Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
676 postów 5801 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Czy Putin przyjmie polskich żydów?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Naczelny rabin Polski Michael Schudrich ZAGROZIŁ W JERUSALEM POST ŻE ŻYDZI WYJADĄ Z POLSKI !!

 

Polskie organizacje żydowskie twierdzą, że w Polsce, z powodu noweli ustawy o IPN, powszechnie narasta klimat ksenofobii i antysemityzmu. Oczekują zdecydowanej reakcji polskich władz. Solidaryzują się też m.in. z Romami, muzułmanami i Ukraińcami, którzy ich zdaniem również doświadczają w Polsce wrogości i dyskryminacji.

W poniedziałek polskie organizacje żydowskie opublikowały oświadczenie, w którym wyraziły swoje „oburzenie z powodu narastającego w kraju klimatu nietolerancji, ksenofobii i antysemityzmu”. Ich zdaniem, w mediach, w tym publicznych i internecie, a także wśród polityków rozpowszechnił się język nienawiści.

Przeczytaj: „Gazeta Wyborcza” publikuje list „do przyjaciół Żydów”. Ziemkiewicz: składają im hołd lenny

– Ilość pogróżek i obelg, kierowanych pod adresem żydowskich instytucji i placówek, stale rośnie – czytamy w oświadczeniu na stronie Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie. Polscy Żydzi doceniają, prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki i szef PiS Jarosław Kaczyński potępili antysemityzm, „ale póki słowa ich nie przekształcą się w czyny, brzmieć będą raczej jak deklaracja bezradności wobec napiętnowanego, a mimo to szerzącego się zła”. Podkreślają, że „potrzebne są stanowcze działania”, ponieważ polscy Żydzi nie czują się w Polsce bezpiecznie:

– Polscy Żydzi – w przeddzień 50. rocznicy marca 68 i 75. rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim – nie czują się dziś w Polsce bezpiecznie.

====================================================================

 

„Izrael”: Rabin Michael Schudrich donosi na Polskę

Wielu młodych Żydów zaczyna powątpiewać w swoją przyszłość w Polsce po nowelizacji ustawy o „obozach śmierci”, twierdzi naczelny rabin Polski Michael Schudrich w wywiadzie dla izraelskiego dziennika „The Jerusalem Post”. Według niego w ostatnich tygodniach namnożyły się przypadki „antysemickiej” retoryki oraz incydentów.

„Przez ostatnie kilka tygodni wielu ludzi poczuło się swobodniej w mówieniu tego, czego baliby się powiedzieć w ciągu ostatnich 25 czy 27 lat”, mówi Sudrich. „Jednak większy problem jest taki, że w wyniku tego są Żydzi, którzy zaczynają w powątpiewać w to, czy jest dla nich miejsce w Polsce – ludzie, których rodziny żyły tu przez setki lat zaczynają pytać ‘czy jest to jeszcze nasze miejsce?’. To nie jest jednak tak, że boimy się, iż ktoś nas zaatakuje.”, wyjaśnia Schudrich.

Rabin twierdzi również, że głównie młodzi ludzie zaczynają dyskutować między sobą i zadawać sobie pytania pokroju „Czy chcę żyć w kraju, w którym mówi się takie rzeczy? Może chcę się przeprowadzić?”. Schudrich wyjaśnia również, że wielu młodych ludzi przychodzi do niego po radę oraz twierdzi, że należy „walczyć”

Schudrich odniósł się również to słów polskich polityków. „Dużo większym problemem od tych niefortunnych incydentów jest to, że poseł może stwierdzić, iż to Niemcy zabili Żydów w Jedwabnem, a nie Polacy”, ubolewa rabin. Uznał również za „nieakceptowalne” słowa Andrzeja Zybetrowicza, doradcę prezydenta RP Andrzeja Dudy, który w ostatnim tygodniu oskarżył Żydów o „bierność” oraz przyzwolenia na niemieckie zbrodnie i powiedział, że „Izrael rości sobie prawo do monopolu na Holokaust”. Dodał również, że ostatnie słowa premiera Morawieckiego „prawie odebrały mu mowę”, a mówienie o „żydowskich sprawcach” uznaje za „skandaliczne”

 The Jerusalem Post

https://www.youtube.com/watch?v=SBr98UxjBpk

 

Już od kilku tygodni słychać ten jęk, ten skowyt zalewający nas ze wszystkich stron. Można się zapytać: czy jest to tylko jęk? Czy to jest skowyt? Skowyt bezradności? A może skowyt rozpaczy? Skowyt trzody chlewnej prowadzonej pod nóż w ubojni? A może to wołanie o pomoc? Pomóżcie nam! Nie dajemy sobie już z nimi rady! Tyle lat sobie dawaliśmy radę ale przyszedł już ten czas kiedy nas pokonali. Kiedy po raz kolejny, po 50 latach powiedzieli że nas nie chcą. Kiedy znowu ośmielili się przejąć inicjatywę. I wysadzić nas z królewskiego tronu…

Kim są Ci oni? I właściwie dlaczego tak krzyczą? Przecież mają wszystko. Banki, media, korporacje, broń atomową… Czy to mało? Czy można chcieć więcej? Można. Na pewno można. Tylko jak to zrobić… Jak to zrobić, kiedy tam gdzie oni chcą przyjść, już ich nie chcą. Wejść na chama, bez pardonu, tak jak w ’44? Na zachodnich czołgach, pod czerwoną banderą, ze złotymi symbolami „władzy robotniczo-chłopskiej”… Nie. Nie da się. Ci ze wschodu też ich nie chcą. Nie wyślą im tutaj swoich tanków.

A może Ci z bliższego wschodu im pomogą. Przetrą szlaki. Nauczą nas, że nie jesteśmy i nie będziemy już sami. Bo przecież jak to tak, w dzisiejszych czasach być samym w swoim kraju? Już wszyscy są z kimś a my wciąż sami. I taki spokój na ulicach. Idziemy do pracy, wracamy, nikt nas nie zaczepia. Nie oddaje kału ani moczu na ulicy, Nie gwałci kobiet, nie wysadza się w powietrze. Nudno… A oni, Ci wschodu za którymi już się czają Ci właściwi… Ci którzy czaili się 70 lat temu, za tymi… Za tymi bezzębnymi ludźmi śniegu. Tymi którzy niczym walec miażdżyli i plugawili wszystko co napotkali na swojej drodze: nasze kobiety, dzieci… A oni tylko doglądali, czy wszystko zostało zniszczone. Czy podłoże pod nowy porządek, porządek którego nikt tutaj nie chciał zostało przygotowane.

I dzisiaj znowu chcą budować tutaj swój ład. Ład, który już opanował cały świat zachodu. Tylko czy to jest w ogóle ład? I kim właściwie budować ten ład? Ich jest tutaj za mało. Przegrali. Zeszli na margines… A Ci którzy nas zalewają od kilku lat… Ci którym Oni zniszczyli państwo i których wysłali na tułaczkę… Czy oni zburzą nasz spokój? Czy przerobią nasze społeczeństwo w bezmyślną miksturę? Nie. Oni nie potrafią. Tutaj potrzeba specjalistów. A Oni potrafią. Tylko… Przecież Oni mają już swoją ziemię. Mają swój kraj. Mają swoją twierdzę. Twierdzę otoczoną betonowym murem, wojskiem i wieżyczkami…

Tylko czy to naprawdę jest ich siedziba? A może to tylko ich długie ramię…. Ich ramię tam na pustyni, skąd Oni, Ci właściwi całe lata wydobywali czarny płyn do napędzania swoich zabawek. A dzisiaj już przestali. Dzisiaj już kopią u siebie. I ten płyn, to złoto pustyni trafia już gdzie indziej. Trafia tam na daleki wschód, gdzie mały, wielki, żółty człowiek buduje swoje imperium. I potrzebuje tego płynu więcej, więcej i więcej… A Oni, Ci właściwi, Ci którzy urzędują w otchłani biurowców Wielkiego Jabłka… Czy oni na to mogą pozwalać? Czy mogą pozwolić, żeby ich mocarstwo ustąpiło, żeby poddało się woli małego, wielkiego, żółtego narodu?

Nie mogą. Więc jakie wyjście? Zniszczyć tych zaradnych, pracowitych człowieczków? A co na to świat? Czy świat im to wybaczy? A może po prostu puścić tamten rejon z dymem. Tyle lat Oni dbali żeby każda wojna była z dala od tamtych terenów. Terenów, pod którymi leżą całe jeziora czarnego płynu. Tyle lat ściągali uwagę tych zdziczałych ludzi pustyni i walczyli z nimi tam u siebie. Byle dalej od wielkiej zatoki.

Czy więc dzisiaj przyszedł czas żeby zwinąć swój interes? Żeby przenieść tą armię najemników gdzie indziej. Żeby popilnowali Oni nas. Bo to my i nasz kraj jest dzisiaj dla nich większym interesem. Bo to tutaj, na naszej ziemi, po kolejnej, trzeciej już apokalipsie będzie złoty interes. Bo to tutaj będą krzyżować się wszystkie szlaki handlowe w nowym porządku światowym.

Ich armia już tutaj jest. Ich czyli tych właściwych. Już rozbili swoje bazy, już pilnują tubylców, już spacyfikowali nasze umysły. Już przyzwyczaili nas, że tutaj pozostaną na długie lata. Bo przecież po co zwinęli stąd cały swój katering i kazali swoim siepaczom przyzwyczajać się do naszej kuchni? Tylko Ci tubylcy… Oni akceptują tych rezunów zza oceanu, bo uwierzyli, że 5 tys. pederastów w mundurach obroni nas przed imperatorem ze wschodu. Ale jak przekonać tą autochtoniczną masę do tych znad słonej kałuży? Tych których Oni, Ci zdziczali ludzie pustyni niedługo wygonią z ich twierdzy.

A może właśnie tak, jak to się dzieje od kilku tygodni, od kiedy Oni cały czas wałkują swoją niedolę. I oskarżają nas o to co robili Ci w szarych mundurach, Ci którym Ci właściwi zza oceanu wysyłali fundusze na drugą apokalipsę. Co Oni chcą w ten sposób osiągnąć? Zmienić historię? Wyciągnąć od nas złote dukaty? Tylko po co im one? Przecież mają ich tak dużo. A może to szantaż. Szantaż moralny. Może oni nam mówią: mordowaliście nas, okradaliście nas, kolaborowaliście z tymi na lewo od was ale… Ale my możemy wam to zapomnieć. Możemy zapomnieć o odszkodowaniach, możemy przestać was szkalować… Tylko wy musicie nas tutaj wpuścić. Musicie po raz kolejny z poświęceniem bronić nas, kiedy wszyscy będą nas atakować.

Czy taki jest warunek? Czy takie instrukcje przysyła tutaj ten nowy emisariusz roześmiany od ucha do ucha, który przyjeżdża tutaj od 4 lat… Który przyjeżdża i udaje że dba o groby swoich rodaków, podczas kiedy cały czas pilnuje polityków. Pilnuje, żeby „budowa nowego MOST-u” przebiegała bez zakłóceń. Bo po co właściwie te obrady parlamentu, te połączenia lotnicze, po co te umowy między miastami, po co te wycieczki, te wymiany kadr, te muzea, te imprezy kulturalne…

Widziałem ich ostatnio. Widziałem ich na ulicy jednego z naszych miast. Szli dumnie, pewni siebie, wyprostowani wśród tych co na kolanach… Czy był to pochód turystów? Czy turyści chodzą obwieszeni swoimi flagami, demonstrując swoją siłę, swoją ważność i zaznaczając swój rejon niczym psy obszczywające ziemię? Czy turyści chodzą z obstawą swoich rezunów, wyszkolonych w mordowaniu innych ludzi? Widziałem wielu turystów ale oni nimi na pewno nie byli.

I tak szli przez opustoszałe miasto, tętniące niegdyś życiem. Mijali fabryki, które 30 lat temu produkowały wysokiej jakości produkty eksportowane nawet tam, za ocean. Fabryki które dzisiaj stoją w ruinie, bo… No właśnie dlaczego? Bo gwarantowały nam rozwój? Bo powodowały, że nasz robotnik miał pewność zatrudnienia i mógł spokojnie wychować dwójkę, trójkę albo czwórkę dzieci. Tylko co wtedy…. Co wtedy jeżeli nas by ciągle przybywało… Skąd wzięło by się dla nich miejsce? Czy to wszystko było po to? Po to żeby oni 30 lat później, 30 lat po tym jak przez nasz kraj przetoczył się walec i zniszczył wszystko co miało jakąkolwiek wartość, mogli tutaj przyjeżdżać i pokazać, że to wkrótce będzie ich. Te wszystkie tereny, na których stały nasze zakłady, ta cała ziemia, która nas karmiła w czasie kiedy wschodnia dzicz eksploatowała nasz kraj.

Ale czy to wszystko nie jest przypadkiem teorią? Wymysłem mojej wyobraźni? Ostatnio widziałem w kiosku książkę jednego z nich. Ich małego, wielkiego emisariusza… Ich emisariusza, którego chowaliśmy z narażeniem życia w naszych piwnicach. A który od 30 lat tutaj przyjeżdża… Przyjeżdża i dogląda czy już wszystko zostało zniszczone. Czy emigracja na odpowiednim poziomie. Czy ziemia leży odłogiem i czeka już na nowych osadników… Owa książka była dołączona do pewnego „prawego” czasopisma. Pomyślałem: po co my, „prawi” mamy go czytać?

Nie wystarczy im jedna gazeta, z której szambo wylewane na nasz naród przekracza wszelkie granice dobrego smaku? A może nas „prawych” wciąż trzeba przekonywać? Może my „prawi” jeszcze nie jesteśmy przekonani? Ci „lewi” już są. Ci którzy wyrzekli się swoich korzeni, swojej tożsamości, Ci którzy taplają się w błocie, łajdaczą z kim popadnie i i uważają że tak trzeba. Że przeznaczeniem naszego narodu jest być prostytutką całego świata. Oni już są przekonani. Ale są jeszcze w naszym kraju nieprzekonani. Ci którzy mogli wyjechać ale zostali. Ci którzy czczą tych, którzy walczyli z Nimi 70 lat temu. Ci którzy widząc burdel jaki Oni zrobili, tam na lewo, stanowią ostatnią linię oporu białego człowieka.

Jak ich przekonać, że tak właśnie ma być? Że wyczyszczono nasz kraj z 3 mln naszych rodaków żeby wpuścić tutaj 3 mln innych, tych którzy są tutaj potrzebni tym właściwym, zza wielkiej wody, żeby kontrolować tą „Ziemię Obiecaną”? I że inaczej być nie może? Właśnie tak – dodając ich propagandę do „prawych” gazet? Tylko czy one na pewno są „prawe”?

Ów emisariusz piszę tam, w tej swojej nowej encyklice, że za 100 lat będzie Ich tutaj, na naszej ziemi mieszkać o wiele więcej niż teraz. Jednocześnie dodaje, że Ich twierdza przetrwa. Dodaje to z dość duża dozą wątpliwości, zaznaczając że ich demografia przegrywa z demografią ich wrogów, tych zdziczałych ludzi pustyni. I to może być powodem upadku tej twierdzy. Ale czy oni mogą na to pozwolić? Na taką kompromitację? Czy nie lepiej wepchnąć swój kraj w Wielką Wojnę, pokazać że znowu ich prześladują, ale tym razem stają oni do walki. I pokazują światu, że dzisiaj potrafią walczyć. I świat, w szczególności Ci prawi, którzy jeszcze dają werbalny opór najazdowi tych barbarzyńców z południowej półkuli, zacznie ich podziwiać. Czy o to chodzi w tej rozgrywce? Czy to właśnie się stanie kiedy pierwsze armaty tam wystrzelą i wielka cywilizacja, która ugościła nas 70 lat temu zostanie przez nich zaatakowana ze wszystkich stron?

Ale czy możemy traktować poważnie słowa tego emisariusza? Czy mówi on prawdę? A może zwyczajnie nami manipuluje?

Jakiś czas temu przeczytałem dzieło innego emisariusza. Emisariusza tych właściwych, zza oceanu. Emisariusza, który przyjeżdża tutaj jak do siebie. Jakby był jednym z nas. Ubiera się w zwyczajne stroje, żeby pokazać, że tam za oceanem mieszkają tacy jak my. Ale on nie jest jednym z nas. Pracuje dla nich. Pracuje kilka przecznic od siedziby ich rudowłosego imperatora, któremu napisał przemówienie, które ten wygłosił u nas, w trakcie swojej wizyty. W owym przemówieniu wyczuć można było zagrzewanie do walki… Do walki… No właśnie, do walki w obronie kogo? Nas? A może ich?

Ów emisariusz, wydał kiedyś encyklopedię naszego nacjonalizmu. Piękna sprawa. Ich człowiek chwali nasz nacjonalizm. Tylko jaki nacjonalizm? Nacjonalizm, który służy interesom naszego narodu? Czy może ich?

W tym podręczniku możemy znaleźć takie oto słowa: „Pojawiają się pytania – czy przeprowadzą się nad Wisłę? Co w związku z tym prawica proponuje zrobić? A przecież oni i osoby ich pochodzenia już w Polsce mieszkają i tu przyjeżdżają, i będą przyjeżdżać. Zabranianie tego oznaczałoby, że prawica u nas wyrzekła się systemu wolnościowego. A tylko wolność oparta na tradycji pozwoli naszej gospodarce i narodowi wznieść się na wyżyny.”

Tak oto piewcy „naszego nacjonalizmu” zapraszani na prawicowe salony widzą naszą wolność. Wolność jest wtedy kiedy oni mogą tutaj przyjeżdżać. Zabronienie tego jest z góry określane jako wyrzeczenie się wolności. A to jeszcze nie koniec. Ów „katechizm” naszego nacjonalizmu zawiera jeszcze ciekawsze komunały: „Nie ulega wątpliwości, że każdy kraj do prawidłowego rozwoju potrzebuje emigracji. Odzwierciedla się to w żywotności takiego kraju zarówno pod względem gospodarczym jak i kulturowym, politycznym i społecznym. I dostarcza nowego materiału genetycznego, aby wzbogacić istniejący potencjał społeczeństwa. W tym kontekście oni urastają do rangi symbolu.”

I ostatni fragment: „Takiej wizji rozbudowującej się polskości sprzeciwiają się zwolennicy chamokomuny, głosząc wąsko pojmowany etnonacjonalizm, sprowadzający się do hasła, że każdy z nas musi być taki jak oni”

Czyli wszystko jasne. Każdy kto sprzeciwia się ich imigracji do naszego kraju jest komunistą, antywolnościowcem i wrogiem zaszczepiania nam „nowego materiału genetycznego”. Czy po tych słowach, napisanych przez lobbystę ich „nowego konserwatyzmu” ktoś ma wątpliwości do czego został przeznaczony nasz kraj?

Tylko skąd oni wezmą dzisiaj swoich pretorian? Tych którzy będą ich chronić. 70 lat temu kiedy tu wjeżdżali razem z hordami zdziczałych ludzi śniegu było ich wielu. Tych bandytów, sadystów i zboczeńców, których druga apokalipsa przerobiła na jeszcze gorszy element. Ale nawet oni się połapali, że coś tu nie gra. Że to my powinniśmy decydować o losach tego kraju. I nawet tacy degeneraci odkryli w sobie tożsamość, którą utracili lata temu. I powiedzieli…. Powiedzieli równo 50 lat temu, że to my będziemy tutaj rządzić. I rozległo się głośne: Aj Waj, słyszane od zakamarków wieżowców na wybrzeżu ich imperium aż po bezkresy ich pustynnej twierdzy. My was wyrwaliśmy z pańskich folwarków, zrobiliśmy z was urzędników, milicjantów a nawet ministrów a wy tak się odwdzięczacie? Aj waj !

Tak było kiedyś. A jak będzie dzisiaj? Kim dzisiaj będą ich pretorianie? Czy to będą Ci młodzi rodacy, dla których nie ma w tym kraju pracy i perspektyw a mimo to nie chcą oni opuścić swojej ziemi? Czy to będą właśnie Oni, Ci którzy zamiast pracować i zakładać rodziny, przywdziewają kamasze i idą na ochotników bronić ojczyznę przed…. No właśnie przed kim? Czy ktoś chce nas zaatakować? Czy ktoś już tankuje swoje czołgi i naoliwia w nich gąsienice żeby gładko przejechały przez naszą ziemię? Czy widać takiego na horyzoncie? Więc co oni będą bronić? A może to ich będą bronić? Może to ich będą zasłaniać swoją piersią? Tak jak ten pilot śmigłowca, który miał ściągać na siebie ogień rozgniewanych dzikich ludzi pustyni, kiedy Oni uciekali przez nasz kraj z sypiącego się czerwonego molocha.

Tylko co się stanie kiedy Oni się połapią… Kiedy się połapią, że Ci których bronią i mordercy ich dziadków mają dokładnie takie same nazwiska…

https://wolna-polska.pl/wiadomosci/nadciaga-inwazja-2018-02

KOMENTARZE

  • Putin zaprasza Żydów do Rosji
    http://www.autonom.pl/wp-content/uploads/putinzydki.png

    Prezydent Rosji Władimir Putin zaoferował europejskim Żydom emigrację do Rosji. Jest to jego odpowiedź na rzekomą „falę antysemityzmu”, która według działaczy żydowskich rozprzestrzenia się w Europie. Podczas spotkania na Kremlu z przedstawicielami Europejskiego Kongresu Żydów przewodniczący tej organizacji Mosze Kantor skarżył się Putinowi na zwiększenie liczby ataków na Żydów i rosnące poparcie dla narodowych partii i organizacji w Europie.

    Kantor powiedział, że w dniu dzisiejszym Żydzi są obiektem największej od drugiej wojny światowej dyskryminacji. Ubolewał także nad opuszczaniem przez Żydów Europy. Doniesienia i raporty o „antysemityzmie” publikowane są przez organizacje żydowskie regularnie. Są one w wielu przypadkach wykorzystywane do osiągnięcia konkretnych celów politycznych. Kantor powiedział, że Europejczycy odreagowują na Żydach pogarszającą się sytuację ekonomiczną.

    Kantor mówił o „wyrastających jak grzyby po deszczu” prawicowych organizacjach we Francji, Grecji, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Włoszech i na Węgrzech. Jego zdaniem stwarzają one zagrożenie dla społeczności żydowskich w Europie. Powiedział także, że państwa europejskie nie są w stanie zagwarantować Żydom odpowiedniej ochrony. Organizacje żydowskie pokroju Europejskiego Kongresu Żydów od lat lobbują nad penalizacją niemal wszelkiej krytyki poczynań środowisk żydowskich a także działań reżimu izraelskiego.

    Kantor powiedział, że Żydzi uciekają z Europy nie tylko ze względu na strach przed zamachami terrorystycznymi ale także ze względu na wrogość Europejczyków wobec nich.

    W latach 80-tych XX wieku, po otwarciu granic Związku Radzieckiego tysiące Żydów rosyjskich emogrowało do Europy Zachodniej, USA oraz Izraela. Według izraelskiej gazety Haaretz w latach 1989-2006 z byłego Związku Radzieckiego wyemigrowało ok. 1,6 miliona Żydów. 979 tysięcy z nich wyjechało do Izraela, 325 tysięcy do Stanów Zjednoczonych a około 219 tysięcy do Niemiec.

    Prezydent Putin zapewnił, że Rosja jest gotowa przyjąć Żydów opuszczających kraje Europy Zachodniej i zapewnić im odpowiednie warunki. Powiedział, że w okresie sowieckim opuścili oni Rosję ale teraz powinni do niej wrócić.
    Europejski Kongres Żydów, będący wpływową organizacją polityczną powstał w 1986 roku a swoją główną siedzibę ma w Paryżu. Swoje biura posiada także w Brukseli, Strasburgu, Berlinie i Budapeszcie.

    na podstawie: rt.com
  • @Talbot 19:04:20
    Wyjadą?
    Kiedy?
    Żebym tylko zdążył ich pożegnać
  • @Krzysztof J. Wojtas 19:49:50
    :)))
  • @Talbot 19:04:20
    Nie przyjmie ich Putin. Już tym co z Izraela chcieli wracać odmówił. Powiedział, że V kolumna mu nie potrzebna. Tym bardziej z Polski.
  • @Talbot 19:04:20
    Politico: Wojskowym ambicjom Trumpa zagraża otyłość. Ambitny projekt administracji Trumpa dotyczący modernizacji sił zbrojnych jest zagrożony, zanim jeszcze się zaczął. Powodem tego jest malejąca liczba zdolnych do służby młodych Amerykanów, pisze „Politico”. Według danych rządowych, prawie trzy czwarte Amerykanów w wieku od 17 do 24 lat nie może zapełnić szeregów armii amerykańskiej z powodu otyłości i innych problemów zdrowotnych, karalności i braku wykształcenia. Z taką „surową rzeczywistością” zetknął się Pentagon, który planował zwerbować dziesiątki tysięcy nowych żołnierzy, marynarzy, pilotów i specjalistów ds. cybernetyki w ciągu najbliższych pięciu lat. „Wszyscy mamy w głowie wizerunek silnego amerykańskiego obywatela, zadziornego, zdolnego do wszystkiego. Ten obraz już nie odpowiada rzeczywistości” mówi emerytowany generał armii USA Thomas Spor, jeden z autorów nowego raportu fundacji Heritage Foundation pt. „Nadciągający kryzys bezpieczeństwa narodowego”.
    „Odsetek osób z nadwagą lub otyłością w naszym kraju znacznie wzrósł w ciągu ostatnich 10-15 lat. Liczba astmatyków rośnie. Odsetek osób, które ukończyły szkołę, ledwie sięga do zadowalających wartości, a w niektórych dużych miastach jest on znikomy. Przestępczość również nie zniknęła. Musimy przyznać, że w niektórych przypadkach rzeczy nie ulegają poprawie, ale pogarszają się”, twierdzi Spor. Sytuację komplikuje stosunkowo niski poziom bezrobocia. Szczególnie cierpią z tego powodu amerykańskie wojska lądowe, które w przeszłości korzystały ze złej sytuacji gospodarczej, kiedy pójście do wojska było łatwiejsze niż znalezienie pracy. Tymczasem wzrost liczby rekrutów to kluczowa część nowej strategii Białego Domu, który gotów jest wydać miliardy dolarów, aby „zabezpieczyć przewagę bojową Stanów Zjednoczonych nad Rosją, Chinami i innych państwami konkurującymi o miano potęgi militarnej". Nowy budżet zakłada zwiększenie siły amerykańskich sił zbrojnych o 56 000 osób do 2023 roku. Ale wojsko z trudem utrzymuje obecną liczbę rekrutów, zwraca uwagę pismo.
    Bardziej niepokojący jest stan edukacji. Do służby w armii amerykańskiej wymagane jest świadectwo ukończenia szkoły średniej. Statystyki federalne pokazują, że 80% uczniów kończy szkołę. Jednak specjaliści obawiają się, że dane te są niekompletne. Przestępstwa i narkotyki to kolejna ważna przeszkoda. Według niektórych raportów, co dziesiąty młody człowiek nie może przystąpić do służby wojskowej z powodu swojej kryminalnej przeszłości. Ale najbardziej oczywistą trudnością są problemy zdrowotne, wśród których szczególnie widoczna jest otyłość. Niektórzy eksperci sugerują rozwiązanie problemu poprzez zmniejszenie wymagań dla rekrutów. Ale, zdaniem innych ekspertów, posunięcie to mogłoby zaszkodzić bezpieczeństwu narodowemu. Pentagon będzie musiał wyłożyć jeszcze więcej środków, aby przyciągnąć więcej młodych ochotników za pomocą premii motywacyjnych i innych zachęt finansowych, przekonują liczni eksperci. Przede wszystkim jednak, ich zdaniem, na ten „kryzys narodowy” powinni zareagować przywódcy kraju.


    Ps..Chętnych wielu nie będzie żeby zapełniać kwatery wojskowe na cmentarzach.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY