjawia się brat Antosia, Michał Kleofas - przyszły kompozytor, autor znanego poloneza „Pożegnanie z ojczyzną". Niebawem rodzina ojca zabiera chłopca do Krakowa, gdzie początkowo pozostaje pod opieką dziadka, a po jego śmierci — innych wujów Potockich. Otrzymuje wówczas niezłe wykształcenie pod okiem znanego pedagoga i tłumacza, zakonnika-pijara Wojciecha Nafalskiego.

    W 1774 roku w Krakowie Antoni spotyka osobę, która odegra wielką rolę w jego życiu. Tym człowiekiem jest eksjezuita Michał Kosowski, który do końca życia pozostanie doradcą finansowym młodego szlachcica. Wspólnie z nowym przyjacielem Antoni Prot wybiera się w podróż po Europie. Po powrocie z tej podróży w ciągu 1776-1781 roku przejmują od opiekunów wszystkie należne Antoniemu majątki rodowe. Dostał mu się niezły spadek po ojcu i dziadku — 6 milionów złotych w gotówce, miasteczko Lisoboki i klucz Machnowski, posiadłości koło Berdyczowa. W 1782 roku Antoni nabywa miasta Cudnów pod Żytomierzem, Lubar i Jampol nad Dniestrem.
    Od pończoch do żaglowców

    http://i.racjonalista.pl/img/strony/protazypotocki.jpg

    Od pończoch do żaglowców
    Prot z rachunkiem na tle statków handlowych, portret pędzla Grassiego
    1. Prot z rachunkiem na tle statków handlowych, portret pędzla Grassiego

    W 1783 roku Antoni Prot zostaje wybrany jednym z zarządców „Polskiej Kompanii Handlowej", która powstała dla handlu na Morzu Czarnym. Włożył w Kompanię własny majątek i od tej chwili ta organizacja, istniejąca dotychczas jedynie formalnie, zaczęła przynosić dochody. Za wkład w rozwój handlu król Stanisław August nagrodził Potockiego orderem św. Stanisława.

    Niebawem w Chersoniu powstaje Dom Handlowy Antoniego Prota Potockiego, a z czasem urząd bankowy. Młody przedsiębiorca organizuje nawet własną flotę handlową, której trasy przebiegają przez Morze Śródziemne wzdłuż brzegów Afryki. Niestety wojna rosyjsko-turecka, która wybuchła w 1787 roku, położyła kres kompanii. Jednak dzielny przedsiębiorca nie pozostał na lodzie — przeformował swoją flotę handlową na flotyllę służącą do działań bojowych armii rosyjskiej na Morzu Czarnym.

    W tym samym czasie otwiera Dom Bankowy w Warszawie z filią w Machnówce, która obsługuje kontrakty w Dubnie i Lwowie. Staje się też akcjonariuszem Kompanii Solnej Leopolda von Beusta, lwowskiej fabryki tkanin i sukienniczej manufaktury Rochana. W Warszawie zostaje wówczas otwarty wielki sklep towarów kolonialnych - coś na wzór współczesnego supermarketu. Sklep ten również należał do utalentowanego finansisty.

    Największą sławę przyniosła jednak Potockiemu działalność gospodarcza we własnych majątkach. Jako centrum Antoni obrał sobie Machnówkę i wybudował w niej kilka manufaktur, które produkowały sukno, kapelusze, kołdry, perkal, wozy i meble. W organizację tego przemysłu włączył fachowców z Niemiec i Francji. Obok manufaktur w Machnówce otwarto też aptekę i drukarnię. W innych posiadłościach Potockiego również zapanował boom budowlany. W Cudnowie otwarto produkcję porcelany i wybudowano wielkie magazyny zboża i żelaza. W Lubarze za 200 tys. złotych przekopano kanał ze śluzą oraz założono szkołę i bibliotekę. W Jampolu wybudowano port rzeczny z magazynami.

    Za tę wspaniałą działalność gospodarczą król nagrodził Antoniego Prota orderem Orła Białego. To najwyższe odznaczenie Rzeczypospolitej młody „biznesmen" otrzymał w drodze wyjątku — dotychczas nagradzano nim jedynie wyższych urzędników państwowych.

    Tak oszałamiające sukcesy gospodarcze można wytłumaczyć dwoma okolicznościami: po pierwsze Potocki nie interesował się polityką i działał jedynie w sferze gospodarczej, po drugie — pomagał mu Michał Kosowski — „szara eminencja" finansowego imperium magnata.

    http://i.racjonalista.pl/img/strony/1c2a79175039d9316d965aa963982a88.jpg

    Pojedynek, którego nie było

    Pośród tej działalności Antoni nie zapomniał też o życiu osobistym. W latach 80. XVIII wieku żeni się z córką generała Lubomirskiego, Marianną. W 1790 roku przychodzi na świat ich jedyne dziecko, córka Emilia. To małżeństwo trudno jednak nazwać szczęśliwym.

    W listopadzie 1790 roku za sumę 15 tys. dukatów Protazy kupuje posadę wojewody kijowskiego. Był to okres, gdy takie stanowiska otwarcie kupowano, gdyż było to źródło alternatywnych dochodów państwa. Źródło dość obfite. Król Stanisław August zatwierdził posadę w marcu następnego roku i Antoni Prot zajął pałac wojewody w Żytomierzu. Nowo mianowany wojewoda został włączony w skład komisji budżetowej. Napisał wówczas odważny projekt sprzedaży wiosek starostw państwowych ich właścicielom. Wiele miejsca poświęcił w nim ochronie praw chłopów. Na przykład: chłopom bez ziemi nadawano ziemię w dzierżawę, dzierżawiącym już — przekazywano w wieczysta dzierżawę. Chłopom gwarantowano wolne przemieszczanie się, gdy nie będzie im odpowiadał nowy właściciel. Ponieważ większa część starostw leżała na Ukrainie, chłopi ukraińscy mogli z tej ustawy w pełni skorzystać. Niestety, dalsze niesprzyjające działania polityczne sprawiły, że ten projekt pozostał jedynie na papierze.

    Na początku lat 90. majątek Antoniego Protazego szacowano na 60-70 milionów złotych. Jak widać, ten „marnotrawca" powiększył spadek po ojcu ponad dziesięciokrotnie. Ale, nawet będąc u szczytu sławy, finansista przeżywał czasem trudne chwile, które psuły mu nastrój. W posagu żony doszły posiadłości z centrum w Zwiagielu. Wszystko byłoby dobrze, ale po śmierci teścia (generała-lejtnanta wojsk rosyjskich), teściowa wyszła po raz drugi za mąż za Kaliksta Ponińskiego. Nie dawały mu spokoju majątki pasierbicy, więc rozpoczyna sądy o te ziemie z Potockim. Protazemu udało się jednak odrzucić roszczenia nowego teścia i udowodnić bezpodstawność jego żądań. Wówczas Poniński ucieka się do działań ostatecznych — obraża publicznie Potockiego u wyzywa go na pojedynek. Znając Ponińskiego jako wspaniałego szermierza, Protazy znalazł się w pikantnej sytuacji. Jeżeli przyjmie wyzwanie — grozi mu to niechybną śmiercią, jeżeli odrzuci — hańba na resztę życia. Bystry umysł magnata znalazł jednak wyjście również z tej kłopotliwej sytuacji.

    Wkrótce do Petersburga miała wyruszyć delegacja, w składzie której był Potocki. W tej sytuacji był on osobą nietykalną. A ponadto obraza posła — to obraza Rzeczypospolitej, którą reprezentuje. Korzystając z tych praw, Potocki zwrócił się do sądu i zmusił Ponińskiego do publicznych przeprosin za obraźliwe słowa w stosunku do niego jako posła. Po tym nie było już mowy o posiadłościach teściowej. Ale w tym czasie zaczynają się regularne kłótnie małżonków. Czy były one powiązane z pojedynkiem — nie wiadomo.
    Wielka inwentaryzacja

    I tu nadszedł najwyższy czas, by opowiedzieć o kontaktach Antoniego Protazego z naszym miastem. Właścicielem Stanisławowa został bardzo zwyczajnie — po prostu w 1792 roku to miasto kupił. Przedtem właścicielką była Katarzyna Kossakowska, która ustąpiła dalekiemu krewnemu miasto za 2 mln złotych. Ponadto Protazy zobowiązał się spłacić wszystkie długi Kossakowskiej. A było tego sporo — 1 338 217 złotych. Zgodnie z umową kupna do nowego właściciela należały też: miasteczko Łysiec, wioski Krychowce, Opryszowce, Czukalówka, Kniaginin, Pacyków, Uhrynów, Pasieczna, Radcza, Iwaniówka, Stebnyk, Posicz, Majdan, Stary Łysiec i Drahomyrczany. W literaturze można odnaleźć stwierdzenie, że Protazy był bratem Kossakowskiej, ale pochodząc z zupełnie innej gałęzi rodu Potockich był tylko jej dalekim krewnym.

    Będąc pragmatykiem, Antoni Prot nakazał od razu sporządzić opis swoich majątków. Dokument powstał w 1793 roku i znany jest jako „Inwentarz klucza Stanisławowskiego". Wprowadzono tu dane o wszystkich właścicielach budynków, komornikach, rozmiary spłacanych podatków i skład narodowościowy mieszkańców Stanisławowa i okolic. Dzięki „Inwentarzowi" mamy dziś dokładne dane statystyczne miasta z końca XVIII wieku.

    Na koniec 1793 roku w Stanisławowie z przedmieściami było 900 komorników, pośród których polsko-ukraińskich było 404, Ormian — 102, a Żydów — 908. Stąd można w przybliżeniu określić ilość mieszkańców Stanisławowa. Według polskiego historyka Szarłowskiego równała się ona 5448 mieszkańcom. Sumaryczne dochody z klucza stanisławowskiego stanowiły rocznie 80 036 złotych i 16 groszy.

    Nowy właściciel nakazał opracować nowy plan miasta-fortecy, co uczyniono niebawem. Do naszych czasów doszła kopia rysunku, którą wykonał prof. Ignacy Drexler w 1924 roku. Ten ważny dokument przechowywany jest w Muzeum Krajoznawczym w Iwano-Frankiwsku.
    Bez pieniędzy i bez miłości

    Wydawać by się mogło, że Antoni Protazy osiągnął wszystko. Spójrzmy — jest właścicielem olbrzymich majątków na Ukrainie, a wśród nich potężnej fortecy w Stanisławowie; jest kawalerem najwyższych odznaczeń Rzeczypospolitej; jest właścicielem dużej sieci bankowej, licznych manufaktur i fabryk. I tu wybucha katastrofa.

    W styczniu 1793 roku, wykorzystując wewnętrzne niesnaski w Rzeczypospolitej, Rosja i Prusy okupują znaczne tereny kraju. Następuje tzw. „Drugi rozbiór Polski". Koła gospodarcze wpadają w panikę. Właściciele papierów wartościowych rzucili się do banków, by odebrać swoje pieniądze. Nie mając możliwości wywiązania się z zobowiązań, padają jeden po drugim tytany finansowe. Jako pierwszy padł Handlowy Dom Piotra Teppera, po nim przyszła kolej na Potockiego. Nie był w stanie wypłacić wszystkich weksli, bo większość kapitału była w obiegu. Kredytorów to jednak nie interesowało. Aby jako tako utrzymać się w tej sytuacji, Antoni Prot rozpoczął intensywną działalność. Próbował udowodnić komisji likwidacyjnej, że wartość jego majątków przewyższa sumę długu. Jednocześnie poszukuje kredytów w Petersburgu i już prawie mu się to udaje. Energiczne działania zaczynają przynosić owoce. Komisja rozpoczęła ocenę majątku Potockiego. Tym samym otrzymał on drogocenny czas, który mógł wykorzystać na łatanie finansowych dziur. Już by się wydawało, że zabłysło słońce, ale...

    W 1794 roku wybucha insurekcja kościuszkowska. Rzeczpospolita staje się terenem walk z Rosją i Prusami. Na stronie powstańców walczą oddziały prywatnej milicji Potockiego, które wcześniej pilnowały porządku w jego majątkach. Zwycięzcy przypomnieli to Protazemu, gdy powstanie utopiono we krwi. Sprzedaje wówczas za długi manufaktury, zamyka swoje biura. Pośród tego finansowego krachu Antoniego opuszcza żona, uciekając do swego kochanka, młodego lowelasa Waleriana Zubowa, ciotecznego brata faworyty carycy Katarzyny II.
    Co w tym czasie dzieje się w Stanisławowie?

    Na szczęście powstanie ominęło Pokucie. W styczniu 1794 roku Potocki jest jeszcze wciąż właścicielem miasta. Potwierdza to podpisany przez niego 3 stycznia 1794 roku „Przywilej panu Czarnemu na budowę budynku". Ale już w 1795 roku nasze miasto za niespłacone podatki przechodzi pod zarząd komisji likwidacyjnej, na czele której stoi książę Dionizy Bąkowski. Komisja spisuje majątek miasta i sprzedaje, co się da, by zwrócić pieniądze wierzycielom. Proces ten trwał długie 6 lat i zakończył się 12 stycznia 1801 roku w pałacu Piotra Teppera w Krakowie. Na ironię losu, właściciel tego pałacu był pierwszą ofiarą krachu finansowego. 24 czerwca Stanisławów jako kompensacja za niezapłacone przez Potockiego podatki, przechodzi do skarbu państwa austriackiego. Miasto było pod opieką fundacji religijnej i zostało wycenione na 246 948 złotych i 20 groszy.

    Co się tyczy dalszego losu naszego bohatera, dotarły do nas jedynie fragmenty wiedzy o nim. W 1796 roku widziano go w Warszawie, w następnym roku jeździł do Petersburga, gdzie dopraszał się posady syndyka w diecezji mohylowskiej. Ostatnie lata życia spędził w Machnówce, gdzie zmarł w 1801 roku w całkowitej samotności.

    Tekst ukazał się w nr 16 (284) 31 sierpnia — 11 września 2017



    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10147
  • Idzie nowe
    Ta potrzeba walki, rzekomo trwale wbudowana w świadomość gatunku ludzkiego, to nic innego tylko rzutowanie zwyczajnego lęku o przetrwanie na plan egzystencji człowieka na Ziemi. W przypadku, kiedy potrzeby człowieka są spełnione (według usystematyzowanego zbioru Maslowa), potrzeba walki naturalnie zanika. Dlatego nie ma potrzeby aby szukać dla nas sztucznych dróg rozładowania tej niezaspokojonej potrzeby w postaci tworzenia wyimaginowanego wroga. Wystarczy pokierować rozwojem ludzkości w takim kierunku, abyśmy byli spełnieni w życiu. Niestety, obecna cywilizacja opiera się na sztucznej technologii, która podtrzymuje egzystencję mieszkańców planety Ziemia. Ta, jakby na nią nie patrzeć prymitywna technologia, powoduje coraz większą degradację naszej planety i na dłuższą metę, taki system jest skazany na rozpad. Żeby było groźniej, ten rozpad nastąpi nagle i już od następnego dnia, każdy z nas będzie musiał radzić sobie bez pomocy technologii. Oczywiście wtedy, ze świecą szukać spełnienia choćby podstawowych potrzeb człowieka. Tym samym agresja wystartuje jak rakieta. Gdy społeczeństwa jest jednorodne (jak np. w Polsce), łatwiej jest się dogadań w godzinie próby. O wiele trudniej dokonać tego w obliczu innych nacji w sąsiedztwie. Dlatego twierdzę, że ci co rządzą tym światem, forsują przyspieszony napływ Islamistów do Europy tylko po to, aby przyspieszyć kompletny rozpad Zachodniego Świata. Uważam, że będziemy musieli doświadczyć gwałtownej przebudowy wartości od wystawienia na próbę tego co w sobie zbudowaliśmy, po tworzenie zupełnie nowego systemu mając ugruntowaną wiedzę o tym co naprawdę jest ważne.
  • Talbocie, dałem 5*;
    Naiwne lumpen elity postawione w roli nadzorców niewolników myślą, że gdy nadejdzie sądny dzień (a każdy to czuje, że nadejdzie), to ich nie dosięgnie sprawiedliwość i schronią się razem ze swoimi mocodawcami w bezpiecznych miejscach. Tych miejsc jest zbyt mało.
  • pytanie z gwiazdką * :
    DLACZEGO GOOGLE rozpowszechnia ( np usilnie dodaje do polecanych filmiki "demaskujące" NWO ) NIEWYGODNE - Z PUNKTU WIDZENIA AUTORÓW SPISKU NWO - informacje o poczynaniach TEJŻE WŁAŚNIE STRUKTURY??? *

    Czyżby najbardziej wpływowa korporacja kontrolująca obieg informacji na Planecie ...BYŁA W OPOZYCJI DO NWO ?

    URUCHOMCIE SAMODZIELNE MYŚLENIE BEZ OPIERANIA SIĘ O INFORMACJE Z SIECI...

    Dopiero wtedy jest szansa dostrzec ,że CAŁE TO NWO to jedna wielka zmyłka mająca zmanipulować wszystkich internautów,( ZA 10 LAT NIE BĘDZIE LUDZI BEZ SMARTFONÓW) a następnie wykreować W PEŁNI KONTROLOWANY OPOZYCYJNY RUCH WOBEC - ...DE FACTO ...NIEISTNIEJĄCEGO W FORMIE JAKĄ NAM PRZEDSTAWIONO W S I E CI ... - NWO...
    TEN RUCH ANTY NWO , KTÓRY ROZŁADUJE NAPIĘCIE SPOŁECZNE, znajdzie kozłów ofiarnych ( rotshildów itp) i na fali społecznego gniewu wobec UCISKU MARIONETOWYCH RZĄDÓW PAŃSTW ...OBALI "NWO".. I STANIE SIĘ PRELUDIUM DO
    WPROWADZENIA NOWEGO TECHNOKRATYCZNEGO ŁADU - KTÓRY WSZYSCY PRZYJMĄ JAKO NIEKWESTIONOWANY SYSTEM SPOŁECZNY...GWARANTUJĄCY STABILNĄ EGZYSTENCJE ...

    W ZAMIAN ZA ABSOLUTNĄ KONTROLĘ SWOJEGO ŻYCIA..

    PS. ALGORYTMY GOOGLE .. W OPARCIU O AI ( SZTUCZNĄ INTELIGENCJĘ) ...PRACUJĄ PEŁNĄ PARĄ I ZA KILKANAŚCIE LAT OSIĄGNĄ GOTOWOŚĆ DO ZARZĄDZANIA ZASOBAMI ...

    ... LUDZKIMI..
    ...NA MASOWĄ .. niewyobrażalną dla przeciętnego, współczesnego człowieka SKALĘ

    PS. 2 ALEX JONES TO KONTROLOWANA OPOZYCJA Z SYJONISTYCZNEGO NADANIA

    PS.3 TEGO FILMIKU ..GOOGLE RACZEJ NIE WYPROMUJE... POZOSTANIE W CIEMNYM ZAKAMARKU SERWERÓW GOOGLE... Z
    NĘDZNYMI.. KILKOMA TYSIĄCAMI WYŚWIETLEŃ...MIMO ,ŻE AUTOR Z ROZMYSŁEM WSTAWIŁ TYTUŁ DAJĄCY OGROMNĄ SZANSĘ NA ROZPRZESTRZENIENIE SIĘ W SIECI...

    https://www.youtube.com/watch?v=RluJkBruu-U
  • Wróg jest wśród nas, schował i wymieszał się w ludzkiej ciżbie!
    Dzieło upadłych aniołów ich ludzkich pomocników i bastardów (hybrydy upadłych aniołów i kobiet ludzkich) tzw. dzisiaj żydzi. Niemcy, kraj bastardów! USA, kraj bastardów, 40% amerykanów ma korzenie niemieckich bastardów! Ponad 1400 baz upadłych aniołów pod ziemią i morzami!

    https://www.youtube.com/watch?v=hkqrVePSj6c
    http://www.totalizm.pl/magnocraft_pl.htm
    https://suche.web.de/pic?origin=nav_ws-pic&q=hurikan

    Upadłe anioły dysponują bronię dla nas dzisiaj osiągalną:
    https://www.youtube.com/watch?time_continue=4&v=hkqrVePSj6c

    Gdzie naprawdę żyjemy?!, Znaleźliśmy Boga! Naszego Stwórcę!!!:
    https://www.youtube.com/watch?v=wC79vDkb-1c

    Prawdziwa forma „wszechświata”:
    https://vimeo.com/mariuszszczytynski

    Nie bardzo interesuje mnie, jaki dyskomfort intelektualny w tej chwili odczuwacie, ból towarzyszący chwili poznawczej będzie dominującym uczuciem.
    Kiedy już co nieco zrozumiecie, pokażę wam następne fakty, które zniszczą wasze dobre samopoczucie! Szczególnie tych, którzy złodziejstwem dorobili się na tzw. biedocie!


    Wściekły atak upadłych aniołów na Europę! Czwartek 05-10-2017
    Latające pojazdy, Magnokraft (magnetyczna moc) zwane potocznie UFO z angielskiego i NOL-e po polsku, zaatakowały terytorium Niemiec i Polski schowane w wytworzonych przez siebie chmurach i tworzących leje powietrzne, zwane trąbami wietrznymi. Ogrom zniszczeń poraża.

    Wszyscy politycy, wszystkich partii w Polsce i na świecie dla nich pracują! Wszyscy biznesmeni, wielkie korporacje to oni lub ich sługusy, ich bastardy.

    Spisek przeciwko ludzkości jest przeogromny. Jedynie uświadamianie ludzi, kto to jest i czym nas atakują, może spowodować adekwatną kontrakcję sił Boga w Niebie.
  • @Uchoigielne 01:25:51
    Ten ból poznawczy towarzyszy mi od lat...Teraz próbuję zrozumieć niebocentryzm i powoli robię postępy (trudno pokonać zakodowane prawdy w umyśle).
    Straszna deprecha mnie bierze...Wszędzie oszustwo, kłamstwa, morderstwa, grabieże. Ale jeżeli Bóg jest tutaj blisko nas a nie gdzieś tam nie wiadomo gdzie to pocieszające. Tylko jak nawiązać z nim kontakt? I dlaczego nam nie pomaga? A może jesteśmy z nim w kontakcie i pomaga nam tylko my z tego nie zdajemy sobie sprawy?Brak nam wiedzy i świadomości?
  • @Pustelnica.z.bloku
    Księga Wyjścia 20:3-17

    DEKALOG
    1. Nie będziesz miał innych bogów obok mnie (Ja jestem tym który ten Świat stworzył, należy on do mnie i mogę z nim zrobić co zechcę)!!!

    W kogo wierzą ludzie w strefie okupacyjnej cesarzy rzymskich, zwanych dzisiaj papieżami. Kto ustanowił Rzymski Kościół Katolicki i w jakim celu?

    Ludzie wierzą w Hesusa Krysznę, zwanego później Jezus Chrystus.
    Mit ten stworzyły upadłe (na ziemię) anioły i za tym mitem się schowali! To oni napisali Ewangelie!
    http://proroctwa.com/Henoh.htm

    W datowaniach zawsze odnoszono się do czasów teraźniejszych, lub które niedawno minęły, a więc za takiego i takiego Króla, za takiego a takiego Cesarza lub innego namiestnika, czy też za takiej i takiej marionetki (najczęściej).
    Według dzisiejszej chronologii czas powstania chrześcijaństwa wygląda następująco:
    – 313 r.n.e. (numerolodzy znają te liczby, 3, 13 i 33) Konstantyn zwany Wielkim proklamuje powstanie religii opartej na Hesusie, bóg anglo-zachodnioeuropejski (kulty celtyckie), który „umarł na krzyżu a potem zmartwychwstał”, oraz bogu wschodu a więc Azji, zwanym Kryszna, bóg zbawiciel. Mityczne imperium podobno rozciągało się od Dzisiejszej Anglii po Indie (sic!), poddano to głosowaniu w Senacie, niewielka większość była za przyjęciem nowej religii (demokracja, hi, hi , hi … tak jak dzisiaj, kto liczy głosy ten rządzi),
    – 313 r.n.e Konstantyn zwany Wielkim zostaje pierwszym Pontifex Maximus = Najwyższym Kapłanem nowej religii, uzurpatora tronu Boskiego, Hesusa Kryszny,
    – 313 do 325 r.n.e. Klasy wyższe które nie podporządkowały się tym rozstrzygnięciom i dalej wierzyły w Apollo i Zeusa, traciły swoją pozycję, majątki a także głowy, okres przejściowy,
    – 321 r.n.e Konstantyn nakazuje czczenie Niedzieli, BÓG nakazywał czczenie Soboty, Niedziela w Starym Testamencie była pierwszym dniem tygodnia, dniem (7) odpoczynku po akcie stworzenia,
    – 325 r.n.e Sobór w Nicei, przyjmuje pakiet pism wybranych (Ustalenie kanonu tzw. Pisma świętego „Biblii”) ), Ewangelie napisane przez (Diabolos (Greka) = Oszczerca, przeciwnik BOGA, upadłe – na Ziemię Anioły, odwieczny wróg, Nefilim, książęta ciemności itp. określenia rodziców i dzieci – hybryd, nam znane jako jude, żydzi, chazarzy, syjoniści, banderowcy jako pożyteczni idioci), plus pisma wybrane Starego Testamentu, bez kultowej księgi, Pięcioksiągu Henocha (Apokryf – Strach przed prawdą !),
    – 330 r.n.e. Konstantyn przenosi stolicę mitycznego imperium z Rzymu do nowo budowanego miasta Konstantynopol (dzisiaj Istambuł). Panie mój, pytanie do Konstantyna, jak długo będzie pan wytyczał granice miasta, w odpowiedzi usłyszał; tak długo będziemy szli, doputy, dopóki ten który idzie przede mną (nikt go nie widział) nie powie, że granice miasta zostały wytyczone (upadły anioł, Nefilim ?),. Konstantyn wynosi się z Rzymu aby nowo powstała religia miała szansę się rozwinąć i tak się staje !
    Od tego okresu, ekspansja bandyckiej religii, schowanej za pięknie brzmiącymi ideałami nie ma końca, kamuflaż nade wszystko!
    – 431 n.n.e. Na soborze w Efezie, Ustanowiono kult maryjny. „matka” ‘Hesusa’ rodzicielką boga (sic!)
    – 605 lu 606 rok n.n.e. Papiestwo otrzymuje z rąk króla Fokasa, uniwersalną władzę duchową
    – 756 r.n.e. Od króla Pepina z rodu Merowigów, władcy ówczesnego świata, cała włada przechodzi w ręce zarządców religią katolicką !
    Niektóre pojęcia „wiary katolickiej”
    – Katolicyzm = powszechny, ogólny, rzymska organizacja wyznaniowa
    – Ortodoksja = poprawność religijna lub polityczna, ścisłe przestrzeganie zasad wiary lub ideologii,
    – Patriarcha = ojciec biskupów
    – Episkopos = bisku
    – Prezbiter = funkcja kapłańska
    Kim są dzisiejszy Chrześcijanie; oszukani ludzie:
    – Dewot = klerykał, hipokryta, obłudnik, fałszywy nabożniś, świętoszek
    – Bigot = przesadnie religijny, bardzo gorliwie manifestujący swoją religijność
    – Dogmatyk = ścisłe przestrzeganie nauk wiary, wiara w tzw. prawdę objawioną

    Jeśli nie wierzymy w BOGA PRAWDZIWEGO w STWÓRCĘ TEGO ŚWIATA tylko w jakąś wymyśloną bezmyślną kreaturę, to BÓG NAS NIENAWIDZI I ŻYCZY NAM ŚMIERCI!!! A JEGO ŻYCZENIA STAJĄ SIĘ ROZKAZEM!

    To jest podstawą powolnego końca świata w którym żyjemy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY