Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
703 posty 5930 komentarzy

Talbot

Talbot - Całym sercem strzeżmy dziedzictwa Narodu

Moskwa – miasto, w którym sport przegrał z polityką

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jak to kiedyś było...

 

Oczy całego sportowego świata dziś są zwrócone na Moskwę. Rosja i jej stolica nie organizowały tak dużej sportowej imprezy od prawie 4 dekad. Wtedy igrzyska olimpijskie stanęły na głowie, kiedy z powodów politycznych z udziału w imprezie zrezygnowało aż 67 krajów. Przed mundialem też pojawiły się głosy, namawiające do bojkotu, tym razem jednak na szczęście sport wygrał z polityką.

Roku 1980 większość czytelników Weszło nie pamięta. Generalnie – może i lepiej, bo zdecydowanie nie były to najfajniejsze czasy. W Polsce w najlepsze panowała komuna, niedługo władza miała wprowadzić stan wojenny, było biednie i ponuro, a na sklepowych półkach królował ocet. Między Związkiem Radzieckim, a USA trwał wyścig zbrojeń, na linii Moskwa – Waszyngton nieustannie iskrzyło. Serdeczne gratulacje należą się działaczom Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, którzy w tej sytuacji do ostatecznej walki o prawo organizacji XXII Igrzysk Olimpijskich dopuścili Moskwę i Los Angeles. Jakby mało nam było zimnej wojny! W każdym razie w głosowaniu w Wiedniu w 1974 roku rosyjska stolica wygrała z Miastem Aniołów 39:20. Amerykanom się to oczywiście nie spodobało i tylko czekali na okazję, by podłożyć Sowietom świnię. I doczekali się.

Czołgi wynocha, albo bojkotujemy!

Niewiele ponad pół roku przed zapaleniem znicza olimpijskiego, w grudniu 1979 roku, władze ZSRR podjęły decyzję o interwencji w Afganistanie. Oficjalnie chodziło o bratnią pomoc w ogarniętym wojną domową kraju. W praktyce – jak zawsze chodziło o władzę, wpływy i pieniądze. Sowieckie oddziały powietrzno – desantowe opanowały lotniska, a czołgi przekroczyły granicę. W tym samym czasie rosyjscy komandosi wylądowali w Kabulu, zastrzelili prezydenta i obsadzili na stanowisku swojego człowieka. Oczywiście, nie wszystko poszło szybko, łatwo i przyjemnie, a interwencja w Afganistanie długo się odbijała ZSRR czkawką.

W każdym razie, świat zachodni był oburzony i jednoznacznie potępił rosyjską agresję na niezależne państwo. Z perspektywy czasu to się może wydawać śmieszne, bo najgłośniej oczywiście krzyczeli Amerykanie, którzy przecież nie od wczoraj są specjalistami w „przyjacielskich interwencjach”. Tak, czy inaczej, prezydent USA Jimmy Carter zapowiedział, że nałoży sankcje gospodarcze na ZSRR w związku z atakiem na Afganistan. Kiedy to nie przyniosło efektu, Carter zagroził, że jego kraj zbojkotuje zbliżające się igrzyska olimpijskie w Moskwie. Postawił ultimatum: rosyjskie czołgi w ciągu miesiąca muszą opuścić teren Afganistanu. Rosja zareagowała klasycznie, czyli udając Greka. Odpowiedzi nie było, więc prezydent USA wystosował do Kongresu wniosek o uchwalenie rezolucji o bojkocie. Wynik? Mocno jednostronny. Za bezprecedensowym odpuszczeniem udziału w igrzyskach było 386 kongresmanów, przeciw – tylko 12. Ta decyzja jeszcze nie była ostateczna, jako że Kongres nie mógł nic nakazać Amerykańskiemu Komitetowi Olimpijskiemu. Początkowo zresztą Robert Kane, przewodniczący Komitetu, nawet nie chciał słyszeć o bojkocie.

Gdy tylko zaczniemy stawiać polityczne sądy, będzie to oznaczać koniec igrzysk – powiedział. Potem jednak diametralnie zmienił zdanie i stwierdził, że nie wyobraża sobie, żeby kierowana przez niego instytucja w kwestii dotykającej interesu narodowego mogła mieć inne zdanie niż Kongres. Trudno zresztą, żeby było inaczej, bo w międzyczasie potraktowano go jak wroga publicznego numer 1 i poddano konkretnym naciskom. Padły groźby, że rząd wstrzyma federalne finansowanie sportu olimpijskiego. Departament Stanu opublikował ostrzeżenie, że udział amerykańskich zawodników w igrzyskach w Moskwie będzie stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Sportowcy, którzy ciągle myśleli o tym, żeby polecieć do Moskwy i wystąpić na przykład pod flagą olimpijską, usłyszeli, że ich paszporty zostaną zatrzymane na czas zawodów.

Amerykanie za, Brytyjczycy przeciw

Ostatecznie Amerykański Komitet Olimpijski stosunkiem głosów 1604:797 podjął decyzję o bojkocie. Co ciekawe, według sondaży aż 75 procent Amerykanów opowiadało się za rezygnacją z udziału w moskiewskiej imprezie. Prezydent Carter nie poprzestał na tym, że wstrzymał wyjazd do ZSRR sportowców ze swojego kraju. Mocno działał także na arenie międzynarodowej, namawiając zaprzyjaźnione kraje do podjęcia podobnej decyzji. I trzeba przyznać, że odniósł duży sukces. Do Moskwy nie poleciało kilkadziesiąt reprezentacji. W wielu krajach dyskusja na temat bojkotu była naprawdę ostra. Brytyjska premier Margaret Thatcher od razu poparła Cartera, podobnie jak niedługo potem Izba Gmin. Brytyjski Komitet Olimpijski stosunkiem głosów 18:5 zdecydował jednak, że sportowcy z Wielkiej Brytanii polecą do Moskwy, przychylając się zresztą do opinii kibiców. Wściekła „Żelazna Dama” zareagowała w swoim stylu i zabroniła udział w igrzyskach sportowcom, którzy służyli w wojsku.

Na bojkot zdecydowały się między innymi Republika Federalna Niemiec, Chiny, Kanada oraz państwa muzułmańskie. Ostatecznie w Moskwie wystąpili sportowcy z 80 krajów. 67 komitetów olimpijskich nie wysłało do ZSRR swoich reprezentantów. Część państw, jak wspomniana Wielka Brytania, a także Australia, Francja, Włochy, czy Holandia, wystąpiła pod flagą olimpijską. To był największy w historii bojkot wielkiej imprezy sportowej. Skutków politycznych wielkich nie wywołał. Sportowe – już tak.

Dzisiaj, kiedy po zajęciu Krymu przez Rosję i kolejnych numerach Putina i jego ekipy pojawiły się głosy, żeby zbojkotować mundial – tak naprawdę nikt poza grupką oszołomów nie potraktował ich poważnie.

Guma do żucia i 21 osób zadeptanych

Związek Radziecki został gospodarzem igrzysk olimpijskich, choć tak naprawdę nikt do końca nie wiedział, czyj to był pomysł. Rok po otrzymaniu prawa organizacji zawodów Leonid Breżniew, pierwszy sekretarz partii pisał na przykład tak: „Tak jakoś wyszło, że zdecydowaliśmy się przeprowadzić olimpiadę. Trzeba będzie wydać kolosalne pieniądze. Być może powinniśmy się jeszcze zastanowić i zrezygnować. Pewni towarzysze podpowiadają mi, że jest możliwość wycofania się, trzeba by tylko opłacić jakąś niewielką sumę”.

https://www.youtube.com/watch?v=nwcavr6ChMY

 

Ostatecznie jednak władze ZSRR zastanowiły się i zdecydowały: jedziemy z tym koksem. A jak już zdecydowali, to zrobili wszystko, żeby zrobić naprawdę wypasioną imprezę. W efekcie igrzyska były zorganizowane tak, jak można się było spodziewać. Najkrócej mówiąc, chodziło o to, żeby wszyscy, którzy przylecą do Moskwy zareagowali mniej więcej tak, jak Siara z „Kilera” na widok moskiewskich pałaców: „Mają rozmach skurwisyny”! Na budowę i modernizację obiektów wydano gigantyczną nawet jak na dzisiejsze warunki sumę 9 miliardów dolarów. Co najważniejsze, cała ta kwota pochodziła z budżetu krajowego, bo komunistyczne władze nie zgodziły się na udział sponsorów w imprezie.

W Moskwie w czasie igrzysk można było zaobserwować rzeczy i zjawiska, których w normalnych warunkach moskwianie zdecydowanie nie znali. Na przykład pełne półki w sklepach, a na nich – amerykańskie papierosy, napoje gazowane z coca-colą na czele i gumy do żucia Wrigley’s. Ta guma nie znalazła się w czasie igrzysk przypadkiem. Rosyjskie władze chciały pokazać, że w kraju niczego nie brakuje. Bo pięć lat wcześniej w Moskwie doszło do strasznej tragedii po meczu hokejowym. Juniorzy z ZSRR grali z drużyną z Ontario, której sponsorem był producent wspomnianej gumy. Po meczu Kanadyjczycy rzucali do kibiców gumy i inne gadżety. Później tłum kibiców chciał dotrzeć także na parking, gdzie przy autokarze hokeiści dalej rozdawali prezenty. Droga wiodła wąskim tunelem. Zadeptanych na śmierć zostało 21 osób…

Kozakiewicz pokazał wała

W czasie igrzysk nie brakowało więc niczego, no, może poza zawodnikami z USA i kilkudziesięciu innych krajów. Ale wbrew temu, czego można się było spodziewać, poziom sportowy i tak był bardzo wysoki. Pobito wiele rekordów świata, z których dla nas zdecydowanie najważniejszy i najbardziej symboliczny był ten, ustanowiony przez Władysława Kozakiewicza. Oczywiście, wszyscy znacie te historię, ale jest tak dobra, że warto ją przypominać przy każdej okazji.

Polak był jednym z faworytów konkursu skoku o tyczce. Gospodarze chcieli zrobić wszystko, żeby utrudnić mu zadanie i pomóc w odniesieniu zwycięstwa Konstantinowi Wołkowowi. Kiedy na wybiegu stawał Kozakiewicz, kilkadziesiąt tysięcy widzów na stadionie Łużniki gwizdało i buczało. To jeszcze nic, podobnie dzieje się w wielu miejscach na świecie. Organizatorzy w czasie prób Polaka dodatkowo jednak otwierali i zamykali bramy stadionu, powodując zmiany kierunku wiatru. Kozakiewicz mimo wszystko zrobił swoje. Skoczył 5,78 m, bijąc rekord świata i nokautując konkurencję. Po finałowym skoku pokazał Rosjanom klasycznego wała. Wała, który zresztą przeszedł do historii jako „gest Kozakiewicza” i znalazł się w gazetach na niemal całym świecie. Oczywiście – poza ZSRR i Polską.

https://www.youtube.com/watch?v=1YPv9AL5YIs

 

Między Warszawą, a Moskwą mieliśmy gorącą linię, która po geście ze stadionu Łużniki rozgrzała się do czerwoności. Sprawa tyczkarza sięgnęła szczytów władzy. Do tego stopnia, że ambasador ZSRR w Polsce Borys Aristow, czyli jakby nie było jedna z najważniejszych osób w kraju żądał, aby Kozakiewiczowi odebrać złoto i dożywotnio zdyskwalifikować. To miała być kara za obrazę narodu radzieckiego i właściwie nie podlegało to dyskusji. Polskie władze robiły, co mogły, żeby znaleźć wyjście z sytuacji i chociaż trochę załagodzić sprawę. Oficjalne tłumaczenie brzmiało więc tak, że Kozakiewicz doznał mimowolnego skurczu mięśnia, spowodowanego gigantycznym wysiłkiem przy biciu rekordu świata. Ci, których to nie przekonało, mogli usłyszeć, że nie było żadnego wała, a po prostu ułożona poziomo ręka symbolizowała poprzeczkę, a pionowo – tyczkę. Tak, czy inaczej – medalu Polakowi nie odebrano. Kolejne złota zgarnęli Bronisław Malinowski (3000 m z przeszkodami) oraz Jan Kowalczyk (jeździectwo, indywidualny konkurs skoków). To jeszcze nic. 14 srebrnych i 15 brązowych, w sumie 32 medale – to oczywiście najlepszy dorobek biało-czerwonych w historii. Więcej – to zaledwie o jeden medal mniej niż Polacy zdobyli na ostatnich trzech imprezach w Rio de Janeiro, Londynie i Pekinie razem wziętych (po 11).

Nie da się ukryć, że części z tych medali by nie było, gdyby do Moskwy przylecieli Amerykanie, Niemcy (z zachodu), Chińczycy i tak dalej. Część z nich to sportowcy, którzy wcześniej lub później odnosili duże sukcesy. O części pewnie nigdy nie słyszeliście i trudno uniknąć myśli, że po prostu im się pofarciło. Bo w myśl polskich przepisów specjalna emerytura olimpijska należy się każdemu polskiemu sportowcowi, który sięgnął po medal igrzysk. Nie ma znaczenia, że na tych igrzyskach zabrakło połowy świata… Trochę tak, jakby teraz na piłkarski mundial nie przyjechali czterokrotni mistrzowie świata – Włosi, trzecia ekipa poprzedniego turnieju – Holendrzy, mistrzowie Afryki – Kamerun, mistrzowie Ameryki Południowej – Chile i na dokładkę reprezentacja USA. Albo dobra, nieważne…

JAN CIOSEK

 

http://weszlo.com/2018/06/14/moskwa-miasto-ktorym-sport-przegral-polityka/

KOMENTARZE

  • Zwolennicy opozycji mają propozycje, komu kibicować, zamiast Polski.
    Ostrzegają: ,,Jeśli Polakom wygrać się uda, to ucieszy się Duda”

    https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2018/06/pjimage-16-25.jpg

    Zwolennicy teorii spiskowej głoszącej, że Polska stała się krajem niedemokratycznym, stoją przed poważnym dylematem podczas mistrzostw świata: ,,komu kibicować? – Jeśli Polakom wygrać się uda, to ucieszy się Duda” – martwią się redaktorzy portalu Oko.press i prezentują tekst ,,Komu kibicować, gdy w Polsce łamana jest konstytucja”.

    Już facebookowa zajawka brzmi interesująco:

    Już mecz otwarcia mundialu Rosja-Arabia Saudyjska (naftowych satrapów) stawia przed kochającymi demokrację fanami piłki spore wyzwanie. Jakby tego było mało, mistrzostwa można oglądać wyłącznie w reżimowej TVP, a jeśli Polakom wygrać się uda, to ucieszy się Duda. Komu (i jak) w takim razie kibicować?

    – napisano tuż przed meczem otwarcia. W tekście Krzysztof Pacewicz, syn znanego z łamów ,,Gazety Wyborczej” dziennikarza, ma dla obrońców demokracji kilka propozycji:

    1. Nikomu, bo w Polsce łamana jest Konstytucja, a w Rosji prawa człowieka

    Zamiast tego Pacewicz proponuje ,,nie pić piwa i oglądać filmy Wajdy”.

    2. Nikomu, bo FIFA, bo kapitalizm, bo korupcja, bo sponsorzy, bo globalne ocieplenie itp.

    Pacewicz zaleca m.in. uprawiać jogę lub wspinać się na skałki, zamiast bezrefleksyjnie gapić się w telewizor, którego w domu nie powinno być (wiadomo, kapitalizm).

    3. Naszym, pomimo tego, że w Polsce łamana jest Konstytucja

    Zaskakująca propozycja Pacewicz, który sugeruje zacisnąć zęby i włączyć TVP. Można wywiesić flagę Polski, pod warunkiem, że obok zawiśnie proporzec UE. Jeśli patrzeć na uśmiechniętą twarz prezydenta Dudy, to koniecznie popijać Tyskie, a po bramce całować wąsy wujka. No i wstydzić się. Nie zmyślamy: Pacewicz naprawdę to napisał.

    4. Niemcom, bo stabilność UE, bo solidne samochody

    Pacewicz radzi, aby zapomnieć o Holokauście i Krzyżakach, a także mieć przypinkę z Tuskiem.

    5. Islandii, bo to urocze państewko wielkości Lublina

    Cieszyć się, jak po kryzysie bankowym zamyka się w więzieniu bankierów – proponuje Pacewicz, tęsknie spoglądający na Polskę, gdzie żaden polityk (poza opozycją, ale to się nie liczy) na razie nie trafił do więzienia.

    6. Brazylii, wspierać faworytów, być osobą nudną

    Pacewicz jest przewidywalny do bólu i Brazylia kojarzy mu się niemal wyłącznie z Jezusem i jego figurą. – Budować wielkie Jezusy – proponuje i bardziej sentymentalnie dodaje: Kochać szybkie latynoamerykańskie nóżki

    7. Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady
    Pacewicz litościwie nie uraczył nas komentarzem, publikując jedynie fotografię.

    Tekst ma charakter satyryczny, ale po prawej stronie wywołał raczej uśmiechy politowania:

    https://niezlomni.com/zwolennicy-opozycji-maja-propozycje-komu-kibicowac-zamiast-polski-ostrzegaja-jesli-polakom-wygrac-sie-uda-to-ucieszy-sie-duda/
  • ISIS grozi atakami podczas Mistrzostw Świata w Rosji. Wywołują „samotne wilki”
    http://telewizjarepublika.pl/imgcache/750x400/c/uploads/news/moscow_3.jpg

    Państwo Islamskie wzywa „samotnych wilków” do przeprowadzenia ataków terrorystycznych podczas Mistrzostw Świata w piłce nożnej w Rosji. Opublikowano kolejne propagandowe plakaty – poinformowało „Daily Mail”.



    Państwo Islamskie kolejny raz grozi, że podczas Mistrzostw Świata w piłce nożnej, które wczoraj rozpoczęły się w Rosji, dojdzie do zamachów.

    http://telewizjarepublika.pl/isis-grozi-atakami-podczas-mistrzostw-swiata-w-rosji-wywoluja-samotne-wilki,66303.html
  • No i wszystko jasne! To był mecz o... ropę!
    http://telewizjarepublika.pl/imgcache/750x400/c/uploads/news/kl_4.jpg

    Rosja wygrała mecz mistrzostw świata w piłce nożnej z Arabią Saudyjską osiągając wynik 5:0. Ważniejsze były jednak kuluarowe rozmowy o przyszłości porozumienia naftowego – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

    Przed meczem rzecznik prezydenta Federacji Rosyjskiej zastrzegł, że w jego trakcie nie będzie mowy o wyjściu Rosji z porozumienia naftowego. Moskwa nadal uznaje pakt za przydatny, chociaż niedobór ropy wywołany spadkiem wydobycia w kilku krajach, które sygnowały go, na czele z Wenezuelą, powoduje konieczność korekty układu.

    Mecz zakończył się zwycięstwem reprezentacji rosyjskiej oraz deklaracją ministra energetyki Rosji o tym, że kraje zaangażowane w porozumienie naftowe, rozważą na szczycie w Wiedniu zaplanowanym na 22-23 czerwca, ewentualne poluzowanie układu. Aleksander Nowak zdradził, że rozważane będzie zmniejszenie skali cięć w porozumieniu naftowym z 1,8 mln do 1,5 mln baryłek. Zastrzegł, że strony układu nadal muszą chronić rynek przed nadwyżką, aby utrzymać jego równowagę. Prawdopodobnie z tego powodu Rosjanie nie zawnioskowali większej redukcji cięć, przed czym mógł przestrzegać obecny na meczu książe Mohamed bin Salman.

    CAŁOŚĆ CZYTAJ na stronie BiznesAlert.pl
    http://biznesalert.pl/porozumienie-naftowe-luzowanie-wojna-cenowa-mecz-arabia-rosja/?smclient=2b2d3d3c-ac06-11e6-a65d-002590e45e04&smconv=54ad4814-2c8d-40c0-9d33-13e8b126b2d5&smlid=4&utm_source=salesmanago&utm_medium=email&utm_campaign=default
  • @ Autor
    Talbot, cały ten mundial to tylko element globalnej układanki mającej na celu podbój Eurazji poprzez ekonomiczne osłabienie podmiotów tam dominujących. Wcześniej elementami tej układani były "Czerwona Rewolucja" "Olimpiada", "Solidarność", "Habemus Papam", "Star Wars", "Mudżahedin", "Tian'anmen", "Pierestrojka/Oligarcha", "Jelcyn", "Niemcow". Teraz Ruscy się muszą wykosztować na organizację światowej kopaniny. A gawiedź będzie się podniecać.

    Jak można tego nie widzieć?
  • Talbot
    Nie znam sytuacji w sklepach moskiewskich przed rokiem 80-tym.
    Pracowałem jednak w Moskwie (na budowie ambasady polskiej łopatą pieniądze zarabiałem) od jesieni 81r do jesieni 82roku. W tym czasie sklepy moskiewskie były zapełnione towarami, papierosów amerykańskich pełne półki, po raz pierwszy piłem tam fantę (niebo w gębie wtedy to było). Sklepy zapełnione narzędziami i innymi towarami domowego użytku.
    Do dzisiaj mam jeszcze rosyjskie narzędzia elektryczne kupione 36 lat temu. Jesli o napoje chodzi, to jeśli wypijesz fantę czy colę to bez przerwy będziesz chodził spragniony. Jesli natomiast w gorące moskiewskie lato wypiłeś sobie z beczkowozu pół litra ruskiego kwasu )Kwas chlebowy) to przez cały dzień można było obyć się bez picia. Nie wspomnę o cenie , mała buteleczka Coli kosztowała wtedy o,5 rubla a 1/2 litra kwasu 5 kopiejek czyli 20 razy taniej.
    Fakt brakowało odzieży jeansowej i na wranglerach było ponad 100% przebitki. Po prostu na jednych spodniach kupionych w Pewexie zarabiało się ok 25 dolarów, a wtedy tyle wynosiło moje wynagrodzenie miesięczne w Polsce. W Moskwie zarabiałem 0k. 120 USD. Dla nas wtedy moskiewskie sklepy to był raj na Ziemi, bo to okres stanu wojennego w Polsce.
  • @zadziwiony 11:08:36
    Skoro w ZSRR był Raj na Ziemi, to dlaczego ten moloch się rozpadł?
    Może ten dobrobyt był kosztem satelickich państw socjalistycznych?
  • @Talbot 11:29:41
    "Skoro w ZSRR był Raj na Ziemi, to dlaczego ten moloch się rozpadł?"

    Bo to nie był Raj na Ziemi. Dlatego, że został stworzony przez chazarsko-banksterskie qrwy.
  • @Talbot 11:29:41
    Erozja moralna to jedna z przyczyn. Za Breżniewa namnożyło się cynicznych karierowiczów. Dzisiejsi oligarchowie to często ex-systemowi aparatczycy. Człowiek - to najsłabsze ogniwo każdego systemu a ryba psuje się od głowy. Z piramidy władzy, poszło jak lawina. Trochę zewnętrznych, przemyślanych i dobrze ulokowanych ciosów we wrażliwe punkty i golem się wyłożył.
    Teoretycznie uzasadniane -materialistyczne podstawy ideologii systemu, okazały się idealistyczną utopią. -Nie wytrzymały próby rzeczywistości. Od człowieka radzieckiego od dzieciństwa, wymagano by był gotów życie oddać, w imię ideałów, od czego się z resztą nie wymigiwał...Homo sovieticus padł, w pożądaniu pary dżinsów..
  • @Talbot 11:29:41
    Zadajesz naiwne pytania, Talbocie. Raj to bardzo kosztowne przedsięwzięcie. Nawet Pan Bóg nie dał rady i pod byle pretekstem wygonił Adama i Ewę z Raju na zbity pysk, a Ty dziwisz się, że Kraj Rad upadł. Twoja teoria, że dobrobyt w ZSRR zapewniała eksploatacja krajów satelickich ma kiepskie podstawy. Ze względu na dysproporcje wyglądałoby to, jak karmienie słonia przez myszy. Tragedia dla obu stron. Popatrz, na dobrobyt w USA, następnego Raju na Ziemi, dzięki systemowi finansowemu opartemu na dolarze, pracuje cały niemal świat, a i to przedsięwzięcie też jest na krawędzi bankructwa. Wniosek z tego przykry, ale jedyny, żadnego Raju na Ziemi nie będzie.
  • @Talbot 11:29:41
    Czy Wy naprawdę już straciliście zdolność logicznego i bezstronnego myślenia? Nie potraficie oceniać rzeczywistości bez ideologicznego zacietrzewienia? Czy ja twierdziłem, że w Rosji radzieckiej był raj na ziemi? Napisałem tylko, że w okresie gdy tam przez rok pracowałem sklepy w Moskwie były zapełnione z wyjątkiem modnej wówczas odzieży dżinsowej. Gdy kilka lat później byłem na wycieczce ponownie, zaopatrzenie sklepów było takie samo. I powiem jeszcze jedno. Rosjanie mówili, że u nich jest biednie bo wszystko idzie na "sojuszników. U nas mówili to samo, tylko że towar szedł w odwrotnym kierunku. Gdzie jest prawda nie wiem. Można przypuszczać, że podobnie jak dzisiaj na imperium trzeba kontrybucję płacić. Różnica jest taka, że niektórzy ciągle pamiętają, że kiedyś trzeba było płacić, a jak teraz musimy robić to samo , a może i więcej, to każdy morda w kubeł.
  • @zadziwiony 11:08:36
    Tylko 10 razy taniej! (Tabliczka mnożenia!)
  • @zadziwiony 13:18:26
    Prawie nikt nie pamięta

    Ludzie mówili, że szynka jedzie do Moskwy ukryta w puszkach po farbie, że kolejarze przyspawali pociąg do szyn. Radio i telewizja nic nie mówiły. Regionalne gazety strajk powszechny nazywały "przestojami w pracy".

    Ludzie to jednak pamiętają...
  • @zadziwiony 13:18:26
    To jest ta szynka, którą jadłeś na delegacji w Moskwie

    https://static.smaker.pl/photos/8/8/9/889fa1fe549fdb0ed2a7ebcadf6e8846_367360_5a47bcfb6bd82_wm.jpg
  • @Casey 14:17:17
    A przeczytałeś uważnie? to była buteleczka coli o,25l. 50kopiejek. daje o,5 litra za równego rubelka.
    kwas chlebowy o,5 l 5 kopiejek. w przeliczeniu na litry wychodzi jak napisałem. Przebiegu funkcji już bym nie zbadał, ale liczyć do 100 jeszcze potrafię.
  • @Talbot 15:22:13
    Wiesz co? zwykłe złośliwości prawisz. Napisałem tylko o tym co było i jest to prawdą. Prawdą jest też fakt, że wędliny rosyjskie były wtedy kiepskiej jakości , a parówki nie do zjedzenia. Poza tym wymiona krowie w sklepach też sprzedawali. Natomiast mieli super lody, które i w zimie ludzie jedli na ulicy bo były na śmietanie a nie sztucznych ulepszaczach.
    Poza tym z tego co widziałem Rosjanie byli dużo lepiej wykształceni i oczytani niż Polacy, co trzeci z nich jadąc metrem czytał książkę. Jeszcze teraz na plażach można zobaczyć, że dużo Rosjan czyta e-booki, a Polacy leżą plackiem czasami jakiegoś "Pudelka " oglądając czy inne "Życie na gorąco". Tak więc Talbot zejdź na ziemię i trochę obiektywizmu , a nie doktrynalnych półprawd się trzymaj.
  • @zadziwiony 15:49:42
    Całkowicie potwierdzam Twoje spostrzeżenia. Bywałem w Moskwie i Mińsku w latach 80-tych, i bardzo dobrze wspominam mój tam pobyt.
    Szczególnie wspólny (stołówkowy!) obiad w Ambasadzie z nieodżałowanym Stanisławem Mikulskim....
    Plus wspaniałe rosyjskie regionalne jedzenie, a o kwasie to trzeba by
    osobny komentarz napisać.....
  • Talbot
    słyszałeś nową piosenkę na mundial?
    https://www.youtube.com/watch?v=s8d0-1dk8os
  • Rosja to nie Związek Radziecki
    Radzę sie obudzić.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY