Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
672 posty 5780 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Siedem sposobów na uratowanie świata

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zniszczmy orwellizm!

 

Ośmiogodzinny dzień pracy obowiązuje w Europie i większości krajów na świecie od ok. 100 lat. U nas wprowadzono go dekretem w 1918 r. A przyjęta rok później ustawa sejmowa gwarantowała 46-godzinny tydzień pracy. Po II wojnie światowej zaczęto na świecie wprowadzać stopniowo pięciodniowy tydzień roboczy. Ale zasada, że praca na pełnym etacie równa się ośmiogodzinnej harówce nie uległa zmianie. W czasach komputerów, smartfonów, telefonów komórkowych, skype’ów tkwisz osiem godzin w jednym miejscu, jak w czasach liczydła i iskrówki. O telewizorze lampowym nie wspomnę, bo go jeszcze nie było, gdy za olbrzymi sukces świata pracy uznano te nieszczęsne osiem godzin dziennie. Biorąc pod uwagę dzisiejsze możliwości techniczne, przeciętny czas spędzany w robocie winien skrócić się co najmniej o połowę! Z tego sporą część można robić, nie wychodząc z domu. W rodzinnym gronie.

Państwo zabiera w formie podatków, „jawnych, tajnych i dwupłciowych”, olbrzymie sumy z naszych ciężko zarobionych pieniędzy. Gdyby rządzący nie wydawali większości z nich na swoich totumfackich oraz rzeszę urzędasów, na których głosy mogą liczyć w dniu wyborów, oraz na sitwy, dzięki którym trzymają nad nami swój reżim, stać by nas było na to, aby zapłacić przynajmniej płacę minimalną osobie, która podjęłaby się wychowywania dzieci, rezygnując ze spędzania większości dnia na przypochlebianiu się szefowi w fabryce, urzędzie czy korporacji. Piszę „osobie”, bo nic mi do tego, kto w rodzinie podjąłby się niańczenia potomstwa – żona czy mąż. Żłobki i przedszkola, ta wylęgarnia chorób dziecięcych i konformizmu, zmarłyby śmiercią naturalną.

 

Kręcimy nie swoim interesem!

To, co piszę, winno być bliskie sercu tak lewicy (krótszy dzień roboczy), jak i prawicowym konserwatystom (rodzina). Ale nie jest, bo nie ma już na tym świecie normalnej lewicy i takiejże prawicy. Oba nurty zlały się, i to nie na żarty. Obu, jak żołnierzowi w kiepskim dowcipie, w głowie tylko jedno – sformatować nas, ustawić w karnym szeregu i rządzić. A do tego potrzebny jest jak najdłuższy dzień pracy, żłobki i przedszkola oraz rodziny, które spotykają się jedynie wieczorem, przy oglądaniu Wiadomości bądź Faktów. Później jeszcze tylko krótki komentarz, czyli wypowiedzenia swoimi słowami serii usłyszanych przed chwilą sloganów. I – spać. Aby następnego dnia jedni do biur, drudzy do przedszkoli, inni do szkół. Koło się zamyka, a my w nim jak wiewiórki albo inne chomiki, mozolnie i pracowicie na permanentnie jałowym biegu, który nie posuwa nas do przodu, wprowadzamy je w ruch. Bo interes musi się kręcić. Ale nie kręci się on dla nas.

Czy jest z tego jakieś wyjście? Czy możemy odwrócić się plecami od zmory, zwanej III RP, w której na męża stanu awansował pan Brudziński, liderami opozycji są panowie – Schetyna, Petru, a nagłaśniane we wszystkich mediach „osobistości” to profesorowie: Środa, Hartman i Doda, właściwie też profesor?

Dziennikarz Paul A. Philips uważa, że ma plan na to, jak wyjść z tego bagna. Pisze wprawdzie o Ameryce, ale to, co pisze, pasuje również do naszej rzeczywistości. Bo my wszystko, co obmierzłe, bierzemy z Zachodu (ze Wschodu też). Po sławetnej „transformacji ustrojowej” nie stać nas nawet na własne gałgaństwa.

Na stronie New Paradigma Philips przedstawia siedem sposobów, za pomocą których możemy walczyć o swoje miejsce na ziemi. „Należy zmienić obecne paradygmaty teorii i praktyki, które od lat powstrzymują rozwój ludzkości”.

Przede wszystkim należy dokonać zmian w organizacji życia społecznego. Obowiązujący obecnie paradygmat, zgodnie z którym zbudowany jest porządek, choć pewnie słuszniej byłoby mówić: nieporządek, można zobrazować jako hierarchiczną piramidę – na jej szczycie znajduje się grupa ludzi pasożytujących na społeczeństwie i kontrolujących je. Narzucających konieczność konkurowania ze sobą poszczególnych jego segmentów. Należy to mocno podkreślić – bezpardonowa konkurencja obowiązuje kontrolowanych. Kontrolujących obowiązuje solidarność i współpraca, niezależnie od światopoglądu, bo tylko w ten sposób mogą rządzić ludźmi na zasadzie – raz my (tzw. lewica), drugi raz wy (pseudoprawica).

Dlatego pierwszym krokiem, aby dokonać zmian wyzwalających ludzką energię i umożliwiających czerpanie radości z życia na tej najpiękniejszej z planet, jest zlikwidowanie zasady hierarchii, decentralizacja organizacyjna oraz współpraca.

Obecnie klasa dominująca, czyli zblatowane ze sobą sitwy oraz ich pomagierzy, tworzy hierarchiczną piramidę kontrolującą społeczeństwo, zbudowaną według wzorców: wierzchołek obsiadły pasożyty, podczas gdy stanowiące jej podstawę społeczeństwo pełni poślednią, niewolniczą rolę. Ludzie wierzchołka to politycy, bankowcy, szefowie korporacji, urzędów i instytucji państwowych. Poczynania wielu z nich są w pełni zgodne z definicją zachowań psychopatologicznych. Pasożytniczy system kontroli społeczeństwa promuje ludzi o tego typu zaburzeniach, które mądrość ludowa opisuje sloganem „po trupach do celu”. Czyli łamiąc wszelkie normy przyzwoitości, zaskakując każdego normalnego człowieka nie inteligencją, ale tupetem, wybić się na wierzchołek piramidy.

 

Jak walczyć. Kilka porad

Następną cechą systemu jest to, że informacje spływają od góry do dołu, na zasadzie wiedzy koniecznej. Czyli tyle informacji, ile potrzeba do właściwego spełnienia obowiązków wyznaczonych przez górę. Ma ona swoich propagandzistów i „niepokorne” media, suflujące nam aktualnie obowiązujące mądrości etapu (tak lewackiego, jak i tzw. prawicowo-konserwatywnego), zasady, mody. „Za tymi wskazaniami podąża reszta członków piramidy, przez co struktura staje się bezmyślna, bezduszna i bezwolna”.

Receptą na to jest nowy paradygmat. Należy koncentrować się na równości wszystkich obywateli, pracy zespołowej. Kolejne poczynania to budowanie sieci przekazu informacji niezależnej od mainstreamu, dbanie o prawdę oraz przejrzystość (jawność). Należy forsować zasady prawa naturalnego, odrzucając potencjalnie destrukcyjne prawa człowieka.

Paul A. Philips w swoich wywodach proponuje też nowe podejście do polityki. Stary paradygmat zmusza establishment polityczny do maksymalnego wysiłku, mającego na celu utrzymanie totalnej kontroli nad wszelkimi przejawami aktywności ludzkiej. Aby panować nad społeczeństwem, sitwy tworzą metody, za pomocą których programują zachowanie się ludzi w sposób dla nich przewidywalny i korzystny. Za pomocą propagandy medialnej dokonują prania mózgów, tworzą całe systemy kontrolujące postępowania pojedynczych osób, surowe prawa pomagają im karać ludzi za działania niezgodne z interesem rządzących pasożytów.

Nowy sposób politykowania to przede wszystkim odrzucenie piramidy wszelkich hierarchii, rezygnacja z takich organizacji jak rząd z jego obsesją kontrolowania. „Nie powinniśmy patrzeć na rząd jako organizację, od której zależy nasze życie. Nie ma potrzeby, abyśmy tworzyli jakiekolwiek umowy”.

Należy też odrzucić dotychczasowy sposób rozumienia nauki. Utknął on bowiem w materialistycznych ograniczeniach i iluzjach. „Nauka powiązana jest dziś z życzeniami i nakazami różnorakich korporacji, które sponsorują badania, widząc w nauce raczej źródło zysku niż sposób na rozwijanie potencjału ludzkiego umysłu i ducha. W ten sposób blokują postęp ludzkości”.

Nowy paradygmat winien sięgać po to, co stara nauka odrzuciła – na przykład świadomość. Nowe podejście do spraw nauki umożliwiłoby rozwiązanie wielu problemów, którym stare paradygmaty, obowiązujące w nauce, nie potrafią sprostać. Philips uważa, że położenie nacisku na świadomość, duchową stronę człowieczeństwa pozwoliłoby odkryć lekarstwa na wiele chorób, wobec których dzisiejsza medycyna jest bezradna. Również pozwoliłoby to na korzystanie z nieograniczonych zasobów darmowej energii. Dziennikarz powołuje się na prace Ruperta Sheldrake’a.

Rupert Sheldrake to urodzony w 1942 r. brytyjski biolog i pisarz. Twórca hipotez pola morfogenetycznego i rezonansu morficznego. Badacz telepatii. Krytyk „wierzeń” współczesnej nauki, które jego zdaniem przestawiane są jako dogmaty, m.in. w szkolnictwie, i wstrzymują postęp naukowy. Sheldrake odebrał wykształcenie w Clare College na Uniwersytecie Cambridge (nauki przyrodnicze, później doktorat w dziedzinie biochemii) oraz na Uniwersytecie Harvarda (filozofia i historia nauki).

Sheldrake wymienia następujące, jego zdaniem podważalne, „dogmaty” lub założenia współczesnego materializmu naukowego: natura jest mechaniczna lub podobna do maszyny; materia nie ma świadomości; prawo zachowania masy i energii; prawa przyrody są niezmienne w czasie i przestrzeni; natura nie ma celu; nasze życie kontrolowane jest przez geny; biologiczne dziedziczenie jest materialne (genetyczne lub epigenetyczne); pamięć przechowywana jest w mózgu; umysł jest całkowicie zlokalizowany w głowie; zjawiska parapsychiczne są złudzeniem; „mechaniczna”, ortodoksyjna medycyna jest jedyną skuteczną medycyną.

 

Kolejne zasady do usunięcia

Czwarty paradygmat potrzebujący natychmiastowej zmiany dotyczy zdrowia. Należy odrzucić obowiązującą w medycynie zasadę podchodzenia do ciała człowieka jak do mechanizmu, który z jakichś powodów zaczął źle pracować bądź od początku był niesprawny. Taka postawa ignoruje fakt zdolności ludzkiego organizmu do samowyleczenia za pomocą naturalnych środków, wyzwalających znajdujące się w organizmie zdolności odpornościowo-obronne. „Takie ograniczone stanowisko współczesnej medycyny ma wiele wspólnego z rodem Rockefellerów, który kontroluje korporacje farmaceutyczne, z ich podejściem nakazującym znaleźć pigułkę na każdą dającą się wyobrazić dolegliwość. Stwarza to bowiem profity z rzeczywistej troski o zdrowie. Dlatego korporacje dołożyły wszelkich starań, aby wyeliminować sprawdzone metody alternatywnego podejścia do zwalczania schorzeń, bowiem stoją one w sprzeczności z ich interesami finansowymi”.

Nowe podejście wykracza poza medycynę mechanistyczną, traktującą człowieka jak maszynę. Preferuje ono holistyczne traktowanie człowieka, podkreślając, że jest on połączeniem trzech czynników: umysłu, ducha i ciała. „Efektem takiego podejścia jest chociażby to, że nasz codzienny posiłek traktuje nie tylko jako środek zapobiegawczy, ale również jako lekarstwo”. Dotychczasowa medycyna podchodzi do chorób w sposób gwarantujący jej powrót, a co za tym idzie – zysk dla lekarza i farmaceuty. Natomiast medycyna naturalna rzeczywiście leczy, czyli wyzwala ze schorzeń.

 

Kolejnym paradygmatem do odrzucenia jest żywność. A ściślej mówiąc, to, co oferuje się nam jako „żywność”, poprzez sieć sklepów wielkopowierzchniowych. Wielkie firmy spożywcze karmią nas „śmieciowym jedzeniem”, które sprowadza na konsumentów choroby, a korporacjom dostarcza olbrzymich zysków. „Pod pozorem praw człowieka gwałci się prawo naturalne”, pisze Paul A. Philips. Dziennikarz uważa, że „Firma biotechnologiczna z jej modyfikowaną genetycznie żywnością jest klasycznym przykładem na to, że paradygmat »praw człowieka« zastąpił »prawo naturalne«. W wyniku majstrowania przy naturze stworzonej przez Boga pojawiło się na naszych stołach pożywienie zagrażające naszemu zdrowiu, powodujące choroby i alergie. Rosną obawy, czy genetycznie zmodyfikowane rośliny nie spowodują wyginięcia niektórych gatunków zwierząt, co może mieć katastrofalne skutki dla ekosystemu”.

Odpowiedzią jest stworzenie własnego, zdrowego systemu zaopatrzenia w żywność. Wzrost liczby osób, a nawet całych wspólnot produkujących artykuły spożywcze. Tworzących farmy nastawione na uprawę roślin i hodowlę zwierząt, karmionych paszą niemodyfikowaną genetycznie, nieprzesyconą chemikaliami. Produkcja jedzenia oparta na naturalnych zasadach upraw i hodowli przyczynia się walnie do dobrego stanu zdrowia konsumentów.

 

Zniszczmy orwellizm!

Zmorą dzisiejszych czasów jest dwójmyślenie, czyli wyznawanie dwu wzajemnie sprzecznych poglądów, oraz nowomowa poprawności politycznej. Zjawiska te służą utrzymywaniu społeczeństw w bierności i posłuszeństwie. Paul A. Philips podaje sześć przykładów, według niego dobrze ilustrujących współczesną wersję Orwellowskiego 1984. „Konieczny jest większy nadzór nad ludnością w celu powstrzymania terrorystów”, mówią rządzący. W praktyce oznacza to „wzrost inwigilacji Ciebie oraz mnie, czyli nas, ludzi, po to, aby opresyjny reżim mógł funkcjonować, nie napotykając na opór”. Drugim dogmatem mainstreamu jest stwierdzenie „antysemityzm nie będzie tolerowany”. W rzeczywistości nie chodzi tu o szlachetną i słuszną walkę z każdym przejawem rasizmu, tylko o zamknięcie ust przeciwnikom brutalnej polityki państwa Izrael wobec Palestyńczyków. W nowomowie postulat walki z antysemityzmem faktycznie oznacza – „nie krytykuj Izraela”.

Trzecim przykładem na to, jak za pomocą słów i deprecjonujących określeń próbuje się zagłuszyć słowa prawdy, jest „negacjonizm” (denialist), odnoszący się do postaw krytykujących oficjalnie przyjęte poglądy na określony temat. „Nie są to ludzie, którzy zaprzeczają prawdzie, ale starają się ją zrozumieć”. Najlepszym przykładem są szczepionki. Coraz więcej ludzi uświadamia sobie, że wiele z nich może być nieskutecznych, potencjalnie szkodliwych i toksycznych. Że mogą uszkodzić system immunologiczny, a nawet strukturę DNA. Bardziej skuteczne są metody naturalne. Ale te zwalczane są przez koncerny jako przejaw nienaukowego, a nawet zabobonnego podejścia do problemu chorób.

Kolejnym zjawiskiem rodem z Orwella jest permanentne toczenie wojen – bądź to z terrorem, bądź z narkotykami, rakiem itd. Nic z tych wojen nie wynika, nie rozwiązuje się za ich pomocą żadnych problemów, a wprost przeciwnie – wraz z nasileniem się walki wzrasta siła przeciwnika. Stąd konieczne są nadzwyczajne środki krępujące naszą wolność. Poza tym na tej permanentnej wojnie o pokój zyskują rządzący oraz zbliżeni do nich kontrahenci.

Do tego widzimy wyraźnie, jak głoszona oficjalnie wolność wypowiedzi jest w rzeczywistości tłumiona, również przez nowomowę politycznej poprawności oraz mnożące się przepisy prawne, zabraniające swobody wypowiedzi pod pozorem walki z nienawiścią rasową, wyznaniową, na tle preferencji seksualnych et caetera. Pod pozorem, że „rozpasana wolność” wyrażania poglądów służy terrorystom, ksenofobom, szowinistom, nacjonalistom, z którymi przecież… a jakże: walczymy!

Ludzie coraz częściej uświadamiają sobie i dają temu wyraz w swych wypowiedziach oraz wyborach źródeł informacji, że mainstreamowe media ociekają propagandą i kłamstwem. Właściciele i dyspozytorzy mediów nie traktują nas jak istoty myślące, tylko nierozgarniętą masę, stado zwierząt, którym najlepiej kierować, odwołując się do instynktów stadnych, emocji, pożądań. Ludzi, którzy głośno wyrażają sprzeciw wobec takiej polityki, nazywają teoretykami spisku, myślącymi na sposób paranoiczny.

Media mainstreamowe (MSM) są własnością establishmentu. Uprawiają propagandę i są narzędziem, za pomocą którego władze manipulują masami. Używając orwellowskiej nowomowy, chcą przejąć całkowitą kontrolę nad dyskursem publicznym. Twierdzą, że MSM to jedyne wiarygodne i poważne źródło wiadomości, mimo że wielokrotnie okazywało się, że są to źródła zakłamane, oszukujące ludzi, powielające wygodną dla władzy nieprawdę. Źródła alternatywne uważają za nieistotne, opanowane przez niepoważnych hiperradykałów i wyznawców teorii spiskowych”.

Odpowiedzią na takie traktowanie społeczeństwa przez rządzący nim establishment są media alternatywne. „Media alternatywne (niezależne) redefiniują dziennikarstwo: ostatnimi czasy staliśmy się świadkami, jak podległe establishmentowi MSM próbowały kompromitować media alternatywne kłamliwymi oskarżeniami o to, że są one źródłem fake news – fałszywych wiadomości”.

Dziennikarz uważa, że przyszłość należy właśnie do mediów alternatywnych, które cechuje „rzetelne dziennikarstwo, bezstronne relacje, prawda, przejrzystość i jasność”.

 

Przesunięcie paradygmatu

Obecnie zarządzający przekazem informacji starają się manipulować naszymi myślami, zwracają się więc w stronę umysłu, zwłaszcza jego lewej części. Paul A. Philips zdaje się mówić – niczym Adam Mickiewicz w Balladach i romansach – „Czucie i wiara silniej mówi do mnie / Niż mędrca szkiełko i oko”, tym bardziej że mędrzec okazuje się być lewackim mędrkiem. Dziennikarz stwierdza bowiem, że należy zmienić podejście do człowieka z „racjonalnego” na holistyczny, całościowy, który będzie dowartościowywać „myślenie, odczuwanie oraz działanie płynące z serca, wykonywanie tego, co jest uczciwe, sprawiedliwe i słuszne”.

Takie spojrzenie na świat „z punktu widzenia serca” odmienia perspektywę. Pragmatyzm, użyteczność, skuteczność stają się narzędziami w służbie wartości, a nie celami samymi w sobie. Prawda staje się ważniejsza od sensacji, sprawiedliwość i przyzwoitość istotniejsze niż skuteczność, dobro wspólnoty góruje nad dobrym samopoczuciem samozwańczych elit, które zresztą w zmienionej sytuacji, po zniesieniu ich paradygmatów krępujących rozwój ludzkości, zanikną. Aby tak się stało, potrzeba świadomości i odwagi.

Niektórzy ludzie sądzą, że światowa transformacja to nic innego jak mrzonki. Ale światowa transformacja dokonana dzięki zmianie paradygmatów to nie opcja, to konieczność. Szczerze mówiąc, jest to sytuacja: albo-albo. W miarę jak coraz więcej ludzi na całym świecie budzi się, bierzmy sprawę paradygmatów w swoje ręce i zmieniajmy je – krok po kroku”.

 

https://www.newparadigm.ws/my-blogs/world-transformation-7-paradigm-shifting-humanitarian-solutions/

https://www.sheldrake.org/

https://www.newparadigm.ws/articles/10-untruths-made-in-science-and-the-new-breakthrough-scientific-paradigm/

https://www.newparadigm.ws/my-blogs/6-examples-of-modern-day-orwellian-1984-doublespeak/

 

Napisane przez Robert Kościelny

 

https://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/5330-siedem-sposobow-na-uratowanie-swiata

KOMENTARZE

  • Ja mam nieco inne "kroki" do uwolnienia świata.
    1.Zlikwidować systemowo, prawnie zjawisko oligarchii czyli praktycznie zlikwidowanie rządów sprawowanych przez Oligarchów poprzez swoje marionetki. To warunek wprowadzenia realnej demokracji (a nie udawanej)
    Zadanie proste wystarczy renacjonalizacja zagrabionych dóbr narodowych
    od pewnego poziomu...(stopniowa bez ostrej granicy).

    2. Ustanowienie nowych systemowych zasad funkcjonowania państwa demokratycznego bez "nadzwyczajnych kast".
    (koncepcje, referenda wola narodu...)

    3 systemowa likwidacja bezrobocia...prace może mieć każdy kto chce...
    kto nie chce nie musi..
    Prosta realizacja poprzez takie skrócenie czasu pracy by starczyło pracy dla wszystkich.

    4. Bezpieczeństwo socjalne takie samo dla wszystkich obywateli z automatu (bez "nadzwyczajnych kast"..(minimum socjalne..dla każdego obywatela...+zarobki jak pracuje)

    5 opieka zdrowotna dla wszystkich obywateli..bez "specjalnych kast"

    6. Gospodarka.. wielkie firmy własnością Państwa , średnie kapitał mieszany a małe prywatne.

    7. rozdział władzy świeckiej, demokratycznej od władzy religijnej..czyli niedemokratycznej.

    8 polityka zagraniczna asertywna ale przyjazna ...na zasadzie wzajemnych korzyści narodowych (a nie korzyści nadzwyczajnych kast"

    Złem tego świata są "nadzwyczajne kasty"..jak np:Oligarchowie rodowi i finansowi, oligarchowie religijni, ...
    Wielki biznes musi być własnością narodu wtedy naród będzie rządził krajem. Gdy wielki biznes należy do Oligarchów to oni rządzą krajem.

    To są bardzo proste relacje.


    ... itd itp.
  • @Krystyna Trzcińska 20:56:06
    Jak to zrobić ? przecież napisałem.
    "Zadanie proste wystarczy renacjonalizacja zagrabionych dóbr narodowych
    od pewnego poziomu...(stopniowa bez ostrej granicy)."

    Każda zmiana systemowa wymaga zdobycia władzy lub nacisków na władzę by zmianę wprowadzić. Zdobycie władzy to osobny problem .. trudny w realizacji.
    Przed zdobyciem władzy warto jednak wiedzieć co się chce z tą władzą zrobić (jakie reformy wprowadzić)... i o tym piszę.

    Władzę zdobyć jest trudno.. władza jest jak twierdza obronna.
    Poszczególne centra władzy chronią się wzajemnie (Prezydent, Rząd, Sądownictwo, Bank centralny, służby siłowe, media, ordynacja wyborcza)... a w rezerwie jest zagranica.. (przyjacielska pomoc).
    To jest twierdza . zabetonowana władza okupantów Polski.
    To nie przypadek to przemyślana "konstrukcja" twierdzy mająca uniemożliwić narodowi Polskiemu odzyskanie władzy nad Polska.

    Z wojskowości wiadomo jak takie twierdze się zdobywa...
    Są dwie metody. Nagła i powolna.
    Nagła jest jak dywanowe bombardowanie... to rewolucja która zmiata władzę i jej popleczników. Rewolucja to jednak bardzo wiele ofiar.
    Powolna to zdobywanie pojedynczo kolejnych ośrodków władzy.
    To walka polityczna... wygrywanie wyborów...i modyfikowanie systemy na bardziej sprzyjający. Ta metoda to mniej ofiar ale więcej traconego czasu.

    PIS prowadzi taką walkę z systemem III RP (walka o sądy, o ordynacje wyborczą...o służby siłowe, ... PIS zdobył już Prezydenta, rząd, media...)
    Pytanie czy PIS walczy o władzę w interesie narodu Polskiego czy raczej
    w interesie globalnej mafii żydowskiej z USA.

    Pytanie jaki PIS ma program zmiany systemu ?
    Jak nie ma tam likwidacji zjawiska Oligarchii i wpływów globalnych oligarchów na Polskę to te zmiany są kosmetyczne,,,mogą być pożyteczne ale nie zmieniają systemu i nie wprowadzają realnej demokracji.

    Systemowa likwidacja zjawiska oligarchii rodowej, finansowej czy religijnej oraz każdej innej czyli likwidacja "nadzwyczajnych kast" to fundament demokracji. W demokracji nie ma nadzwyczajnych kast,
    Są tylko ludzie nadzwyczaj uzdolnieni .. i tacy ludzie powinni sprawować władzę... pod kontrolą narodu i w interesie narodu.
    Elitami narodu powinni być ludzie nadzwyczajnie uzdolnieni i z dorobkiem merytorycznym a nie rodowe przygłupy, synalkowie oligarchów, nadzwyczajne kasty np urzędników pana Boga, sędziów, służb mundurowych...górników...
    W demokracji każdy może być bogaty ale poprzez w`lasne talenty a nie poprzez wyzysk pracowniczy, koneksje rodzinne czy koneksje służbowe z Watykanem..

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY