Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
632 posty 5554 komentarze

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

The duff America

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Strzelanina pod fałszywą flagą. Kto odpowiada za masakrę na Florydzie?

 

W środę 14 lutego w liceum imienia Marjory Stoneman Douglas – feministki i obrończyni przyrody – w Parkland w metropolii Miami na Florydzie 19-letni Nicolas Cruz, były wychowanek tej szkoły, wtargnął na teren liceum i otworzył ogień z karabinu w kierunku uczniów i nauczycieli. W wyniku strzelaniny zginęło 17 osób, a 14 odniosło rany. Niewiele dni później w mediach, w tym społecznościowych, zaczęły pojawiać się komentarze kwestionujące oficjalne ustalenia policji. W tragedii zaczęto doszukiwać się drugiego dna. Z wypowiedzi tych wynikało, że chociaż masakra w liceum to dzieło szaleńca, niemniej jednak w tym szaleństwie była metoda mająca na celu skompromitować Donalda Trumpa oraz doprowadzić do zablokowania prawa obywateli do posiadania broni. Innymi słowy, świadomie bądź nie, morderca z Florydy swoim wyczynem wzmocnił i tak od kilku dekad bardzo wyraźnie występujące w USA tendencje zmierzające do budowy w Ameryce reżimu totalitarnego.

 

Obywatel ma wątpliwości

Zarówno w mediach mających dystans do opowieści z mainstreamowych przekaziorów, jak i na Facebooku i Twitterze zaczęto coraz częściej podnosić, że pokazywani w telewizji uczniowie, świadkowie masakry to „aktorzy kryzysowi” (crisis actors), czyli osoby pojawiające się na miejscach, w których doszło do przestępstw z użyciem broni palnej, zwłaszcza pociągających za sobą liczne ofiary śmiertelne, aby perorować przeciwko prawu swobodnego dostępu obywateli do broni. Są to marionetki tresowane i manipulowane przez Partię Demokratyczną, aktywistów domagających się ścisłej kontroli dostępu do broni palnej, Antifę oraz lewackiego miliardera George’a Sorosa, można było przeczytać na stronach malkontentów.

Krytycy uważają, że przykładem takiej „marionetki” jest wygadany 17-latek David Hogg, uczeń liceum, w którym szalał z bronią automatyczną Nicolas Cruz, krytykujący przed kamerami administrację Trumpa. Jak pisał Michael M. Grynbaum w tekście zamieszczonym 20 lutego w „The New York Timesie”, ten bardzo młody człowiek „stał się sensacją wśród lewicowców (dziennikarz pisze: „liberałów”) z powodu swoich jasnych i rzeczowych wypowiedzi w telewizji, w których wzywa prawodawców do wprowadzenia ostrzejszych restrykcji dotyczących dostępu do broni palnej”.

Strona internetowa The Gateway Pundit, nazwana przez dziennikarza NYT stroną „prawicowych prowokatorów”, informowała kilka dni po masakrze w liceum Stoneman Douglas, że „powiązana z Sorosem organizacja Marsz Kobiet wybrała młodych ludzi o nastawieniu antyprezydenckim, aby stali się twarzami opowiadającymi o tragedii w Parkland, natomiast nie dopuszczała do kamer uczniów o przychylnym nastawieniu do Trumpa”. Lucian Wintrich, piszący w The Gateway Pundit, zauważył tydzień po wydarzeniu, że „pojawienie się zaraz po strzelaninie w liceum w Parkland, wielu »ruchów« i aktywistów nieróżniących się w swoich poglądach jest dowodem na to, że nie są to autentyczne zjawiska”.

Ojciec jednego z dzieci, które przeżyło masakrę, powiedział zaniepokojony The Gateway Pundit, że „uczniowie używani są przez lewactwo jako narzędzia polityczne do dalszej antykonserwatywnej retoryki oraz kampanii zmierzającej do odebrania broni obywatelom”.

Na stronie Buzzfeed możemy przeczytać, że „licealiści próbują rozpocząć rewolucję w salonach swoich rodziców”. Chodzi o to, że młodzież z liceum w Parkland, a ściślej mówiąc, niewielka jej grupa, zbiera się w swoich mieszkaniach w celu tworzenia „rewolucyjnych” programów, mających nie dopuścić do takich wydarzeń, jakich byli świadkami kilka dni wcześniej. Remy Smidt, dziennikarka Buzzfeed, przedstawiła w swym reportażu jedną z „gwiazd” rodzącego się ruchu, którego ostrze wymierzone jest nie tylko w liberalne przepisy dotyczące broni, ale również w rządy obecnej administracji prezydenckiej. Siedemnastoletni Cameron Kasky „był wyczerpany. Od czasu strzelaniny udzielił ponad 50 wywiadów, w każdym z nich promując ruch przeciwko przemocy z użyciem broni palnej”. Kasky, który był twórcą nazwy ruchu Never Again (Nigdy Więcej), powiedział, że „pragnął utworzyć grupę, która dałaby jakiś większy cel żałobie” po śmierci uczniów zabitych przez Nicolasa Cruza.

 

Za młodymi starzy (manipulanci)

Aktywiści zamierzali udać się do Tallahassee, stolicy stanu Floryda, aby tam przeforsować zmiany w przepisach dotyczących broni palnej. CNN postanowiło wyemitować specjalny program ze spotkania uczniów z prawnikami w budynku władz miejskich. Młodzież planuje na 24 marca „Marsz dla Naszego Życia”, ogólnokrajową demonstrację mającą na celu rozpropagowanie idei ruchu. Dziennikarka Remy Smidt zanotowała, że „większość aktywistów zna się ze szkolnego kółka teatralnego”. Nie sposób jednak z całą pewnością stwierdzić, że ich, cokolwiek gwiazdorski sposób bycia, był wcześniej ćwiczony w zespole teatralnym.

Z kolei Lucian Wintrich ujawnił, że jeden z uczniów szkoły otrzymał propozycję udziału w akcji wymierzonej w Trumpa oraz liberalną politykę dostępu do broni. Akcja miała polegać na publikowaniu komunikatów na Twitterze i ewentualnym występie w telewizji zawierającym antykonserwatywne przesłania”. Młody człowiek, będąc zwolennikiem Trumpa, odmówił. Dziennikarz strony The Gateway Pundit uważa, że coraz większa liczba młodych ludzi zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że mogą zostać użyci jako pionki w grze politycznej lewactwa. „Działający studenci stanowią pomost między skrajnie lewicowymi grupami aktywistów i są rekrutowani spośród członków szkolnych grup teatralnych”.

Wintrich pisał, że ojciec Hogga, wspominanego już wygadanego aktywisty z Parkland, to były agent FBI. Dziennikarze dowiedzieli się też, kto stoi za tą niezwykłą i gwałtowną aktywnością młodych z liceum na Florydzie. „To ci sami ludzie, którzy pojawiają się w tle Marszu Kobiet. Są zdecydowanie przeciwko broni, Ameryce i Trampowi”. Celem takich organizacji jak lewacka Women’s March Youth Empower jest zanieczyszczenie obrazu rzeczywistości histerycznym wrzaskiem o zagrożeniach nacjonalizmem, zwłaszcza szkół i innych placówek edukacyjnych, przesycenie nadętym moralizatorstwem komunikatów kierowanych do uczniów po to, aby uzyskać nad nimi emocjonalną kontrolę. „Dzięki współpracy z tą częścią młodzieży, która swoją przyszłość wiąże ze sceną bądź filmem, oraz robieniu z nich celebrytów lewactwo próbuje prać mózgi niezliczonej ilości dzieci, strasząc je tym, że następnym razem to one staną się ofiarami przemocy z użyciem broni palnej”.

Jednak bazowanie na lękach to dopiero początek, zaczyn działań mających o wiele ambitniejsze cele niż tylko zakaz dostępu do broni. Widzieliśmy zresztą powyżej, jak w „pacyfistyczne” hasła wplata się cały szereg innych postulatów, które zmierzają do budowy NWO. „Te biedne dzieci mające mózgi kompletnie wyprane lewacką ideologią, sądzą, że będą bezpieczne, gdy ludziom zabierze się broń. Tak jakby dla ludzi, którzy chcą mieć broń, dostęp do niej był jakimś problemem. Można odebrać prawo do broni (czego nigdy nie da się w pełni wyegzekwować), a i tak możemy stać się ofiarami zamachu bombowego, ataku kwasem, rozpędzoną furgonetką, nożem, maczetą, gorącą wodą, ogniem”. Tylko że wówczas staniemy wobec zagrożenia bezbronni, czego oczywiście nie można powiedzieć o napastniku.

 

Inne teorie spisku

Alex Jones na stornie Infowars oznajmił wprost: „Strzelanina była inspirowana przez organizacje sprzeciwiające się prawu dostępu do broni dla obywateli”. Z kolei Rush Limbaugh oświadczył w prowadzonej przez siebie audycji radiowej, że młodzi aktywiści działają według scenariusza Partii Demokratycznej i mają tych samych co demokraci wrogów: National Rifle Association oraz broń”. Przypomnijmy tylko, że Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie Ameryki (NRA) to organizacja powstała w 1871 r. NRA działa na rzecz propagowania prawa do posiadania broni palnej, bezpieczeństwa jej użytkowania, a także prawa do polowania i samoobrony. NRA jest jedną z najbardziej wpływowych grup lobbystycznych. Za główny cel swej aktywności uważa ochronę drugiej poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Nic też dziwnego, że jest permanentnym celem ataku wszystkich organizacji lewackich, których zamiarem jest rozbrojenie obywateli, zarówno militarne, jak i moralne.

Strona Breitbart cytuje Limbaugh, który powiedział, że zastanawiające jest, iż „wszystkie instytucje publiczne w kraju posiadają uzbrojoną ochronę, z wyjątkiem szkół. Z jakichś powodów stanowią one obszar całkowicie niechroniony i dlatego każdy, kto chciałby dokonać masakry w placówce oświatowej, wie, że wchodząc na jej teren, będzie jedynym uzbrojonym”. To oczywiście ośmiela różnych szaleńców do ataku w szkołach. Jedynym rozsądnym wyjściem jest wprowadzenie uzbrojonej straży do szkół oraz pozwolenie, aby nauczyciele również mogli wnosić broń na teren placówek oświatowych. W wypowiedzi dla „Fox News Sunday” Limbaugh zauważył, że wprawdzie młodzi przeciwnicy dostępu do broni są bardzo elokwentni, ale słowami nie da się zatrzymać napastnika, który uzbrojony wtargnąłby na teren szkoły. „Jeśli nie w pistolet czy karabin maszynowy, to inne śmiercionośne narzędzie”, dodał.

Podobnie jak Jones i Limbaugh musiał uważać Jack Kingston, były przedstawiciel USA w Gruzji oraz stały komentator CNN, który zapytał w studiu: „Czy my naprawdę sądzimy – i pytam się zupełnie szczerze – czy my naprawdę sądzimy, że 17-latkowie potrafili z własnej inicjatywy zaplanować i zorganizować ogólnokrajowy marsz przeciwko prawu powszechnego dostępu do broni?”. Kingston został za swoje wątpliwości błyskawicznie skarcony przez prowadzącą program Alyson Camerota, która pokazała w ten sposób, czym jest, tak ważna dla dziennikarza mainstreamu, rewolucyjna czujność.

Z kolei Bill O’Reilly, były komentator polityczny Fox News, na swojej stronie internetowej zauważył: „Kiedy następnego dnia po masakrze chciałem się czegoś dowiedzieć na temat jej przebiegu, nie miałem takiej możliwości. Komentatorzy i gospodarze programów informacyjnych mówili to, co chcieli usłyszeć ich szefowie. Niezależnie, czy chodziło o kwestię kontroli dostępu do broni palnej, ruchów narodowych czy czegokolwiek innego, za co można by obwinić i skrytykować prezydenta Trumpa”.

O’Reilly mówił też, że „prasa w USA uważa, iż jej świętym obowiązkiem jest zniszczyć administrację Trumpa w każdy możliwy sposób. Więc jeżeli będzie musiała użyć w tym celu dzieci, zrobi to”.

 

 

NWO sam nie strzela, ale każe strzelać

Dla Makii Freemana z The Freedom Articles sprawa jest oczywista: to inżynierowie społeczni z Nowego Porządku Świata (NWO) stoją za szeregiem dramatycznych wypadków, do których dochodzi w USA, zwłaszcza tych związanych z zamachami, kiedy ginie wielu ludzi oraz wielu z nich zostaje rannych. Również takie wydarzenia jak strzelanina na Florydzie związana jest z machinacjami zbrodniarzy z NWO, „którzy nadal wykorzystują tego typu wydarzenia, aby umacniać swój plan strachu i dominacji”. Innymi słowy, prowokowane, inspirowane, a nawet wprost organizowane przez morderców z NWO strzelaniny, takie jak ta na Florydzie, to krwawe narzędzia inżynierii społecznej, zakładającej, aby ludzie opanowani zostali przez uczucie wiecznej trwogi, na bazie której można będzie, pod pozorem wzmocnienia bezpieczeństwa publicznego, wprowadzić totalitarny, lewacki reżim.

Pierwszym krokiem do tego, aby ten rodzaj manipulacji ludzkimi emocjami stał się nieskuteczny, jest uświadomienie sobie wielkiego oszustwa, jakim karmią nas ci, którzy chcą na naszych lękach zbudować swoją świetlaną przyszłość. Tylko szersze tło wydarzeń pozwoli nam zrozumieć, że nie dostęp do broni jest odpowiedzialny za tragedie z jej udziałem.

Po pierwsze, powinniśmy zwrócić uwagę na to, że reakcja typu „pozbądźmy się wszystkich pistoletów, a wówczas pozbędziemy się problemu przemocy z ich użyciem, mimo dobrych intencji nie bierze jednego pod uwagę – broń jest narzędziem, które można użyć zarówno do złego (napaści), jak dobrego (obrony) celu”. Uzbrojeni policjanci zabijają rocznie więcej ludzi, niż wynosi liczba ofiar takich szaleńców jak 19-letni Nicolas Cruz. Nikt jednak nie domaga się rozbrojenia policjantów. Nade wszystko kontrola dostępu do broni nie sprawi, że przestępcy nie będą mieli do niej dostępu, natomiast na pewno spowoduje, że porządni obywatele nie będą mieli czym się bronić. Poza tym wprowadza ona zasadę odpowiedzialności zbiorowej, karząc uczciwych właścicieli broni za czyny kilku szaleńców.

Odebranie obywatelom prawa do posiadania broni doprowadza do niebezpiecznej centralizacji władzy. Czyni społeczeństwo bezbronnym wobec uzbrojonego rządu, któremu coraz mniej ufa. „Dlaczego skorumpowany rząd miałby skuteczniej chronić obywatela niż on sam siebie?” Freeman przypomina również, że najwięksi tyrani, tacy jak Stalin czy Mao, zaczęli swoje rządy od rozbrajania obywateli. Czy przez to ludzie czuli się bardziej bezpieczni w Rosji Sowieckiej czy Chinach niż w USA?

Ograniczenie czy wręcz zakaz posiadania broni ośmieli przestępców, bowiem będą oni wiedzieli, że ich potencjalna ofiara jest bezbronna. Innymi słowy – mniej broni w rękach obywateli to więcej napadów i przemocy przy jej użyciu. Prawo skierowane przeciwko szerokiemu dostępowi do broni uderza w sposób oczywisty w drugą poprawkę do konstytucji, która mówiąc o powszechnym dostępie do broni, miała ostrzec rząd, że obywatele będą w stanie mu się przeciwstawić, jeśli przestanie reprezentować ich interesy. Freeman kojarzy też restrykcyjną politykę kontroli broni z uchwaloną przez ONZ, a będącą w istocie planem opracowanym na użytek NWO, Agendą 21 lub Agendą 2030. Zawiera ona m.in. pomysł przenoszenia ludzi do niewielkich osiedli miejskich, gdzie zostaną poddani monitoringowi 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Zamieszkujący te swoiste kibuce ludzie będą całkowicie zależni od rządu i pozbawieni posiadanych do tej pory praw.

Kolejnym zjawiskiem, które pozwala lepiej zrozumieć, skąd się biorą szaleńcy strzelający do niewinnych ludzi, jest nadmiar farmaceutyków, zwłaszcza psychotropów, leków bezpośrednio oddziaływujących na centralny układ nerwowy. „Leki te mają za zadanie wprowadzić nas w stan odrętwienia, oderwać od rzeczywistości, zabić zdolność do odczuć moralnych – w tym empatii”.

Makia Freeman zwraca też uwagę na to, że coraz częściej winą za takie wypadki jak ten na Florydzie obarcza się wszechobecną kulturę przemocy. Przemoc wylewa się na nas z telewizyjnych i kinowych obrazów. Przoduje w tym procederze Hollywood oraz gry komputerowe, gdzie przemoc staje się coraz bardziej realistyczna, coraz bardziej na wyciągnięcie ręki. Kultura przemocy sprawia, że coraz bardziej przemawiają do nas hasła typu: „racja tkwi w mocy”, „siła jest usprawiedliwiona” i „pokój dzięki sile”. Kultura przemocy doprowadza też do szeregu zaburzeń psychicznych, a te z kolei leczone są psychotropami, czego konsekwencję opisaliśmy powyżej. Tworzy się klasyczne błędne koło.

 

W służbie poprawności politycznej

Zjawisko narastającej przemocy z użyciem broni palnej kończącej się strzelaniną, w wyniku której śmierć ponosi wiele osób, należy też wiązać z praniem mózgów przyszłych agresorów dokonywanym w ramach mind control. Najbardziej znaną operacją mającą na celu przekształcić ludzi w maszyny do zabijania jest ta nosząca nazwę MK Ultra rozpoczęta przez CIA we współpracy z byłymi hitlerowcami, pracownikami laboratoriów psychologicznych i medycznych. Jej efektem było m.in. zabójstwo Johna Kennedy’ego, Roberta Kennedy’ego, Martina Luthera Kinga czy Johna Lennona, uważa Makia Freeman.

Redaktor i dziennikarz The Freedom Articles pisze, że wymienione wyżej zjawiska są wykorzystywane przez „siłę kierującą”, która bazuje na tym, nienotowanym niegdyś, wzroście agresji wśród mieszkańców Ameryki, opanowanej przez orwellowskie klimaty – im więcej mówi się o pokoju, przyjaźni, humanitaryzmie, tym więcej jest wrogości między ludźmi, tym bardziej narasta wśród nich nieufność, obawy, wzajemna agresja. „Oficjalne relacje z miejsca krwawych wydarzeń, podczas których giną ludzie, pełne są niejasności. W narracji więcej jest dziur niż w przysłowiowym serze szwajcarskim”. Freeman uważa, że już samo to pozwala domniemywać, że cała akcja przebiegała pod fałszywą flagą. Była wyreżyserowana.

Często okazuje się, że w czasie zajść odbywały się ćwiczenia wojskowe w pobliżu miejsca strzelaniny. Ktoś wcześniej ostrzegał przed możliwością tragedii. W przypadku Parkland była to kobieta, która na początku stycznia dzwoniła do FBI, opisując młodego człowieka (później okazało się, że był to Cruz), który przechadza się uzbrojony w broń palną i nóż i „lada chwila może wybuchnąć”. Poza tym przyszły zamachowiec przechwalał się w mediach społecznościowych, że pragnie zabijać ludzi. Biorąc pod uwagę, że media te są od dawna pod specjalnym nadzorem służb państwowych, bojących się możliwości użycia ich do inicjowania i koordynowania poważnych wystąpień społeczeństwa, mającego dość reżimu, należy stwierdzić, że FBI i inne tajne służby od dawna miały na oku szaleńca. Stąd pytanie: dlaczego dopuściły do masakry?

Częstym zjawiskiem są pełne sprzeczności relacje naocznych świadków. Kolejnym jest fakt, że gdy oficjalna narracja mówi o jednym napastniku, w wypowiedziach świadków mowa jest o kilku osobach strzelających do ludzi. Media głównego nurtu najczęściej bardzo szybko wymieniają nazwisko rzekomego agresora lub osoby, z której chcą uczynić kozła ofiarnego. Zazwyczaj są to osoby młode, niezbyt silne lub z nadwagą, bez żadnego przeszkolenia wojskowego. Najczęściej też w takich sytuacjach dochodzi do zniszczenia bądź zgubienia ważnych dowodów w sprawie.

Manipulatorzy NWO, którzy rozpisują partyturę tragicznych wydarzeń, są bardzo przebiegli. Celowo wybierają właśnie placówki szkolne jako miejsca dokonywania masakry przy użyciu pistoletów bądź karabinów. Chodzi o to, aby wytworzyć w ten sposób maksymalną ilość emocji, strachu i chaosu, które są głównym paliwem dla Nowego Porządku Świata. Poza tym umożliwia to inspiratorom kneblowanie ust krytykom oficjalnego opisu wydarzeń. Takie osoby oskarżane są o znieczulicę, o to, że są nieczułe na śmierć dzieci i cierpienie rodzin. Bo zamiast „łączyć się w bólu”, cynicznie wykorzystują nieszczęście do podgrzewania atmosfery podejrzeń.

Dodatkowo przyzwyczaja to do autocenzury oraz akceptacji faktu, że istnieją pewne obszary, na które nie należy wkraczać (swoiste intelektualne „no go” zones), oraz tematy, których nie należy rozważać. A wszystko to z kolei jest tym właśnie, o co chodzi poprawności politycznej, będącej ideologicznym fundamentem Nowego Porządku Świata, mającego zastąpić porządek utworzony przez cywilizację łacińską.

 

 Napisane przez Robert Kościelny

 

http://freedom-articles.toolsforfreedom.com/false-flag-mass-shootings-stages-awakening/

https://www.nytimes.com/2018/02/20/business/media/parkland-shooting-media-conspiracy.html

http://www.thegatewaypundit.com/2018/02/behind-various-anti-gun-movements-popping-parkland/

https://www.buzzfeed.com/remysmidt/heres-what-its-like-at-the-headquarters-of-the-teens?utm_term=.osygnxM1D#.kuj9nJy5V

 

https://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/5577-strzelanina-pod-falszywa-flaga-kto-odpowiada-za-masakre-na-florydzie

 

DUFF -slang: (Adjective) idiotyczny, zepsuty; fałszywy, do niczego, do kitu, niewłaściwy, bezużyteczny;

KOMENTARZE

  • Żydowska hucpa w stadium finalnym – NON POSSUMUS
    http://46bah7dkfu-flywheel.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2015/01/Skrzypek-na-dachu-fot-Strudzi%C5%84ski-550x360.jpg


    Niech nam nikt nie opowiada bzdur i nie zaklina rzeczywistości mówiąc, że przegłosowana właśnie przez amerykański Kongres ustawa 447 – dająca prawo Departamentowi Stanu do wspomagania organizacji międzynarodowych zrzeszających ofiary Holokaustu oraz wspierania ich w odzyskaniu żydowskich majątków, które nie mają spadkobierców – nie ma żadnego znaczenia, bo gdyby nie miała znaczenia, Żydzi nie parliby tak mocno do jej przegłosowania.

    Niech nam nikt nie mówi więcej o przyjaźni polsko- żydowskiej czy polsko – izraelskiej, bo czegoś takiego nie ma i nigdy nie było.

    Przedsiębiorstwo Holokaust na naszych oczach, przy otwartej kurtynie, otwiera właśnie nowy rozdział, który ma doprowadzić do wydarcia z Polski miliardów dolarów i do popchnięcia naszego kraju na skraj przepaści, a tymczasem polscy decydenci vide wicepremier Jarosław Gowin – „ustawa nie ma znaczenia prawnego, nie może być podstawą do roszczeń” – czy szef MSZ Jacek Czaputowicz (ten sam, który za Grossem kłamliwie obciąża Polaków o mord w Jedwabnem) – „nie przywiązywałbym do ustawy zbytniej wagi, ponieważ Polska nie jest w niej wymieniona w nazwie i w treści” – strugają durniów i mydlą nam oczy. Trzeba zdać sobie sprawę, że stajemy właśnie w obliczu bardzo poważnego zagrożenia i tylko od nas, od naszej determinacji i odwagi, zależy to, czy pozwolimy na dalsze naigrywanie się z prawdy historycznej, naszej historii i naszego prawa. Opinia publiczna, to wielka siła, dużo większa, niż wielu mogłoby się wydawać i to od niej zależy, czy pozwolimy decydentom na dalsze upokarzanie naszego kraju i płaszczenie się przed Żydami, dla których fakty historyczne i polskie prawo nie mają żadnego znaczenia. Choćby wyło piekło i szatani – w tej sprawie, bez względu na wszystko, nie wolno nam ustąpić nawet na cal, bo od tego zależy nie tyle los następnej kadencji – jak patrzą politycy – ile następnych pokoleń. NON POSSUMUS.

    Wojciech Sumliński
    sumlinski.pl

    Za: Facebook – Wojciech Sumliński (4-25-2018)
    Gadowski dla PCh24.pl: Polska przez lata nie zrobiła niczego w sprawie ustawy 447

    – Przegłosowanie przez amerykański Kongres ustawy 447 to największa klęska polskiej dyplomacji w ostatnich kilkudziesięciu latach – ocenił w rozmowie z portalem PCh24.pl Witold Gadowski.

    Publicysta podkreśla, że treść przyjętej we wtorek przez Izbę Reprezentantów ustawy 447 zobowiązującej rząd amerykański do wspierania roszczeń organizacji ubiegających się o mienie bezspadkowe ofiar zagłady Żydów była tworzona przez kilka lat, a polskie władze miały wiedzę na jej temat. – Przegłosowanie przez amerykański Kongres ustawy 447 to największa klęska polskiej dyplomacji w ostatnich kilkudziesięciu latach, a w szczególności ministra Jacka Czaputowicza i prezydenta Andrzeja Dudy – podkreślił. Dodał, że pomimo wielu sygnałów i apeli, jakie przez ostatnie miesiące napływały do nich w tej sprawie, ani szef MSZ, ani prezydent RP nie zrobili niczego konstruktywnego, co mogłoby uchronić Polskę i Polaków przed zagrożeniem, jakie niesie ustawa 447.

    Witold Gadowski przyznał, że w pełni rozumie działanie Stanów Zjednoczonych. – To wszystko jest spójne i logiczne, ponieważ dzięki przegłosowaniu ustawy 447 Amerykanie mogą „zarobić” kilkadziesiąt miliardów dolarów. Biorąc pod uwagę, że poniosą przy tym zerowe bądź co najwyżej minimalne koszty, byłoby czymś dziwnym, gdyby zagłosowali w tej sprawie inaczej – podkreślił. Dodał, że pretensje należy mieć do polskich władz, które przez lata nie zrobiły niczego, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji.

    Zdaniem publicysty „przyśpieszenie” w sprawie ustawy 447 nastąpiło po tym, jak w roku 2017 Patryk Jaki poinformował o pracach polskiego rządu nad tzw. ustawą reprywatyzacyjną. – Wszystko, co potem się działo, łącznie z histerycznym atakiem na Polskę i oskarżaniem nas o czynny udział w Holocauście, to w mojej ocenie pokłosie tamtej inicjatywy. Porządna „ustawa reprywatyzacyjna” pozwoliłaby bowiem zatrzymać wszelkie pretensje o mienie bezspadkowe, jakiego domagają się od Polski przedstawiciele środowisk żydowskich wspierani przez Amerykanów – zaznaczył. Dodał, że taka ustawa jednak do dzisiaj nie powstała i już niedługo może się ona na nic nie przydać.

    Dziennikarz odniósł się również do wypowiedzi, jakiej w sprawie ustawy 447 udzielił przebywający za oceanem wicepremier Jarosław Gowin. – Chcę wszystkich uspokoić. Tak zwany JUST Act nie ma żadnego znaczenia prawnego, nie może być podstawą do jakichkolwiek roszczeń wobec państwa polskiego – mówił we wtorek polityk. Zdaniem Witolda Gadowskiego wicepremier Gowin nie musi się martwić, ponieważ on sam nie ucierpi na ewentualnych konsekwencjach w tej sprawie. – Ucierpią zwykli Polacy jak ja czy czytelnicy portalu PCh24.pl, którzy będą musieli wyciągnąć portfele i spłacić wszystkie roszczenia, które zdaniem niektórych ekspertów mogą sięgać nawet 300 miliardów dolarów! Nie możemy na to pozwolić! Nie możemy dać się okraść! – podsumował.

    TK

    Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2018-04-25)
    „JUST Act” i duch Bartoszewskiego. Co dalej z żydowskimi roszczeniami?

    Pomimo sprzeciwu środowisk polonijnych, Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych 24 kwietnia zagłosowała za przyjęciem senackiej ustawy S. 447 czyli tak zwanej JUST Act (Justice for Uncompensated Survivors Today Act of 2017) przez aklamację. Co ciekawe, swój udział w powstaniu tej ustawy ma rząd PO-PSL, a konkretnie minister tego rządu, Władysław Bartoszewski…

    Zapisy JUST Act wymuszają na Departamencie Stanu USA stałe raportowania do Kongresu o tym, które kraje nie wywiązują się z obowiązku restytucji mienia nielegalnie przejętego w czasie Holokaustu i w czasach okupacji komunistycznej. Jedyną kongresmenką przeciwstawiającą się jej przyjęciu była Ileana Ros-Lehtinen z Florydy, która chciała znacznie bardziej restrykcyjnego prawa.

    Podczas 40-minutowej debaty Ros-Lehtinen stwierdziła wielokrotnie, że senacki projekt ustawy S. 447 to tylko „zasłona dymna”, gdyż mie zapewnia sprawiedliwości dla ocalałych z Holokaustu. W sprawie ustawy wypowiadali się poza Ros-Lehtinen, głownie kongresmeni z Nowego Jorku i Florydy.

    Izba początkowo zamierzała głosować nad własnym projektem – ustawą HR 1226 – podobnym w treści do projektu senackiego. Jednak przewodniczący niższej Izby Kongresu Paul Ryan postanowił w zeszły piątek zawiesić standardową procedurę i zezwolić na głosowanie za projektem senackim S.447.

    Republikanin Ed Royce z Kalifornii przyznał podczas sesji, że liczne organizacje żydowskie, takie jak WJRO i ADL wywierały ogromną presję na przedstawicieli Kongresu, by zatwierdzili ustawę S. 447. Wejdzie ona w życie, jak tylko podpisze ją prezydent USA Donald Trump.

    Zjednoczona Prawica bagatelizuje sprawę

    Przebywający w Waszyngtonie wicepremier Jarosław Gowin jeszcze przed głosowaniem uspokajał, że obawy środowisk polonijnych i zatroskanych Polaków są bezpodstawne. – Chcę wszystkich uspokoić. Tak zwany JUST Act nie ma żadnego znaczenia prawnego, nie może być podstawą do jakichkolwiek roszczeń wobec państwa polskiego – mówił wicepremier poproszony o komentarz przez Polskie Radio.

    Gowin podkreślił, że ambasada RP w Waszyngtonie jest w kontakcie z amerykańską administracją. Polonię uspokajał także przebywający w Waszyngtonie wicemarszałek Senatu Adam Bielan. – Oczywiście szanujemy emocje i uczucia amerykańskiej Polonii. Rozumiemy, że ta ustawa wzbudza bardzo duże zainteresowanie, natomiast nie uważamy, że ona będzie miała przełożenie na relacje polsko-amerykańskie. Ta ustawa ma charakter symboliczny, nie ma praktycznego znaczenia – tłumaczył. Bielan zapewnił, że strona polska „będzie w tej sprawie przedstawiać swoje racje, ponieważ sprawa reprywatyzacji i restytucji mienia dzieli Polskę i środowiska żydowskie”.

    Co dokładnie zawiera JUST Act?

    Ustawa S.477 ma pomóc ocalonym z Holokaustu, rodzinom ofiar i instytucjom żydowskim domagać się od rządu USA interwencji względem państw, które nie zwróciły mienia żydowskiego ani nie zadośćuczyniły nie tylko prawowitym właścicielom i ich rodzinom, lecz także instytucjom żydowskim w przypadku mienia bezspadkowego, prowadzącym chociażby działalność edukacyjną nt. Holokaustu (potencjalnie więc np. organizacja Jonny Dannielsa – From the Depth – mogłaby ubiegać się o środki z ewentualnie pozyskanego odszkodowania bezspadkowego).

    Problem w tym, że organizacje, które zgłaszają roszczenia do majątku bezspadkowego, zgodnie z polskim prawem jak i międzynarodowymi standardami, nie mają do tego absolutnie żadnej legitymacji prawnej. Co więcej, żydowskie roszczenia majątkowe były rozwiązywane i rozliczane przez liczne powojenne systemy odszkodowań, w szczególności przez luksemburską umowę między Izraelem a Niemcami. Na podstawie tej umowy państwo Izrael, żydowskie organizacje ds. restytucji mienia i osoby fizyczne otrzymały odszkodowanie od Niemiec w wysokości 100 miliardów dolarów amerykańskich. Rekompensata stanowiła zadośćuczynienie za wszystkie ludzkie i materialne straty poniesione przez europejskich Żydów w wyniku ludobójczej polityki niemieckiej i zniszczenia mienia żydowskiego.

    Projekt w obecnej formie zobowiązuje Departament Stanu do regularnego raportowania o postępach w zakresie zwrotu mienia albo odszkodowania z tytułu utraconych nieruchomości i wszelkich kosztowności żydowskich zagarniętych przez nazistów na terenie Europy lub ich nacjonalizacji w okresie komunizmu. Ustawa wskazuje także, że mienie pożydowskie i odszkodowania miałyby być zwracane nie tylko spadkobiercom – co w rzeczywistości ma miejsce obecnie – ale w ogóle szeroko pojętemu środowisku żydowskiemu, z przeznaczeniem na edukację, pielęgnowanie pamięci o Holokauście i na „inne cele”.

    Projekt wyraźnie stanowi, że „w przypadku bezspadkowej własności wymagane jest zabezpieczenie własności lub odszkodowania, by wspomóc ofiary Holokaustu, wesprzeć edukację o Holokauście i inne cele”.

    Spadek po rządach PO-PSL i Władysławie Bartoszewskim

    Ustawa powołuje się na deklarację uczestników tzw. konferencji Terezińskiej. Czym ona była? Otóż stanowiła spotkanie przedstawicieli ponad czterdziestu państw, którzy zapowiedzieli wspólne starania o ułatwienie odzyskania mienia żydowskiego zarówno spadkobiercom, jak i… osobom pochodzenia żydowskiego w żaden sposób nie spokrewnionym z właścicielami przepadłych majątków. W spotkaniu uczestniczyli także przedstawiciele organizacji żydowskich i „eksperci”. Spotkanie odbyło się w Czechach 30 czerwca 2009 roku.

    Z ramienia rządu PO-PSL końcową Deklarację Terezińską podpisał minister Władysław Bartoszewski. Deklaracja wzywa „by tam, gdzie nie zostało to osiągnięte, podjęto skuteczne działania na rzecz restytucji mienia żydowskiego wspólnotowego i religijnego majątku w drodze restytucji in rem lub rekompensaty” poprzez:

    – ułatwienie dochodzenia roszczeń ofiar Holokaustu;

    – tam natomiast, gdzie nie ma spadkobierców – i na ten zapis powołuje się ustawa JUST – pozyskania odszkodowania lub majątku pożydowskiego, który mógłby „służyć jako podstawa do spełnienia potrzeb materialnych znajdujących się w potrzebie ofiar Holokaustu i zapewnienia ciągłej edukacji o Holokauście, jego przyczynach i konsekwencjach”.

    W Terezinie zalecono powołanie specjalnych programów narodowych, które zajmowałby się kwestiami restytucji mienia żydowskiego i dalszą współpracą międzynarodową w celu wypracowania jak najlepszych praktyk w dziedzinie zwrotu mienia żydowskiego. Państwa miałyby także szczegółowo skatalogować i opracować raporty dot. mienia żydowskiego w każdym kraju, również „majątku kulturalnego”, obejmującego wszelkie dzieła sztuki, wartościowe przedmioty, manuskrypty itp., by także za te „utracone dzieła” zadośćuczynić żydowskiej społeczności. Deklaracja wzywa do zwalczania antysemityzmu, powszechnej edukacji w szkołach o Holokauście i kultywowania pamięci o ofiarach Holokaustu, szkolenia nauczycieli itd.

    Uzasadniając projekt amerykańskiej ustawy, jej inicjatorzy przekonywali, że opiera się on właśnie na międzynarodowej Deklaracji Terezińskiej. Potwierdza ona, że „​​ochrona prawa własności jest istotnym elementem demokratycznego społeczeństwa opartego na rządach prawa” i uznaje „znaczenie restytucji mienia lub rekompensaty za konfiskatę związaną z Holokaustem w latach 1933-45”. Promotorzy JUST Act zwrócili także uwagę, że niestety wiele państw, które poparły tę deklarację, w tym wielu sojuszników USA z NATO, nie zajęło się w pełni kwestią zwrotu żydowskiej własności komunalnej, prywatnej i bezspadkowej.

    Co czeka Polskę?

    Departament Stanu będzie musiał co roku uwzględniać w odpowiednich raportach działania w zakresie praw człowieka, przestrzegania wolności religijnej i zdawać sprawozdanie z charakteru i zakresu przepisów krajowych lub przepisów wykonawczych dotyczących identyfikacji, zwrotu nienależnie przejętych lub znacjonalizowanych aktywów z epoki Holokaustu oraz zgodności z celami Deklaracji Terezińskiej o zasobach i problemach związanych z Holokaustem”. Dotyczy to państw-sygnatariuszy owej deklaracji, do których należy także Polska.

    W uzasadnieniu do projektu wskazuje się na kwestie związane:

    – ze zwrotem prawowitemu właścicielowi niesłusznie zajętego lub znacjonalizowanego mienia, w tym mienia religijnego lub komunalnego, lub zapewnienie podobnej własności zastępczej, lub wypłatę godziwej rekompensaty prawowitemu właścicielowi;

    – wykorzystanie zasad konferencji Waszyngtońskiej dotyczącej dzieł sztuki skonfiskowanych przez nazistów i Deklaracji Terezinskiej dotyczącej rozstrzygania roszczeń odnośnie nieruchomości publicznych i prywatnych;

    – zwrotu bezspadkowej własności w celu pomocy potrzebującym ocalałym z Holokaustu;

    – postępu w realizacji roszczeń obywateli USA ocalałych z Holokaustu i członków ich rodzin.

    Dlatego JUST Act ma na stałe zmienić obowiązujące prawo, wymagając od Departamentu Stanu raportowania nt. wywiązywania się niektórych państw (np. Polski) z realizacji celów Deklaracji Terezińskiej, a także działań podejmowanych przez te kraje w celu rozwiązania problemu roszczeń obywateli USA. Ma to pozwolić na „zwiększenie wysiłków USA, by nakłonić kraje Europy Środkowej i Wschodniej do osiągnięcia postępu w tej kwestii i pomoże w wypełnieniu zobowiązania Ameryki do zapewnienia sprawiedliwości ofiarom Holokaustu i ich rodzinom”.

    Projekt uzyskał silne wsparcie wielu instytucji, w tym Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego (WJRO), Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego (AJC), Ligi Przeciw Zniesławieniu (ADL), J Street, której założycielem jest G. Soros, Żydowskiej Federacji Ameryki Północnej (JFNA), B’nai B’rith International, Hebrajskiego Stowarzyszenia Pomocy Imigrantom (HIAS), Koalicji Narodowej Wspierającej Żydów Euroazjatyckich, Federacji Żydowskiej z Milwaukee i kilku innych fundacji.

    Stanisław Michalkiewicz – od lat przestrzegający przed bezpodstawnymi roszczeniami żydowskimi – wyliczył, że na tej podstawie Żydzi będą żądać od państwa polskiego zadośćuczynienia w wysokości 300 mld dolarów. To równowartość trzech rocznych budżetów Polski.

    Źródło: house.gov., stopacthr1226.org., Pch24.pl, polskieradio.pl.

    AS

    Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2018-04-25)
    Rzecznik prezydenta: na mocy ustawy 447 mogą być wobec Polski formułowane roszczenia

    Rzecznik prezydenta RP Krzysztof Łapiński zapewnił, że przyjęta przez amerykański Kongres ustawa 447 nie była bagatelizowana ani przez stronę rządową, ani przez Andrzeja Dudę.

    Gość poranka „Siódma-Dziewiąta” zaznaczył, że sama ustawa nie oznacza wprost, że Polska będzie musiała płacić gigantyczne odszkodowania z tytułu roszczeń bliskich ofiar Holokaustu.

    – Ten akt nie był bagatelizowany ani przez stronę rządową, ani Pana Prezydenta. Pamiętajmy, że to suwerenna decyzja senatorów i kongresmenów amerykańskich. Trzeba przypominać, że Polska była ofiarą hitlerowskich Niemiec, że Polska była zniszczona, miała starty gospodarcze, kulturalne, ludzkie – mówił Krzysztof Łapiński.

    Rzecznik prezydenta podkreślił, że Polacy powinni przypominać, kto wywołał II wojnę światową i kto był sprawcą Holokaustu. – My naprawdę nie powinniśmy płacić za szkody i krzywdy wyrządzone nam, obywatelom II RP, przez III Rzeszę – zaznaczył Łapiński.

    Rzecznik przyznał jednak, że „ta ustawa może być o tyle niebezpieczna, że roszczenia mogą być formułowane”. – Muszą być podejmowane działania dyplomatyczne. (…) Sama ustawa nie oznacza wprost, że Polska ma płacić odszkodowania czy jakieś gigantyczne sumy. Musimy pamiętać, kto wywołał II wojnę światową – mówił Łapiński.

    Pomimo sprzeciwu środowisk polonijnych, Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych 24 kwietnia zagłosowała za przyjęciem senackiej ustawy 447, czyli tak zwanej JUST Act (Justice for Uncompensated Survivors Today Act of 2017) przez aklamację.

    Źródło: wprost.pl

    luk

    Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2018-04-25)
    S.447 (Sprawiedliwość dla niewynagrodzonych za Holocaust) przeszła w Kongresie

    Amerykański Kongres przegłosował ustawę S.447 – Justice for Uncompensated Survivors Today (JUST) Act of 2017. Daje ona Departamentowi Stanu USA prawo do wspomagania organizacji międzynarodowych zrzeszających ofiary Holokaustu oraz wspierania ich poprzez swoje kanały dyplomatyczne w odzyskaniu żydowskich majątków, które nie mają spadkobierców. Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta Donalda Trumpa.

    Przyjęty wcześniej przez Senat projekt określany mianem JUST Act (ustawa/akt sprawiedliwości) zobowiązuje Departament Stanu do przygotowania w ciągu 18 miesięcy raportu na temat tego jak poszczególne kraje wywiązują się z obowiązku restytucji mienia oraz dalszego jego aktualizowania. Ustawa została przyjęta poprzez głosowanie ustne, bez sprzeciwu.

    Podczas debaty, która odbyła się niemal przy pustej sali, reprezentująca Florydę Ileana Ros-Lehtinen krytykowała ustawę za brak mechanizmu, który mógłby pomóc w egzekwowaniu roszczeń. “Pierwszy raport ma zostać przygotowany w ciągu 18 miesięcy. Wielu poszkodowanych nie dożyje nawet momentu jego ogłoszenia. Ta ustawa jest daleka od tego, czego dziś potrzebują poszkodowani”.

    Wspierający ustawę kongresman Ed Royce z Kalifornii przekonywał jednak, że JUST Act pomoże wywrzeć presję na kraje ociągające się z restytucją mienia poprzez “wskazanie ich i zawstydzenie”.

    Przeciwko ustawie protestowała część organizacji polonijnych, w tym kluby Gazety Polskiej i Kongres Polonii Amerykańskiej. Przebywający w Waszyngtonie wicepremier Jarosław Gowin podkreślał jednak, że JUST Act nie ma żadnego znaczenia prawnego i nie może być podstawą do jakichkolwiek roszczeń wobec państwa polskiego.

    – Nie możemy uprzywilejowywać żadnej grupy; ta ustawa nie jest dobra, bo chce postawić jakąś grupę Polaków żydowskiego pochodzenia, która opuściła kraj, przed resztę Polaków – mówił wcześniej szef MSZ Jacek Czaputowicz o amerykańskiej ustawie. – Ja bym nie przywiązywał do tego (ustawy 447 – red.) zbyt dużej wagi.
    Odpowiedź na interpelację nr 18213
    w sprawie potencjalnych żydowskich roszczeń wobec Polski

    Odpowiadający: podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Bartosz Cichocki

    Warszawa, 05-01-2018

    Szanowny Panie Marszałku!

    W odpowiedzi na interpelację nr 18213 p. Posła Roberta Winnickiego ws. potencjalnych żydowskich roszczeń wobec Polski przedstawiam następujące wyjaśnienia i informacje.

    1. Czy wspomniany dokument był analizowany przez MSZ? Jeśli nie to dlaczego i czy Pan Minister planuje podjęcie takich pilnych kroków?

    Regulacja S. 447 Justice for Uncompensated Survivors Today (JUST) Act of 2017 będąca przedmiotem interpelacji jest obiektem pogłębionego zainteresowania polskich służb dyplomatycznych i podlega analizie ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Amerykański Senat 12 grudnia 2017 r. jednomyślnie przyjął projekt ustawy (S. 447), która nakłada na Sekretarza Stanu USA obowiązek monitorowania w poszczególnych państwach kwestii związanych ze zwrotem mienia utraconego podczas II wojny światowej, a także zagrabionego przez władze komunistyczne. Jego autorami są senatorowie Marco Rubio (R – Floryda) oraz Tammy Baldwin (D – Wisconsin). Projekt skierowano aktualnie do Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów, która od lutego br. debatuje nad siostrzanym projektem (H. R. 1226), zawierającym niewielkie zmiany w stosunku do projektu senackiego.

    2. Czy pan Minister podziela opinię, że wspomniany akt może stanowić podstawę do wysuwania wielomiliardowych roszczeń majątkowych wobec państwa polskiego przez środowiska i organizacje żydowskie?

    Mając na uwadze etap procesu legislacyjnego, na jakim znajdują się prace nad ustawą JUST Act oraz brak pewności co do jej finalnego kształtu przedwczesnym byłoby przesądzać o ostatecznych skutkach regulacji.

    3. Czy kwestia potencjalnych roszczeń majątkowych wobec państwa polskiego była przedmiotem rozmów między przedstawicielami Polski i innych państw, szczególnie USA, w ciągu ostatnich dwóch lat? Jeśli tak, to czego dotyczyły te rozmowy?

    4. Czy którekolwiek państwo uzależniało swój stosunek do Polski oraz poparcie polityczne dla polityki polskiego rządu od zadośćuczynienia przez Rzeczpospolitą żydowskim roszczeniom majątkowym?

    Problematyka reprywatyzacyjna pojawia się na agendzie polsko-amerykańskiego i polsko-izraelskiego dialogu politycznego (z różną częstotliwością) od dłuższego czasu. W poprzednich latach przedstawiciele strony polskiej przy okazji różnego rodzaju kontaktów z żydowskimi organizacjami operującymi na terenie USA, przedstawicielami amerykańskiej administracji, Kongresu USA oraz reprezentantami władz Izraela konfrontowani byli z ogólnymi postulatami uporządkowania spraw związanych z procesami przejęcia (nacjonalizacji) nieruchomości przez władze komunistyczne po 1944. Wynikało to przede wszystkim z faktu, iż Polska jest ostatnim państwem Europy Środkowej i Wschodniej, w którym po 1989 r. nie uchwalono ustawy reprywatyzacyjnej. W tym kontekście wskazywano m.in. na negatywny wpływ nie uregulowania powyższej kwestii dla szeroko rozumianego wizerunku Polski na świecie.

    5. Jakie działania podejmuje rząd RP, a w szczególności MSZ, by zapobiec niebezpieczeństwu związanemu z potencjalnymi roszczeniami majątkowymi wobec państwa polskiego?

    Wszelkie przypadki roszczeń majątkowych wobec państwa polskiego formułowane przez inne państwa, ich obywateli oraz organizacje/środowiska funkcjonujące za granicą podlegają stałemu monitoringowi polskich służb dyplomatycznych na świecie. W wymiarze prawnym uporządkowaniu spraw związanych z procesami przejęcia (nacjonalizacji) nieruchomości przez władze komunistyczne po 1944 r. i ich skutków ma służyć przedstawiony przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt ustawy o zrekompensowaniu niektórych krzywd wyrządzonych osobom fizycznym wskutek przejęcia nieruchomości lub zabytków ruchomych przez władze komunistyczne po 1944 r. Upublicznienie w październiku 2017 r. ww. projektu ustawy spotkało się z szerokim odzewem środowisk żydowskich w USA, w tym m.in. przedstawicieli: World Jewish Restitution Organization (WJRO), National Coalition Supporting Eurasian Jewry (NCSEJ), American Jewish Committee (AJC) oraz B’nai B’rith International oraz części korpusu dyplomatycznego w Warszawie (w tym m.in. ambasad USA i Izraela). Strona polska (Ministerstwo Sprawiedliwości i Ministerstwo Spraw Zagranicznych) podtrzymuje dialog z ww. podmiotami, wyjaśniając założenia i cele nowych, polskich regulacji dot. problematyki restytucyjnej.

    Z poważaniem,

    Z upoważnienia Ministra Spraw Zagranicznych

    Bartosz Cichocki
    Podsekretarz Stanu



    źródło:

    S.447 – 115th Congress
    zastrzeżenia prawne
    Odpowiedź na interpelację nr 18213
    onet.pl

    Za: prawica.net (25 kwietnia 2018)

    Polska wystawiona przez USA na żer „Przedsiębiorstwa Holokaust”

    Podczas, gdy jeszcze niedawno media głównego nurtu przeważnie milczały na temat ustawy amerykańskiego senatu nr 447, tak teraz, gdy właśnie ustawa ta przyjęta została jednogłośnie przez Kongres USA, przeczytać można o tym wszędzie.

    Dziennik “Rzeczpospolita” napisał wręcz, że Stany Zjednoczone “przejmują nadzór nad reprywatyzacją”. Chodzi oczywiście o reprywatyzację w takich krajach jak Polska, która – jak dotąd – żadnej reprywatyzacji tak naprawdę nie przeprowadziła. Nowouchwalony akt prawny nazywa się fachowo “Ustawą o sprawiedliwości dla ofiar, którym nie zadośćuczyniono”. Czy ofiarami tymi będą Polacy? Oczywiście, że nie, chociaż im również nie zadośćuczyniono po wojennej zawierusze i rządach komunistycznych. Ustawa wyraźnie odwołuje się do tzw. deklaracji z Terezina, podpisanej w 2009 roku przez 46 państw, a mówiącej o “traumie żydów” spowodowanej Holokaustem i konieczności wparcia na – jak można się domyśleć – ich terapię. A jakie wsparcie może być inne, jeśli nie zapłacenie haraczu, jakiego ztraumatyzowani żydzie domagają się – m.in. od Polski – od jakiegoś czasu.

    Minister Sprawa Zagranicznych rządu RP, Jacek Czaputowicz bagatelizuje sprawę. Pytany niedawno o tę sprawę stwierdził, że ta ustawa do niczego Polski nie zobowiązuje i ma znaczenie wyłącznie symboliczne. Podobnie uważa wicepremier Gowin. Pytanie tylko, czy mający odpowiadać za jej realizację Departament Stanu USA, też potraktuje ją w kategoriach jedynie symbolicznych? Stany Zjednoczone, którego Polska pod rządami PiS stała się 100-procentowym wasalem, będą miały różne formy nacisku na polityków w naszym kraju, by spłatę haraczu żydom wymusić. Takie są niestety skutki stawiania w polityce zagranicznej na jednego konia. Stanisław Michalkiewicz, który od lat przestrzegał przed żydowskimi roszczeniami, przez co dorobił się – chyba dożywotnio – etykietki “antysemity” nr 1, twierdzi, że jeśli roszczenia żydowskie zostaną zrealizowane, czeka nas kolejna okupacja.

    Ustawa 447 czeka już tylko na podpis prezydenta Donalda Trumpa.

    Przypomnijmy zatem czego dotyczą najważniejsze zapisy Deklaracji Terezinskiej z 2009 roku. Oto jej fragmenty:

    “(…) Mając na uwadze niewiążący prawnie charakter niniejszej Deklaracji i jej moralną odpowiedzialność, i z zastrzeżeniem postanowień obowiązującego prawa międzynarodowego i zobowiązań,
    1. Uznając, że osoby, które przeżyły Holokaust (Shoah) i inne ofiary nazistowskiego reżimu i jego kolaborantów, przeszły bezprecedensową fizyczną i emocjonalną traumę podczas swojej ciężkiej próby, Państwa Uczestniczące biorą pod uwagę specjalne społeczne i medyczne potrzeby wszystkich, którzy przeżyli, mocno popierają zarówno
    publiczne, jak i prywatne starania w swoich krajach mające na celu umożliwienie im życia w godności przy niezbędnej podstawowej opiece, jakiej ona wymaga.
    2. Uznając ważność restytucji nieruchomości wspólnotowych i prywatnych, które należały do ofiar Holokaustu (Shoah) i innych ofiar nazistowskich prześladowań, Państwa Uczestniczące wzywają do podjęcia wszelkich starań mających na celu naprawienie konsekwencji bezprawnych przejęć majątków, takich jak konfiskaty, wymuszone sprzedaże i sprzedaże pod przymusem, które stanowiły element prześladowań tych niewinnych ludzi i grup, z których olbrzymia większość zmarła nie pozostawiając spadkobierców.
    (…) Wzywamy, by tam, gdzie nie zostało to skutecznie osiągnięte, zostały podjęte wszelkie możliwe starania na rzecz restytucji byłego żydowskiego wspólnotowego i religijnego majątku w drodze albo restytucji inrem albo rekompensaty, tak jak to będzie właściwe; i
    (…) 2. Uważamy, że ważne jest, tam gdzie nie zostało to jeszcze skutecznie osiągnięte, zajęcie się prywatnymi roszczeniami ofiar Holokaustu (Shoah) dotyczącymi nieruchomości byłych właścicieli, spadkobierców lub ich następców, w drodze albo restytucji in rem albo rekompensaty, tak jak to będzie właściwe, w sprawiedliwy, wszechstronny i niedyskryminacyjny sposób, zgodny z prawem krajowym i odpowiednimi regulacjami, jak również umowami międzynarodowymi. Proces takiej restytucji lub rekompensaty powinien być szybki, prosty, dostępny, transparentny i
    ani uciążliwy ani kosztowny dla osoby występującej z roszczeniem; oraz zauważamy inną pozytywną legislację w tej dziedzinie.
    3. Wiemy, że w niektórych państwach majątek, dla którego nie ma spadkobierców mógłby służyć jako podstawa do spełnienia potrzeb materialnych znajdujących się w potrzebie ofiar Holocaustu (Shoah) i zapewnienia ciągłej edukacji o Holokauście (Shoah), jego przyczynach i konsekwencjach (…)”.

    S

    Za: proKapitalizm.pl (25 kwietnia 2018)



    Za: BIBUŁA pismo niezależne, 25 kwietnia 2018.



    Ilustracja tytułowa: Teatr Powszechny w Radomiu. Scena ze spektaklu „Skrzypek na dachu”. Fot. Strudziński, za: teatr.radom.pl / wybór zdjęcia wg.pco

    http://www.polishclub.org/2018/04/25/zydowska-hucpa-w-stadium-finalnym-non-possumus/
  • Nie chce mi się czytać.
    Pewnie odpowiedzialny jest żyd Putin.
  • @lorenco 18:05:20
    Winny jest 'agent' FSB

    https://www.youtube.com/watch?v=hbBSf32Faik
  • Secret Concept: Judeopolonia Postbanderowska
    http://jezykpolski.org/wp-content/uploads/II-RP.gif

    https://www.salon24.pl/u/pinkpantherii/720357,secret-concept-judeopolonia-postbanderowska


    Judeopolonia, Ukr-Pol a może Polin

    Takie właśnie nazwy używane są często w oficjalnym a szczególnie nieoficjalnym obiegu dotyczącym naszego kraju w przyszłości. Można to nazwać zwykłym „bredzeniem”, gdyby tego nie wypowiadały osoby „najważniejsze w państwie”.

    Jak podały Kresy.pl 18-go września 2009 r. Adam Michnik tak się wypowiedział na ten temat

    „Marzę byśmy potrafili razem zbudować coś wspólnego. Jeżeli zrobilibyśmy wspólny twór państwowy, coś na kształt Beneluxu – na przykład POLUKR lub UKR-POL, to będziemy państwem z którym będzie musiał się liczyć każdy i na Wschodzie i na Zachodzie – powiedział „Kurierowi Galicyjskiemu” Adam Michnik.

    – To jest olbrzymia szansa. Oczywiście ona nie jest na jutro, ona jest na „za jakiś czas”, ale ona jest realna. Teraz pytanie: co to pokolenie, które dzisiaj dochodzi do władzy na Ukrainie i w Polsce potrafi z tą szansą uczynić? – dodał.”

    http://www.prawica.net/8661
  • We Do Not Consent THIS MUST GO VIRAL
    .




    https://youtu.be/uC8D3gRfAH8?t=49s



    http://picproxy.topixcdn.com/gallery/up-CMMGRCR2BE2CK5FM.jpg
    http://m.neon24.pl/4ccfacaf2cf1b697818176371b6e19cb,0,0.png
    http://m.neon24.pl/2af23dd3e14238cca7ed2ddba2a2efc3,0,0.png




    .
  • @
    https://pbs.twimg.com/media/DbpYtD7XkAA_kyV.jpg
    https://pbs.twimg.com/media/DbpYt1ZXcAAwaC-.jpg
    https://pbs.twimg.com/media/DbpYuj2XcAAtBjz.jpg
    https://pbs.twimg.com/media/DbnvM4mWAAM7mOp.jpg
    https://pbs.twimg.com/media/DbnvOo3W0AAQ-P1.jpg
    https://pbs.twimg.com/media/DbnvQNNXcAEgD5l.jpg
    https://pbs.twimg.com/media/DbnvRhRWAAEFszv.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY